Magdalena Stępień i Jakub Rzeźniczak pod koniec lipca poinformowali, że ich syn przegrał walkę z nowotworem wątroby. Chłopczyk zmarł w Izraelu, gdzie był leczony przez kilka miesięcy. Po jego śmierci Magda na jakiś czas całkowicie zniknęła z mediów społecznościowych, jednak po kilkumiesięcznej żałobie modelka zaczęła coraz częściej ponownie pojawiać się na Instagramie oraz udzielać wywiadów. Jakiś czas temu w „Dzień Dobry TVN” po raz pierwszy opowiedziała o śmierci synka, a w programie „Obgadane” Karoliny Sobocińskiej odniosła się do zachowania Jakuba Rzeźniczaka i jej relacji z ex-partnerem.

Magda Stępień ujawnia, jak wyglądała śmierć syna: „Ja zasnęłam i nagle zaczęła spadać saturacja”

Magdalena Stępień o planach na przyszłość i zmianach w jej życiu

Teraz Magda Stępień udzieliła wywiadu dla serwisu Jastrząb Post, w którym po raz kolejny poruszyła temat straty swojego synka, Jakuba Rzeźniczaka oraz planów na przyszłość. Modelka zdradziła też skąd czerpie siłę, by żyć dalej:

Staram się odnajdywać w sobie siłę, chociaż cały czas nie znalazłam jeszcze odpowiedzi na to pytanie, skąd ona płynie. Wydaje mi się, że dostaję ją z nieba od Oliwiera. Dlatego sama czasami się zastanawiam, jak to jest możliwe, że jestem w stanie wstać, pomalować się, ubrać się. Zadaje sobie to pytanie, bo nie jest to proste, ale walczę o siebie i mam nadzieję, że wszystko będzie szło w tym kierunku, aby mogła się podnieść po tej tragedii i robić coś dobrego dla innych.

Przyznała też, że wiele siły zawdzięcza Bogu, do którego zwróciła się w chorobie i po śmierci synka:

Oddałam całe moje cierpienie Panu Bogu. Pan Jezus też cierpiał. Tak to trochę analizowałam, że jeżeli ma to cierpienie wyjść, żebym była zbawiona w przyszłości, patrząc przez pryzmat wiary, to jestem w stanie to unieść. Jest to trudne cierpienie, wolałabym, żeby mnie nie spotkało, ale skoro już mnie spotkało, to muszę nieść ten krzyż. I niosę go. Jest ciężki, bo to doświadczenie jest jednym z najgorszych, jakie może spotkać matkę, ale wydaje mi się, że nie jestem jedyna i nie chcę skupiać na sobie całej uwagi, tylko chcę być głosem tych kobiet, które również tracą dzieci, którym jest ciężko i które nie mają takiej siły przebicia, aby mówić o tym głośno.

Następnie Magda wróciła wspomnieniami do dnia, gdy usłyszała wstępną diagnozę Oliwiera. Do samego końca nie chciała przyjąć do wiadomości najgorszego i chciała wierzyć, że to pomyłka:

Pamiętam go jak dziś. Byłam wtedy w szpitalu i wykonali mu USG. Na początku to była tylko diagnoza powierzchowna, że jest coś w brzuszku i pamiętam, że już wtedy zwaliło mnie to z nóg. Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego się dzieje i że on może mieć raka. Później, jak już przyszła ta najgorsza diagnoza, to wierzyłam, że coś może być inaczej, że jednak może to nie jest ten najgorszy rak. Matka jest w stanie przekuć wszystkie złe i negatywne myśli w pozytywne i myśleć, że damy radę, bo wiara czyni cuda, wsparcie innych pomaga. Patrzysz przed siebie i myślisz, że pokonamy to.

Jednocześnie Magda zaznaczyła, że nie da się przygotować na śmierć własnego dziecka i ciężko pojąć, dlaczego ją to spotkało, choć stara się wyciągnąć z tego lekcję na przyszłość i wspierać inne kobiety, które przeszły lub przechodzą przez to samo:

Na śmierć dziecka nie. Ale można się przygotować na wszelkie wydarzenia. To, co dajesz drugiemu, to też otrzymujesz. Nie uważam, że dałam komuś coś, co mogło spowodować, że mogła mnie spotkać taka kara, że umiera mi dziecko. Ale może popełniłam jakieś błędy, które w oczach Boga były złe i musiałam doświadczyć tego, czego doświadczyłam. Nie chcę postrzegać tego, co wydarzyło się w moim życiu jako kary, ale jako wielkiej lekcji pokory, tego, jak nie powinno, a jak powinno się postępować w życiu i aby swoim przykładem dawać innym wiarę i nadzieje w to, że jeszcze może być pięknie po takiej tragedii. Ja w to wierzę. Jak będzie? Tego sama jeszcze nie wiem.

Okazuje się też, że Magda ma wiele planów na przyszłość – modelka chce przeprowadzić się do Warszawy, myślała też nad założeniem fundacji lub grupy wsparcia dla kobiet po stracie dziecka:

Będę się przeprowadzać do Warszawy. Mam tutaj bardzo dużo przyjaciół. Ludzi, którzy obecnie mnie wspierają. Ostatnio mieszkałam w innym mieście, tam również miałam ogromne wsparcie, cudownych ludzi, którzy okazali mi wielkie serce, ale niestety po pracy czułam się samotna i nie chciałam swoją osobą nikogo obciążać. Dlatego postanowiłam przeprowadzić się do Warszawy, dostałam tutaj kilka propozycji pracy, więc będę chyba pracowała na trzy etaty, ale to dobrze, bo ten wypełniony czas mi pomaga plus jeszcze pomoc innym, akcje charytatywne. Wszystko pomału. Ja jeszcze nie jestem aż tak silna, aby to wszystko robić od razu, ale małym krokami chcę udowadniać sobie to, że jestem w stanie też zrobić coś dla innych.

Jest plan odnośnie tego, aby założyć fundację imieniem Oliwierka, ale jest jeszcze kilka innych propozycji, które mogłabym stworzyć, ponieważ ja dostaję codziennie bardzo dużo wiadomości, na które nie jestem w stanie odpisać. Wiem, że jest wiele historii, którymi mamy chcą się podzielić, a ja nie jestem w stanie na wszystkie wiadomości odpisać i nie chciałabym, żeby te kobiety zostały bez wsparcia. Chciałabym stworzyć grupę wsparcia, pomagać tym kobietom, opowiedzieć o tym, co mi pomagało, jak dalej żyć. Żeby poczuły, że jest ktoś, kto też przeżył taką tragedię, poniósł się i idzie do przodu.

Modelka zdradziła też, że nie zamierza rezygnować ze współpracy z markami, które będzie promować na swoich social mediach:

Myślę, że będę miała teraz trochę większy luz w tym, co będę robić. Będę wspierała te marki, z którymi chcę współpracować, żeby mieć jak najbardziej wypełniony czas. Mam kilka opcji współpracy stałej, ale nie do końca stałej. Nie chciałabym być w 100% związana z czymś, bo mój stan psychiczny teraz jest ok, ale to jest żałoba. Nie wiesz, kiedy coś może się wydarzyć, ja nie wiem, jak będę czuła się za miesiąc, za dwa. Dlatego uważam, że taka stabilna praca jest potrzebna, ale to wszystko musi być w graniach rozsądku, żeby ja czuła też poczucie, że mam czas na terapię. A ten czas mam wypełniony do maksimum, tego jest tak dużo, ale jak już dopnę wszystkie projekty i to, co będę robiła, to na pewno moi obserwatorzy się o tym dowiedzą.

Magda Stępień zapytana, czy „żałuje związku z Jakubem Rzeźniczakiem”. Odpowiedź zaskakuje!

Magdalena Stępień o Jakubie Rzeźniczaku i gotowości na nowy związek

Magda Stępień postanowiła zmierzyć się też z oskarżeniami w jej stronę, w których internauci wytykają jej udzielanie się w mediach i sposób w jaki przeżywa żałobę:

Ja nie będę oceniała tego, co kto mówi. Mnie to nie rusza. Ja robię swoje, idę swoją drogą i robię to, co mi pomaga. Udzielam się medialnie dlatego, że chcę być głosem kobiet, które również straciły dzieci, a dodatkowo tych wiadomości złych, w stosunku do tych dobrych jest dosłownie kilka. Więc mnie to nie zatrzymuje, aby iść do przodu i robić coś wielkiego po śmierci Oliwiera, żeby każdy wiedział i nigdy o nim nie zapomniał. I nie zapomniał o tych wszystkich osobach, które tracą na co dzień dzieci. I żeby odbić trochę od przekonania, że życie jest sielanką i wszystko jest piękne, tylko że są w życiu wielkie tragedie, które ludzie przeżywają i chwilami sobie z tym nie radzą i potrzebują tego wsparcia. Może właśnie śmierć Oliwiera i jego krótkie życie spowoduje, że dzięki niemu zostanie uratowane jakieś życie, bo my nigdy nie wiemy. Oliwier też zachowywał się jak zdrowe dziecko, nikt nawet nie pomyślał, że mogło być coś nie tak. Więc wydaje mi się, że ten hejt, który jest na mnie wylewany, jest zupełnie bezpodstawny i myślę, że każdy w pewnym dniu odpowie za swoje hejtowanie i mówienie złych rzeczy o drugim człowieku.

Nie zabrakło również komentarza w temacie Jakuba Rzeźniczaka. Magda zaznaczyła jednak, że nie planuje utrzymywać kontaktu ze swoim byłym partnerem i dla niej temat jest zakończony. Jednocześnie zaznaczyła, że nie chce być dłużej kojarzona jako „była partnerka Rzeźniczaka” i od teraz chciałaby być znana jako „mama Oliwierka”:

Nie mamy kontaktu. Tego kontaktu nie ma, nie było i nie będzie. Dla mnie to temat totalnie zamknięty. Chcę odchodzić od bycia kojarzoną z Kubą. Bardziej chce być kojarzona jako mama Oliwierka, która robi coś dobrego dla innych. Nie mogłam liczyć na jego wsparcie i nawet tego wsparcia nie potrzebowałam.

Stępień nie śledzi też poczynań Rzeźniczaka w mediach, choć jak przyznaje jest o nich informowana:

Nie śledzę tego, ale dostaję pewne informacje. Na tym się nie skupiam, bo tutaj nie ma o kim rozmawiać. Ten temat dla mnie jest zakończony.

Magda wyznała też, że dostała bolesną nauczkę po zbytnim epatowaniu swoim związkiem w internecie i zapewniła, że jeśli w jej życiu ponownie zagości miłość, tym razem będzie mocniej pilnowała prywatności:

Moją prywatność na pewno zostawię w przyszłości dla siebie. Za dużo epatowałam swoim uczuciem i relacją z poprzednim partnerem, w związku z tym kolejna relacja, czy kolejny związek na pewno będzie moją prywatnością. Chyba że ktoś nam zrobi zdjęcia, to pewnie wtedy wyjdzie, bo pewnie będą polować, ale sama z siebie na pewno nie będę tego pokazywała. Jak najmniej prywatności, a bardziej pokazywanie tego, co robię ja, dla innych.