Miliony na zbiórce dla dzieci “Slaba”. To stanie się z pieniędzmi
Śmierć Macieja „Slaba” Krakowiana poruszyła całą Polskę. Podczas prób do AirShow rozbił się samolot F-16, a 37-letni pilot zginął na miejscu. Obecnie trwa śledztwo, które ma ustalić przyczyny katastrofa.
Pilot pozostawił po sobie w żałobie żonę Magdalenę oraz dwoje dzieci: 2-letnich Olka i Mikołaja. To właśnie z myślą o nich powstała oficjalna zbiórka, której celem jest zabezpieczenie przyszłości dzieci.
Zbiórka na dzieci “Slaba”
Zbiórka ruszyła od razu po potwierdzeniu informacji o śmierci pilota. W ciągu pierwszej doby darczyńcy wpłacili ponad 1,5 mln zł. Kolejne dni przyniosły już 2,3 mln zł. I suma wciąż rośnie. Co więcej, z góry zakładano, że zbiórka potrwa krótko, jednak zdecydowano o jej przedłużeniu do 26 lutego, ponieważ zainteresowaniem nią jest ogromne.
Organizatorzy jasno podkreślają, że jest to oficjalna i autoryzowana zbiórka dla synków majora i w całości zostanie wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem. Jak zapisano:
100 proc. środków ze zbiórki zostanie przeznaczonych na ten cel i wsparcie synków majora.
Kim był Maciej Krakowian?
Pilot Major Maciej Krakowian był jednym z najbardziej doświadczonych pilotów F-16 w Polsce. 31 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach pełnił funkcję instruktora pilota oraz przez wiele lat był członkiem elitarnego Tiger Demo Team.
Koledzy z jednostki mówili o nim z ogromnym szacunkiem, określając go jako dumę polskich Sił Powietrznych, człowieka o niezwykłych umiejętnościach i odwadze. W opisie zbiórki przeczytamy:
Był też oddanym mężem żony Magdaleny i kochającym ojcem 4-letnich bliźniaków — Olka i Mikołajka.(…) W chwili śmierci miał zaledwie 37 lat. Większość swojego życia poświęcił służbie w polskich Siłach Powietrznych, służąc Ojczyźnie z ogromnym oddaniem i odwagą, szkoląc młodych pilotów i reprezentując nasz kraj na pokazach lotniczych w kraju i za granicą. Jego pasja i oddanie dla lotnictwa inspirowały wszystkich, którzy go znali. Śmierć Macieja to nie tylko ogromna strata dla Wojska Polskiego i dla całego środowiska lotniczego. To przede wszystkim tragedia jego rodziny, rozpacz żony i dzieci, którzy w jednej sekundzie stracili cały świat — ukochanego męża i tatusia.
Dodatkowo, zbiórka stała się nie tylko gestem solidarności, lecz także próbą symbolicznego wsparcia rodziny bohatera, który oddał życie wykonując służbę, którą tak bardzo kochał.


Zbiórka równie niesmaczna jak ta na córkę Pono. Jakby mieli trochę przyzwoitości przekazaliby to na jakiś cel charytatywny.
Co o,u po kilka jacy? Po czym to?