Tylko u nas! Doda zdradza, że dostała zakaz od rodziny Łukasza Litewki! „Sprowadzili mnie na ziemię”
Doda po raz kolejny wróciła do tematu tragicznej śmierci Łukasza Litewki. Wokalistka podczas konferencji prasowej przed Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej w Opolu zdradziła, że dzień po ich ostatnim spotkaniu doszło do tragedii, a dziś wciąż ma mieszane uczucia wobec całej sprawy. Artystka wspomniała również o pożarze na grobie społecznika oraz liście otwartym od jego rodziny.
Doda i Łukasz Litewka znali się prywatnie
Doda należała do grona osób z show-biznesu, które utrzymywały kontakt z Łukaszem Litewką. Społecznik od lat angażował się w akcje pomocowe, współpracując nie tylko z politykami i fundacjami, ale również z artystami oraz celebrytami. Wspólnie organizowano zbiórki i działania wspierające dzieci, zwierzęta oraz osoby potrzebujące. Krótko przed tragiczną śmiercią Litewki Doda spotkała się z nim podczas charytatywnego wydarzenia Łatwogang.
Jak wspominała wokalistka, ich rozmowa miała bardzo pogodny i żartobliwy charakter. Nic nie zapowiadało, że już następnego dnia wydarzy się tragedia. Łukasz Litewka zginął podczas przejażdżki rowerowej po potrąceniu przez samochód. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że mimo interwencji ratowników nie udało się go uratować.
Jeszcze przed obiadem żartowaliśmy… Nic się nie martw, wszystko dokończę. Widzimy się w kolejnym wcieleniu. Nie wierzę w wypadki. Ale co ja tam wiem. Jestem tylko załamaną piosenkarką, której pękło serce. Kontynuujmy to, co Łukasz w nas wszystkich zasiał, jego misja i idea nie umrą nigdy – pisała po śmierci Litewki.
Pożar na grobie Łukasza Litewki
Podczas rozmowy z Klaudią Lewandowską na konferencji prasowej Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu Doda wróciła do tematu Łukasza Litewki i ich wspólnych działań. Wokalistka zdradziła, że przez kilka miesięcy w tajemnicy pracowała razem z nim oraz z Kancelarią Prezydenta nad ważnymi rozwiązaniami dotyczącymi ochrony zwierząt. W trakcie rozmowy usłyszała też informację o pożarze na grobie społecznika. Jak się okazało, do zdarzenia miało dojść niemal w tym samym czasie, w którym artystka opublikowała nagranie dotyczące ich współpracy.
Ja cię kręcę. Niesamowite. No to super, bo my to długo trzymaliśmy w tajemnicy i może też tak chciał wykazać swoją obecność w wyjściu na światło dzienne tej informacji — powiedziała Doda.
Artystka opowiedziała też, jak wyglądały kulisy działań, które przez długi czas nie były publicznie ujawniane. Jak podkreśliła, spotkania odbywały się regularnie, a praca nad projektem była bardzo intensywna. Doda zaznaczyła, że zarówno ona, jak i Łukasz Litewka, prosili o wsparcie, ale nie spodziewali się aż tak profesjonalnego zaangażowania ze strony Kancelarii Prezydenta.
Praktycznie od lutego do miesiąca wstecz, raz w tygodniu spotykaliśmy się na 3-4 godziny. Czasami dłużej. Ja musiałam uciekać, a oni jeszcze zostawali. To było coś niesamowitego, bo nie musiała tego robić Kancelaria Prezydenta. Oni sami wyszli z tą inicjatywą. My, nie ukrywam, też z Łukaszem prosiliśmy ich o pomoc, ale nie sądziliśmy, że to przyjmie aż taki obrót profesjonalny, konsekwentny, pełen zaangażowania, zapału. Także im bardzo serdecznie dziękuję.
Doda o współpracy z Łukaszem Litewką
W dalszej części rozmowy Doda podkreśliła, że wspólne działania z Łukaszem Litewką dotyczyły m.in. ustawy schroniskowej oraz łańcuchowej. Wokalistka zaznaczyła, że nad szczegółami pracował zespół osób zaangażowanych w prawa zwierząt, a każda z nich miała swój wkład w dopracowanie projektu. Artystka nie ukrywała, że wierzy, iż te działania pomogły znaleźć wspólny mianownik z rządem i doprowadzić sprawę do etapu, w którym ustawy będą mogły być dalej procedowane.
Ale też ta ekipa, którą razem z Łukaszem skonstruowaliśmy w postaci właśnie wspaniałej biegłej, dzięki której zamknięty został Sobolew i też z Fundacji dziewczyny, która też zamknęła Sobolew. I też prawniczki od Praw Zwierząt. Wszystkie te dziewczyny nam pomogły do każdego szczególiku w ustawie schroniskowej, która niedługo wejdzie i będzie procedowana. Dzięki temu mam nadzieję, że przyczyniliśmy się też w jakikolwiek sposób do uzyskania wspólnego mianownika z rządem. W końcu ta ustawa łańcuchowa weszła i wejdzie w światło dzienne”.
Rodzina Łukasza Litewki poprosiła Dodę o wycofanie się
Doda odniosła się również do listu otwartego rodziny Łukasza Litewki. Artystka przyznała, że wokół sprawy pojawia się wiele informacji, plotek i niejasności, ale nie chce ich powielać ani dodatkowo podgrzewać emocji. Jak wyjaśniła, po rozmowie z prokuratorem oraz po stanowisku rodziny postanowiła uszanować ich wolę. Bliscy społecznika mieli jasno dać do zrozumienia, że ufają organom ścigania i nie chcą, by sprawa była dalej publicznie rozgrywana.
Czytałam, tam jest też straszny bałagan. Do mnie też dzwonią ludzie z jakimiś dziwnymi plotkami też na temat tej Fundacji. Nawet nie chcę ich powtarzać, bo nie chcę się w to w ogóle mieszać. Obiecałam sobie, że nie będę, po tym jak zostałam sprowadzona na ziemię przez prokuratora, a potem jak rodzina dała mi jednoznacznie do zrozumienia, że oni wierzą tylko i wyłącznie organom ścigania, nikomu innemu. To postanowiłam to uszanować, a też mam swoje sprawy. Moja przyjaciółka jest ciężko chora, więc pragnę zająć się żywymi. Ale tak to jest, no niestety kapitana nie ma, statek tonie”.
Wokalistka przyznała jednak, że posiada własne informacje i źródła, ale nie chce działać wbrew woli rodziny zmarłego. Zaznaczyła, że wycofuje się nie dlatego, że ktoś ją zastraszył, ale dlatego, że nie chce „wpraszać się” tam, gdzie najbliżsi Łukasza Litewki oczekują spokoju. Jednocześnie wyraziła nadzieję, że prawda kiedyś wyjdzie na jaw.


Słowotok jak u pijanego. Trochę ciszej nad tą trumną. Lans na zmarłym teraz?