Tego nikt się nie spodziewał. Łatwogang musiał przerwać trasę. Doszło do incydentu
Łatwogang zorganizował charytatywny stream, o którym mówiła cała Polska. Do akcji zaangażowało się mnóstwo celebrytów, a zebrana kwota przekroczyła 280 milionów złotych. Wczoraj ruszył kolejny stream youtubera, podczas którego przemierza on rowerem trasę z Zakopanego do Gdańska, zbierając pieniądze na leczenie chorego chłopca. W pewnej chwili doszło jednak do groźnego incydentu, przez który musiał przerwać trasę.
Historyczny stream Łatwoganga
Charytatywny stream Łatwoganga zapisał się w historii polskiego internetu jako bezprecedensowy fenomen, który zrodził się z poruszającej współpracy rapera Bedoesa 2115 i walczącej z nowotworem 11-letniej Mai, autorów utworu „Ciągle tutaj jestem”.
Influencer uruchomił nieprzerwaną, 9-dniową transmisję ze swojej warszawskiej kawalerki, podczas której w tle bez przerwy leciał wspomniany „diss na raka”, a skromne mieszkanie odwiedzały tłumy gwiazd internetu i show-biznesu. Akcja zmobilizowała miliony widzów i przerosła najśmielsze oczekiwania, kończąc się zebraniem astronomicznej kwoty ponad 282 milionów złotych na rzecz dzieci chorych na raka.
Łatwogang postanowił jednak nie osiadać na laurach i już wczoraj rozpoczął się kolejny charytatywny live.
Łatwogang ruszył z kolejnym streamem
W piątek, 22 maja o 16:00, Łatwogang wystartował z Zakopanego w rowerową trasę do Gdańska. Jego cel to przejechanie całej Polski i zebranie podczas transmisji na żywo brakujących 12 mln zł na terapię genową w USA dla 8-letniego Maksa. Chłopiec zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a – rzadką chorobą prowadzącą do zaniku mięśni. Akcja błyskawicznie stała się internetowym hitem. Już w sobotę po godzinie 12:30 licznik wynosił ponad 5,5 miliona złotych.
Widzowie nie tylko masowo wpłacają pieniądze, ale też wychodzą na trasę, by osobiście dopingować influencera, robić zdjęcia i nagrywać filmy. Ogromne zaangażowanie fanów i tłumy na poboczach sprawiły jednak, że z czasem wydarzenie zaczęło wymykać się spod kontroli, generując pierwsze problemy z bezpieczeństwem na drodze.
Niebezpieczna sytuacja podczas streama Łatwoganga
Do najbardziej niebezpiecznego momentu doszło, gdy za influencerem ruszył tłum rowerzystów. Część z nich jechała niebezpiecznie blisko Łatwoganga, a inni, ryzykując, nagrywali całe zajście telefonami. Sytuację potęgował fakt, że wszystko działo się przy otwartym ruchu drogowym, a nie na zabezpieczonej trasie.
W takich warunkach jakikolwiek fałszywy ruch mógł doprowadzić do groźnego wypadku. Gdy atmosfera stała się zbyt napięta, twórca postanowił przerwać jazdę. Zatrzymał się i stanowczo zaapelował do swoich fanów o rozwagę oraz zachowanie bezpieczeństwa.
Proszę, uważajmy, żeby nikomu nic się nie stało, bezpieczeństwo jest najważniejsze – mówił Łatwogang.
I dodał:
Ludzie nie mogą z nami jechać, to jest niebezpieczne.
Fani robili wszystko, by znaleźć się jak najbliżej twórcy – jedni gwałtownie przyspieszali, inni hamowali, próbując za wszelką cenę zrobić idealne zdjęcie. Oliwy do ognia dolewał fakt, że w tym tłumie jechały również dzieci. Młodzi fani za wszelką cenę próbowali dotrzymać kroku reszcie, ignorując fakt, że ruch na drodze nie został wstrzymany.




