Siostra Anny Przybylskiej wspomina, jak odchodziła gwiazda: Trzy lata przed rozpoznaniem strasznie schudła
Agnieszka Kubera w Urodzie życia opowiada, jak docierało do nich, że Ania nie wygra walki.
Anna Przybylska zmarła w 2014 roku. Miała zaledwie 35 lat. Była piękna, miała ukochanego partnera, trójkę wspaniałych dzieci i pracę, którą uwielbiała.
Musiała zostawić wszystko.Przez 18 miesięcy od postawienia diagnozy walczyła z chorobą. Nie udało się. Dziś Agnieszka Kubera, siostra Ani, wspomina w Urodzie życia tamte chwile.
Ona obsesyjnie drążyła temat, co mnie doprowadzało do szału. Mówię: “Anka, ja nie pracuję w tym zawodzie od dzisiaj. Na niektóre choroby naprawdę trzeba sobie zasłużyć”. “Naprawdę coś mi jest”. “Ale boli cię?”. “No nie”. “Jesteś po prostu za chuda…”. Ale ona tak szukała, aż znalazła – opowiada siostra Przybylskiej.
Bohaterka wywiadu dla Urody życia dokładnie opisuje, że trzy lata przed diagnozą gwiazda mocno schudła:
Myślę, że objawy były wiele lat wcześniej. Jednym z nich, jak się później dowiedzieliśmy, jest depresja. My teraz jesteśmy tacy mądrzy. Ania była bardzo szczupła. Miała ciągle rozpięte spodnie, bo ją coś gniotło, uwierało. Trzy lata przed rozpoznaniem strasznie schudła. “Anka, nie przesadzasz z tym spinningiem?”. Ona potrafiła ćwiczyć rano i wieczorem. Mówiłam: “To jest chore. Dziecko, ty w ciuchy córki zaraz się zmieścisz”. Lubiła jeść, ale zawsze to odchorowała. To poleżała sobie na prawym boku, to na lewym… – opowiada Agnieszka Kubera.
A jak Ania dowiedziała się, że ma raka trzustki:
Następnego dnia Ania zadzwoniła, żebym popilnowała dzieci, a sama pojechała na badania. Zanim wróciła, lekarka zdążyła do mnie zadzwonić: “Tu coś jest – mówi – ale na razie się nie martw, bo jeśli nawet, to pewnie zmiana łagodna”. Na to wchodzi Ania: “Wiesz co, doktor powiedziała, że tam nic nie ma”. Potem wróciłam do rozmowy z lekarzem: “Przecież nie powiem dziewczynie, która wsiada do auta, że ja już coś widzę”. Wieczorem zadzwoniła, że musimy Ance załatwić wizytę u chirurga. Zrobili jej kolejne USG, ale cały czas obowiązywała wersja o zmianie łagodnej. Dopiero na stole operacyjnym okazało się co innego.
O tym, że choroba Przybylskiej jest poważna, dowiedzieli się półtora miesiąca po pierwszych podejrzeniach:
Mogła być operowana za dwa tygodnie, ale miała jakiś projekt do dokończenia. Po operacji lekarz powiedział: “Mam dwie wiadomości. Jedna jest taka, że zmiana została całkowicie wycięta, z marginesem, a druga – że wnioskując z koloru, kształtu i konsystencji, nie jest to zmiana łagodna”.
Nikt się nie spodziewał, że to będzie rak, najwyżej coś, co można przeleczyć na przykład hormonami. Jeszcze do niej mówię: “Anka, jak ty z pięć kilo przytyjesz, to nikt tego nawet nie zauważy”. Przeliczyliśmy się – wspomina siostra Ani.
Agnieszka Kubera mówi, że w leczeniu Ani próbowali szukać pomocy zarówno w Szwajcarii, jak i w USA:
Wiedziałam, że tak to się skończy, nie byłam tylko pewna, kiedy. Ale gdzieś tam w tyle głowy słyszałam: “Może zostanę pozytywnie zaskoczona? Ale nie, to nie może być bajka”. Z perspektywy czasu myślę, że zrobiliśmy duży błąd, nie wysyłając jej do Chin. Nie mieliśmy pewności, nie było determinacji. Potem Ania dostała chemię, trochę lepiej się poczuła. Potem żyła programem naukowym w Stanach. A czas uciekał. Myślę, że gdyby to miało się drugi raz w życiu przytrafić, to chyba bym zastawiła dom, samochody i pojechała, niech się dzieje, co chce. Bo w Szwajcarii to tak z automatu do niej podeszli, rokowania, statystyki, “decyzja należy do pani”. Program amerykański też okazał się nie taki cudowny, jak się wydawało.
Więcej o zmaganiu się Ani i jej rodziny z koszmarną chorobą przeczytacie w magazynie Uroda życia i tutaj.
po co to teraz wywlekacie ? żeby ocieplić wizerunek Bieniuka i pchnąć córkę dalej ?
Dajcie już z tym spokój, aktorka 2 seriali bez żadnego dorobku czy filantopii . Żal kobiety, młoda była, dzieci, rodzina…..mogła jeszcze żyć. Niestety, ale tam ich tragedii w koło wiele.
Czy ktoś z Was słyszał coś o diecie Anusi? Laska pozbyła się 15 kilogramów spożywając pokarmy o niskim indeksie glikemicznym i stosując jeszcze kilka innych rzeczy. Poczytajcie w Google. Ja już próbowałam niemal wszystkiego co możliwe i ciągle jestem gruba 🙁 jeżeli ktokolwiek stosuje tą dietę to z miłą chęcią porozmawiam, Pozdrawiam.
Taka ta siostra wycofana,a o śmierci siostry w tabloidzie bez problemu rozmawia..Nie zrozumiem tego nigdy, sa to sprawy prywatne i takimi powinny zostać ! Zła bym była na miejscu R.Bieniuka i dzieci. Jeszcze końcowy komentarz oni sa wścibcy ,a ja z synem nie.. No kobieto! Zenada roku
Biedna Ania… tak po ludzku szkoda mi tej rodziny. I tego pogubionego Jarka tez…