Nie żyje Bartosz Apanasiewicz, ultramaratończyk i triathlonista oraz jego partnerka – zginęli w Tatrach
Bartosz Apanasiewicz, 42-letni triathlonista i maratończyk zginął podczas wyprawy w Tatry. Ciało jego i jego partnerki, Anny Szymańskiej, ratownicy TOPR znaleźli w miniony weekend.
Zobacz: Jerzy Pilch, pisarz i znakomity felietonista, nie żyje
Jak podaje serwis festiwalbiegowy.pl, zwłoki obu osób zostały znalezione pod przełęczą Zawrat, niedaleko szlaku turystycznego. Na razie nie wiadomo, jak doszło do tragedii, ratownicy przypuszczają jednak, że Apanasiewicz i Szymańska uciekali przed burzą – mają o tym świadczyć rzeczy pozostawione na biwaku na Zawracie.
Na Facebooku para zdążyła jeszcze opublikować wspólne zdjęcia z wyprawy.
https://www.facebook.com/bartosz.apanasiewicz.9/posts/1378036275721482
https://www.facebook.com/bartosz.apanasiewicz.9/posts/1378009662390810
Bartosz Apanasiewicz był jednym z pomysłodawców Biegów Puszczy Bydgoskiej. Startował w wielu maratonach, był świetnie znany w środowisku biegaczy. Mężczyzna był także doświadczonym wspinaczem.
Zobacz też: Jerzy Łapiński nie żyje
Przyjaciele Apanasiewicza napisali, że osierocił córkę, rodzinę i przyjaciół.
W nocy z piątku na sobotę pod Zawratem zginął nasz kolega Bartek Apanasiewicz. Wraz ze swoją partnerką Anią wyszli w góry w piątek po południu. Bartek był doświadczonym górołazem. Prawdopodobnie zastały ich ciężkie burzowe warunki na szczycie.
Bartek był współorganizatorem Biegów Puszczy Bydgoskiej. Zorganizowal też w puszczy towarzyski Triathlon Łosia. Lubił ultra dystanse górskie i kochał triatlon. Startował w wielu imprezach w naszej okolicy i w Polsce. Wystartował trzykrotnie w arcy trudnym triathlonie Harda Suka po Tatrach.
Zdobyl tytuł człowieka z Żelaza po ukonczeniu Ironmana.
Był naszym przyjacielem. Był wolontariuszem na wielu imprezach organizowanych w Bydgoszczy. Człowiek dusza. Dla niego ważne było kim był i co przeżył niż co posiadał.
Wystąpił na bydgoskim salonie TEDx jako inspiracja dla kanapowców.
Zawsze można było na niego liczyć.
Skromny. Zawsze uśmiechnięty. Zarażal humorem. Stawiał sobie wysoko poprzeczkę sportową. Lubił wyzwania.
Zostawił córkę, rodzinę i przyjaciół.
Apa spoczywaj w pokoju. Zawsze zostaniesz w naszej pamięci.
Trudno nam się z tym pogodzić. Miał zaledwie 42 lata – czytamy na fanpge’u Bydgoskich Biegaczy.
https://www.facebook.com/BydgoscyBiegacze/posts/1565099323656142
Nie on pierwszy i nie ostatni!
Powinien zostać zlicytowany ich majątek na opłacenie akcji. Trzeba być totalnym debilem, żeby tam na noc się rozbijać (ten kto chodzi po górach ten wie) zero współczucia.
Przykre widac nawet takie doswiadczenie na nic …przyroda natura to potega..wyrazy wspolczucia
Bardzo przykre, jednak jak doswiadczeni ludzie mogli tak ryzykowac, skoro przez caly tydz w prognozach pogody byly zapowiadane burze..niestety pasja czesto odbiera rozsadek
Ja jako niedoświadczony człowiek w takich wspinaczkach tez byłam na Zawracie. Jest tam niebezpiecznie i stromo. Naprawdę można życiem przypłacić. Drugi raz tam nie pójdę mimo sprzętu i kolegi, który wspinał się tam nie jeden raz.
R.I.P. 🕯🕯🕯