Łatwogang nie może wrócić rowerem z Gdańska. “Przerosła mnie ta sytuacja”
Kolejna akcja Łatwoganga
Influencer Łatwogang zebrał dzięki poprzedniemu streamowi, który trwał nieprzerwanie przez 9 dni kwotę 282 milionów złotych dla Fundacji Cancer Fighters. Tym razem zysk z akcji ma zostać przeznaczony na pomoc w leczeniu 8-letniego Maksa Trockiego, który cierpi na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD).
Łatwogang zobowiązał się, że wróci na rowerze z Gdańska do Zakopanego, jednak postawił warunek:
Zobowiązuję się, że jeśli uda się zebrać te 12 milionów przed moim dotarciem do Gdańska rowerem, to pójdę tam spać na 8-10 godzin, wstanę i pojadę od razu w drugą stronę – oświadczył.
Niespodziewanie pojawiły się wątpliwości czy będzie w stanie to zrobić.

Tym razem na rowerze. Niebezpieczne sytuacje
Akcja Łatwoganga cieszy się ogromną popularnością. W tej chwili streama ogląda 59 161 tysięcy osób. Widzowie próbują podłączyć się do jego wyzwania, przejeżdżając na swoich rowerach dany kawałek trasy razem z nim. Zaczęło jednak dochodzić do niebezpiecznych sytuacji. Doszło nawet do upadku influencera. Stało się to na 252. kilometrze, na terenie gminy Dobryszyce w powiecie radomszczańskim. Młoda osoba jadąca przed youtuberem nagle zwolniła lub niespodziewanie skręciła. Na szczęście nic jej się nie stało, nawet nie upadła.
Łatwogang stracił w pewnym momencie cierpliwość i zaapelował o zmniejszenie liczby użytkowników na trasie.
Żyję, ale za dużo jest nas na drodze. Słuchajcie, prośba k…, bo będą wypadki. Prośba dla bezpieczeństwa, by już odpuścić jazdę. Zostawmy ze 3-4 osoby, które były od początku, bo będzie wypadek. To jest niebezpieczne – zaznaczył.
Raz po raz musi się zatrzymywać, by ludzie nie stwarzali zagrożenia. Prośba do każdego, by jechać w swoją stronę albo w przeciwną. Tu jest z 50 osób, są dzieci, będzie wypadek. Nie mogę jechać, dopóki jest nas tyle – powiedział.
Warto wspomnieć, że już w piątek Łatwogang zwracał się o zachowywanie zdrowego rozsądku.
Prośba dla wszystkich osób, bo ja nie mogę prowadzić tej transmisji robiąc niebezpieczeństwo. Jeżeli będę miał poczucie, że jest zagrożenie, to po prostu będziemy musieli to przerwać. Też nie możemy tego przerwać, bo musimy zebrać dla Maksa, ale będziemy najwyżej stać na trawie i czekać. Tu jest droga, ludzie latają z telefonami, samochody jeżdżą, jest szansa, że ktoś zahaczy się, wpadnie pod samochód i będzie tragedia – mówił.
Czy uda się wrócić na rowerze do Zakopanego?
Podczas trwającego streama Łatwogang około godziny 15:00 odezwał się do fanów. Youtuber przekazał, że najprawdopodobniej nie będzie w stanie przejechać całej zaplanowanej trasy.
Taki troszeczkę cięższy temat. (…) Słuchajcie, sytuacja jest taka, że wydaje mi się, patrząc na to, jak się czuję i jak wszystko wygląda, biorąc pod uwagę, że mamy 360 kilometrów, to mam poczucie, że to, by wrócić z Gdańska do Zakopanego na cięższej trasie, będzie niemożliwe dla mnie fizycznie – ogłosił.
Chcę Wam powiedzieć to teraz, na tym etapie. Na pewno dojadę do Gdańska z Zakopanego. Dajcie znać, co o tym myślicie. Czy to jest jakkolwiek dla Was okej? (…) Przerosła mnie ta cała sytuacja, już widzę, że od trzech godzin mam problemy żołądkowe, odwadniam się bardzo silnie – dodał.
Z youtuberem jest wszystko w porządku, jest w wyśmienitej formie i może ruszyć w dalszą drogę. Obecnie mija Aleksandrów Łódzki i jedzie dalej.Kwota zasilająca zbiórkę na ten moment wynosi: 8 105 … milionów złotych.Powodzenia! – czytamy.





