Lekarze tydzień walczyli o jej życie. Gwiazda hitu Netflixa nie żyje
Tragiczne wieści obiegły świat. Znana aktorka przez kilka dni walczyła o życie w szpitalu. Niestety nie udało się jej uratować.
Nie żyje znana aktorka
Nadia Fares rozbłysła na ekranach w latach 90., łącząc z sukcesami karierę aktorską z modelingiem. Prawdziwym kamieniem milowym okazał się dla niej rok 2000 i rola w mrocznym thrillerze „Purpurowe rzeki”, który otworzył jej drzwi do międzynarodowej sławy.
W późniejszym czasie przypomniała o sobie szerokiej widowni występem w produkcji Netflixa „Marseille”. Poza światłem jupiterów Nadia tworzyła rodzinę u boku producenta Steve’a Chasmana.
Niestety właśnie potwierdziło się najgorsze na temat aktorki.
Córki gwiazdy powiadomiły o tragedii
Świat filmu pogrążył się w żałobie po tragicznej śmierci Nadii Farès, która odeszła w wieku 57 lat. Informację o jej zgonie przekazały córki aktorki, wyjaśniając, że ich matka zmarła w paryskim szpitalu Pitié-Salpêtrière w wyniku powikłań po wypadku, do którego doszło w ubiegłym tygodniu.
Z ogromnym smutkiem informujemy, że w ten piątek zmarła Nadia Fares […]. Francja straciła wielką artystkę, ale dla nas jest to przede wszystkim mama, którą właśnie straciłyśmy — czytamy w oświadczeniu cytowanym przez “The Sun”.
Dramatyczne zdarzenie miało miejsce 11 kwietnia w ekskluzywnym klubie sportowym w dzielnicy Blanche i Montmartre, gdzie gwiazda straciła przytomność podczas treningu w basenie z użyciem płetw i deski.
Aktorka przez kilka dni walczyła o życie
Mimo natychmiastowej reakcji świadków, aktorka przebywała pod wodą od trzech do czterech minut, zanim została wyciągnięta na powierzchnię. Choć dzięki sprawnej reanimacji i użyciu defibrylatora udało się początkowo przywrócić jej funkcje życiowe, stan artystki był krytyczny, co zmusiło lekarzy do wprowadzenia jej w stan śpiączki farmakologicznej.
Niestety, mimo intensywnej opieki medycznej, organizm 57-latki nie wytrzymał – wczoraj wieczorem doszło do zatrzymania akcji serca, co zakończyło walkę o jej życie.




