Blake Lively zdradziła sekret udanego związku z Reynoldsem
W wywiadzie dla Marie Claire Blake Lively opowiada między innymi o swoim cudownym związku z Ryanem Reynoldsem.
Aktorka twierdzi, że podstawą udanej relacji jest… nie, żaden seks, choć patrząc na tę parę mogłoby się wydawać, że namiętność to baza związku.
Posłuchajcie, co ma do powiedzenia śliczna Blake:
Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu. Nie podejmuję bez niego żadnych ważnych decyzji. Najcudowniej jest wtedy, gdy wyłączamy telefony i po prostu rozmawiamy, jesteśmy razem. On jest moim przyjacielem – najlepszym z najlepszych. A co się robi z najlepszym przyjacielem? Nie robi się nic.
Tylko tyle? A może AŻ tyle?



[b]gość, 17-08-14, 18:16 napisał(a):[/b]Uwielbiam te wywody celebrytek na temat udanych związków, po czym okazuje się, że on jest gejem i zdradza ją z masażystą, a ona bzyka się z pierwszym lepszym Cześkiem. No cóż, oby im się dobrze wiodło.ha haha dobre z tym cześkiem 🙂 i wogole 😀
widzieć się raz w tygodniu to nie związek
[b]gość, 17-08-14, 21:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 21:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 13:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]”Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.[/quote]To gratuluję związku,może zadzwoń do swojego faceta bo może w tej chwili rzuca się pełen dzikiego porywu na inną aż iskry lecą,bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal…[/quote]Zwiazek to podporzadkowanie zycia facetowi? Gadasz jak feministka[/quote]Raz w tygodniu? Jestem za tym żeby oboje partnerów miało przestrzeń dla siebie, ale uwierz, że łatwiej z kimś być długo rzadko się z nim widząc. Dopiero życie na co dzień z tą osobą jest wyzwaniem dla obojga i wtedy można mówić o sekretach bycia długo razem…
[b]gość, 17-08-14, 13:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]“Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.[/quote]To gratuluję związku,może zadzwoń do swojego faceta bo może w tej chwili rzuca się pełen dzikiego porywu na inną aż iskry lecą,bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal…
Sorry, ale ona wcale nie jest śliczna.
Uhm, oni wszyscy “zdradzają sekret udanego związku” a miesiąc później rozwód
[b]gość, 17-08-14, 17:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 17:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 16:54 napisał(a):[/b]gość17-08-14, 15:15No właśnie widać, jak się spełniasz..Widzenie z chłopakiem raz w tygodniu. Wchodzenie na kozaczka w niedzielę – już co najmniej dwa razy zaliczone. Spoko…A co ma jedno do drugiego?To,że siedzę na portalu plotkarskim chyba nie wyklucza tego,że jestem spełniona.Ty również siedzisz na kozaku w ndz. więc spójrz na siebie,hipokrytko?[/quote]Uuuu…złość…Nie jestem hipokrytką, bo ja nie napisałam, że jestem spełniona…Dla potrzeb tej dyskusji załóżmy, że jestem nudną i samotną osobą, której jedynym zajęciem jest internet.;) A wracając do ciebie – to śmieszne, kiedy spiszesz, że nie potrzebujesz faceta na co dzień, bo się “spełniasz” w inny sposób, twierdzisz, że pary widujące się codziennie są nudne, a sama spędzasz de facto ndz na kozaczku..Naprawdę nie widzisz w tym ironii??Co to zresztą jest to twoje “spełnianie się”, które tak cię absorbuje, że nie masz potrzeby widzieć ukochanej (?) osoby? Jesteś ambasadorem dobrej woli unicefu? medytujesz i osiągasz nirwanę? No nie sądzę. W najlepszym przypadku pracujesz w korporacji, chodzisz na koncerty, uprawiasz jakieś sporty – czyli prowadzisz życie normalnie ogarniętego, aktywnego fizycznie i intelektualnie człowieka. Ot, twoje “spełnienie”. Ja to nazywam codziennością.[/quote]Dla Ciebie codziennośc, a dla innego spełnienie i jest ten ktoś szczęśliwy. Nie krytykuj 😉 tak z ciekawości – co dla Ciebie jest spełnieniem się jeśli uważasz, że praca którą ktoś kocha, prowadzenie zdrowego stylu życia nie jest niczym nadzwyczajnym? – Inna czytelniczka
Uwielbiam te wywody celebrytek na temat udanych związków, po czym okazuje się, że on jest gejem i zdradza ją z masażystą, a ona bzyka się z pierwszym lepszym Cześkiem. No cóż, oby im się dobrze wiodło.
Mysle ze wszystkie kochajace sie pary chcialyby ze saba wspolnie mieszkac, spedzac jak najwiecej czasu ze soba, tak tyĺko mowia te co nie stac ich na wspolne mieszkanie, lub takie co nie chca uslugiwac facetowi tj,gotowanie, pranie, prasowanie itp, lub facet nie potrafiacy utrzymac partnerki, rodziny albo jest mamim synkiem woli mieszkac z rodzicami niz z dziewczyna, pasuje mu taki zwiazek na odleglosc, spotkac sie raz w tygodniu
[b]gość, 17-08-14, 15:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 14:29 napisał(a):[/b]Jakby każda para widywała się raz w tygodniu, to też mieliby udane małżeństwo.Co to za zyciè , po to sie bierze slub zeby zyc , mieszkac razem , spedzac wspolnie noce, zajmowac sie wspolnie domem , jesli sa dzieci to je razem wychowywac, wspolne zakupy, gotowanie, sprzatanie, silownia, bieganie przejazdzka rowerowa, wakacje, najwazniejsze rozmowy[/quote]Widocznie im odpowiada takie życie i są szczęśliwi,a chyba o szczęście tu chodzi.
[b]gość, 17-08-14, 21:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 13:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]”Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.[/quote]To gratuluję związku,może zadzwoń do swojego faceta bo może w tej chwili rzuca się pełen dzikiego porywu na inną aż iskry lecą,bo czego oczy nie widzą tego sercu nie żal…[/quote]Zwiazek to podporzadkowanie zycia facetowi? Gadasz jak feministka
[b]gość, 17-08-14, 17:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 16:54 napisał(a):[/b]gość17-08-14, 15:15No właśnie widać, jak się spełniasz..Widzenie z chłopakiem raz w tygodniu. Wchodzenie na kozaczka w niedzielę – już co najmniej dwa razy zaliczone. Spoko…A co ma jedno do drugiego?To,że siedzę na portalu plotkarskim chyba nie wyklucza tego,że jestem spełniona.Ty również siedzisz na kozaku w ndz. więc spójrz na siebie,hipokrytko?[/quote]Uuuu…złość…Nie jestem hipokrytką, bo ja nie napisałam, że jestem spełniona…Dla potrzeb tej dyskusji załóżmy, że jestem nudną i samotną osobą, której jedynym zajęciem jest internet.;) A wracając do ciebie – to śmieszne, kiedy spiszesz, że nie potrzebujesz faceta na co dzień, bo się “spełniasz” w inny sposób, twierdzisz, że pary widujące się codziennie są nudne, a sama spędzasz de facto ndz na kozaczku..Naprawdę nie widzisz w tym ironii??Co to zresztą jest to twoje “spełnianie się”, które tak cię absorbuje, że nie masz potrzeby widzieć ukochanej (?) osoby? Jesteś ambasadorem dobrej woli unicefu? medytujesz i osiągasz nirwanę? No nie sądzę. W najlepszym przypadku pracujesz w korporacji, chodzisz na koncerty, uprawiasz jakieś sporty – czyli prowadzisz życie normalnie ogarniętego, aktywnego fizycznie i intelektualnie człowieka. Ot, twoje “spełnienie”. Ja to nazywam codziennością.
[b]gość, 17-08-14, 16:54 napisał(a):[/b]gość17-08-14, 15:15No właśnie widać, jak się spełniasz..Widzenie z chłopakiem raz w tygodniu. Wchodzenie na kozaczka w niedzielę – już co najmniej dwa razy zaliczone. Spoko…A co ma jedno do drugiego?To,że siedzę na portalu plotkarskim chyba nie wyklucza tego,że jestem spełniona.Ty również siedzisz na kozaku w ndz. więc spójrz na siebie,hipokrytko?
Piekna, wspaniala, dojrzala, madra. Zycze duzo szczescia 🙂
Blake wcale nie twierdzi, że receptą na udany związek jest robienie sobie przerw. “Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu” znaczy tyle co “widzimy się tak często, jak tylko możemy”, a nie “staramy robic sobie tygodniowe przerwy”.
Mam dosc tej co ciagle wszystkim wytyka bledy,poprawia redaktorow, proponuje kupno slownika ortograficznego, co za (dewota) z nudnym zyciem
[b]gość, 17-08-14, 17:42 napisał(a):[/b]Mysle ze wszystkie kochajace sie pary chcialyby ze saba wspolnie mieszkac, spedzac jak najwiecej czasu ze soba, tak tyĺko mowia te co nie stac ich na wspolne mieszkanie, lub takie co nie chca uslugiwac facetowi tj,gotowanie, pranie, prasowanie itp, lub facet nie potrafiacy utrzymac partnerki, rodziny albo jest mamim synkiem woli mieszkac z rodzicami niz z dziewczyna, pasuje mu taki zwiazek na odleglosc, spotkac sie raz w tygodniumoja koleżanka tak miała. biedna wynajmowała sama pokój bokiem u rodziny. chłopak mieszkał z rodzicami. wpadał do niej pobzykać, a potem wracał do domu, gdzie wlaśnie mamusia uprała i ugotowała. z tym, że on codziennie, a nie raz w tygodniu;) kasę na wynajem wspólnego mieszkania miał. ps. nie są już razem. koleżanka wyszła za mąż. dawno jej nie widziałam ale mam nadzieje że jest szczęsliwa bo to dobra dziewczyna była:D
[b]gość, 17-08-14, 15:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 07:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 05:36 napisał(a):[/b]Nic dziwnego, ze trwaja bez awantur – przy widywaniu sie MIN. 4 razy w mscu. Czyli min. 48 razy w roku. To bedzie 1.5msca. Oczywiscie, maja czas za soba zatesknic. Czy ona sobie jaja robi?! Co to za zwiazek?!A myślisz, że związki na odległość się nie rozpadają bo wystarczy, że “maja czas za soba zatesknic”?[/quote]Zwiazek na odlegosc to nie zwiazek![/quote]Życie różnie się układa. Sama znam mnóstwo par(nawet małżeństw), które musiało się rozdzielić na jakiś czas. Nikt tego nie robił z przyjemnością ale czasem to najlepsze wyjście. Więc pohamuj swoje oceny, bo życie nie jest czarno białe.
[b]gość, 17-08-14, 17:13 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 17:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 15:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 07:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 05:36 napisał(a):[/b]Nic dziwnego, ze trwaja bez awantur – przy widywaniu sie MIN. 4 razy w mscu. Czyli min. 48 razy w roku. To bedzie 1.5msca. Oczywiscie, maja czas za soba zatesknic. Czy ona sobie jaja robi?! Co to za zwiazek?!A myślisz, że związki na odległość się nie rozpadają bo wystarczy, że “maja czas za soba zatesknic”?[/quote]Zwiazek na odlegosc to nie zwiazek![/quote]Życie różnie się układa. Sama znam mnóstwo par(nawet małżeństw), które musiało się rozdzielić na jakiś czas. Nikt tego nie robił z przyjemnością ale czasem to najlepsze wyjście. Więc pohamuj swoje oceny, bo życie nie jest czarno białe.[/quote]No właśnie – musiało się rozdzielić. Ale niech nikt nie mówi, że jest to recepta na udany związek, antidotum na nudę itp. Bo skoro w normalnym życiu jest nuda, to coś jest nie tak..[/quote]Receptą nie,bo NIE MA czegoś takiego.Widzę,że tu każdy chce wmówić,że ich model związku jest jedynym słusznym.A prawda jest taka,że każdy widzi związek inaczej i ktoś będzie się dobrze czuł w związku na odległość,a inny woli spotykać się często lub mieszkać ze sobą,więc po co ta dyskusja?Chyba tylko po to,aby się wywyższać na forum.Żenada.
[b]gość, 17-08-14, 17:19 napisał(a):[/b]Mam dosc tej co ciagle wszystkim wytyka bledy,poprawia redaktorow, proponuje kupno slownika ortograficznego, co za (dewota) z nudnym zyciemTo wyjdź jak coś nie pasuje.Ty zapewne masz ciekawe życie,hahaha.
[b]gość, 17-08-14, 07:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 05:36 napisał(a):[/b]Nic dziwnego, ze trwaja bez awantur – przy widywaniu sie MIN. 4 razy w mscu. Czyli min. 48 razy w roku. To bedzie 1.5msca. Oczywiscie, maja czas za soba zatesknic. Czy ona sobie jaja robi?! Co to za zwiazek?!A myślisz, że związki na odległość się nie rozpadają bo wystarczy, że “maja czas za soba zatesknic”?[/quote]Zwiazek na odlegosc to nie zwiazek!
[b]gość, 17-08-14, 13:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]“Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.[/quote]Czyli jesteś studentką mieszkającą z dala od rodzinnego domu gdzie masz faceta czy jak? Bo wiesz, ja mieszkam ze swoim chłopakiem rok, no już z narzeczonym 🙂 Razem jesteśmy prawie 4 lata i uwielbiam czas spędzany wspólnie. Można być obok i robić każdy co innego a nie leżeć i patrzeć sobie w oczy. Uwielkbiam codziennie obok niego zasypiać, uwielbiam pić sobie wspólnie herbatkę czy robić deser. On teraz gra na kompie (co czyni wybitnie rzadko) a ja właśnie zjadłam sobie przekąskę i zaraz włączam jakiś horror. Dzisiaj wspólnie byliśmy po pieczywo w sklepie, złapał nas deszcz więc cali w skowronkach przed nim uciekaliśmy. Dla mnie to jest super, dla niego też. Nie chciałabym wrócić do czasu gdzie mieszkaliśmy oddzielnie czy też wręcz na odległość. To właśnie teraz jest super, nie trzeba nic specjalnie organizować bo jest masa czasu i możliwości na spontaniczność. Wybacz, ale nikt ci nie zazdrości. Może po prostu jesteś tak męczącym typem człowieka, że nie da się z tobą wytrzymać na co dzień?
[b]gość, 17-08-14, 17:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 15:37 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 07:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 05:36 napisał(a):[/b]Nic dziwnego, ze trwaja bez awantur – przy widywaniu sie MIN. 4 razy w mscu. Czyli min. 48 razy w roku. To bedzie 1.5msca. Oczywiscie, maja czas za soba zatesknic. Czy ona sobie jaja robi?! Co to za zwiazek?!A myślisz, że związki na odległość się nie rozpadają bo wystarczy, że “maja czas za soba zatesknic”?[/quote]Zwiazek na odlegosc to nie zwiazek![/quote]Życie różnie się układa. Sama znam mnóstwo par(nawet małżeństw), które musiało się rozdzielić na jakiś czas. Nikt tego nie robił z przyjemnością ale czasem to najlepsze wyjście. Więc pohamuj swoje oceny, bo życie nie jest czarno białe.[/quote]No właśnie – musiało się rozdzielić. Ale niech nikt nie mówi, że jest to recepta na udany związek, antidotum na nudę itp. Bo skoro w normalnym życiu jest nuda, to coś jest nie tak..
[b]gość, 17-08-14, 15:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 14:29 napisał(a):[/b]Jakby każda para widywała się raz w tygodniu, to też mieliby udane małżeństwo.ja bym tak nie chciala, jestem 8 lat po slubie mam 5 letnie dziecko , rano ja wstaje pierwsza wiadomo toaleta , pozniej szykuje sniadanie, pozniej maz wstaje, toaleta , nastepnie zajmuje sie dzieckiem a ja pakuje kanapki do pracy , picie, plecak do przedszkola dziecka, razem odprowadzamy dziecko do przedszkola , pozniej z mezem jedziemy na zakupy, albo do parku, po poludniu maz idzie do pracy, ja pracuje tylko dorywczo, kiedy maz w pracy ja odbieram dzieco z przedszkola, gotuje obiad, sprzatam , bawie sie z dzieckiem, czasem z dzieckiem jedziemy do meza do pracy, kiedy ja ide rano do pracy maz prowadzi dziecko do przedszkola, w niedziele mamy tylko czas dla siebie , fajnie tak we 3, ale ona ma racje rozmowy najwazniejsze, seks wazny ale naprawde bedzie udany zwiazek jak bedzie sie o wszystkim rozmawiac, rozwiazywac wspolnie problemy, podejmuc wspolnie decyzje, mi by nie przeszkadzalo spedzac 24/h czas z mezem z dzieckiem, jakbm miala taka mozliwosc, spedzilismy miesiac wakacje, bylo super ogolnie bardzo zadko sie klucimy[/quote]Może spędź 24h ze słownikiem,bo twoja ortografia woła o pomstę do nieba.Z resztą,czego wymagać od kury domowej?Edukacja skończona na poziomie szkoły podstawowej.Za kilka lat dziecko będzie mądrzejsze od mamusi.
gość17-08-14, 15:15No właśnie widać, jak się spełniasz..Widzenie z chłopakiem raz w tygodniu. Wchodzenie na kozaczka w niedzielę – już co najmniej dwa razy zaliczone. Spoko…
Wszystko zalezy od przeznaczenia, co komu pisane to go nie ominie, czy bedzie sie w zwiazku na odleglosc czy taz razem non -stop
[b]gość, 17-08-14, 14:56 napisał(a):[/b]Jaki oni maja staz ? Ze 2 lata ? Zobaczymy za 5 czy beda nadal razem, bo ja w te dobre rady nie wierze.Dobrze mowi, rozmowy przedewszystkim, byc ze soba, byc przyjaciolmi ale jak jest mozliwosc to lepiej mieszkac wspolnie widywac sie codziennie, a nie raz w tygodniu
[b]gość, 17-08-14, 15:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 13:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]”Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.[/quote]pasożytowanie? co ty pierdzielisz. każdy ma inne potrzeby. mam koleżankę, która jest z mężem 5 lat (w związku jeszcze dłużej) i odkąd są razem, nigdy nie spędzili ani jednej nocy osobno. dla innych facet/kobieta to dodatek do życia (jak w twoim przypadku), dla innych to esencja życia. jeśli miałabym wybierać, to smutny i żenujący jest dla mnie raczej twój układ. seks raz w tygodniu? no faktycznie emocjonujący masz związek (nie mówię o innych potrzebach, jak choćby zwykłe przytulenie się, pogadanie). jeśli 24 h na dobę z partnerem to więzienie, to ja nie wiem, jak ty sobie wyobrażasz małżeństwo…[/quote]Małżeństwo to nie jest spędzanie z kimś 24h non stop.I nie każda kobieta ma ochotę na małżeństwo…To nie jest szczyt moich marzeń,spełniam się z inny sposób i tak mi jest dobrze.A koleżance współczuję.Za kilka lat szanowny małżonek znudzony żonką,będzie latał na boki,czego jej oczywiście nie życzę,ale tacy są faceci i takie są fakty 😉 Nie rozumiem,jak można być taką nieudaczną kdnbietą i całe życie podporządkowywać facetowi.
[b]gość, 17-08-14, 15:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 14:29 napisał(a):[/b]Jakby każda para widywała się raz w tygodniu, to też mieliby udane małżeństwo.ja bym tak nie chciala, jestem 8 lat po slubie mam 5 letnie dziecko , rano ja wstaje pierwsza wiadomo toaleta , pozniej szykuje sniadanie, pozniej maz wstaje, toaleta , nastepnie zajmuje sie dzieckiem a ja pakuje kanapki do pracy , picie, plecak do przedszkola dziecka, razem odprowadzamy dziecko do przedszkola , pozniej z mezem jedziemy na zakupy, albo do parku, po poludniu maz idzie do pracy, ja pracuje tylko dorywczo, kiedy maz w pracy ja odbieram dzieco z przedszkola, gotuje obiad, sprzatam , bawie sie z dzieckiem, czasem z dzieckiem jedziemy do meza do pracy, kiedy ja ide rano do pracy maz prowadzi dziecko do przedszkola, w niedziele mamy tylko czas dla siebie , fajnie tak we 3, ale ona ma racje rozmowy najwazniejsze, seks wazny ale naprawde bedzie udany zwiazek jak bedzie sie o wszystkim rozmawiac, rozwiazywac wspolnie problemy, podejmuc wspolnie decyzje, mi by nie przeszkadzalo spedzac 24/h czas z mezem z dzieckiem, jakbm miala taka mozliwosc, spedzilismy miesiac wakacje, bylo super ogolnie bardzo zadko sie klucimy[/quote]kocham te opowieści na kozaku o życiu pań, ich mężów, dzieci i funkcjonowaniu rodzin 😀
[b]gość, 17-08-14, 14:29 napisał(a):[/b]Jakby każda para widywała się raz w tygodniu, to też mieliby udane małżeństwo.Co to za zyciè , po to sie bierze slub zeby zyc , mieszkac razem , spedzac wspolnie noce, zajmowac sie wspolnie domem , jesli sa dzieci to je razem wychowywac, wspolne zakupy, gotowanie, sprzatanie, silownia, bieganie przejazdzka rowerowa, wakacje, najwazniejsze rozmowy
[b]gość, 17-08-14, 13:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]“Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.[/quote]pasożytowanie? co ty pierdzielisz. każdy ma inne potrzeby. mam koleżankę, która jest z mężem 5 lat (w związku jeszcze dłużej) i odkąd są razem, nigdy nie spędzili ani jednej nocy osobno. dla innych facet/kobieta to dodatek do życia (jak w twoim przypadku), dla innych to esencja życia. jeśli miałabym wybierać, to smutny i żenujący jest dla mnie raczej twój układ. seks raz w tygodniu? no faktycznie emocjonujący masz związek (nie mówię o innych potrzebach, jak choćby zwykłe przytulenie się, pogadanie). jeśli 24 h na dobę z partnerem to więzienie, to ja nie wiem, jak ty sobie wyobrażasz małżeństwo…
[b]gość, 17-08-14, 14:29 napisał(a):[/b]Jakby każda para widywała się raz w tygodniu, to też mieliby udane małżeństwo.ja bym tak nie chciala, jestem 8 lat po slubie mam 5 letnie dziecko , rano ja wstaje pierwsza wiadomo toaleta , pozniej szykuje sniadanie, pozniej maz wstaje, toaleta , nastepnie zajmuje sie dzieckiem a ja pakuje kanapki do pracy , picie, plecak do przedszkola dziecka, razem odprowadzamy dziecko do przedszkola , pozniej z mezem jedziemy na zakupy, albo do parku, po poludniu maz idzie do pracy, ja pracuje tylko dorywczo, kiedy maz w pracy ja odbieram dzieco z przedszkola, gotuje obiad, sprzatam , bawie sie z dzieckiem, czasem z dzieckiem jedziemy do meza do pracy, kiedy ja ide rano do pracy maz prowadzi dziecko do przedszkola, w niedziele mamy tylko czas dla siebie , fajnie tak we 3, ale ona ma racje rozmowy najwazniejsze, seks wazny ale naprawde bedzie udany zwiazek jak bedzie sie o wszystkim rozmawiac, rozwiazywac wspolnie problemy, podejmuc wspolnie decyzje, mi by nie przeszkadzalo spedzac 24/h czas z mezem z dzieckiem, jakbm miala taka mozliwosc, spedzilismy miesiac wakacje, bylo super ogolnie bardzo zadko sie klucimy
Jaki oni maja staz ? Ze 2 lata ? Zobaczymy za 5 czy beda nadal razem, bo ja w te dobre rady nie wierze.
Jakby każda para widywała się raz w tygodniu, to też mieliby udane małżeństwo.
Blake jest taka ładna…Ryan to farciarz.
Blake jest taka ładna…Ryan to farciarz.
Ona jest przepiękna !
szkoda, że ona jest taka piękna dopiero po tych operacjach
[b]gość, 17-08-14, 11:47 napisał(a):[/b]”Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretachA co to jest za związek w którym siedzi się z kimś 24h na dobę.To raczej więzienie.Człowiek,nawet w związku musi mieć swoją przestrzeń,pasję,a nie uwiesić się na kimś jak rzep do psiego ogona.Ja z moim facetem też widzę się raz w tygodniu i tak jest super.Mamy okazję się za sobą stęsknić,a jak się spotkamy to od razu się na siebie rzucamy,że aż iskry lecą.Nie to,co u nudnych par,które są cały czas ze sobą,zmęczone swoją obecnością,zero porywów,emocji-to są martwe związki.Ale jak widać,nawet na kozaczku,dla niektórych związek =pasożytowanie na kimś.Smutne i żenujące jednocześnie.
Męczą się żeby te jej małe oczka powiększyć,opadające poweiki podnieść.Nochal i tak jak kołek zostanie.
[b]gość, 17-08-14, 10:58 napisał(a):[/b]Męczą się żeby te jej małe oczka powiększyć,opadające poweiki podnieść.Nochal i tak jak kołek zostanie.No i co w związku z tym? to już ma wcale z domu nie wychodzić? Może schować się w piwnicy no bo jak tak można z opadającymi powiekami wychodzić z domu. Albo z małymi oczkami.
Dziwne brwi…
“Nie jest możliwe, byśmy nie widzieli się choć raz w tygodniu”…i co to jest za związek ?siedź z nim 24h na dobę to wtedy pogadamy o złotych sekretach
Jak spedzi z mim 20 lat to moze sie wypowiadac na takie tematy. poki co jej “sekrety” sa g. warte
[b]gość, 17-08-14, 00:40 napisał(a):[/b]slliczna blake, dobre sobie. to tak jak byscie powiedzieli ze chodakowska jest piekna a jak jest kazdy widzisucha skóra im wisi na policzkach,obrzydliwe obie
“Nie podejmuję bez niego żadnych ważnych decyzji” – dlatego dziewczyno, piszesz jakiegoś żałosnego bloga zamiast robić karierę… Zacznie się pewnie dusić niedługo i cyk rozwód.
[b]gość, 17-08-14, 05:36 napisał(a):[/b]Nic dziwnego, ze trwaja bez awantur – przy widywaniu sie MIN. 4 razy w mscu. Czyli min. 48 razy w roku. To bedzie 1.5msca. Oczywiscie, maja czas za soba zatesknic. Czy ona sobie jaja robi?! Co to za zwiazek?!A myślisz, że związki na odległość się nie rozpadają bo wystarczy, że “maja czas za soba zatesknic”?
[b]gość, 17-08-14, 07:05 napisał(a):[/b]Za dużo słodzi….ryba psuje sie od środka :(;(;i tak sie to rozwaliJesteś mądra inaczej.Po pierwsze powiedzenie brzmi :ryba psuje się od głowy.Po drugie nijak się ma do sytuacji.
Kazdy zwiazek jest inny 🙂 moj maz to rowniez moj najlepszy przyjaciel, ale uklada nam sie tak dobrze, bo oboje potrafimy isc na kompromis 🙂
Ale masło maślane, miało być dyplomatycznie a w sumie żadna treść z tego nie płynie. A ona jest najlepszym przykładem brzydkiej, ale dobrze zrobionej kobiety.