W pierwszej kolejności chcemy ustalić ten czas na podstawie innych dowodów. Jednak jeśli okażą się niewystarczające, nie wykluczamy przeprowadzenia eksperymentu – wyjaśnił prokurator.
W praktyce oznacza to, że śledczy wraz z biegłymi mogliby dokładnie odtworzyć trasę przejazdu kierowcy od momentu, gdy wyruszył, aż do miejsca, w którym doszło do potrącenia Łukasza Litewki. Taka symulacja często odbywa się w warunkach zbliżonych do rzeczywistych m.in. bierze się pod uwagę prędkość pojazdu, warunki na drodze, widoczność czy nawet porę dnia. Specjaliści analizują wtedy każdy detal: ile czasu mogło zająć pokonanie danej trasy, w którym dokładnie momencie mogło dojść do zderzenia i czy kierowca miał szansę zareagować. Czasem wykorzystywane są też pojazdy o podobnych parametrach oraz dokładne pomiary odległości.
Taki eksperyment może być kluczowy, jeśli chodzi o ustalenie dokładnej godziny zdarzenia oraz przebiegu całej sytuacji. W wielu sprawach to właśnie on pozwala rozwiać wątpliwości, które pozostają po analizie dokumentów czy zeznań świadków. Na razie jednak śledczy skupiają się na analizie już zebranych materiałów. Dopiero gdy te nie dadzą jednoznacznych odpowiedzi zapadnie decyzja o przeprowadzeniu eksperymentu.
Tłumy pożegnały posła
W międzyczasie odbyły się uroczystości pogrzebowe Łukasza Litewki. W środę 29 kwietnia w Sosnowcu zebrały się tłumy: rodzina, przyjaciele, politycy i zwykli mieszkańcy, którzy chcieli oddać mu hołd. W ostatnim pożegnaniu uczestniczyli m.in. prezydent Karol Nawrocki z małżonką oraz premier Donald Tusk.
Po mszy kondukt żałobny udał się na Cmentarz Parafialny przy ul. Zuzanny, gdzie poseł został pochowany. W uznaniu jego pracy ma zostać pośmiertnie uhonorowany tytułem „Zasłużony dla miasta Sosnowca”.