Mildred Baena zaczyna zarabiać na historii o zdradzie Arnolda Schwarzeneggera.

Była pomoc domowa w domu gwiazdora, która urodziła mu syna niemal w tym czasie, co żona Arnolda, zrobiła się bardzo rozmowna.

Oficjalnie pozuje już ze swoim 13-letnim synem choć twierdzi, że za obszerny wywiad dla magazynu Hello! nie dostała ani grosza.

Chłopiec o swoim prawdziwym ojcu dowiedział się rok temu. Sama Mildred twierdzi, że nigdy nie mówiła Arnoldowi o nieślubnym dziecku.

– Wiedziałam, że [to on] jest ojcem i z czasem, gdy Joseph zaczął dorastać, on też zaczął widzieć podobieństwo – mówi.

Żona Schwarzeneggera o ojcostwo spytała ją wprost.

– Była tak silna! Płakała razem ze mną i mówiła, żebym przed nią nie klęczała. Uścisnęłyśmy się i powiedziałam jej, że to nie wina Arniego, że potrzeba dwojga – mówi.

– Żal mi go. To dobry człowiek i wiem, że też cierpi. Kocha Marię. Mam nadzieję, że z czasem wszystko się ułoży – dodaje.

Czy po tylu latach kłamstw może się cokolwiek ułożyć? Cóż, bądźmy dobrej myśli.