Kinga Rusin jest mocno związana ze Stanami Zjednoczonymi. Wielokrotnie TVN wysyłał ją jako reporterkę na ważne wydarzenia kulturalne m.in. rozdanie Oscarów. Dziennikarka ma takie kontakty, że w ubiegłym roku weszła na zamknięte afterparty u Beyonce i Jaya-Z – zdjęcie z Adele wywołało ogromną dyskusję w Polsce i za granicą.

Może nie wszyscy pamiętają, ale Rusin mieszkała przez cztery lata z Tomaszem Lisem w Waszyngtonie, gdzie Lis pracował jako korespondent Telewizji Polskiej.

Kinga Rusin o wyborach prezydenckich w USA

Kinga Rusin zamiast na ramówkę TVN poleciała na narty do WŁOCH, pojawił się jednak koronawirus

Kinga Rusin nie omieszkała skomentować wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i przegranej Donalda Trumpa.

Przez ostatnie lata z podziwem obserwowałam niektórych amerykańskich dziennikarzy, punktujących prezydenckie kłamstwa, rozliczających z każdego słowa, sprawdzających i prostujących każdą wypowiedź. Nie znając ostatecznych wyników wyborów Brian Williams (MSNBC), Shepard Smith (CNBC, kiedyś w Fox News) i David Muir (ABC News) nie bali się przerwać nadawanego na żywo wystąpienia prezydenta Trumpa, który kłamał w żywe oczy nie przedstawiając żadnego dowodu na swoje insynuacje. Tu nie było miejsca na symetryzm i kurtuazję, liczyła się prawda. Słów komentarzy nie dyktował strach o przyszłe posady i zarobki tylko wiara w misję, którą każdy dziennikarz podejmuje – misję przekazywania FAKTÓW, uzyskiwania konkretnych odpowiedzi, obnażania nieczystych intencji. Od dziennikarzy nie oczekuje się sympatycznego wyrazu twarzy i bycia podstawką do mikrofonu tylko rzetelności i wytrwałości w dążeniu do pokazania prawdy. Nawet jeśli nie jest ona optymistyczna ani miła. Takie dziennikarstwo kocham i takie dziennikarstwo zwyciężyło, razem z Joe Bidenem, w Ameryce – napisała Rusin.

Tak Kinga Rusin ubiera się do pracy

Zaznacza, że cały czas trwa jeszcze fetowanie zwycięstwa i demonstracyjna radość z faktu, że z Białego Domu odchodzi otwarty rasista, homofob, szowinista i kłamca, który wypuścił wiele „dżinów” z butelki.

Skłócił ludzi, dał przyzwolenie na agresję i przemoc, śmiał się z politycznej poprawności, drwił z naukowców, obrażał oponentów, straszył dziennikarzy, coronavirusa zalecał leczyć … „wybielaczem” Czy pękniętą na pół Amerykę da się jeszcze skleić? Czy uda się naprawić szkody, wrócić bezboleśnie do WHO i Układu Paryskiego (bo co do tego, że skończy się uwodzenie Rosji, wspieranie nacjonalistycznych reżimów i skłócanie Unii Europejskiej, jestem pewna). Czy uda się położyć kres wojnie handlowej z Chinami, a co najważniejsze opanować pandemię? Przed Joe Bidenem i Kamalą Harris ciężkie czasy – stwierdza dziennikarka.

Dodaje, że jednak lepsze to niż pogrążanie się w kłamstwie, chaosie, pogardzie i bezprawiu nawet, jeżeli są one podane na złotej tacy i mocno polukrowane dla zabicia smaku.

Stylowe wnętrza Kingi Rusin i jej córek. Uwagę zwraca zwłaszcza ta łazienka!

Wyświetl ten post na Instagramie.

Przez ostatnie lata z podziwem obserwowałam niektórych amerykańskich dziennikarzy, punktujących prezydenckie kłamstwa, rozliczających z każdego słowa, sprawdzających i prostujących każdą wypowiedź. Nie znając ostatecznych wyników wyborów Brian Williams (MSNBC), Shepard Smith (CNBC, kiedyś w Fox News) i David Muir (ABC News) nie bali się przerwać nadawanego na żywo wystąpienia prezydenta Trumpa, który kłamał w żywe oczy nie przedstawiając żadnego dowodu na swoje insynuacje. Tu nie było miejsca na symetryzm i kurtuazję, liczyła się prawda. Słów komentarzy nie dyktował strach o przyszłe posady i zarobki tylko wiara w misję, którą każdy dziennikarz podejmuje - misję przekazywania FAKTÓW, uzyskiwania konkretnych odpowiedzi, obnażania nieczystych intencji. Od dziennikarzy nie oczekuje się sympatycznego wyrazu twarzy i bycia podstawką do mikrofonu tylko rzetelności i wytrwałości w dążeniu do pokazania prawdy. Nawet jeśli nie jest ona optymistyczna ani miła. Takie dziennikarstwo kocham i takie dziennikarstwo zwyciężyło, razem z Joe Bidenem, w Ameryce. Cały czas trwa jeszcze fetowanie zwycięstwa i demonstracyjna radość z faktu, że z Białego Domu odchodzi otwarty rasista, homofob, szowinista i kłamca, który wypuścił wiele „dżinów” z butelki. Skłócił ludzi, dał przyzwolenie na agresję i przemoc, śmiał się z politycznej poprawności, drwił z naukowców, obrażał oponentów, straszył dziennikarzy, coronavirusa zalecał leczyć ... „wybielaczem” Czy pękniętą na pół Amerykę da się jeszcze skleić? Czy uda się naprawić szkody, wrócić bezboleśnie do WHO i Układu Paryskiego (bo co do tego, że skończy się uwodzenie Rosji, wspieranie nacjonalistycznych reżimów i skłócanie Unii Europejskiej, jestem pewna). Czy uda się położyć kres wojnie handlowej z Chinami, a co najważniejsze opanować pandemię? Przed Joe Bidenem i Kamalą Harris ciężkie czasy. Ale lepsze to niż pogrążanie się w kłamstwie, chaosie, pogardzie i bezprawiu nawet jeżeli są one podane na złotej tacy i mocno polukrowane dla zabicia smaku.

Post udostępniony przez Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin)

Kinga Rusin i Tomasz LIS

Kinga Rusin i Tomasz Lis. Charytatywny Bal Dziennikarzy w 2002 roku. Fot. Niemiec/AKPA