Agnieszka Maciąg dziś skończyłaby 57 lat. Mąż w przejmującej rozmowie z DDTVN pokazał ich dom, gdzie wciąż czuje jej obecność
Pół roku po odejściu Agnieszki Maciąg, jej mąż Robert Wolański, udzielił wywiadu dla “Dzień Dobry TVN”. W szczerej rozmowie opowiedział o ukochanej.
Podzielił się z widzami kadrami w szczególnym dla nich miejscu. To tu w górach znaleźli ukochany dom. To on stał się ich przestrzenią, azylem i wymarzonym miejscem do życia na ziemi.
Agnieszka Maciąg i Robert Wolański byli razem 29 lat. W jednym z wywiadów modelka ujawniła moment ich poznania. To była książkowa miłość od pierwszego wejrzenia.
Patrzyłam na pięknego człowieka, który natychmiast stał mi się bliski. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Robert Wolański ujawnił, w jaki sposób zamieszkali właśnie w tym miejcu. To on pokazał Agnieszce dom w górach. Zaproponował też, aby go kupili. Otrzymał odpowiedź, na którą liczył:
Słuchaj, to jest coś, co znalazłem, co Ty o tym myslisz? – zapytał.
Jak chcesz to bierz. Zobaczymy pózniej – odpowiedziała Maciąg.
Wiedziałem, że jak dała mi pozwolenie na to, to ja w to wejdę.
W dalszej części rozmowy wyjawił, co stało się poźniej:
My siedzieliśmy tutaj, ona siedziała (…) na niższym kamieniu, przytulała sobie mojego ramienia. I tak spędziliśmy całe popołudnie tutaj w zasadzie. Było wspaniale.
Dom Agnieszki Maciąg i Roberta Wolańskiego był prawdziwą oazą spokoju. Miejscem, w którym każdy detal sprzyjał wyciszeniu i harmonii.
Jasne, minimalistyczne kolory, naturalne materiały i świece tworzyły przestrzeń pełną ciepła, równowagi i inspiracji. Jej dom emanował spokojem, będąc azylem zarówno dla niej samej, jak i dla bliskich.
Agnieszka Maciąg była znana z zamiłowania do natury i zdrowego stylu życia. Uwielbiała otaczać się wszystkim, co piękne i delikatne, dlatego we wnętrzach jej domu dominowały jasne i minimalistyczne kolory, takie jak biele, beże czy szarości.
Agnieszka Maciąg kochała zwierzęta. W domu często towarzyszył jej ukochany kot. To on zasiadał na jej kolanach podczas wypoczynku.
W wywiadach z 2014 roku mówiła o tym, że w jej domu mieszkają trzy koty.
Reporter DDTVN zdradził, że data 9 maja nie została wybrana przypadkiem. Wolańskiemu zależało, aby spotkali się właśnie w tym terminie. Zdradził dlaczego:
Nie wyobrażałem sobie inaczej, to jest po prostu dzień urodzin. Śmiałem się zawsze, że dzień Agnieszki urodzin to było święto narodowe, w związku z tym zawsze zatrzymywaliśmy nasze życie i przez wiele lat spontanicznie wyjeżdżaliśmy tego dnia gdziekolwiek. Czasami robiłem niespodzianki, których nienawidziła. Czasami wsiadaliśmy w samochód i jechaliśmy gdzieś przed siebie. To był jej ulubiony miesiąc na pewno, ale nie ze względu na urodziny, tylko na początek życia. To wszystko wszędzie kwitło.
Mąż Agnieszki Maciąg przy okazji wywiadu, ujawnił piękną historię. To dlatego w jej ogrodzie królowały piękne drzewa, szczególną uwagę przyciągała japońska wiśnia:
Przywiozłem ją na urodziny tutaj, posadziłem w ogrodzie. (…) To się chyba nazywa japońska wiśnia i piękny strzelisty krzew, który, słuchaj, zaczynał kwitnąć na 2-3 dni przed jej urodzinami.
9 maja ten krzew był jak magnolia, po prostu przepiękne, jasno-różowe, duże, obfite kwiaty i pachniało na całą okolicę, był jakiś magiczny. Magiczne krzewy.
Wyobraź sobie, że tego roku, kiedy zaczęła chorować zimą zginął. (…) Zostały tylko te rzeczy, które są na dzisiaj. To miejsce jest przepełnione jej energią.
W zasadzie czuję, widzę i słyszę ją w wielu miejscach domu.
Wolański zdradził, że ulubionym pomieszczeniem w domu była kuchnia. To tu Agnieszka czuła się najlepiej:
To jest kuchnia. Kobiety, która kochała gotować.
To tu opisał także moment, w którym dowiedzieli się, że jego żona jest chora:
Była silna, samodzielna i samowystarczalna. Skutkiem tego było to, że nie od razu wszystko mi mówiła. To był wrzesień 2022 roku. Powiedziała mi, że coś tam się dzieje, że pójdzie, umówi się na wizytę do lekarza, żeby to sprawdzić, bo się niepokoi i tak dalej.
Niestety, zasłaniając się brakiem czasu, nie udała się na wizytę. Umawiała się trzy razy i wciąż nie dotarła:
No i potem się dowiedziałem od naszej pani doktor, że umawiała się z nią trzy razy i nigdy nie dotarła na wizytę, bo zawsze było coś ważniejszego. Był taki moment już. W zaawansowanym momencie choroby, kiedy wyrzucała sobie to, że zaniedbała tą sytuację.
Para zdawała sobie sprawę, że być może szybsza diagnoza wydłużyłaby jej życie:
Diagnoza przyszła szybko. Chyba po dwóch dniach tak naprawdę zrobili wszystkie badania – rak szyjki macicy. W tym bardzo zaawansowanym stanie.
Odniósł się także do plotek, które pojawiły się po śmierci modelki, że choroba pojawiła się ponownie:
Było bardzo wiele komentarzy, już po śmierci Agnieszki, że to była wznowa, że to był drugi nowotwór i tak dalej. To nie jest prawda. Nowotwór nigdy nie był wcześniej i nigdy nie wrócił. On po prostu się pojawił i zawsze był.
Choroba w tym stadium była nieuleczalna, jednak dzięki zastosowaniu leczenia można było przedłużyć życie.
Pojawiło się po prostu pytanie jak długo.
Mąż Agnieszki Maciąg zdradził, jak na jej chorobę zareagowały dzieci. Syn byłjuż dorosły, jednak córka wciąż potrzebowała matczynej opieki.
Michał jest osobą dorosłą i zupełnie niezależną, ale bardzo cierpi, przeżywa. W te ostatnie chwile był z nami w szpitalu.
Myślę, że nie do końca wszystko jeszcze rozumiemy, że któregoś dnia dojdzie to do nas bardziej, zwłaszcza do nich, zwłaszcza do Michała.
Sam Wolański również stracił matkę w młodym wieku:
Przypominałem sobie moment mojego życia bardzo podobny, bo straciłem mamę. Praktycznie w ten sam sposób. W głowie miałem tylko to, jak odbierze to 13-letni umysł i 13-letnie serce. Wydaje mi się, że rozmawialiśmy o tym wystarczająco dużo. Nie chciałem się postawić w takiej sytuacji. jak postawiono mnie w dzieciństwie. że odsunięto mnie od wszystkiego.
Jak wyglądało życie po diagnozie? Okazuje się, że najtrudniejszym etapem leczenia była dla modelki chemioterapia. Mimo tego wciąż pozostawała aktywna:
Rzeczywiście w momencie, kiedy zaczęliśmy chemioterapię, kiedy efekty tej chemioterapii fizycznie były już widoczne. Tak. I to było dla niej najgorszy, chyba najcięższy moment wtedy. Wielokrotnie płakała i już nawet tego nie ukrywała, ale wcześniej była pełna energii, w ogóle była samodzielna.
Nie poddawała się i wciąż walczyła:
Jeździła samochodem przez wiele, wiele miesięcy z tymi wszystkimi lekami, które były do niej podpięte.
To tu w przydomowym ogrodzie Robert Wolański kontynuował rozmowę z reporetem “Dzień Dobry TVN”.
Po śmierci Agnieszki, Robert mimo wykonywanego zawodu fotografa, odłożył aparat na bok. Myślał nawet o jego sprzedaży:
Był taki moment jeszcze bardzo niedawno, kiedy pomyślałem, że chyba sprzedam to wszystko w cholerę, co mam. Bo nie widzę i nie czuję tego, żebym mógł wrócić do do takiej aktywności.
Jednak stało się coś, co sprawiło, że ponownie sięgnał po aparat:
Rzeczywiście niedawno temu wyjąłem aparat (…) I miałem wspaniałą przygodę ostatnio. Po raz pierwszy zrobiłem sesję. Cieszyłem się jak dziecko, naprawdę.
Dom Agieszki Maciąg i Roberta Woleńskiego otoczony jest przepięknymi widokami. To tu para mogła relaksować się, a Agnieszka nabierać sił do kolejnej walki o zdrowie.
Uwielbiała przebywać w ciszy, słuchała wtedy odgłosów natury. To tu miała swój azyl.
Wokół domu można zauważyć trzy kapliczki, które również mają niezwykłe znaczenie. Wolański ujawnił:
Ta kapliczka powstała na pamiątkę tych kamieni. Tak postanowiliśmy. Te kapliczki, mamy ich tu w zasadzie trzy. Stawialiśmy kapliczki, bo Agnieszka miała taką filozofię (…) której do dzisiaj się trzymam w wdzięczności.
W związku z tym to są swego rodzaju dziękczynne pomniki: za rzeczy, które na bieżąco w naszym życiu się działy. Ta kapliczka skierowana w stronę domu, akurat w tym miejscu ma jakieś gigantyczne, symboliczne znaczenie.
Salon stanowił ważne miejsce w rodzinnym życiu. To tu oglądali wspólnie ulubione produkcje filmowe. Najchętniej włączali kreskówki, jednak uwielbiali też bajki.
Przez kilka lat oglądaliśmy tylko kreskówki.
To w tych wnętrzach najbardziej czuje obecność żony:
Po prostu muszę pamiętać o tym, co było dobre.
Agnieszka Maciąg uwielbiała jasne wnętrza. Wszędzie w domu da się zauważyć duże okna, przez które wpada światło. Dzięki temu dom staje się przytulny i otwarty na wszystkich gości.
Salon domu zdobią piękne lampy. Całość utrzymana jest w stonowanych barwach, ale nie brakuje tu elementów bieli, czy też złota.
W wielu miejscach pozapalane są światełka, które sprawiają, że wnętrze domu jest jeszcze bardziej przytulne.
Okna domu wychodzą na pięne podwórko, gdzie jest mnóstwo drzew i kwitnących krzewów. To właśnie w maju wygląda najpiękniej.
Maj to szczególny miesiąc, ze względu na urodziny, które obchodziłaby Agnieszka Maciąg. 9 maja skończyłaby 57. lat.
Wolański w czasie wywiadów nie krył wzruszenia. Każde wspomnienie o zmarłej żonie przywoływało lekką zadumę. Jednak chętnie o niej opowiadał. Była miłością jego życia, a pamięć o niej jest wciąż żywa.
Wiadać to także we wnętrzach domu, gdzie z każdego miejsca uśmiecha się Agnieszka, widoczna na zdjęciach.
Wokół domu jest mnóstwo zieleni. To na tym zależało małżeństwu, aby ich azyl był otoczony naturą. Kontakt z przyrodą był dla nich najważniejszy. To widać w każdym zakątku pięknej posiadłości.
Kuchnia Agnieszki Maciąg to pomieszczenie, o którym marzy każda kochająca gotować, pani domu.
Modelka uwielbiała przygotowywać posiłki dla rodziny. To tu spędzała dużo czasu, z kubkiem kawy w ręku mogłą podziwać piękno przyrody za oknem.
W domu, oprócz zdjęć Maciąg wiszących na ścianach, można zauważyć także figurki świętych. Religia była Agniejszki czymś bardzo ważnym i doceniała każdą możliwość kontaktu z Bogiem.
Tuż po niej liczyła się także natura. Dlatego widzimy mnóstwo zielonych roślin, zdobiących parapety, czy też szafki.
Strumyk to częste miejsce spacerów i spotkań męża oraz Agnieszki Maciąg. Dlatego też pojawił się tu wraz z reporterem “Dzień Dobry TVN”.
W tym miejscu wyjawił mu historię, o japońskiej wiśni, która kwitła w maju, czym wprawiała w osłupienie wszystkich odwiedzających. Jej rozkwit był jakby dedykowany pięknej modelki.
W ciszy strumyka i w towarzystwie zielonych drzew oboje czuli się szczęśliwi. Nie wyobrażali sobie innego miejsca do życia. To był prawidziwy azyl, z daleka od miejskiego zgiełku.
W każdym pomieszczeniu wciąż czuć obecność zmarłej Agnieszki. Wygląda jakby wyszłą tylko na chwilę i miała zaraz wrócić.
Kwiaty, przepiękne kadziła i zapachy otaczają wszystkich domowników.
Lustra to również ważny element domu, to one sprawiają, że dom staje się przytulniejszy.
Na półkach widać zdjęcia ukochanej w otoczeniu aniołów i świętych.
Przy ramce ze zdjęciem znajduje się także zapalona świeczka, na znak pamięci o niej.
Wyeksponowane zdjęcie sprawia, że Agnieszka jest wciąż obecna. Za każdym razem posyła uśmiechnięte spojrzenie domownikom wprost z fotografii.
W tym wnętrzu czuć jej miłość, którą dawała bliskim kazego dnia.
Na ścianach widać także portrety jej oraz męża Roberta Wolańskiego. Byli naprawdę szczęśliwą parą, co da się zauważyć, szczególnie podczas wywiadu, w któym ciągle mówił o niej bardzo ciepło.
Figurki i świece to nieodzewny element każdego wnętrza. Mają szczególne znaczenie zarówno dla Wolańskiego, jak i miały też dla Agnieszki.
Niezmiennie pozostają na sowich miejscach.
Ogród to prawdziwy azyl. Krzewa, kwiaty, czy drzewa zostały tu posadzone ze zmysłem oraz smakiem.
Widać miłość i uwagę, jaką poświecała naturze. Widok zachwyca każdego odwiedzającego.
Byłem przekonany, że to jest miejsce, gdzie będziemy razem do końca, że się zestarzejemy. Tak, tu jest zbyt wiele wspomnień.
Więc wydaje mi się, że odejdziemy stąd w którymś momencie.
Obok domu można zauważyć szklarnię, w której uprawiać można zarówno warzywa, owoce, jak i różne kwiaty. To daje poczucie swobody i połączenia z naturą.
Agnieszka była miłośniczką kotów. W jendym z wywiadów przyznała się, że posiada trzy koty i każdy z nich ma szczególne miejsce w jej sercu.
Podczas wywiadu jej mężowi towarzyszył jeden z nich, być może ulubiony ze zwierzaków.
Anioły i święci to element dekoracyjny, który pojawia się w wielu pomieszczeniach. Dodają ciepła i przywołują dobre wspomnienia.