Krzysztof Miruć: dzieciństwo. Po latach wyznał, że miał dwie mamy
Krzysztof Miruć przez lata przyzwyczaił widzów do tego, że z łatwością odmienia przestrzenie i nadaje im nową jakość. Tym razem jednak zamiast projektów i metamorfoz wraca do własnej historii, tej sprzed kamer i zawodowych sukcesów. Architekt zdecydował się opowiedzieć o dzieciństwie i relacji, która, jak sam przyznaje, miała największy wpływ na to, kim jest dzisiaj.
Krzysztof Miruć wraca do wspomnień z dzieciństwa
Krzysztof Miruć od lat pojawia się na ekranach jako ekspert od metamorfoz wnętrz i funkcjonalnych rozwiązań, które potrafią całkowicie odmienić przestrzeń. Widzowie kojarzą go z programów HGTV i TVN, gdzie z dużą swobodą łączy estetykę z praktycznym podejściem do życia. Tym razem jednak architekt nie mówi o projektach ani trendach, a o tym, co ukształtowało go jako człowieka i co, jak sam przyznaje, miało największy wpływ na jego dorosłe życie.
W rozmowie Z “Vivą” i podczas oprowadzania kamery po swojej warszawskiej kawalerce Miruć wrócił do najbardziej osobistych wspomnień. Wśród starannie zaprojektowanej przestrzeni uwagę przyciągają rodzinne fotografie, szczególnie jedno zdjęcie, które, jak się okazuje, ma dla niego wyjątkowe znaczenie.
Tu są moi ukochani dziadkowie. Babcia Anna i dziadek Konstanty Miruć. To są najważniejsze osoby w moim życiu – powiedział, nie kryjąc emocji.
W pewnym momencie przyznał wprost, że to właśnie babcia odegrała kluczową rolę w jego wychowaniu.
Na pytanie, czy nazwałby ją swoją drugą mamą, odpowiedział bez wahania:
Tak, jak najbardziej. To moja druga mama.
Krzysztof Miruć i babcia Anna. To ona ukształtowała jego charakter
Z opowieści architekta wyłania się obraz relacji, która wykraczała poza typową więź wnuka z babcią. W okresie nastoletnim mieszkał z dziadkami w Białymstoku, co, jak sam podkreśla, przypadło na moment, kiedy kształtuje się charakter i podejście do życia.
To właśnie wtedy usłyszał zdanie, które, choć proste, zostało z nim na lata.
Bądź człowiekiem – powtarzała mu babcia za każdym razem, gdy wychodził z domu.
Miruć przyznaje, że traktował te słowa bardzo poważnie i starał się żyć tak, by móc spojrzeć bliskim w oczy bez wstydu.
Wspomina też, że babcia była osobą niezwykle otwartą na świat i zmiany. Urodziła się w czasach, gdy w jej rodzinnej wsi nie było prądu, a pod koniec życia bez problemu korzystała z nowych technologii, rozmawiając z rodziną mieszkającą za granicą. Rozumiała jego ambicje i potrzebę wyjazdu do większego miasta, nie zatrzymywała go, tylko wspierała.
Krzysztof Miruć dziś. Sukces zawodowy i wartości wyniesione z domu
Miruć jest absolwentem Politechniki Warszawskiej i jednej z paryskich uczelni architektonicznych, prowadzi własną pracownię i bierze udział w licznych projektach telewizyjnych. Choć jego zawodowe życie toczy się w dynamicznym tempie, w jego wypowiedziach wyraźnie widać, że fundamentem pozostają wartości wyniesione z domu.
Wspomina, że babcia regularnie do niego dzwoniła, a pierwsze pytanie zawsze było takie samo: “Czy jesteś głodny, dzieciaku?”. Ten drobny gest troski do dziś jest dla niego symbolem bliskości i prostych, ale najważniejszych relacji.
Historia Krzysztofa Mirucia pokazuje, że za medialnym wizerunkiem i zawodowym sukcesem często stoją osoby, które nigdy nie pojawiają się na ekranie. W jego przypadku to właśnie babcia Anna była kimś, kto dał mu nie tylko wsparcie, ale też konkretne wartości, do których wraca po latach.
Choć od jej odejścia minęło już kilka lat, architekt nie ma wątpliwości, że jej obecność wciąż jest częścią jego codzienności, choćby w postaci zdjęć, które zajmują ważne miejsce w jego domu. I wygląda na to, że to właśnie te wspomnienia są dla niego równie ważne, co każdy kolejny zawodowy projekt.

/ KAPiF



