Tomasz Stockinger, wielki amant, skandalista i ulubieniec kobiet. Żonę zostawiał kilka razy
My z tej okazji wspominamy największe skandale z jego udziałem.
Tomasz Stockinger – dla jednych amant polskiego kina, dla innych niepoprawny romantyk, który przez lata nie stronił od towarzystwa kobiet. Jego życie osobiste budziło równie dużo emocji co role filmowe, a w tle zawsze przewijał się wątek miłości, romansu i plotek o kolejnych wybrankach serca.
Czy to aktor idealny na głównego bohatera telenoweli? Absolutnie tak. Przypominamy burzliwe losy jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów.
Tomasz Stockinger od lat kojarzony jest z rolą Pawła Lubicza w “Klanie”, ale prawdziwą sławę przyniósł mu już wcześniej film “Znachor”, gdzie wystąpił u boku Anny Dymnej. To właśnie tam narodził się jego wizerunek czarującego romantyka – i, jak się okazało, w życiu prywatnym nie odbiegał on zbytnio od filmowej kreacji.
Przez lata uznawany był za jednego z czołowych polskich amantów. I nic dziwnego – jego życie miłosne było tak burzliwe, że spokojnie można by o nim nakręcić serial. Oficjalnie przez 20 lat był żonaty z Jolantą Stockinger, z którą doczekał się syna Roberta. Jednak od początku nie brakowało plotek o kryzysie w tym związku.
,,Nie ma żadnego rozwodu! ” zapewniał w wywiadach, aż tu nagle… rozwód jednak się wydarzył. Stockinger stał się więc jednym z najbardziej pożądanych kawalerów polskiego show-biznesu. I tak zaczęło się wielkie swatanie!
Nie da się ukryć – Tomasz Stockinger lubił towarzystwo pięknych kobiet, a piękne kobiety lubiły jego. Aktor nigdy nie ukrywał, że ma słabość do płci pięknej, a jego nazwisko przewijało się przez nagłówki tabloidów niemal tak często, jak nowe odcinki “Klanu” na TVP.
Jednym z jego najbardziej medialnych romansów był 12-letni (!) związek z Ewą Kuklińską. Spotykali się w tajemnicy, a ona czekała, aż Stockinger rozwiedzie się z żoną. Kiedy w końcu to zrobił… ich związek też dobiegł końca. Cóż, nie taki happy end, jakiego oczekiwała aktorka.
,,Przeżywam od 12 lat pokręconą miłość. 12 lat podziemia i konspiracji”– mówiła Kuklińska.
Ewa Kuklińska 12 lat czekała na Tomasza Stockingera – ale na próżno. Ich romans był tajemnicą, a plotki o ich związku huczały w całej Warszawie. Niektórzy nawet specjalnie przychodzili na spektakle Teatru Syrena, by zobaczyć tę parę na scenie i spróbować wyłapać, czy uczucia między nimi są autentyczne. Były – ale poza teatrem toczyła się prawdziwa telenowela.
Stockinger miał okresy, kiedy wyprowadzał się od żony, po czym… wracał do niej z powrotem, zostawiając Kuklińską w zawieszeniu. Mimo tego aktorka wciąż miała nadzieję, że gdy jego syn dorośnie, w końcu będą mogli być razem. W 2007 roku aktor rzeczywiście się rozwiódł – ale zamiast szczęśliwego zakończenia Kuklińska dostała nagły cios. On nie tylko nie zdecydował się na wspólne życie, ale ostatecznie zakończył ich relację. „Takie rzeczy po prostu bolą. Traci się wiarę w ludzi, w miłość” – mówiła później artystka. Mimo tego nie pielęgnowała żalu.
Dziś, po latach, znów występują razem na scenie, jakby nic się nie stało. Ironia losu czy dowód na to, że show must go on – mimo złamanego serca?
To jednak nie koniec! Przez lata spekulowano, że miał romans z Anną Dymną, a w 2006 roku tabloidy rozpisywały się o jego bliskiej relacji z Blanką Winiarską, tancerką z “Tańca z gwiazdami”. Oczywiście aktor wszystkiemu zaprzeczał, ale plotki robiły swoje.
Później na scenę wkroczyły jeszcze inne kobiety – aktorka Sandra Kościelniak, projektantka Dorota Goldpoint, a nawet… Anna Powierza (serialowa Czesia z “Klanu”). Oczywiście, jak zawsze, ,,To tylko znajomość!”, ale chyba sami wiecie, jak to bywa.
W 2020 roku Tomasz Stockinger przeszedł poważne problemy zdrowotne, które wywróciły jego życie do góry nogami. Aktor doznał udaru, co dla wielu było szokiem – w końcu przez lata uchodził za człowieka pełnego energii, który na ekranie i w życiu prywatnym trzymał fason amanta. Tymczasem nagle przyszło bolesne zderzenie z rzeczywistością. Stockinger spędził długie tygodnie na rehabilitacji, a lekarze nie dawali mu gwarancji pełnego powrotu do sprawności.
Jak sam przyznał w wywiadach, był to moment głębokiej refleksji nad własnym życiem. „To mnie zatrzymało, skłoniło do przemyśleń” – mówił. Nie zabrakło też rozważań nad duchowością i sensem istnienia, bo jak wyznał: „Człowiek po takich doświadczeniach zaczyna dostrzegać więcej”. I choć brzmi to jak scenariusz podniosłego dramatu, to jednak prawdziwy Stockinger szybko powrócił do swojego dawnego stylu – wrócił do pracy, znów pojawił się na salonach i nie zamknął się na życie towarzyskie.
Czy więc poważna choroba go odmieniła? Może trochę. Ale wygląda na to, że Tomasz Stockinger to urodzony amant – nawet zdrowotne zawirowania nie zdołały na długo przytłumić jego charyzmy.
Tomasz Stockinger dorastał w domu, gdzie sztuka była na porządku dziennym. Jego ojciec, Andrzej Stockinger, był nie tylko aktorem, ale i wokalistą, a mama, Barbara Barska, podbijała polską scenę muzyczną.
Nic więc dziwnego, że młody Tomasz również poszedł w ślady rodziców i wybrał życie na świeczniku. Choć nie wszyscy wiedzą, jego syn, Robert Stockinger, także związał się z mediami!
Młody Stockinger przez lata działał w TVN, ale w 2023 roku przeszedł do konkurencji i dołączył do zespołu „Pytania na śniadanie” w TVP. Senior rodu nie ukrywał dumy i zapewniał, że każdy młody człowiek ma prawo do własnej ścieżki kariery – nawet jeśli oznacza to medialny transfer stulecia. Jedno jest pewne – w rodzinie Stockingerów reflektory sceny i kamer to chleb powszedni!
Wszystko wskazuje na to, że Tomasz Stockinger ani myśli o emeryturze – czy to zawodowej, czy miłosnej. W końcu to człowiek, który przez dekady balansował między ekranowym amantem a realnym skandalistą.
Jego sercowe zawirowania przypominają dobrze napisany scenariusz – były tam miłość, zdrady, rozstania i wielkie powroty. A kariera? Mimo upływu lat wciąż gra, udziela wywiadów i pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego show-biznesu.
Czy po 70. urodzinach Stockinger zwolni tempo? Znając jego temperament, bardziej prawdopodobne jest, że znów zaskoczy nas czymś nieoczekiwanym – bo jeśli czegoś można być pewnym, to tego, że Tomasz Stockinger nigdy nie wychodzi z roli!
Nawet nie chce mi się komentować tych 12 lat pani Kuklińskiej w roli kochanki….to juz nawet nie jest głupota to coś więcej….