Wellman nie bierze popularnego leku na cukrzycę. Mówi o dramatycznych skutkach!
Dorota Wellman od lat znana jest z tego, że mówi wprost, także wtedy, gdy temat jest niewygodny. Tym razem odniosła się do kwestii, która coraz częściej pojawia się w mediach i wśród celebrytów: odchudzania przy pomocy leków przeznaczonych dla osób chorych. W jej wypowiedziach nie ma miejsca na półśrodki – jasno rozróżnia, gdzie kończy się leczenie, a zaczyna moda.
Dorota Wellman o Ozempicu: “Nie muszę go brać”
W rozmowie z Karolem Paciorkiem w podcaście “Imponderabilia” dziennikarka została zapytana wprost, czy kiedykolwiek rozważała sięgnięcie po popularny lek stosowany m.in. w leczeniu cukrzycy, który zyskał ogromną popularność jako środek wspomagający odchudzanie. Jej odpowiedź była jednoznaczna.
Nie, bo nie muszę go brać. Nie mam podwyższonego cukru, nie mam cukrzycy – zaznaczyła.
Wellman przyznała jednocześnie, że w ostatnim czasie schudła kilka kilogramów, ale nie było to efektem szybkich rozwiązań. Jak podkreśliła, pracowała nad tym razem z lekarzem, a zmiany wynikały z problemów zdrowotnych po pandemii, w tym kłopotów z sercem.
Dorota Wellman o otyłości: “To choroba, nie wybór”
W dalszej części rozmowy dziennikarka zwróciła uwagę na coś, co, jej zdaniem, często umyka w publicznej dyskusji. Otyłość nie jest wyłącznie efektem stylu życia, ale złożoną chorobą, która może mieć wiele przyczyn.
Jest tysiąc powodów, dla których ludzie są otyli, nie tylko dlatego, że jedzą chipsy – podkreśliła.
Zaznaczyła też, że dostęp do leków takich jak Ozempic może być dla części pacjentów realnym wsparciem, a nawet ratunkiem.
Dla niektórych to sprawa życia i śmierci. Nie dlatego, że się najedli, tylko dlatego, że są chorzy – dodała, wyraźnie oddzielając kwestie medyczne od estetycznych.
Dorota Wellman o modzie na szczupłość: “To zaczyna być niebezpieczne”
Wellman odniosła się również do zmieniających się trendów w postrzeganiu ciała. Jak zauważyła, idea body positivity wyraźnie osłabła, a w jej miejsce pojawiła się presja na bycie coraz szczuplejszym, często za wszelką cenę.
Już wszyscy chcą być tylko szczupli i piękni. Bez wysiłku – stwierdziła.
Zwróciła uwagę, że w przypadku części znanych osób granica została już przekroczona. Jej zdaniem ekstremalna szczupłość zaczyna przypominać stan bliski zaburzeniom odżywiania, co niesie ze sobą realne zagrożenia zdrowotne.
Dziennikarka nie ukrywa, że temat wyglądu od lat dotyka jej osobiście. W sieci wielokrotnie spotykała się z obraźliwymi komentarzami pod swoim adresem.
W jednym z wywiadów przyznała, że słyszy o sobie określenia takie jak “świnia”, “baleron” czy “wieloryb”. W pewnym momencie postanowiła zareagować – odnalazła jednego z hejterów i skonfrontowała się z nim osobiście.
Ta historia dobrze pokazuje, że dla Wellman dyskusja o ciele i zdrowiu nie jest abstrakcyjna. To coś, z czym mierzy się na co dzień, zarówno publicznie, jak i prywatnie.
Wypowiedzi Doroty Wellman wpisują się w szerszą debatę o tym, jak korzystać z medycyny i gdzie postawić granicę między leczeniem a modą. Dziennikarka nie neguje samego istnienia leków, ale podkreśla, że ich stosowanie powinno wynikać z realnej potrzeby, a nie presji wyglądu. I choć temat wciąż budzi wiele emocji, jej stanowisko jest jasne: decyzje dotyczące zdrowia powinny być podejmowane razem z lekarzem, nie pod wpływem trendów.




