Ewa Chodakowska bierze się za dzieci (FOTO)

ewa-chodakowska-R1 ewa-chodakowska-R1

“Nawróciła” już mnóstwo kobiet, teraz chce zacząć uświadamiać dzieci, jak ważna jest zdrowa dieta i ruch. Ewa Chodakowska została ambasadorką Fundacji Sportowcy Dzieciom.

Nasze polskie dzieci tyją szybciej niż amerykańskie.. Era fasfood-ów, gier komputerowych i zwolnień z lekcji w-f zbiera swoje żniwa… – pisze trenerka na FB. – Przez następny sezon, będę chciała się bardziej zaangażować w akcje dla dzieci… – zapowiada Chodakowska.

A u nas fotki ze spotkania trenerki z przedstawicielami fundacji.

Post użytkownika Ewa Chodakowska.

Ewa Chodakowska bierze się za dzieci (FOTO)

Ewa Chodakowska bierze się za dzieci (FOTO)

Ewa Chodakowska bierze się za dzieci (FOTO)

Ewa Chodakowska bierze się za dzieci (FOTO)

Ewa Chodakowska bierze się za dzieci (FOTO)

   
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

52 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Drogi Kozaczku czemu piszesz tylko peany na temat tej Pani? Czemu nie napisałeś, że ta kobieta ukradła pracę amerykańskiej grafik, przygotowane dla innej trenerki i najprawdopodobniej będzie to miało dalsze skutki prawne?

Amerykańscy naukowcy udowodnili, że przysłowiowi “amerykańscy naukowcy” nie istnieją 😉

Dajcie juz jej spokoj!!!!! Tyle osob ja atakuje bo zazdroszcza!!! Setka osob juz pomogla i to sie liczy!!! A ze ktos napisal ze zle wykonuje ceiczenia to jest bzdura!!!!!

[b]gość, 12-06-14, 21:36 napisał(a):[/b]Ja też nie lubiłam wf, głównie przez to, że przeważnie był na pierwszej lekcji albo gdzieś w środku zajęć, rzadko na końcu, i potem człowiek siedział na następnych lekcjach taki upocony, zmęczony, nieświeży i śmierdzący, i jeszcze kazali mu pisać sprawdzian, najlepiej na piątkę.A ja WF uwielbiałam. Nie twierdzę, że wszyscy moi nauczyciele byli brylantowi, masz rację z tym poceniem się i brudem ale napiszę , że wiele moich koleżanek nie lubiło tych zajęć bo im się nic nie chciało robić, nawet przebiec paru metrów. Najchętniej to by siadły na ławeczce i plotkowały, zawsze obowiązkowa karteczka, że są niedysponowane. Nawet te z krzywym kręgosłupem nie chciały robić ćwiczeń korekcyjnych. Bardzo lubiłam grać w siatkówkę ale musiałam to robić z dziewczynami z wyższych klas bo moim rówieśnicom się nie chciało. Tak więc dzieciaki/uczniowie nie zawsze są bez winy. Obecnie moja dawna szkoła podstawowa ma basen i orlika a uczniowie wiele dyplomów na koncie, jeżdżą na zawody, zajmują wysokie miejsca w regionie – mieszkam obok, czasem widuję rodziców odbierających dzieci z lekcji i otyłe można policzyć na palcach.

Cialo ma spoko ale twarz ma konia z tym parchem kolo nosa

Ojjj nic nie dorowna Amerykanskim dzieciom. Wiem, bo tu mieszkam.

Niech najpierw doszkoli swoje ćwiczenia w których robi masę błędów które wiernie odwzorowywują ćwiczący, co za parę lat im się zwróci i wylądują u specjalisty, a potem niech się bierze za dzieci…

u mojej córki w szkole są tylko DWIE osoby z nadwagą – i to lekką więc niech chodakowska nie pieprzy że polskie dzieci tyją szybciej niż amerykańskie, bo co jak co ale ona to w ameryce jej jeszcze nie było

NA DZIECIACH TEŻ CHCE SIĘ DOROBIĆ

[b]gość, 12-06-14, 07:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 02:20 napisał(a):[/b]Tyją szybciej niż amerykańskie?? A kto to stwierdził? “Amerykańscy naukowcy”?Otóż Ewka ma rację. Statystyki pokazują, że polskich grubasów wśród dzieci przybywa co raz więcej i co raz szybciej. Co gorsza jesteśmy chyba na pierwszym lub drugim miejscu (w każdym razie w czołówce) w Europie pod względem szybkości tycia dzieciaków. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Wystraczy iść do centrum handlowego i się rozejrzeć. Ja widuję co raz więcej dzieci w wieku do 15-16 lat, które są po prostu grube. 5-latki ważące tyle co ja. Najgorsze jest to, że te dzieci mają zazwyczaj grubych rodziców. Podejrzewam, że złe nawyki żywieniowe wychodzą z domu rodzinnego.[/quote]Wiesz co ? w szkołach powinien być taki przedmiot jak “nauka o żywieniu” tyle, że wiesz co by się wtedy stało ? wtedy raban podnieśli by dietetycy, którzy stracili by klientów, nie ciśnijmy więc kitu, że tu chodzi o dobro dzieci, bo to nie prawda, to jest marketing, lanserka i kasa wyrzucana w błoto – mowa o tych wszelakich akcjach zachęcających do odchudzania. Gdyby dietetycy dowiedzieli się, że wprowadzamy do szkół naukę o żywieniu, to szybko mina by im zrzedła i przestaliby udawać, że tu o dobro dzieci chodzi 🙂

chyba nie bylas w hameryce glupi koniu! niech ona cos zrobi z ta geba konska!

[b]gość, 12-06-14, 07:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 02:20 napisał(a):[/b]Tyją szybciej niż amerykańskie?? A kto to stwierdził? “Amerykańscy naukowcy”?Otóż Ewka ma rację. Statystyki pokazują, że polskich grubasów wśród dzieci przybywa co raz więcej i co raz szybciej. Co gorsza jesteśmy chyba na pierwszym lub drugim miejscu (w każdym razie w czołówce) w Europie pod względem szybkości tycia dzieciaków. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Wystraczy iść do centrum handlowego i się rozejrzeć. Ja widuję co raz więcej dzieci w wieku do 15-16 lat, które są po prostu grube. 5-latki ważące tyle co ja. Najgorsze jest to, że te dzieci mają zazwyczaj grubych rodziców. Podejrzewam, że złe nawyki żywieniowe wychodzą z domu rodzinnego.[/quote]Coraz więcej tez debili , którzy nie potrafią poprawnie pisać.Jeśli mam wybierać między chudością a inteligencją , wolę to drugie.

Ja też nie lubiłam wf, głównie przez to, że przeważnie był na pierwszej lekcji albo gdzieś w środku zajęć, rzadko na końcu, i potem człowiek siedział na następnych lekcjach taki upocony, zmęczony, nieświeży i śmierdzący, i jeszcze kazali mu pisać sprawdzian, najlepiej na piątkę.

[b]gość, 12-06-14, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 07:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 02:20 napisał(a):[/b]Tyją szybciej niż amerykańskie?? A kto to stwierdził? “Amerykańscy naukowcy”?Otóż Ewka ma rację. Statystyki pokazują, że polskich grubasów wśród dzieci przybywa co raz więcej i co raz szybciej. Co gorsza jesteśmy chyba na pierwszym lub drugim miejscu (w każdym razie w czołówce) w Europie pod względem szybkości tycia dzieciaków. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Wystraczy iść do centrum handlowego i się rozejrzeć. Ja widuję co raz więcej dzieci w wieku do 15-16 lat, które są po prostu grube. 5-latki ważące tyle co ja. Najgorsze jest to, że te dzieci mają zazwyczaj grubych rodziców. Podejrzewam, że złe nawyki żywieniowe wychodzą z domu rodzinnego.[/quote]Wiesz co ? w szkołach powinien być taki przedmiot jak “nauka o żywieniu” tyle, że wiesz co by się wtedy stało ? wtedy raban podnieśli by dietetycy, którzy stracili by klientów, nie ciśnijmy więc kitu, że tu chodzi o dobro dzieci, bo to nie prawda, to jest marketing, lanserka i kasa wyrzucana w błoto – mowa o tych wszelakich akcjach zachęcających do odchudzania. Gdyby dietetycy dowiedzieli się, że wprowadzamy do szkół naukę o żywieniu, to szybko mina by im zrzedła i przestaliby udawać, że tu o dobro dzieci chodzi :)[/quote]A kto niby by w tych szkołach nauczał o żywieniu, katechetki? Chyba akurat im byłoby to na rękę. Prędzej ubodłoby to producentów gownianej żywności i słodyczy.

Sportowcami to sa Lewandowscy, a nie ta kobyla.

Nie wiem, w jakim tempie tyją polskie dzieci, ale potwierdzam, że jest źle. W klasie mojej córki na 24 dzieci 6 ma nadwagę, czyli co 4 dziecko jest otyłe.

[b]gość, 12-06-14, 11:24 napisał(a):[/b]Pani Ewie wydaje się że swoją popularnością może zmienić cały świat. O ile dorosłe kobiety ćwiczą z nią na własną odpowiedzialność to ich sprawa, same decydują za siebie. ale jeśli chodzi o dzieci? hmm.. co ta Pani ma im do zaoferowania? Skoro znaczna większość jej ćwiczeń obciąża dorosłe organizmy, a co dopiero będzie z dziećmi? zgodzę sie z nią w kwestii zmniejszonej aktywności dzieci i to jest bardzo alarmujące,należy “coś” z tym robić, ale od tego powinni być nauczyciele wychowania fizycznego czy fizjoterapeuci. odpowiednio wykwalifikowane osoby.nauczyciele? jasne chyba ze rodzic wypisuje dziecku zwolnienie ‘bo jest w spodnicy’ to sorry ale jak dziecko ma przyzwolenie rodzicow to czuje sie bezkarne i interwencja u dyrekcji na nie wiele sie zdaje xd. Przypadek jest prawdziwy moj brat uczy w-f

Też nienawidziłam w-fu, to była katorga. Byłam o głowę niższa od innych dzieci, nie byłam w stanie trafić do kosza, potem grając w zawody całe 2 klasy stały i czekały, aż pieprznieta wuefistka stwierdzi, że już mogę przestać próbować, bo chyba mi się nie uda. Tyle pamietam z tych lekcji, w kółko upokorzenia. Nie było ocen za chęci, pomimo fizycznych predyspozycji czy ich braku, zawsze wszyscy wg jednego schematu. Za każdym razem miałam obniżoną średnią ocen, bo nie dawałam rady robić tych rzeczy, co większe dzieciaki. W liceum wuefistka była super babką, oceniała zupełnie inaczej, dzięki temu przestałam się bać ćwiczeń i doceniłam aktywność fizyczną, dziś mając trzydziestkę na karku i dwójkę dzieci trzymam formę. Powinno zachęcać się do ćwiczeń, ale nie strasząc złymi ocenami i upadając tych, co nie dają rady wg schematów.

Pani Ewie wydaje się że swoją popularnością może zmienić cały świat. O ile dorosłe kobiety ćwiczą z nią na własną odpowiedzialność to ich sprawa, same decydują za siebie. ale jeśli chodzi o dzieci? hmm.. co ta Pani ma im do zaoferowania? Skoro znaczna większość jej ćwiczeń obciąża dorosłe organizmy, a co dopiero będzie z dziećmi? zgodzę sie z nią w kwestii zmniejszonej aktywności dzieci i to jest bardzo alarmujące,należy “coś” z tym robić, ale od tego powinni być nauczyciele wychowania fizycznego czy fizjoterapeuci. odpowiednio wykwalifikowane osoby.

Zapewne kolejne na tapecie będą świeżo upieczone matki po cesarce oraz dziewczyny boleśnie menstruujące – nie ma wymówek !!!!! ( LOL )

Oby nie bylo to tylko czcze gadanie.

Ja byłam w szkołach sportsmenką 😉 W ósmej klasie byłam najszybszą dziewczyną w szkole,ale miałam jedną wadę, która mnie prześladuje do dziś.Rzucam bliżej niż dziecko. Na w-f zawsze najbliżej pchałam kulą i najbliżej rzucałam piłką lekarską. Koleżanki na siedem metrów, a ja niecałe na dwa. Dotknę głową kolan, zrobię szpagat, wyprzedzę męża, a kamieniem rzucam praktycznie pod nogi. Już kilka lat codziennie rzucam psu kamieniami i patykami i nie ma efektów nauki. Uczył mnie w-f ista, uczyli koledzy, mąż, tata i nic. Masakra.Takie mam upośledzenie, w szkole zbierałam za to dwóje,dwójka za chęci :/

[b]gość, 12-06-14, 07:30 napisał(a):[/b]Szkoda, że szkoła kładzie nacisk na ocene sprawności dzieci – np. poprawnie wykonane przewroty w tył. Przez to miałam tróję z w-f, ale w maturalnej klasie naciągniętą do piątki. w-f w szkole to był dla mnie udręką, bo jestem kiepska z wielu dyscyplin, więc często się zwalniałam z w-f, ale w w domu ćwiczyłam jakieś fikołki, układy niczym gimnastyczka, stanie na głowie za chiny mi nie wyszło, nie potrafię zrobić gwiazdy, omal sie nie zabiłam próbując zdobyć z w-f przynajmniej czwórkę. Przecież w-f powinien uczyć dzieci tego, że sprawność jest potrzebna w życiu. Powinniśmy rozwijać swoje sprawności. w-f powinien obejmować ćwiczenia rehabilitacyjne, powinien być jak kuracja, powinien rozwijać mięśnie, aby człowiek rósł zdrowo, nie powinno być ocen. Dzieci powinny lubić się ruszać, to pomaga w nauce.zgadzam się w zupełności. niestety często nauczyciele robią wszystko na tzw. “odwal się”, nie zwracając uwagi na potrzeby i problemy dzieci. sama dobrze pamiętam jak u mnie wyglądał w-f: połowa klasy siedzi na ławce “niedysponowana” (tak naprawdę zwyczajnie sie im nie chce), a druga połowa jak co tydzień gra w siatkę czy kosza, bez odpowiedniej rozgrzewki, wprowadzenia czy przygotowania do gry. a nauczyciel oczywiście w tym czasie siedzi w kantorku. nie do pomyślenia. a gimnastyka korekcyjna? to dopiero katastrofa! wszystkie dzieci (niezależnie od wady postawy) wykonywały te same ćwiczenia- nie ważne że niektóre z nich wręcz tę wadę pogłębiały. a tyle jest naprawdę dobrych sposobów, aby zachęcić dzieciaki do aktywności. wystarczy tylko więcej zaangażowania i pomysłu

troche to przykre co powiem ale ona jest na prawde bardzo brzydką kobietą 🙁 wiadomo czemu okularów nie zdejmuje

Różnicę miedzy dziećmi lat 90-tych, a obecnymi można zauważyć na zdjęciach klasowych. Porównajcie swoje zdjecia (jezeli macie lat 20+) w wieku 10-12 lat, a tymi obecnymi dziećmi. U mnie w klasie byl 1 grubszy dzieciak i może 203 osoby z lekką nadwaga. Reszta szczupłych (normalna waga), bardzo szczupłych lub wręcz tzw. kościotrupów. W klasie moich starszych znajomych też nigdy nie bylo wiecej niż 1 gruby dzieciak i zazwyczaj kazdy ,ial podobną ksywę (buldożer, grubas itp.). A dzisiaj? Urna wyborcza stoi w mojej podstawowce. Tam na korytarzu są zdjęcia klasowe. Polowa klas ma nadwagę, sporo dzieci otyłośc brzuszną, a spokojnie 5 osob z klsy jes już otyłych (nie widac im nawet szyi, potrójne podbródki).A do do wf w szkolach – szkoda, że dopiero na studiach można wybierac sobie dyscypliny. Szkoda też, że zajęciach tj. cwiczenia zdrowotne, rehabilitacja itp. nie sa realizowane. Wielu moich znajomych mialo wf pt. macie piłkę i grajcie. A nauczyciel wychodzil do kantorka. U mnie znow wuefista byl bardzo wymagający. Ale zwolnien bylo malo (miał zonę lekarza kardiologa i żeby dostać zwolnienie trzeba bylo przejśc badanie u niej). Jasne bylo, że symulanci nie mieli szans. Cwiczyl każdy, nawet osoby ze zlamaną nogą (cwiczyly np. siatkowkę na siedząco) lub wykonywaly lekkie cwiczenia korekcyjne stóp czy “na skoliozę”.

Jak ja byłam w szkole pidstawowej to w mojej klasie była jedna gruba dziewczyna. A teraz… Co drugi dzieciak wazy wiecej niz ja jako dorosla osoba!

Cóż za twarz !!!!!!!!!! Toż to Konica jest

co ona pieprzy, nigdy nie była gruba zawsze zasuszona, co moze wiedziec co czuja grube osoby i im pomagac skoro nigdy taka nie byla..

[b]gość, 12-06-14, 07:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 07:30 napisał(a):[/b]Szkoda, że szkoła kładzie nacisk na ocene sprawności dzieci – np. poprawnie wykonane przewroty w tył. Przez to miałam tróję z w-f, ale w maturalnej klasie naciągniętą do piątki. w-f w szkole to był dla mnie udręką, bo jestem kiepska z wielu dyscyplin, więc często się zwalniałam z w-f, ale w w domu ćwiczyłam jakieś fikołki, układy niczym gimnastyczka, stanie na głowie za chiny mi nie wyszło, nie potrafię zrobić gwiazdy, omal sie nie zabiłam próbując zdobyć z w-f przynajmniej czwórkę. Przecież w-f powinien uczyć dzieci tego, że sprawność jest potrzebna w życiu. Powinniśmy rozwijać swoje sprawności. w-f powinien obejmować ćwiczenia rehabilitacyjne, powinien być jak kuracja, powinien rozwijać mięśnie, aby człowiek rósł zdrowo, nie powinno być ocen. Dzieci powinny lubić się ruszać, to pomaga w nauce.Dokładnie! Dla mnie wf był udręką w szkole. Pamiętam jak skręciłam kolano na nartach i co jakiś czas kontuzja nawracała i noga bolała, raz nie mogłam zrobić toru przeszkód na wf bo po prostu bolała mnie noga… Pani z wf wstawiła mi pałe :] Wf nie powinien być na ocenę, ma po prostu zachęcić dzieci do ruchu a nie wzbudzać strach i obawę, że czegoś nie umiemy zrobić a inni się będą śmiać. Wiele lat musiało minąć zanim przekonałam się że ruch to zdrowie i że jak pójdę na fitnes to ludzie mnie nie wyśmieją…[/quote]Popieram, w-f w szkole, to pomyłka. To powinna być luźna lekcja, żeby każdy się po prostu poruszał, poskakał, rozprostował kości, a nie wielce przedmiot. I ci nauczyciele z rozbuchanym ego, że niejeden prawdziwy profesor ma więcej skromności…

tak naprawde trenujac z chodakowska nie uzyska sie takiej sylwetki jaka posiada ona. po pierwsze nogdy nie byla otyla, trzymala forme. poza tym ktora dziewczyna czy dojrzala kobieta uzyska harmonie pomiedzy brzuchem ajedrnym brzuchem po okresie odchudzania i utrzymania formy. oczywiscie wszystko zmaleje a biust nie bedzie ponetny i sprezysty jak Ewki.

Ma rację. Kilka razy w tygodniu chodze rano do McDonald’s na kawe i widzę od 10-11 rano całe rodziny jak jedzą hamburgery, frytki itp + cola. Dzieci nieraz mają wieksze zestawy niż dorosli. Jakas babcia prowadza tam regularnie swojego wyraźnie otyłego wnuka, lata między kasą a stolikiem, a młody siedzi i gra na telefonie. Zjada tego tyle, że nie wiem gdzie mu sie to mieści. Teraz jeszcze babcia funduje mu lodzika, i pyta czy jeszcze cos sobie zyczy. A zamiast tego lepszy byłby owocojogurt, który tam mają. A potem dzieciak choruje a koledzy sie z niego nabijają i jak ma 18 lat potrzebuje solidnej diety i chodakowskiej do ćwiczeń

[b]gość, 12-06-14, 07:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 01:46 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 01:16 napisał(a):[/b]Od dzieci to niech się ta Pani trzyma z daleka… fachowcy się powinni zajmować dziećmi, a nie pani po jakiś tam kursach… dorośli mogą sobie ćwiczyć z tą panią na własną odpowiedzialność, do dzieci ta pani nie powinna mieć dostępu…Niestety już chyba za późno, bo można zobaczyć zdjęcia dzieci ćwiczących przed tv, wstawianych przez radosne mamusie, bo to przecież takie słodkie i urocze. Czasem mam wrażenie, że myślenie jednak boli. Fizjoterapeuci czekają z otwartymi ramionami:)[/quote]Muszę się zgodzić z Wami, że taki ćwiczenia mogą być niebezpieczne dla dzieci. Jednak to nie zmienia faktu, że nasze społeczeństwo tyje i powinno się coś z tym robić; wpajać rodzicom wiedzę jak żywić dzieci, nie pozwolić w szkolnych sklepikach chipsów i innego szajsu, robić więcej lekcji wuefu, a przede wszystkim edukować czym może skończyć się otyłość i jak bardzo skraca życie.[/quote]Oczywiście, że tak, ale uświadamianie powinno się zacząć od rodziców, bo akcje tylko dla dzieci wydają się bezcelowe. Dziecko posłucha, jak znana osoba mówi o zdrowym odżywianiu, ruchu, wróci do domu, a tam będą na niego czekać batoniki, czekoladki, chipsy. Ruch dzieci jest bardzo ważny, ale od nich tak naprawdę niewiele zależy. Biorąc pod uwagę fakt, że Pani Chodakowska “nawróciła już mnóstwo kobiet”, z czego na pewno jest sporo matek czy tendencja tycia nie powinna się odwrócić? Zawsze warto angażować się w takie akcje, o ile Pani Chodakowska nie będzie udawała, że zna się na organizmach dzieci i będzie wymyślać jakieś niestworzone ćwiczenia, życzę więc, żeby poprzestała na akcjach mówionych.

[b]gość, 12-06-14, 07:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 07:30 napisał(a):[/b]Szkoda, że szkoła kładzie nacisk na ocene sprawności dzieci – np. poprawnie wykonane przewroty w tył. Przez to miałam tróję z w-f, ale w maturalnej klasie naciągniętą do piątki. w-f w szkole to był dla mnie udręką, bo jestem kiepska z wielu dyscyplin, więc często się zwalniałam z w-f, ale w w domu ćwiczyłam jakieś fikołki, układy niczym gimnastyczka, stanie na głowie za chiny mi nie wyszło, nie potrafię zrobić gwiazdy, omal sie nie zabiłam próbując zdobyć z w-f przynajmniej czwórkę. Przecież w-f powinien uczyć dzieci tego, że sprawność jest potrzebna w życiu. Powinniśmy rozwijać swoje sprawności. w-f powinien obejmować ćwiczenia rehabilitacyjne, powinien być jak kuracja, powinien rozwijać mięśnie, aby człowiek rósł zdrowo, nie powinno być ocen. Dzieci powinny lubić się ruszać, to pomaga w nauce.Dokładnie! Dla mnie wf był udręką w szkole. Pamiętam jak skręciłam kolano na nartach i co jakiś czas kontuzja nawracała i noga bolała, raz nie mogłam zrobić toru przeszkód na wf bo po prostu bolała mnie noga… Pani z wf wstawiła mi pałe :] Wf nie powinien być na ocenę, ma po prostu zachęcić dzieci do ruchu a nie wzbudzać strach i obawę, że czegoś nie umiemy zrobić a inni się będą śmiać. Wiele lat musiało minąć zanim przekonałam się że ruch to zdrowie i że jak pójdę na fitnes to ludzie mnie nie wyśmieją…[/quote]Szkoła jak to szkoła, niespecjalnie zwraca uwagę na każdego na indywidualne predyspozycje. Ja nie umiałam grać w siatkę i byłam wyśmiewana, nie biegalam też zbyt szybko, i potem juz generalnie nienawidziłam wfu. Natomiast teraz, po 20 latach, kocham sport, fitness, jogę, i bardzo dbam o kondycję fizyczną, więc to jedno z drugim ma niewiele wspólnego.

Kon jaki jest, kazdy widzi.

Trzymam kciuki Ewo ! Pomysł piękny ale jak z jego wykonaniem bedzie?…-poprostu życzę powodzenia…

Co do szybkosci tycia dzieci to sie nie zgadzam —> ale popieram akcje 🙂

Czy racji nie ma? MA i to jak! Nawet dzieci mieszkające na wsi, mające do dyspozycji domy, ogrody, rowery.. strasza kałdunami, to makabra.

[b]gość, 12-06-14, 07:30 napisał(a):[/b]Szkoda, że szkoła kładzie nacisk na ocene sprawności dzieci – np. poprawnie wykonane przewroty w tył. Przez to miałam tróję z w-f, ale w maturalnej klasie naciągniętą do piątki. w-f w szkole to był dla mnie udręką, bo jestem kiepska z wielu dyscyplin, więc często się zwalniałam z w-f, ale w w domu ćwiczyłam jakieś fikołki, układy niczym gimnastyczka, stanie na głowie za chiny mi nie wyszło, nie potrafię zrobić gwiazdy, omal sie nie zabiłam próbując zdobyć z w-f przynajmniej czwórkę. Przecież w-f powinien uczyć dzieci tego, że sprawność jest potrzebna w życiu. Powinniśmy rozwijać swoje sprawności. w-f powinien obejmować ćwiczenia rehabilitacyjne, powinien być jak kuracja, powinien rozwijać mięśnie, aby człowiek rósł zdrowo, nie powinno być ocen. Dzieci powinny lubić się ruszać, to pomaga w nauce.Dokładnie! Dla mnie wf był udręką w szkole. Pamiętam jak skręciłam kolano na nartach i co jakiś czas kontuzja nawracała i noga bolała, raz nie mogłam zrobić toru przeszkód na wf bo po prostu bolała mnie noga… Pani z wf wstawiła mi pałe :] Wf nie powinien być na ocenę, ma po prostu zachęcić dzieci do ruchu a nie wzbudzać strach i obawę, że czegoś nie umiemy zrobić a inni się będą śmiać. Wiele lat musiało minąć zanim przekonałam się że ruch to zdrowie i że jak pójdę na fitnes to ludzie mnie nie wyśmieją…

powodzenia Ewo :). Mam dziecko w wieku szkolnym i to jest prawda z tym tyciem :(.

Ma absolutna racje! Rodzice zapracowani nie gotuja domowych, zdrowych posilkow bo wola dac dyche na kebaba czy hamburgera i maja dziecko z glowy. Po co dac do szkoly zdrowa kanapke owoc jak mozna dac kase na drozdzowke i chipsy!

Szkoda, że szkoła kładzie nacisk na ocene sprawności dzieci – np. poprawnie wykonane przewroty w tył. Przez to miałam tróję z w-f, ale w maturalnej klasie naciągniętą do piątki. w-f w szkole to był dla mnie udręką, bo jestem kiepska z wielu dyscyplin, więc często się zwalniałam z w-f, ale w w domu ćwiczyłam jakieś fikołki, układy niczym gimnastyczka, stanie na głowie za chiny mi nie wyszło, nie potrafię zrobić gwiazdy, omal sie nie zabiłam próbując zdobyć z w-f przynajmniej czwórkę. Przecież w-f powinien uczyć dzieci tego, że sprawność jest potrzebna w życiu. Powinniśmy rozwijać swoje sprawności. w-f powinien obejmować ćwiczenia rehabilitacyjne, powinien być jak kuracja, powinien rozwijać mięśnie, aby człowiek rósł zdrowo, nie powinno być ocen. Dzieci powinny lubić się ruszać, to pomaga w nauce.

[b]gość, 12-06-14, 01:46 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 12-06-14, 01:16 napisał(a):[/b]Od dzieci to niech się ta Pani trzyma z daleka… fachowcy się powinni zajmować dziećmi, a nie pani po jakiś tam kursach… dorośli mogą sobie ćwiczyć z tą panią na własną odpowiedzialność, do dzieci ta pani nie powinna mieć dostępu…Niestety już chyba za późno, bo można zobaczyć zdjęcia dzieci ćwiczących przed tv, wstawianych przez radosne mamusie, bo to przecież takie słodkie i urocze. Czasem mam wrażenie, że myślenie jednak boli. Fizjoterapeuci czekają z otwartymi ramionami:)[/quote]Muszę się zgodzić z Wami, że taki ćwiczenia mogą być niebezpieczne dla dzieci. Jednak to nie zmienia faktu, że nasze społeczeństwo tyje i powinno się coś z tym robić; wpajać rodzicom wiedzę jak żywić dzieci, nie pozwolić w szkolnych sklepikach chipsów i innego szajsu, robić więcej lekcji wuefu, a przede wszystkim edukować czym może skończyć się otyłość i jak bardzo skraca życie.

Co dzisiaj ukarała?

[b]gość, 12-06-14, 01:16 napisał(a):[/b]Od dzieci to niech się ta Pani trzyma z daleka… fachowcy się powinni zajmować dziećmi, a nie pani po jakiś tam kursach… dorośli mogą sobie ćwiczyć z tą panią na własną odpowiedzialność, do dzieci ta pani nie powinna mieć dostępu…Niestety już chyba za późno, bo można zobaczyć zdjęcia dzieci ćwiczących przed tv, wstawianych przez radosne mamusie, bo to przecież takie słodkie i urocze. Czasem mam wrażenie, że myślenie jednak boli. Fizjoterapeuci czekają z otwartymi ramionami:)

[b]gość, 12-06-14, 02:20 napisał(a):[/b]Tyją szybciej niż amerykańskie?? A kto to stwierdził? “Amerykańscy naukowcy”?Otóż Ewka ma rację. Statystyki pokazują, że polskich grubasów wśród dzieci przybywa co raz więcej i co raz szybciej. Co gorsza jesteśmy chyba na pierwszym lub drugim miejscu (w każdym razie w czołówce) w Europie pod względem szybkości tycia dzieciaków. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Wystraczy iść do centrum handlowego i się rozejrzeć. Ja widuję co raz więcej dzieci w wieku do 15-16 lat, które są po prostu grube. 5-latki ważące tyle co ja. Najgorsze jest to, że te dzieci mają zazwyczaj grubych rodziców. Podejrzewam, że złe nawyki żywieniowe wychodzą z domu rodzinnego.

misja jest dobra i zaczynam się do niej przekonywać

ech… no ale dwie pieczenie na jednym ogniu $ 😛

Od dzieci to niech się ta Pani trzyma z daleka… fachowcy się powinni zajmować dziećmi, a nie pani po jakiś tam kursach… dorośli mogą sobie ćwiczyć z tą panią na własną odpowiedzialność, do dzieci ta pani nie powinna mieć dostępu…

yyyy… ale Chodakowska nie jest sportowcem. Legenda głosi że kiedyś skończyła jakiś kurs a to jej nie czyni sportowcem

Na tych pierwszych zdjęciach wyglada jag troll z kosmosu