Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

jessica-mercedes-R1 jessica-mercedes-R1

Jesteś tym, co jesz – brzmi słynna maksyma. Wedle tych słów Ewa Chodakowska jest silną, zdrową, “wysyconą” witaminami silną osobą bez grama tłuszczu. Z kolei Jessica Mercedes powinna być zapuszczoną, tłustą dziewoją z piwnym brzuchem.

Takie wnioski można by wysnuć oglądając na Instagramie fotki dań, które w ciągu ostatnich dni pałaszowały obie panie.

Chodakowska pokazała wczoraj, jak wygląda jej niedzielne śniadanie. To zdrowa uczta.

Tymczasem Mercedes, która właśnie wróciła z Londynu, bez przerwy dzieliła się zdjęciami pizzy, fast foodów, ciężkich dań popijanych alkoholem.

I co? Gdzie te wszystkie kalorie? Jakoś ich nie widać:)

Dieta Ewy Chodakowskiej:

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

Na takiej diecie wygląda się jak poniżej:

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

A to je Jessica Mercedes:

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

I gdzie te wszystkie kalorie?

Jedna wcina owsiankę, druga raczy się pizzą (FOTO)

   
Beata Maj

Beata Maj - Head of Brand Content Redaktor Naczelna

Cenię gwiazdy, które inspirują i zarażają dobrą energią. Najchętniej piszę o polskich celebrytach - lubię tych, którzy mają do siebie dystans.

91 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

[b]gość, 18-03-14, 17:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 23:08 napisał(a):[/b]ja zawsze jadlam wszystko i duzo i przy 176 cm wazylam 65 kg w wieku 28 lat.Od jakiegos czasu schudlam 5 kg-bo sie odchudzalam,I kogo to obchodzi???[/quote]A ja NIGDY się nie odchudzałam i w wieku 27 lat przy wzroście 172cm ważę 53 kg i też jem wszystko co popadnie,nie patrzę na kalorię i porę dnia,w nocy zajadam słodycze i dobrze mi z tym ;P

[b]gość, 17-03-14, 22:00 napisał(a):[/b][quote]to niech będzie sałata z kurczakiem i oliwą. będzie zdrowo i będzie po to, żeby się zmieścić w xs. nie lubię tekstów w stylu “w tym kraju”.to ja pisałam “w tym kraju”. też nie lubię takich tekstów, ale tutaj akurat go użyłam, bo po pierwsze: nie wiem jak jest w innych krajach, bo tego nie śledzę. po drugie: w artykule są dwie Polki. po trzecie: wiem jak to jest wśród osób, które ja znam i czasem zdarza mi się natknąć na artykuły (w prasie) na temat tego jak się kształtują zachowania Polaków pod różnym względem – zachowania innych narodów mnie nieszczególnie obchodzą, bo mieszkam “w tym kraju” ;)[/quote]a ja śledzę fora zagraniczne na tyle, że nigdy nie zauważyłam, aby ktoś na forum angielskim czy amerykańskim napisał “w tym kraju”. niestety, wygląda to jak przysłowiowe sranie we własne gniazdo.

jedzą jak grubasy !!!

przypomina mi się historia mojej znajomej, która zrobiła sałatkę, wstawiła jej zdjęcie na instagrama z podpisem #healthy food i jej nie zjadła. hahahahah!

[b]gość, 17-03-14, 20:56 napisał(a):[/b]jess pewnie zje taki posiłek, a potem przez tydzień żyje na waflach ryżowych :DWafle ryżowe są potwornie tuczące

ewa na tym zdjęciu wygląda apetycznie, ma ładne kształty i mięśnie. choć dla mnie jest trochę wyżyłowana, wygląda o niebo lepiej od jessiki, która jest po prostu SUCHA i nie ma żadnych kształtów.

[b]gość, 17-03-14, 21:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 18:28 napisał(a):[/b]Skinny fat to kolejne popularne pojęcie, które jest nadużywane. Mnie na siłowni trener chciał posądzać o skinny fat (brak widocznie zarysowanych mięśni), a po zważeniu mnie i zmierzeniu poziomu tkanek: tłuszczowej i mięśniowej okazało się, że w zasadzie poziom tkanki tłuszczowej mam poniżej normy (przy niedowadze). Warto też wspomnieć o tym, że norma dla kobiet jest od 21% procent tkanki tłuszczowej.i na tej podstawie wystawiłaś sobie diagnozę? poczytaj trochę o skinny fat a potem się wypowiadaj, chodzi o otłuszczenie organów wewnętrznych takich jak wątroba, serce nerki, to też Ci zbadał trener na siłowni?[/quote]Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego taką diagnozę ktoś wystawił jessice. Od tego zaczęła się dyskusja. Ps. a skinny fat nie jest terminem medycznym, a jakimś tam pojęciem ukutym przez światek fitnessu. Dla jednego skinny fat będzie to szczupła laska w wystającym brzuchem, dla drugiego – otłuszczone narządy. Proszę więc się nie wymądrzać pisząc “poczytaj trochę”, bo co źródło to inna definicja.

[b]gość, 17-03-14, 23:08 napisał(a):[/b]ja zawsze jadlam wszystko i duzo i przy 176 cm wazylam 65 kg w wieku 28 lat.Od jakiegos czasu schudlam 5 kg-bo sie odchudzalam,I kogo to obchodzi???

[b]gość, 18-03-14, 10:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 20:56 napisał(a):[/b]jess pewnie zje taki posiłek, a potem przez tydzień żyje na waflach ryżowych :DWafle ryżowe są potwornie tuczące[/quote]1 szt to 35-40kcal jak wiekszosc pieczywa chrupkiego.. tylko ze czlowiek jest po tym bardzo głodny

Niech pokażą jaką kupę zrobiły!!!!!

Tak i odwraca Coca Cole żeby było widać logo dobrze bo to takie cool.To jest takie idiotyczne że mam beke z tych idiotów.Trenuj trenuj a potem zrób zdjęcie i wstaw na instagram – bedą cie podziwiać…………

ja zawsze jadlam wszystko i duzo i przy 176 cm wazylam 65 kg w wieku 28 lat.Od jakiegos czasu schudlam 5 kg-bo sie odchudzalam,

Autor zapomnial chyba o tym ile lat roznicy wieku dzieli te pani, mloda ma przerob i nie dziwne, tak juz jest w takim wieku

[b]gość, 17-03-14, 17:09 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 14:32 napisał(a):[/b]e tam Jessica zaszalała na wakacjach i tyle, a poza tym jak zjesz jeden taki posiłek to nie przytyjeszto jest wiadome, że raz na ruski rok takie danie komuś kto na co dzień dba o linię i jest aktywny krzywdy nie zrobi, ale Jess non stop wrzuca takie fotki, i choćby nie wiem jak super turbo szybką przemianę materii miała, przy ciągłym spożywaniu tego typu potraw metabolizm się spowalnia[/quote]czy ty masz chociażby blade pojecie o tym, co to jest metabolizm?? nic się nie spowalnia. po prostu tłuszcz jej się będzie odkładał, bo więcej zje, niz spali. takie głupoty czasami piszecie, że głowa boli.[/quote]Nie wiesz o czym dziecko piszesz, metabolizm w naszym organizmie jest procesem w skutek którego m.in. przyswaja się, odkłada lub spala tłuszcz. I kto tu nie ma bladego pojęcia o tym co pisze?

[b]gość, 17-03-14, 18:08 napisał(a):[/b]W Polsce to już niemal plaga, Grubasy wstydzą się jeść publicznie i wmawiają wszystkim, że “tyją z powietrza” 🙂 a Chudzielce wstydzą sie, że są na diecie, więc zaśmiecają internet zdjęciami potraw z, których nawet połowy nie zjedzą i rozpowiadają o swojej “super przemianie materii” 😛 żenada, nie znam chudzielca, który by nie cisnął kitu, że ma “super metabolizm” i absolutnie się nie odchudza, otóż “G” prawda… jakby permanentnie żarła to co widać na zdjęciach, to już byśmy mieli Jessice podwójnym podbródkiem buszującą po sklepach dla puszystych …:)ja się nie odchudzam a chudnę, po prostu zmieniłam dietę i zaczęłam uprawiać sport. przez dietę rozumiem sposób żywienia a nie czasowe ograniczenia tego czy tamtego smakołyku. jem to, co chcę, ale w mniejszych ilościach, mniej słodzę i mniej solę. nie powiedziałabym więc, że się odchudzam.

ja wole to co je mercedes omnomnomno ale czasami mam ochote na cos zdrowszego;p

to niech będzie sałata z kurczakiem i oliwą. będzie zdrowo i będzie po to, żeby się zmieścić w xs. nie lubię tekstów w stylu “w tym kraju”.to ja pisałam “w tym kraju”. też nie lubię takich tekstów, ale tutaj akurat go użyłam, bo po pierwsze: nie wiem jak jest w innych krajach, bo tego nie śledzę. po drugie: w artykule są dwie Polki. po trzecie: wiem jak to jest wśród osób, które ja znam i czasem zdarza mi się natknąć na artykuły (w prasie) na temat tego jak się kształtują zachowania Polaków pod różnym względem – zachowania innych narodów mnie nieszczególnie obchodzą, bo mieszkam “w tym kraju” 😉

jess pewnie zje taki posiłek, a potem przez tydzień żyje na waflach ryżowych 😀

niech zrobia jeszcze zdjecia swojego gowna-tepe dzidy

mmmm u sedes same smakołyki 😀

[b]gość, 17-03-14, 18:08 napisał(a):[/b]W Polsce to już niemal plaga, Grubasy wstydzą się jeść publicznie i wmawiają wszystkim, że “tyją z powietrza” 🙂 a Chudzielce wstydzą sie, że są na diecie, więc zaśmiecają internet zdjęciami potraw z, których nawet połowy nie zjedzą i rozpowiadają o swojej “super przemianie materii” 😛 żenada, nie znam chudzielca, który by nie cisnął kitu, że ma “super metabolizm” i absolutnie się nie odchudza, otóż “G” prawda… jakby permanentnie żarła to co widać na zdjęciach, to już byśmy mieli Jessice podwójnym podbródkiem buszującą po sklepach dla puszystych …:)To co pisze nie jest regułą, wiec nie można nazwać tego plagą. Spotkałam się z tym o czym piszesz, ale i znam kilka osób, które jedzą dużo, a są chude. Natomiast większość osób puszystych nie żyje po to aby jeść. Norma kaloryczna jest przekroczona, ale przy o to łatwo, wystarczy np. 2300 kcal dziennie, czyli 500 kcal za dużo w porównaniu do zapotrzebowania i już stopniowo przybywa znaczna nadwaga.

[b]gość, 17-03-14, 18:28 napisał(a):[/b]Skinny fat to kolejne popularne pojęcie, które jest nadużywane. Mnie na siłowni trener chciał posądzać o skinny fat (brak widocznie zarysowanych mięśni), a po zważeniu mnie i zmierzeniu poziomu tkanek: tłuszczowej i mięśniowej okazało się, że w zasadzie poziom tkanki tłuszczowej mam poniżej normy (przy niedowadze). Warto też wspomnieć o tym, że norma dla kobiet jest od 21% procent tkanki tłuszczowej.i na tej podstawie wystawiłaś sobie diagnozę? poczytaj trochę o skinny fat a potem się wypowiadaj, chodzi o otłuszczenie organów wewnętrznych takich jak wątroba, serce nerki, to też Ci zbadał trener na siłowni?

[b]gość, 17-03-14, 17:09 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 14:32 napisał(a):[/b]e tam Jessica zaszalała na wakacjach i tyle, a poza tym jak zjesz jeden taki posiłek to nie przytyjeszto jest wiadome, że raz na ruski rok takie danie komuś kto na co dzień dba o linię i jest aktywny krzywdy nie zrobi, ale Jess non stop wrzuca takie fotki, i choćby nie wiem jak super turbo szybką przemianę materii miała, przy ciągłym spożywaniu tego typu potraw metabolizm się spowalnia[/quote]czy ty masz chociażby blade pojecie o tym, co to jest metabolizm?? nic się nie spowalnia. po prostu tłuszcz jej się będzie odkładał, bo więcej zje, niz spali. takie głupoty czasami piszecie, że głowa boli.[/quote]Może od samego jedzenia nie, ale metabolizm się spowalnia z wiekiem. W którymś momencie jej ciało zacznie doskonale odzwierciedlać jej dietę.

Co to kto to ten mercedes. Nie znam go. Chudzielec pewnie robi zdjecia żarcia innych no bo sorry.

Najlepsza dieta na świecie to obfity obiadek a później dwa palce w gardło. Kto powiedział, że nie można zjeść ciastko i mieć ciastko?!

[b]gość, 17-03-14, 18:29 napisał(a):[/b]Najlepsza dieta na świecie to obfity obiadek a później dwa palce w gardło. Kto powiedział, że nie można zjeść ciastko i mieć ciastko?!Anoreksja i bulimia już macha ze skrzyżowania.

[b]gość, 17-03-14, 18:08 napisał(a):[/b]W Polsce to już niemal plaga, Grubasy wstydzą się jeść publicznie i wmawiają wszystkim, że “tyją z powietrza” 🙂 a Chudzielce wstydzą sie, że są na diecie, więc zaśmiecają internet zdjęciami potraw z, których nawet połowy nie zjedzą i rozpowiadają o swojej “super przemianie materii” 😛 żenada, nie znam chudzielca, który by nie cisnął kitu, że ma “super metabolizm” i absolutnie się nie odchudza, otóż “G” prawda… jakby permanentnie żarła to co widać na zdjęciach, to już byśmy mieli Jessice podwójnym podbródkiem buszującą po sklepach dla puszystych …:)He, to że nie znasz nie znaczy że takich ludzi nie ma po moim tacie dwójka mojego rodzeństwa nie tyje absolutnie. Siostrę chciałam trochę utuczyć ale się nie da- nie generalizuj więc.

[b]gość, 17-03-14, 18:28 napisał(a):[/b]Skinny fat to kolejne popularne pojęcie, które jest nadużywane. Mnie na siłowni trener chciał posądzać o skinny fat (brak widocznie zarysowanych mięśni), a po zważeniu mnie i zmierzeniu poziomu tkanek: tłuszczowej i mięśniowej okazało się, że w zasadzie poziom tkanki tłuszczowej mam poniżej normy (przy niedowadze). Warto też wspomnieć o tym, że norma dla kobiet jest od 21% procent tkanki tłuszczowej.Zgadza się. Dlatego nie można powiedziec, że ktoś jest skinny fat tylko dlatego, że je niezdrowo, albo nie ćwiczy. Owszem, może byc taka ewentualność, ale nie można przesądzać. Naprawdę, są ludzi którzy jedzą niezdrowo i tłuszcz im się nie odkłada (do czasu..).

Skinny fat to kolejne popularne pojęcie, które jest nadużywane. Mnie na siłowni trener chciał posądzać o skinny fat (brak widocznie zarysowanych mięśni), a po zważeniu mnie i zmierzeniu poziomu tkanek: tłuszczowej i mięśniowej okazało się, że w zasadzie poziom tkanki tłuszczowej mam poniżej normy (przy niedowadze). Warto też wspomnieć o tym, że norma dla kobiet jest od 21% procent tkanki tłuszczowej.

[b]gość, 17-03-14, 16:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 15:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 14:54 napisał(a):[/b][quote]Ale zdrowe odżywianie nie dla każdego jest równoznaczne ze ścisłą dietą. To, że ktoś tak je nie znaczy, że sobie czegokolwiek odmawia. Dlaczego panuje przekonanie, że smaczne są tylko fast foody, gęste sosy (mnie zawsze brzydziły) itp. Jeszcze rozumiem gdyby była mowa o jadaniu w dobrych restauracjach, gdzie każde danie jest dopieszczone, zrobione z najlepszej jakości produktów tyle że niezdrowe a nie o mrożonych burgerach które mięsa nie widziały czy kawałka średniej jakości ciasta z wyrobem seropodobnym. McD raz na jakiś czas? Ktoś kto nie je tego na co dzień na 80% będzie miał nieprzyjemne dolegliwości po. Już nie mówię o tym, że jeśli jada się jak np Chodakowska (swoją drogą nie widzę tam nic niesmacznego) to po prostu takie rzeczy nie smakują. Ah i nie rozumiem też dlaczego wyznacznikiem to jak powinno się jeść jest figura- tzn jeśli jem śmieci ale jestem chuda to ok, dopóki w boczki nie idzie to wszystko w porządku a nikt nie myśli o swoim zdrowiu albo chociażby o samopoczuciu?? Natomiast ktoś przy kości kto będzie zdrowo się odżywiał daje mu się łatkę wszystkich chorób cywilizacyjnych.Dokładnie, ja też jem zdrowo, ale to nie znaczy, że jestem na diecie. Jak pół roku temu miałam ochotę na frytki to przez resztę dnia je odchorowywałam. I też nie rozumiem, dlaczego zdrowe jedzenie się w tym kraju kojarzy tylko z dbaniem o figurę.[/quote]“w tym kraju”? jak zwykle jesteśmy najgorsi, co? pomyśl o paniusiach z beverly hills, które na lunch jedzą sałatę. tylko po to, żeby zmieścić sie w xs.[/quote]Tylko, że żywienie się tylko sałatą by zmieścić się w xs wcale nie jest zdrowym odżywianiem.[/quote]to niech będzie sałata z kurczakiem i oliwą. będzie zdrowo i będzie po to, żeby się zmieścić w xs. nie lubię tekstów w stylu “w tym kraju”.

[b]gość, 17-03-14, 04:09 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 01:14 napisał(a):[/b]Ja tez tak mam,ze zjadam wszystko na co przyjdzie mi ochota i to w duzych iloscial. Potrafie na kolacje zjesc pol pizzy a waze od czasow liceum niezmiennie 46 kg. Bez wsadzania sobie palca w buzie po posilku.Ja to samo, zaczęłam tyc po 30stce ale na zasadzie lekkie zaokraglenia a nie jakaś opona, ramiona wciąż jak u tej Rubik. Ale grubcie wola sie pocieszyć, ze sie glodzimy – pozwólmy im, niech maja jakaś radość w życiu :)[/quote]Grubcie pewnie pocieszy twój zawał, rak żołądka, czy inne chujstwo 🙂

[b]gość, 17-03-14, 15:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 14:54 napisał(a):[/b][quote]Ale zdrowe odżywianie nie dla każdego jest równoznaczne ze ścisłą dietą. To, że ktoś tak je nie znaczy, że sobie czegokolwiek odmawia. Dlaczego panuje przekonanie, że smaczne są tylko fast foody, gęste sosy (mnie zawsze brzydziły) itp. Jeszcze rozumiem gdyby była mowa o jadaniu w dobrych restauracjach, gdzie każde danie jest dopieszczone, zrobione z najlepszej jakości produktów tyle że niezdrowe a nie o mrożonych burgerach które mięsa nie widziały czy kawałka średniej jakości ciasta z wyrobem seropodobnym. McD raz na jakiś czas? Ktoś kto nie je tego na co dzień na 80% będzie miał nieprzyjemne dolegliwości po. Już nie mówię o tym, że jeśli jada się jak np Chodakowska (swoją drogą nie widzę tam nic niesmacznego) to po prostu takie rzeczy nie smakują. Ah i nie rozumiem też dlaczego wyznacznikiem to jak powinno się jeść jest figura- tzn jeśli jem śmieci ale jestem chuda to ok, dopóki w boczki nie idzie to wszystko w porządku a nikt nie myśli o swoim zdrowiu albo chociażby o samopoczuciu?? Natomiast ktoś przy kości kto będzie zdrowo się odżywiał daje mu się łatkę wszystkich chorób cywilizacyjnych.Dokładnie, ja też jem zdrowo, ale to nie znaczy, że jestem na diecie. Jak pół roku temu miałam ochotę na frytki to przez resztę dnia je odchorowywałam. I też nie rozumiem, dlaczego zdrowe jedzenie się w tym kraju kojarzy tylko z dbaniem o figurę.[/quote]“w tym kraju”? jak zwykle jesteśmy najgorsi, co? pomyśl o paniusiach z beverly hills, które na lunch jedzą sałatę. tylko po to, żeby zmieścić sie w xs.[/quote]Tylko, że żywienie się tylko sałatą by zmieścić się w xs wcale nie jest zdrowym odżywianiem.

[b]gość, 17-03-14, 14:32 napisał(a):[/b]e tam Jessica zaszalała na wakacjach i tyle, a poza tym jak zjesz jeden taki posiłek to nie przytyjeszto jest wiadome, że raz na ruski rok takie danie komuś kto na co dzień dba o linię i jest aktywny krzywdy nie zrobi, ale Jess non stop wrzuca takie fotki, i choćby nie wiem jak super turbo szybką przemianę materii miała, przy ciągłym spożywaniu tego typu potraw metabolizm się spowalnia

W Polsce to już niemal plaga, Grubasy wstydzą się jeść publicznie i wmawiają wszystkim, że “tyją z powietrza” 🙂 a Chudzielce wstydzą sie, że są na diecie, więc zaśmiecają internet zdjęciami potraw z, których nawet połowy nie zjedzą i rozpowiadają o swojej “super przemianie materii” 😛 żenada, nie znam chudzielca, który by nie cisnął kitu, że ma “super metabolizm” i absolutnie się nie odchudza, otóż “G” prawda… jakby permanentnie żarła to co widać na zdjęciach, to już byśmy mieli Jessice podwójnym podbródkiem buszującą po sklepach dla puszystych …:)

Gdyby ta mala wsuwala wszystko co pokazuje na zdjeciach to musialaby pozowac w ciuszkach XXXL. Skubnie trzy frytki, kawalek spalonego miesa i tyle. Po stanie jej skory, kondycji miesni widac, ze fatalnie sie odzywia, nie cwiczy.

[b]gość, 17-03-14, 16:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 14:32 napisał(a):[/b]e tam Jessica zaszalała na wakacjach i tyle, a poza tym jak zjesz jeden taki posiłek to nie przytyjeszto jest wiadome, że raz na ruski rok takie danie komuś kto na co dzień dba o linię i jest aktywny krzywdy nie zrobi, ale Jess non stop wrzuca takie fotki, i choćby nie wiem jak super turbo szybką przemianę materii miała, przy ciągłym spożywaniu tego typu potraw metabolizm się spowalnia[/quote]czy ty masz chociażby blade pojecie o tym, co to jest metabolizm?? nic się nie spowalnia. po prostu tłuszcz jej się będzie odkładał, bo więcej zje, niz spali. takie głupoty czasami piszecie, że głowa boli.

[b]gość, 17-03-14, 14:54 napisał(a):[/b][quote]Ale zdrowe odżywianie nie dla każdego jest równoznaczne ze ścisłą dietą. To, że ktoś tak je nie znaczy, że sobie czegokolwiek odmawia. Dlaczego panuje przekonanie, że smaczne są tylko fast foody, gęste sosy (mnie zawsze brzydziły) itp. Jeszcze rozumiem gdyby była mowa o jadaniu w dobrych restauracjach, gdzie każde danie jest dopieszczone, zrobione z najlepszej jakości produktów tyle że niezdrowe a nie o mrożonych burgerach które mięsa nie widziały czy kawałka średniej jakości ciasta z wyrobem seropodobnym. McD raz na jakiś czas? Ktoś kto nie je tego na co dzień na 80% będzie miał nieprzyjemne dolegliwości po. Już nie mówię o tym, że jeśli jada się jak np Chodakowska (swoją drogą nie widzę tam nic niesmacznego) to po prostu takie rzeczy nie smakują. Ah i nie rozumiem też dlaczego wyznacznikiem to jak powinno się jeść jest figura- tzn jeśli jem śmieci ale jestem chuda to ok, dopóki w boczki nie idzie to wszystko w porządku a nikt nie myśli o swoim zdrowiu albo chociażby o samopoczuciu?? Natomiast ktoś przy kości kto będzie zdrowo się odżywiał daje mu się łatkę wszystkich chorób cywilizacyjnych.Dokładnie, ja też jem zdrowo, ale to nie znaczy, że jestem na diecie. Jak pół roku temu miałam ochotę na frytki to przez resztę dnia je odchorowywałam. I też nie rozumiem, dlaczego zdrowe jedzenie się w tym kraju kojarzy tylko z dbaniem o figurę.[/quote]“w tym kraju”? jak zwykle jesteśmy najgorsi, co? pomyśl o paniusiach z beverly hills, które na lunch jedzą sałatę. tylko po to, żeby zmieścić sie w xs.

[b]gość, 17-03-14, 14:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 14:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 11:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:59 napisał(a):[/b]A słyszeliście o czymś takim jak skinny fat? To właśnie dotyczy Jessy.skąd wiesz, że to jej dotyczy? równie dobrze może jeść te rzeczy, a cały czas być skinny-skinny. owszem, jak tak dłużej pociągnie, to może zacząć gromadzić tłuszcz w organizmie. ale teraz wcale nie musi tak być.[/quote]skinny fat oznacza tylko że mimo że ktoś jest szczupły i lekki ma za duży % tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśniowej.[/quote]ale wciąż nie wiemy, czy dotyczy to Jessiki..Jedzenie fast foodów (nie wiemy, jak dużo i jak często!) wcale nie musi spowodować wzrostu tkanki tłuszczowej.[/quote]przecież widać po niej że nie ćwiczy więc i tak ma więcej tłuszczu niż mięśni, nieważne ile i co je. Mięśnie same się nie zbudują.[/quote]żeby zbudować mięśnie (nie mówię o wzmocnieniu mięsni) kobieta musiałaby ćwiczyć siłowo – z naprawdę dużym obciążeniem i stosować dietę na masę. niewiele kobiet to osiąga. a redukcja tłuszczu u niej – no ja nie widzę, żeby ona jeszcze coś powinna redukować. ma więcej tluszczu niż mięśni? czyli zawartość tłuszczu 50?? nie żartuj, ludzie otyli tak mają. pewnie, ćwiczenia wzmacniające by się jej przydały – jak każdemu. ale nie przesadzajcie juz z tym skinny fat, bo takie obsesyjne doszukiwanie się “okropnego” tłuszczu (w szczupłej dziewczynie) zakrawa juz na takie zaburzenia jak bulimia czy anoreksja.[/quote]jezusmaria…naprawdę tak cieżko pojąc że chodzi tylko o stosunek mięsni do tłuszczu w organizmie? jak się ruszasz on automatycznie przechyla się w stronę mięsni i o to w wielkim skrócie chodzi, nie o budowanie sylwetki kulturysty.

e tam Jessica zaszalała na wakacjach i tyle, a poza tym jak zjesz jeden taki posiłek to nie przytyjesz

Ale zdrowe odżywianie nie dla każdego jest równoznaczne ze ścisłą dietą. To, że ktoś tak je nie znaczy, że sobie czegokolwiek odmawia. Dlaczego panuje przekonanie, że smaczne są tylko fast foody, gęste sosy (mnie zawsze brzydziły) itp. Jeszcze rozumiem gdyby była mowa o jadaniu w dobrych restauracjach, gdzie każde danie jest dopieszczone, zrobione z najlepszej jakości produktów tyle że niezdrowe a nie o mrożonych burgerach które mięsa nie widziały czy kawałka średniej jakości ciasta z wyrobem seropodobnym. McD raz na jakiś czas? Ktoś kto nie je tego na co dzień na 80% będzie miał nieprzyjemne dolegliwości po. Już nie mówię o tym, że jeśli jada się jak np Chodakowska (swoją drogą nie widzę tam nic niesmacznego) to po prostu takie rzeczy nie smakują. Ah i nie rozumiem też dlaczego wyznacznikiem to jak powinno się jeść jest figura- tzn jeśli jem śmieci ale jestem chuda to ok, dopóki w boczki nie idzie to wszystko w porządku a nikt nie myśli o swoim zdrowiu albo chociażby o samopoczuciu?? Natomiast ktoś przy kości kto będzie zdrowo się odżywiał daje mu się łatkę wszystkich chorób cywilizacyjnych.Dokładnie, ja też jem zdrowo, ale to nie znaczy, że jestem na diecie. Jak pół roku temu miałam ochotę na frytki to przez resztę dnia je odchorowywałam. I też nie rozumiem, dlaczego zdrowe jedzenie się w tym kraju kojarzy tylko z dbaniem o figurę.

Bo Jesica wszystklo spuści w kiblu.

Jeszcze Ewkę zrozumiem, ale te blogerki chwalące się żarciem? Totalne wieśniactwo! Po co to pokazywać co się żre? żeby ludzie zobaczyli, że szampan z kawiorem. One nie mają na celu pokazywania zdrowego odżywiania jak Ewka, więc po co się chwalić? To ja też teraz mam każdy obiad uwieczniać na fotce i wrzucać na insta czy fejsa? Mi byloby zwyczajnie wstyd, bo inni zwyczajnie się z tego śmieją.

[b]gość, 17-03-14, 13:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:38 napisał(a):[/b]co to, surowy ziemniak pokrojony u Chodakowskiej? :DDDDDDDDDDDnie wiesz co to gruszka?[/quote]fuj, strasznie słodkie to śniadanie. i po godzinie jesteś głodna (próbowałam;)[/quote]No to jesz za godzinę. Nie wiesz ile posiłków dziennie jada. Nie każdy je śniadanie drwala. Ja np nie jem dużego śniadania bo rano trenuję i inaczej bym chyba zwymiotowała.[/quote] Pięć moja droga i nie co godzinę 😉 Powinno się jeść co 3 godziny. Pozdrawiam mądralo :)[/quote]Wcale nie pięć! to jest nie prawda, że trzeba jeść 5 posiłków dziennie i że to rzekomo nakręca metabolizm. czytałam artykuł naukowy na ten temat – trzeba by zjeść chyba 13 (!) posiłków, żeby faktycznie metabolizm uległ przyspieszeniu. proponuję czytać profesjonalne strony nt żywienia, a nie portale typu chudnijzdrowo.pl czy wypociny chodakowskiej.

[b]gość, 17-03-14, 13:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:25 napisał(a):[/b]Przecierz to wszystko na pokaz – a tak naprawde sie glodza!!!!!!!!Tak, na pewno. Szczególnie Chodakowska, które codziennie ćwiczy przez kilka godzin prowadząc zajęcia w swoim fitness klubie. Aby mieć siłę do wysiłku i aby zbudować mięśnie TRZEBA JEŚĆ (i to sporo). Poza tym naprawdę bardzo wiele osób może jeść wszystko i nie przytyć, bo taką ma przemianę materii, do nich zapewne należy Jessica. Są też takie, którym ciężko zapanować nad przyrostem wagi, mimo niewielkich posiłków – trudno, jeśli do takich należysz musisz bardziej o siebie dbać i uprawiać dużo sportu. Takie życie.[/quote]TAK, to jest NA POKAZ! Zwłaszcza w przypadku Jess. Sorry ale jedząc co drugi dzień frytki, nie zachowasz figury modelki. Wiem, co mówię jako osoba kiedyś obnosząca się tym, że mam szybką przemianę materii i mogę jeść co chcę bo nigdy nie przytyje!

[b]gość, 17-03-14, 14:20 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 11:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:59 napisał(a):[/b]A słyszeliście o czymś takim jak skinny fat? To właśnie dotyczy Jessy.skąd wiesz, że to jej dotyczy? równie dobrze może jeść te rzeczy, a cały czas być skinny-skinny. owszem, jak tak dłużej pociągnie, to może zacząć gromadzić tłuszcz w organizmie. ale teraz wcale nie musi tak być.[/quote]skinny fat oznacza tylko że mimo że ktoś jest szczupły i lekki ma za duży % tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśniowej.[/quote]ale wciąż nie wiemy, czy dotyczy to Jessiki..Jedzenie fast foodów (nie wiemy, jak dużo i jak często!) wcale nie musi spowodować wzrostu tkanki tłuszczowej.[/quote]przecież widać po niej że nie ćwiczy więc i tak ma więcej tłuszczu niż mięśni, nieważne ile i co je. Mięśnie same się nie zbudują.[/quote]żeby zbudować mięśnie (nie mówię o wzmocnieniu mięsni) kobieta musiałaby ćwiczyć siłowo – z naprawdę dużym obciążeniem i stosować dietę na masę. niewiele kobiet to osiąga. a redukcja tłuszczu u niej – no ja nie widzę, żeby ona jeszcze coś powinna redukować. ma więcej tluszczu niż mięśni? czyli zawartość tłuszczu 50?? nie żartuj, ludzie otyli tak mają. pewnie, ćwiczenia wzmacniające by się jej przydały – jak każdemu. ale nie przesadzajcie juz z tym skinny fat, bo takie obsesyjne doszukiwanie się “okropnego” tłuszczu (w szczupłej dziewczynie) zakrawa juz na takie zaburzenia jak bulimia czy anoreksja.

[b]gość, 17-03-14, 13:16 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:38 napisał(a):[/b]co to, surowy ziemniak pokrojony u Chodakowskiej? :DDDDDDDDDDDnie wiesz co to gruszka?[/quote]fuj, strasznie słodkie to śniadanie. i po godzinie jesteś głodna (próbowałam;)[/quote]No to jesz za godzinę. Nie wiesz ile posiłków dziennie jada. Nie każdy je śniadanie drwala. Ja np nie jem dużego śniadania bo rano trenuję i inaczej bym chyba zwymiotowała.[/quote] Pięć moja droga i nie co godzinę 😉 Powinno się jeść co 3 godziny. Pozdrawiam mądralo :)[/quote]Mądralo… Ah.. Czy ja mówiłam gdzieś co ile powinno się jeść? Mówię tylko, że każdy ma inny tryb życia i przez to inaczej je więc nie można określać czyjegoś sposobu odżywiania po jednym posiłku. Niektórzy z zegarkiem w ręku jedzą co 3 godziny bo im tak amerykańscy naukowcy powiedzieli, inni jedzą raz czy dwa razy dziennie inni jedzą po 7 czy 8 posiłków- więc negatywne stwierdzenie typu”ja to bym była głodna po takim śniadaniu” jest z dupy wzięte bo może ona nie ma zamiaru tym śniadaniem zapchać się i nasycić na kolejnych kilka godzin.

bo ewa wszystko co zje wypoci, a mercedes wszystko wyrzyga – barf

[b]gość, 17-03-14, 11:03 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 10:40 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:59 napisał(a):[/b]A słyszeliście o czymś takim jak skinny fat? To właśnie dotyczy Jessy.skąd wiesz, że to jej dotyczy? równie dobrze może jeść te rzeczy, a cały czas być skinny-skinny. owszem, jak tak dłużej pociągnie, to może zacząć gromadzić tłuszcz w organizmie. ale teraz wcale nie musi tak być.[/quote]skinny fat oznacza tylko że mimo że ktoś jest szczupły i lekki ma za duży % tkanki tłuszczowej w stosunku do mięśniowej.[/quote]ale wciąż nie wiemy, czy dotyczy to Jessiki..Jedzenie fast foodów (nie wiemy, jak dużo i jak często!) wcale nie musi spowodować wzrostu tkanki tłuszczowej.[/quote]przecież widać po niej że nie ćwiczy więc i tak ma więcej tłuszczu niż mięśni, nieważne ile i co je. Mięśnie same się nie zbudują.

[b]gość, 17-03-14, 11:10 napisał(a):[/b]Chodakowska jest starsza o 10 lat.I jest zasuszonym koniem, któremu tylko owsianka pozostała.

[b]gość, 17-03-14, 09:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-03-14, 09:38 napisał(a):[/b]co to, surowy ziemniak pokrojony u Chodakowskiej? :DDDDDDDDDDDnie wiesz co to gruszka?[/quote]fuj, strasznie słodkie to śniadanie. i po godzinie jesteś głodna (próbowałam;)[/quote]No to jesz za godzinę. Nie wiesz ile posiłków dziennie jada. Nie każdy je śniadanie drwala. Ja np nie jem dużego śniadania bo rano trenuję i inaczej bym chyba zwymiotowała.[/quote] Pięć moja droga i nie co godzinę 😉 Powinno się jeść co 3 godziny. Pozdrawiam mądralo 🙂