Mandaryna od ponad 20 lat cierpi na poważną chorobę: “Jestem podłączona do pompy”
Marta Wiśniewska, znana jako Mandaryna to jedna z najpopularniejszych wokalistek polskiego show-biznesu, która była u szczytu sławy w latach 2000. Jak się okazuje, artystka od ponad 20 lat cierpi na cukrzycę. Teraz w jednym z ostatnich wywiadów zdradziła, jak wygląda jej życie z tym schorzeniem.
Mandaryna szczerze o relacji Wiśniewskim: „Prowadzimy dwa osobne domy”
Mandaryna o swojej chorobie
W 2003 roku Mandaryna usłyszała diagnozę, że choruje na cukrzycę, kiedy była jeszcze w ciąży z córką Fabienne. Od tamtej pory artystka zmaga się z jej skutkami, a ciało musi odpowiednio dostosować do jej potrzeb. Choć cukrzyca wydaje się dość powszechną przypadłością, niestety potrafi uprzykrzyć życie.
Dalej jestem chora, nad czym bardzo ubolewam, bo nie cierpię tej choroby. (…) Nie walczę z nią, bo raczej bym przegrała, a nie lubię przegrywać. W tym przypadku nie ma wątpliwości, kto by wygrał. W pewien sposób musiałam się do niej dostosować, a ona do mnie – mówiła Mandaryna w rozmowie z Plejadą.
Fabienne Wiśniewska już tak nie wygląda! Zaskoczyła diametralną metamorfozą
Teraz w rozmowie z “Faktem.pl” artystka zdradziła, że to nie jest tak, że wszystkiego sobie odmawia, ale unika wielu produktów. Natomiast gdy przychodzą święta, pozwala sobie na przysmaki, jednak wszystko z głową i umiarem.
Ja jestem osobą, która nie je mięsa, więc wszystko, co zielone, roślinne jest dla mnie bardzo przyjemne i dla mojej choroby również. Nie jestem typem, który sobie wszystkiego odmawia, więc w czasie świąt na pewno spróbuję również mazurka. Natomiast trzeba to akurat przy cukrzycy robić z głową. Nie mam jakichś specjalnych przepisów, ale moja mama na przykład robi wegetariański żurek, który nie jest aż tak tłusty. I tym się zajadam i uwielbiam – tłumaczyła piosenkarka.
Mandaryna nie wystąpi w „Tańcu z gwiazdami”. Znamy powód!
Artystka wyznała również, że jest stale podłączona do pompy insulinowej, która jest dla niej wygodnym rozwiązaniem i wiele ułatwia. Choć kiedyś nie mówiła za wiele o chorobie, teraz odkąd nosi pompę, nie ma problemu, aby eksponować ją nawet na ściankach czy czerwonych dywanach.
Ja jestem podłączona do pompy i ona odrobinę myśli razem ze mną, więc to jest przyjemne i w ogóle wydaje mi się, że jak już człowiek jest najedzony w połowie, to już warto zostawić talerz w spokoju – podsumowała Mandaryna.


