Monika Mrozowska nie poda mięsa na przyjęciu komunijnym
Monika Mrozowska bardziej niż aktorka jest ostatnio znana jako autorka przepisów kuchni wegetariańskiej.
Od lat jest wierna diecie bezmięsnej i – jak donosi tygodnik Na żywo – nie zamierza z niej rezygnować także podczas przyjęcia komunijnego, które wkrótce organizuje dla swej córki, Karoliny.
Mrozowska stwierdziła, że Karolina powinna mieć podczas swego święta poczucie, że dzień 1. komunii jest wyjątkowy:
Zamierzamy sami własnoręcznie przyrządzić jedzenie, które znajdzie się na stołach. Lokal będzie wynajęty, ale posiłki przygotujemy według naszych upodobań i stylu życia – powiedziała celebrytka w rozmowie z Na żywo.
Aktorka zaprosi więc gości do restauracji, ale dani, które staną na stołach, będą dziełem jej i jej męża.
A miłośnicy kotletów schabowych albo pieczystego będą się musieli tym razem zadowolić wegetariańskimi rarytasami.

gość, 03-05-12, 15:14 napisał(a):Rozumiem – każdy ma swoje poglady. Ale dlaczego przekładać to na dzieci? Może dzieciaki akurat lubiłyby mięso, ale przez nawiedzoną mamusię, nie mają nawet okazji go polubić. I pomijam juz fakt, że dieta wegetariańska jest niezdrowa, zwłaszcza dla dzieci, uboga w białko, tłuszcze i niektóre witaminy. Fanatyzm trzepniętej matki odbija się na dzieciach.Tak, samo jak jedni uczą dzieci by nie kradły, chodziły na religie i do kościoła. Tak oni mają prawo uczyć dziecka niejedzenia mięsa, bo taka jest ich etyka i do pewnego momentu przekazują ją dzieciom.
wstyd ze nikt sie lansuje, nikt
Trochę to egoistyczne, bo o ile im nikt mięsa nie każe jeść, o tyle jakaś ciocia albo inny krewny może na takowe danie mieć ochotę. Powinni podać dania bezmięsne i mięsne, wtedy każdy wybierze to, na co będzie miał ochotę
Ludzie, czy wy nie umiecie dyskutować, czyli w sposób inteligentny wymieniać różne sposoby myślenia.Poznasz mądrego człowieka,że jeśli nie zgadza się z przedmówcą, próbuje mu przedstawić swój sposób myślenia. Pisanie odpowiedzi typu”głupia jesteś”etc. naprawdę nie wnoszą w nasze życie nic poza ograniczeniem i nienawiścią
swietnie gotuje,musze jej ksiazke kupic
gość, 03-05-12, 20:32 napisał(a):gość, 03-05-12, 19:24 napisał(a):co za egoistka, to że nie je mięsa, nie znaczy, że inni też nie mogą. Na jej miejscu zrobiłabym mięso i dania wegetariańskie, żeby każdy był zadowolony, a nie..a z ciebie debilka,co jednego dnia bez miesa nie wytrzymasz?Jeśli ma dobry gust, to za nic nie wytrzyma. Fasola i groch za bardzo smakują fasolą i grochem. Ble. Atak osobisty to przyznanie racji.
gość, 03-05-12, 21:56 napisał(a):A moze ona – jak ja z moja rodzina – nie toleruje miesa w lodowce, gotowania go, itd., bo jest to obrzydliwe gotowac czesc czyjegos ciala? I dlatego nie bedzie miesnych potraw?gość, 03-05-12, 19:24 napisał(a):co za egoistka, to że nie je mięsa, nie znaczy, że inni też nie mogą. Na jej miejscu zrobiłabym mięso i dania wegetariańskie, żeby każdy był zadowolony, a nie..to impreza jej i jej rodziny, a goście jeśli nie mogą wytrzymać jednego popołudnia bez mięsa, to niech sie nażrą zawczasu w domu
A moze ona – jak ja z moja rodzina – nie toleruje miesa w lodowce, gotowania go, itd., bo jest to obrzydliwe gotowac czesc czyjegos ciala? I dlatego nie bedzie miesnych potraw?gość, 03-05-12, 19:24 napisał(a):co za egoistka, to że nie je mięsa, nie znaczy, że inni też nie mogą. Na jej miejscu zrobiłabym mięso i dania wegetariańskie, żeby każdy był zadowolony, a nie..
Glupia jestes: soya, fasola, groch, sery maja pelno bialka, a warzywa i owoce pelne sa witamin. Niezdrowa jest wtedy, gdy sie smazy ciezkie potrawy. Od lat prowadzimy z mezem i corka dom bezmiesny i jestesmy okazami zdrowia. Corka jest veganka, wiec jej jadlospis jest nieco bardziej ograniczony, ale nie narzeka. I to wlasnie corka nas w to wciagnela, nie my ja. gość, 03-05-12, 15:14 napisał(a):Rozumiem – każdy ma swoje poglady. Ale dlaczego przekładać to na dzieci? Może dzieciaki akurat lubiłyby mięso, ale przez nawiedzoną mamusię, nie mają nawet okazji go polubić. I pomijam juz fakt, że dieta wegetariańska jest niezdrowa, zwłaszcza dla dzieci, uboga w białko, tłuszcze i niektóre witaminy. Fanatyzm trzepniętej matki odbija się na dzieciach.
gość, 03-05-12, 19:24 napisał(a):co za egoistka, to że nie je mięsa, nie znaczy, że inni też nie mogą. Na jej miejscu zrobiłabym mięso i dania wegetariańskie, żeby każdy był zadowolony, a nie..a z ciebie debilka,co jednego dnia bez miesa nie wytrzymasz?
gość, 03-05-12, 15:49 napisał(a):A teraz odwróćmy sytuację. Przyjęcie komunijne urządza rodzinka kochająca mięso i potrawy mięsne. Gośćmi są sami wegetarianie & weganie. W takim wypadku zapraszający też przyrządzają same potrawy mięsne bo takie lubią? Nie patrząc na to, że goście tego nie zjedzą? Bezsens. Moim zdaniem powinni urozmaicić jadłospis tak żeby każdy był zadowolony. Wiadomo że komunia jest świętem dziecka, ale niektórzy goście przyjeżdżają z daleka i zjedzenie obiadu po ciężkiej podróży im się należy.hahha ale tak wlasnie zwykle jest, z wlasnego doswiadczenia wiem – zwykle nie mialam co jesc na ‘rodzinnych spedach’ bo nawet najzwyklejsza zupa warzywna byla gotowana na kosciach, a pierogi polane tluszczem zwierzecym… Polacy nie maja pojecia co to sa potrawy wegetarianskie…
gość, 03-05-12, 17:45 napisał(a):Byłam ostatnio na przyjęciu, gdzie serwowano wyłącznie wegetariańskie potrawy (a szłam tam jak na ścięcie, bo myślałam, że będzie samo tofu i sałata) i ku mojemu zaskoczeniu wróciłam najedzona, zaskoczona i baaardzo zadowolona. Wszystko było tak pyszne, kolorowe i fajnie podane, że aż chciało się jeść, i nawet nie zauważyłam, że nie ma mięsa. Kotlety sojowe z kolendrą, sałatki, papryczki nadziewane kus kusem i kukurydzą… mniammmm :)Człowiek o normalnej diecie też może spróbować i z mięsa nie rezygnować. Więc jednak wegetarianin zawsze będzie miał uboższy wachlarz. Logiczne? Zauważcie, że nie ma specjalnej nazwy dla ludzi jedzących, i mięso i zielsko. Zatem, to wegetarianizm jest czymś nadzwyczajnym, niezbyt normalnym.
No i czego was tak razi to jej komunijne menu? Z pewnością tę decyzję przemyślała i nie obawia się, że kogoś z gości urazi, obrazi czy otruje. Obcych w końcu nie zaprasza, tylko najbliższych, więc wie, czym może ich poczęstować. Robicie z igły widły, jakby w tym wszystkim żarcie było najważniejsze.
rewelka! tak 3mac!
gość, 03-05-12, 15:14 napisał(a):Rozumiem – każdy ma swoje poglady. Ale dlaczego przekładać to na dzieci? Może dzieciaki akurat lubiłyby mięso, ale przez nawiedzoną mamusię, nie mają nawet okazji go polubić. I pomijam juz fakt, że dieta wegetariańska jest niezdrowa, zwłaszcza dla dzieci, uboga w białko, tłuszcze i niektóre witaminy. Fanatyzm trzepniętej matki odbija się na dzieciach.No tak, bo bez tłuszczu ani rusz. Widac, kto tu jest trzepnięty. Przez ludzi takich jak ty otyłośc szerzy się bardziej niż aids.
co za egoistka, to że nie je mięsa, nie znaczy, że inni też nie mogą. Na jej miejscu zrobiłabym mięso i dania wegetariańskie, żeby każdy był zadowolony, a nie..
a pieprzycie, jeżeli się UMIEJĘTNIE zastąpi mięso to nic się nie stanie, tyle, że to trudne, trzeba wiedzieć co i w jakiej ilości organizm potrzebuje i to mu dostarczać, żadna filozofia tylko pilnowanie diety, aczkolwiek u dzieci jest to trudniejsze, wiadomo jak z dziećmi jest 😉
szybko się starzeje ;/
wydają się sympatyczną rodziną, chętnie umówiłabym się z nimi na jakąś kameralną imprezę z domowym wegetariańskim jedzeniem..
Byłam ostatnio na przyjęciu, gdzie serwowano wyłącznie wegetariańskie potrawy (a szłam tam jak na ścięcie, bo myślałam, że będzie samo tofu i sałata) i ku mojemu zaskoczeniu wróciłam najedzona, zaskoczona i baaardzo zadowolona. Wszystko było tak pyszne, kolorowe i fajnie podane, że aż chciało się jeść, i nawet nie zauważyłam, że nie ma mięsa. Kotlety sojowe z kolendrą, sałatki, papryczki nadziewane kus kusem i kukurydzą… mniammmm 🙂
gość, 03-05-12, 15:36 napisał(a):gość, 03-05-12, 15:14 napisał(a):Rozumiem – każdy ma swoje poglady. Ale dlaczego przekładać to na dzieci? Może dzieciaki akurat lubiłyby mięso, ale przez nawiedzoną mamusię, nie mają nawet okazji go polubić. I pomijam juz fakt, że dieta wegetariańska jest niezdrowa, zwłaszcza dla dzieci, uboga w białko, tłuszcze i niektóre witaminy. Fanatyzm trzepniętej matki odbija się na dzieciach.widac, ze nie masz zieloneo pojecia o tym co piszesz.Racja, kompletnie nie wiesz co piszesz, mięso można skutecznie zastąpić.
Przechodziłam przez piekło I Komunii w ub. roku. Nie macie pojęcia, jak bardzo cieszy mnie fakt, że w tym roku mnie to nie czeka…
gość, 03-05-12, 15:14 napisał(a):Rozumiem – każdy ma swoje poglady. Ale dlaczego przekładać to na dzieci? Może dzieciaki akurat lubiłyby mięso, ale przez nawiedzoną mamusię, nie mają nawet okazji go polubić. I pomijam juz fakt, że dieta wegetariańska jest niezdrowa, zwłaszcza dla dzieci, uboga w białko, tłuszcze i niektóre witaminy. Fanatyzm trzepniętej matki odbija się na dzieciach.widac, ze nie masz zieloneo pojecia o tym co piszesz.
A teraz odwróćmy sytuację. Przyjęcie komunijne urządza rodzinka kochająca mięso i potrawy mięsne. Gośćmi są sami wegetarianie & weganie. W takim wypadku zapraszający też przyrządzają same potrawy mięsne bo takie lubią? Nie patrząc na to, że goście tego nie zjedzą? Bezsens. Moim zdaniem powinni urozmaicić jadłospis tak żeby każdy był zadowolony. Wiadomo że komunia jest świętem dziecka, ale niektórzy goście przyjeżdżają z daleka i zjedzenie obiadu po ciężkiej podróży im się należy.Ja myślę, że ewentualnym mięsożercom nie stanie się wielka krzywda, jeśli raz w roku zostaną jaroszami. Poza tym, nawet zdeklarowani mięsożercy zjadają również produkty pochodzenia roślinnego (ziemniaki, pomidory – bez tego chyba się nie da żyć:)), natomiast zdeklarowani wegetarianie nie jedzą mięsa pod żadną postacią. I wg mnie na tym polega różnica.
Rozumiem – każdy ma swoje poglady. Ale dlaczego przekładać to na dzieci? Może dzieciaki akurat lubiłyby mięso, ale przez nawiedzoną mamusię, nie mają nawet okazji go polubić. I pomijam juz fakt, że dieta wegetariańska jest niezdrowa, zwłaszcza dla dzieci, uboga w białko, tłuszcze i niektóre witaminy. Fanatyzm trzepniętej matki odbija się na dzieciach.
gość, 03-05-12, 12:29 napisał(a):A teraz odwróćmy sytuację. Przyjęcie komunijne urządza rodzinka kochająca mięso i potrawy mięsne. Gośćmi są sami wegetarianie & weganie. W takim wypadku zapraszający też przyrządzają same potrawy mięsne bo takie lubią? Nie patrząc na to, że goście tego nie zjedzą? Bezsens. Moim zdaniem powinni urozmaicić jadłospis tak żeby każdy był zadowolony. Wiadomo że komunia jest świętem dziecka, ale niektórzy goście przyjeżdżają z daleka i zjedzenie obiadu po ciężkiej podróży im się należy.Nie sądze żeby wśród gosci byli zwolennicy diety zero plant. Moga tez zjeść w domu albo nie przyjść, prawda?
A teraz odwróćmy sytuację. Przyjęcie komunijne urządza rodzinka kochająca mięso i potrawy mięsne. Gośćmi są sami wegetarianie & weganie. W takim wypadku zapraszający też przyrządzają same potrawy mięsne bo takie lubią? Nie patrząc na to, że goście tego nie zjedzą? Bezsens. Moim zdaniem powinni urozmaicić jadłospis tak żeby każdy był zadowolony. Wiadomo że komunia jest świętem dziecka, ale niektórzy goście przyjeżdżają z daleka i zjedzenie obiadu po ciężkiej podróży im się należy.
gość, 03-05-12, 14:12 napisał(a):gość, 03-05-12, 12:29 napisał(a):A teraz odwróćmy sytuację. Przyjęcie komunijne urządza rodzinka kochająca mięso i potrawy mięsne. Gośćmi są sami wegetarianie & weganie. W takim wypadku zapraszający też przyrządzają same potrawy mięsne bo takie lubią? Nie patrząc na to, że goście tego nie zjedzą? Bezsens. Moim zdaniem powinni urozmaicić jadłospis tak żeby każdy był zadowolony. Wiadomo że komunia jest świętem dziecka, ale niektórzy goście przyjeżdżają z daleka i zjedzenie obiadu po ciężkiej podróży im się należy.Nie sądze żeby wśród gosci byli zwolennicy diety zero plant. Moga tez zjeść w domu albo nie przyjść, prawda?Teoretyzowałam. Nie zrozumiałaś/-eś sensu mojej wypowiedzi.
gościom nic się chyba nie stanie jeśli nie dostaną schaboszczaka- a jeśli się stanie, to będzie widać jak bardzo zależy im na dziecku, bo chyba ono ma być bohaterem tego dnia, a nie talerze z mięsem.
Upór godny podziwu… I trzymanie się swoich zasad. Zawsze dziwiłam się wegetarianom, bo rezygnowanie z mięsa jakby nie było jest trochę sprzeczne z naturą, no ale jak są przeciwni zabijaniu zwierząt aż do tego stopnia…
Niech zrobi mięsnego jeża 😀
gość, 03-05-12, 11:12 napisał(a):ludzie sie poprzewracalo w dupach z tym wegetarianizmem, bidne kurczaczki hahaha, a przeciez po to zostaly stworzone by niesc nam jajka i dawac rosol…dodam jeszcze ze jaki jest cel zycia swin jesli nie taki zeby dawac nam mieso? przeciez po to Bog stworzyl reszte przyrody mowiac “czyncie sobie ziemie poddaną”. i po to sa te swinie na Boga! tlyko prosze nie podawac mi przykladow o okrutnych hodowcach, bo ja nie o nich teraz mowie
gość, 03-05-12, 11:08 napisał(a):no i dobrze bo przeciez nikt nie padnie jak jeden dzien miecha nie zje a niektore weg-food’y sa nawet lepsze niz te przezarte juz kotlety, rolady i kurczakinie wydaje ci sie ze wyprawiajac komunie, czy jakakolwiek inna impreze, mysli sie O GOSCIACH A NIE O SOBIE? wstretny egoizm i brak klasy, plonelabym ze wstydu jakbym narzucala gosciom swoje zasady;/
no i dobrze bo przeciez nikt nie padnie jak jeden dzien miecha nie zje a niektore weg-food’y sa nawet lepsze niz te przezarte juz kotlety, rolady i kurczaki
ludzie sie poprzewracalo w dupach z tym wegetarianizmem, bidne kurczaczki hahaha, a przeciez po to zostaly stworzone by niesc nam jajka i dawac rosol…
Biedna ta dziewczynka :-(((Na śniadanie, obiad, kolację i obiadokolację całe życie tylko zielsko! Nie żebym prywatnie bojkotowała w swoim życiu warzywa i owoce. Ale ile można? Czasem próbowałam zostać wege. Najdłużej wytrzymałam 5 dni. Rankiem 6. dnia wykupiłam cały mięsny i zjadłam na oczach sprzedawcy. Frustracja była zbyt silna. Życie bez schabowego, kiełbasy, szynki, jajka i śledzia… W niektórych krajach straciłaby prawa rodzicielskie.Groszek, fasola i brokuły nie są jedzeniem dla ludzi…