Ania Wyszkoni ocenia swoje dawne stylizacje i zdradza, czy tęskni za zespołem “Łzy”

Ania Wyszkoni zasłynęła jako wokalistka zespołu Łzy. Od momentu odłączenia się od zespołu w 2010 próbowała swoich sił solo i wydała cztery albumy. Ponowny rozgłos zyskała dzięki piosence „Czy ten pan i pani”, która stała się ogromnym hitem, jednak jakiś czas później słuch o niej zaginął. W 2016 Ania otrzymała diagnozę złośliwego guza tarczycy, który musiał zostać wycięty operacyjnie. Zabieg wiązał się z możliwością uszkodzenia strun głosowych, co dla Wyszkoni oznaczałoby koniec kariery. Ostatecznie jednak skończyło się niedowładem jednej struny głosowej i rehabilitacją, po której artystka wróciła na scenę.

Ania Wyszkoni z czasów śpiewania dla zespołu „Łzy” często była uznawana za uosobienie kiczu i tandety. Choć lata 90-te rządziły się swoimi prawami i królowały inne trendy, wokalistka nawet wtedy przekraczała granice dobrego smaku – spiczaste buty, kiczowate futerka, ekstrawaganckie sukienki i bardzo głębokie dekolty. Najbardziej charakterystyczny wygląd Ani większość z nas pamięta z okresu 2010-2012, gdy zaczynała swoją przygodę z karierą solo. Największe wrażenie robiły ścięte na krótko ogniste, rude włosy.

Dramatyczne wyznanie Anny Wyszkoni o chorobie. Najpierw rak, a potem jeszcze to!

Ania Wyszkoni ocenia swoje dawne stylizacje i zdradza, czy tęskni za zespołem “Łzy”

Dziś Ania Wyszkoni nie przypomina siebie z dawnych lat – zmieniła się zarówno pod względem wyglądu jak i wybieranych przez siebie stylizacji. Teraz w rozmowie z reporterem Kozaczka wróciła wspomnieniami do tamtych czasów i zdradziła, jak ocenia swoje dawne stylizacje:

Z przymrużeniem oka i tak trzeba na to patrzeć. Inna była moda, inna byłam ja. Eksperymentowałam tak, jak potrafiłam. Nie wstydzę się tego, co jest za mną, to wszystko doprowadziło mnie do tego miejsca, w którym jestem dzisiaj.

Artystka przyznała też, że cieszą ją zmiany, jakie nastąpiły w kwestii mody – jak twierdzi, dziś nie ma żadnych ograniczeń, a ludzie nie boją się eksperymentować. Wyszkoni zdradziła też, że sama również nie stawia sobie ograniczeń oraz granic w modzie, których nigdy nie przekroczy:

Bardzo cieszę, że moda nam na wiele pozwala w dzisiejszych czasach. Wydaje mi się, że wszystko jest modne, nie ma żadnych ograniczeń. Skończyliśmy z tą “małą czarną”, nie boimy się eksperymentować, gwiazdy na scenie również się otworzyły. Myślę, że pokazało nam to młode pokolenie, które niczego się nie boi i odważnie idzie przed siebie, a to dojrzalsze pokolenie czerpie z tego bardzo dużo. Ja się cieszę, że tak się dzieje, bo uwielbiam bawić się modą i uwielbiam łączyć ze sobą różne rzeczy, a przy tym dbać o wygodę. Jestem na takim etapie życia, że wiem już, że nigdy nie należy mówić “nigdy”, bo nigdy nie wiemy co nas czeka. Może dwadzieścia lat temu powiedziałabym, że nigdy nie założę szpilek, a proszę bardzo – dzisiaj śmigam i na scenie i poza sceną, więc bawmy się, bądźmy otwarci i eksperymentujmy, życie mamy tylko jedno.

Na koniec, nawiązując do tematu jej dawnych stylizacji, zapytaliśmy Annę czy tęskni za muzyką i zespołem “Łzy”. Odpowiedź jednak zaskakuje:

Nie. Za zespołem “Łzy” i tą muzyką absolutnie nie tęsknie. Gdybym tęskniła, wykonywałabym więcej tych utworów z tego okresu mojej kariery. Natomiast skupiam się tylko na dwóch piosenkach i to są “Oczy szeroko zamknięte” i wracam oczywiście do “Agnieszki”, bo to są takie evergreeny. Ale generalnie jestem skupiona na tym, co jest dzisiaj, na mojej solowej ścieżce. To mi bardzo odpowiada.

Fani zszokowani nowym wizerunkiem Anny Wyszkoni: „Co Pani zrobiła z twarzą?”

pasekkozak

   
0 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze