Marek Niedźwiecki złożył POZEW przeciw Polskiemu Radiu
Marek Niedźwiecki (66 l.) pozwał Polskie Radio – podaje portal press.pl.
Dziennikarz Trójki, który zrezygnował z pracy w stacji po zamieszaniu z Listą Przebojów, gdy na 1. miejscu wylądował kawałek Kazika Staszewskiego “Twój ból jest lepszy niż mój”, domaga się oficjalnych przeprosin.
Zobacz: Nowy dyrektor Trójki już w pierwszym dniu wprowadził zmiany. Wracają dziennikarze…
21 maja Niedźwiecki wystosował pismo przedprocesowe. Dziennikarz domagał się w nim przeprosin od władz Polskiego Radia za to, że po emisji Listy Przebojów ówczesny szef Trójki, Tomasz Kowalczewski, zarzucił mu manipulację podczas zliczania głosów na piosenki w liście.
Reprezentujący dziennikarza mecenas Maciej Ślusarek przekazał “Presserwisowi”, że do tej pory ani były dyrektor Trójki, ani prezes Polskiego Radia, Agnieszka Kamińska nie przeprosili jego klienta. W związku z tym do sądu trafił pozew:
Zgodnie z zapowiedzią złożyłem dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Warszawie pozew. Domagam się w imieniu Klienta przeprosin na antenie Trójki i na stronach internetowych Polskiego Radia oraz symboliczne 10 tys. zł od każdej ze stron na fundację wspierającą lekarzy. Stawianie nieprawdziwych zarzutów i to wyłącznie dla usprawiedliwienia swoich działań cenzorskich musi spotkać się ze stanowczym działaniem – mówi mec. Ślusarek.
Czytaj też: Marek Niedźwiecki ODCHODZI z Trójki po 35 latach. Wspierają go polscy muzycy
Kancelaria reprezentująca dziennikarza czeka na podanie terminu rozprawy.
Marka Niedźwieckiego przeprosił tymczasem obecny dyrektor Programu Trzeciego, Kuba Strzyczkowski. Szef Trójki przeprosił na antenie nie tylko prowadzącego Listę, ale i osoby pracujące przy jej tworzeniu – Halinę Wachowicz i Bartosza Gila.




PANIE MARKU, JAKI PAN JEST NAIWNY. NIE WIE PAN KTO TERAZ RZĄDZI BIUROKRACJĄ W POLSCE???
Kto jest ten Niedźwiecki? Czy to ten, który pobiegł zatrudnić się w PR 3 w 1982 r., w stanie wojennym, gdy uczciwi ludzie z mediów zatrudniali się jako fizyczni, bo innej roboty dla nich nie było? Janusz Atlas wspomina (“Atlas towarzyski”, s. 147), że “zarabiali tam wtedy “całkiem przyzwoite pieniądze”. No więc, jak to było z tą etyką zawodową, panie N.?