North West jest na specjalnej diecie!
Pamiętacie zamieszanie wokół weganizmu Gwyneth Paltrow, który serwowała wszystkim domownikom? Dzieciom pozwalała na wypad do fast fooda jedynie w okazji urodzin. Okazuje się, że równie, a może nawet bardziej restrykcyjna jest Kim Kardashian.
Pamiętacie, jak celebrytka zgubiła kilogramy po ciąży? Efekty zawdzięczała ćwiczeniom i pilnowaniu jadłospisu. Magazyn OK! donosi właśnie, że North West jest na diecie! To nie żart!
– North nie je żadnych produktów przetworzonych i unika cukru. Kim podkreśla, że takie obostrzenia nie są stosowane po to, żeby dziewczynka była szczupła. Mama chce tylko, żeby jej dziecko było zdrowe – zdradził informator.
Naprawdę zero słodyczy? Ostatnio Kim zabrała córkę na pierwszą czekoladę, ale zaznaczyła, że to wyjątkowa sytuacja. Wyobrażacie sobie takie dzieciństwo?



?? A co w tym dziwnego? Całe pokolenia się bez fastfudófffffff chowały.
[b]gość, 17-11-14, 17:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 14:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:33 napisał(a):[/b]Moi rodzice sa weganami i jedza bardzo zdrowe jedzenie, ponadto zero cukrow prostych. Ja natomiast zawsze sie denerwowalam, ze nie moge jesc tego co rowiesnicy czu nawet obiadow w szkole.. Ale odkad jedtem “samodzielna” chodze w tajemnice do subwaya, mcdonalda, na pizze etc i jem slodycze 😀 starsi o niczym nie wiedza:-)))gimbusie idz lepiej sie uczyc,a nie siedzisz i wypisujesz pierdoly. A,ze chodzisz do maka i innych ‘zajebistych’ knajp,to rodzice wiedza juz na pewno. Niedlugo bedziesz wyglada jak prosiak.[/quote] nie wiedza i otylosc mi nie grozi starucho, bo mam niedowagw, BMI 17,9. I nie jestem gimbusem , chodze do 1 kl LO ;-))))[/quote]Oo kurwa to żeś dziewczynko pocisnęła! 1klasa nie czyni cię osobą dorosłą kochanie. I radzę ci-weź się do pracy/nauki zamiast pisać bzdury.[/quote]Tutaj dorosłe babki są często głupsze niż nastolatki, więc nie wiem, dlaczego się dziewczyny przyczepiasz. ;)[/quote]Od kiedy 1LO=samodzielna? Z własnej pensji kredyt na mieszkanie spłaca?
[b]gość, 17-11-14, 13:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:33 napisał(a):[/b]Moi rodzice sa weganami i jedza bardzo zdrowe jedzenie, ponadto zero cukrow prostych. Ja natomiast zawsze sie denerwowalam, ze nie moge jesc tego co rowiesnicy czu nawet obiadow w szkole.. Ale odkad jedtem “samodzielna” chodze w tajemnice do subwaya, mcdonalda, na pizze etc i jem slodycze 😀 starsi o niczym nie wiedza:-)))gimbusie idz lepiej sie uczyc,a nie siedzisz i wypisujesz pierdoly. A,ze chodzisz do maka i innych ‘zajebistych’ knajp,to rodzice wiedza juz na pewno. Niedlugo bedziesz wyglada jak prosiak.[/quote] nie wiedza i otylosc mi nie grozi starucho, bo mam niedowagw, BMI 17,9. I nie jestem gimbusem , chodze do 1 kl LO ;-))))[/quote]Oo kurwa to żeś dziewczynko pocisnęła! 1klasa nie czyni cię osobą dorosłą kochanie. I radzę ci-weź się do pracy/nauki zamiast pisać bzdury.
[b]gość, 17-11-14, 14:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:43 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:33 napisał(a):[/b]Moi rodzice sa weganami i jedza bardzo zdrowe jedzenie, ponadto zero cukrow prostych. Ja natomiast zawsze sie denerwowalam, ze nie moge jesc tego co rowiesnicy czu nawet obiadow w szkole.. Ale odkad jedtem “samodzielna” chodze w tajemnice do subwaya, mcdonalda, na pizze etc i jem slodycze 😀 starsi o niczym nie wiedza:-)))gimbusie idz lepiej sie uczyc,a nie siedzisz i wypisujesz pierdoly. A,ze chodzisz do maka i innych ‘zajebistych’ knajp,to rodzice wiedza juz na pewno. Niedlugo bedziesz wyglada jak prosiak.[/quote] nie wiedza i otylosc mi nie grozi starucho, bo mam niedowagw, BMI 17,9. I nie jestem gimbusem , chodze do 1 kl LO ;-))))[/quote]Oo kurwa to żeś dziewczynko pocisnęła! 1klasa nie czyni cię osobą dorosłą kochanie. I radzę ci-weź się do pracy/nauki zamiast pisać bzdury.[/quote]Tutaj dorosłe babki są często głupsze niż nastolatki, więc nie wiem, dlaczego się dziewczyny przyczepiasz. 😉
Od kiedy niedowaga to pożądana cecha?? Dziewczyno, nie ma sie czym chwalić, jest przyczyna dla ktorej jest tzw waga optymalna i sa wyznaczone granice otyłości i niedowagi. To nie jest zdrowe, wiec Twój argument jest z dupy.
Moi rodzice sa weganami i jedza bardzo zdrowe jedzenie, ponadto zero cukrow prostych. Ja natomiast zawsze sie denerwowalam, ze nie moge jesc tego co rowiesnicy czu nawet obiadow w szkole.. Ale odkad jedtem “samodzielna” chodze w tajemnice do subwaya, mcdonalda, na pizze etc i jem slodycze 😀 starsi o niczym nie wiedza:-)))
[b]gość, 17-11-14, 13:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 17-11-14, 13:33 napisał(a):[/b]Moi rodzice sa weganami i jedza bardzo zdrowe jedzenie, ponadto zero cukrow prostych. Ja natomiast zawsze sie denerwowalam, ze nie moge jesc tego co rowiesnicy czu nawet obiadow w szkole.. Ale odkad jedtem “samodzielna” chodze w tajemnice do subwaya, mcdonalda, na pizze etc i jem slodycze 😀 starsi o niczym nie wiedza:-)))gimbusie idz lepiej sie uczyc,a nie siedzisz i wypisujesz pierdoly. A,ze chodzisz do maka i innych ‘zajebistych’ knajp,to rodzice wiedza juz na pewno. Niedlugo bedziesz wyglada jak prosiak.[/quote] nie wiedza i otylosc mi nie grozi starucho, bo mam niedowagw, BMI 17,9. I nie jestem gimbusem , chodze do 1 kl LO ;-))))
[b]gość, 17-11-14, 04:08 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 11:06 napisał(a):[/b]jakie to dziecko jest brzydkie….tak,wiem,że zaraz zostanę zjechana i zwymyślanaod pasztetów,zazdrośnic itp :)brzydka to ty jesteś kochana. widać,że boli cię jak widzisz dzieci i normalnych szczęśliwych ludzi. Masz w ogóle kogoś? idź do psychiatry prędziutko!!
oczywiście! w pełni popieram i z każdym newsem uważam ją za coraz mądrzejszą (o ile to prawda!) sama nie pozwalam swojemu dziecku na słodycze w tygodniu. odkąd sama jestem na diecie wyznaczyłam mojej rodzinie weekend na przyjemności. wtedy pozwalam na fast foody i słodycze – oczywiście w małej ilości. wszyscy się przyzwyczaili i nikt zapotrzebowania na pierdoły nie ma. ja cieszę się gładką skórą, a moje dziecko jest zdrowe.
[b]gość, 17-11-14, 13:33 napisał(a):[/b]Moi rodzice sa weganami i jedza bardzo zdrowe jedzenie, ponadto zero cukrow prostych. Ja natomiast zawsze sie denerwowalam, ze nie moge jesc tego co rowiesnicy czu nawet obiadow w szkole.. Ale odkad jedtem “samodzielna” chodze w tajemnice do subwaya, mcdonalda, na pizze etc i jem slodycze 😀 starsi o niczym nie wiedza:-)))gimbusie idz lepiej sie uczyc,a nie siedzisz i wypisujesz pierdoly. A,ze chodzisz do maka i innych ‘zajebistych’ knajp,to rodzice wiedza juz na pewno. Niedlugo bedziesz wyglada jak prosiak.
Do odpowiedzi do mojego komentarza ponizej. Ja zeby mam zdrowe i nigdy nie mialam zadnej dziurki nawet najmniejszej (jedynie nosilam aparat) ale to moim zdaniem znowu geny… bo w calej rodzinie wszyscy maja zdrowe zeby (co nie oznacza ladne, bo zwykle krzywulce:-) )
Matki polki w natarciu. Kazda karmi dzieciaka najzdrowiej jak sie da, tylko skad na ulicach tyle spasionych bachorow?
[b]gość, 16-11-14, 22:06 napisał(a):[/b]Do odpowiedzi do mojego komentarza ponizej. Ja zeby mam zdrowe i nigdy nie mialam zadnej dziurki nawet najmniejszej (jedynie nosilam aparat) ale to moim zdaniem znowu geny… bo w calej rodzinie wszyscy maja zdrowe zeby (co nie oznacza ladne, bo zwykle krzywulce:-) )Aparat to i ja miałam. Najpierw ruchomy, potem stały… Też miałam strasznie krzywe zęby, do tego psujące się na potęgę. Teraz już jest spokojniej, ale do 20 roku życia nie wychodziłam z gabinetu stomatologicznego. Dieta i ogólne dbanie o zęby to tylko dodatek, najważniejsza jest genetyka. Podobnie z rzeczami typu wada wzroku czy właśnie skłonność do chorób wieńcowych. Dietą i stylem życia prędzej można coś pogorszyć, niż naprawić. Jasne, lepiej jeść zdrowo niż niezdrowo, ale nie obiecujmy sobie cudów, że jabłka i zielona herbata zagwarantują nam 120 lat życia w zdrowiu, niestety 🙂
[b]gość, 16-11-14, 21:04 napisał(a):[/b]Ja jako dziecko bardzo rzadko jadalam slodycze, czasem kostke czekolady lub od swieta kawalek tortu (np. na urodzinach innych dzieci), pilam tylko wode, nieslodzone ziolowe herbaty, ewentualnie swiezo wycisniete soki. Bardzo rzadko w domu na obiad podawane byly smazone potrawy. Na sniadanie ciemne pieczywo z piersia kurczaka tudziez twarogiem, duzo warzyw, czasem platki zbozowe, jajecznica na pomidorach. Mama dbala o nasze zdrowie. Do tej pory jadam regularnie i zdrowo. Nie przepadam za slodyczami. Oczywiscie zdarza mi sie zjesc cos mocno chemicznego, ale to nie mam miejsca zbyt czesto. I co z tego? Mam problemy z waga, wcale nie jestem najszczuplejsza. Dodam, ze cwicze co drugi dzien. Wedlug mnie nie ma zadnej reguly i wiekszosc zalezy od genow. Mnie rodzice nie dawali słodyczy (a jeśli już, to naprawdę małe ilości) w trosce o moje zęby. Nie jadłam więc słodyczy, do tego od zawsze miałam nawyk regularnego mycia zębów. I co? I pół dzieciństwa spędziłam u dentysty, w przeciwieństwie np. do mojego kuzyna, który cukierki jadł na tony, a zęby do tej pory ma idealnie zdrowe. Zgadzam się z Tobą, geny geny geny a dopiero później dieta… Mój ojciec je jak królik – góry warzyw, do tego produkty pełnoziarniste itd. Dużo się rusza, od wieeeelu lat nie pali. A wcale nie uchroniło go to przed głównym obciążeniem naszej rodziny – problemami z sercem… Więc przekonanie, ze wystarczy zdrowo jeść by żyć sto lat to duże uproszczenie.Natomiast sama decyzja K.K. jest dla mnie zrozumiała – ciężko przy pomocy diety naprawić “złe geny”, ale kiepską dietą bardzo łatwo można zniszczyć to, co dostaliśmy w tych “dobrych”. Dobra dieta na pewno nie zaszkodzi, lepsze to niż nasz polski kult “zdrowo wyglądających” (czyt. grubych) dzieci, karmionych na wszystkie posiłki słodyczami. Wiadomo, wszystko z umiarem, lody raz na czas nie zaszkodzą. Ale ogólnie to krzywdy dziecku przecież nie robi….
[b]gość, 16-11-14, 20:09 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 20:02 napisał(a):[/b]wkurzają mnie takie matki które w ogóle nie dają dzieciom slodyczy..same wpieprzają i chowają po szafach, a dzieciom nic..należy zachować umiar, trochę slodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziło..ale zaznaczam, trochę, czyli z umiarem. a nie ze skrajności w skrajnośćjak dziecko nie zna smaku słodyczy, to nawet za tym nie tęskni. więc chyba dobrze, że taka matka chowa batoniki po szafach..chociaż wydaje mi się, że kobieta, która dba o dietę dziecka, dba też o swoją dietę.[/quote]zazna jak tylko pojdzie do przedszkola lub szkoły wiec nie pierdol
Dlaczego w polskim społeczeństwie DIETA wiąże się z odchudzaniem?Kochani, DIETA to sposób w jaki się odżywiasz i to co jesz, ja też mam dietę ZRÓŻNICOWANĄ – raz jem to, a potem tamto.Jej dziecko jest na diecie – ZDROWEJ, a nie mającej zmniejszyć masę jej ciałka 🙂
[b]gość, 16-11-14, 11:06 napisał(a):[/b]jakie to dziecko jest brzydkie….tak,wiem,że zaraz zostanę zjechana i zwymyślanaod pasztetów,zazdrośnic itp :)Ale ją zjechałaś
[b]gość, 16-11-14, 21:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 20:09 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 20:02 napisał(a):[/b]wkurzają mnie takie matki które w ogóle nie dają dzieciom slodyczy..same wpieprzają i chowają po szafach, a dzieciom nic..należy zachować umiar, trochę slodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziło..ale zaznaczam, trochę, czyli z umiarem. a nie ze skrajności w skrajnośćjak dziecko nie zna smaku słodyczy, to nawet za tym nie tęskni. więc chyba dobrze, że taka matka chowa batoniki po szafach..chociaż wydaje mi się, że kobieta, która dba o dietę dziecka, dba też o swoją dietę.[/quote]zazna jak tylko pojdzie do przedszkola lub szkoły wiec nie pierdol[/quote]ja jak bylam mala to wolalam surowa cebule jesc niz slodycze a teraz nadabiam 😛 a ta nori co tego ze bedzie jesc zdrowo jak i takw takiej rodzince to zacznie cpac w wieku 13 lat i zmarnuje zdrowie zobaczycie!!
Dla mnie to nic dziwnego. Mój syn jest w podobnym wieku do jej córki, również uważamy na to co mały je. To jest bardzo dobre aby nie dawać dziecku, przede wszystkim słodyczy. Najlepiej żeby dziecko jadło zdrowo, wtedy będzie zdrowe i będzie się dobrze czuć, sami się tak odżywiamy i widać różnicę.
batonik dla prawidłowego rozwoju dziecka…dramat…
Ja jako dziecko bardzo rzadko jadalam slodycze, czasem kostke czekolady lub od swieta kawalek tortu (np. na urodzinach innych dzieci), pilam tylko wode, nieslodzone ziolowe herbaty, ewentualnie swiezo wycisniete soki. Bardzo rzadko w domu na obiad podawane byly smazone potrawy. Na sniadanie ciemne pieczywo z piersia kurczaka tudziez twarogiem, duzo warzyw, czasem platki zbozowe, jajecznica na pomidorach. Mama dbala o nasze zdrowie. Do tej pory jadam regularnie i zdrowo. Nie przepadam za slodyczami. Oczywiscie zdarza mi sie zjesc cos mocno chemicznego, ale to nie mam miejsca zbyt czesto. I co z tego? Mam problemy z waga, wcale nie jestem najszczuplejsza. Dodam, ze cwicze co drugi dzien. Wedlug mnie nie ma zadnej reguly i wiekszosc zalezy od genow.
[b]gość, 16-11-14, 20:40 napisał(a):[/b]nie zna dopuki nie pojdzie miedzy rowiesnikow. ja moja corke tez chowaam bez slodyczy ale jak poszla do pszedszkola majac 3 latka i poczula co to jest, nie dalo sie unikac niestety.a nie jestem taka zasleiona matka ktora by meczyla dziecko w mysl idei ma patrzec jak inne dzieci wpieprzaja ciasteczka.no właśnie to jest problem..w pewnym wieku dziecko pójdzie na urodziny do koleżanki, gdzie dzieci będą pić kolorową oranżadę, albo póki w szkole nie zorganizuja wycieczki do mcdonalda..
I co w tym dziwnego? Nie macie o czym pisać czy po prostu wszystko co zrobi Kim musicie negować?(Zaznaczę tylko, że nie mam 14-u lat i nie ubóstwiam Kardashianki, jak mi zaraz ktoś zarzuci). Zwyczajnie zastanawia mnie skąd tyle jadu i nienawiści..Moja córeczka niebawem skończy rok. Nie podaję jej słodyczy i żadnych pokarmów z cukrem i to właśnie po to by wyrobić dobre nawyki żywieniowe. Dla jej zdrowia! Nie twierdzę, że nie podam w ogóle, ale po co dziecko syfem faszerować niepotrzebnie?
[b]gość, 16-11-14, 20:40 napisał(a):[/b]nie zna dopuki nie pojdzie miedzy rowiesnikow. ja moja corke tez chowaam bez slodyczy ale jak poszla do pszedszkola majac 3 latka i poczula co to jest, nie dalo sie unikac niestety.a nie jestem taka zasleiona matka ktora by meczyla dziecko w mysl idei ma patrzec jak inne dzieci wpieprzaja ciasteczka.:/
[b]gość, 16-11-14, 20:02 napisał(a):[/b]wkurzają mnie takie matki które w ogóle nie dają dzieciom slodyczy..same wpieprzają i chowają po szafach, a dzieciom nic..należy zachować umiar, trochę slodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziło..ale zaznaczam, trochę, czyli z umiarem. a nie ze skrajności w skrajnośćjak dziecko nie zna smaku słodyczy, to nawet za tym nie tęskni. więc chyba dobrze, że taka matka chowa batoniki po szafach..chociaż wydaje mi się, że kobieta, która dba o dietę dziecka, dba też o swoją dietę.
[b]gość, 16-11-14, 20:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 19:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 18:43 napisał(a):[/b]Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.Wystarczy, ze w ciagu dnia spojrzysz sobie na tabelki, ktore znajduja sie na opakowaniach produktow spozywczych. Juz Ci tu dziewczyny wytlumaczyly jaka glupota sie popisalas.Glupie jogurty, wafelki (biszkopt czy suchy wafelek), napoje (nawet te niegazowane) zawieraja tyle cukrów, ze z pewnoscia znacznie przekraczasz swoje dzienne zapotrzebowanie na cukry.Dolozyc do tego jeszcze tabliczki czekolady Twoim zdaniem i bedziesz zdrowsza?Obecnie wiele produktow zawiera takie ilosci uzalezniajacego cukru, ze dla mnie jest to nie do pojecia. I akurat tutaj wielki plus dla Kim, jesli ma mozliwosc aby dziecko bylo zdrowsze to jasne, ja jestem za.[/quote]nie wspominając o “dietetycznych” musli, które często mają kaloryczność batonów – właśnie z powodu cukrów..albo soki owocowe z kartonika, czy nawet kubusie. nawet słone paluszki![/quote]A także zwykłe owoce, skoro autorka pierwszego postu wspomniała o cukrach prostych, bo zabrzmiało tak jakby jedynym znanym jej źródłem cukrów prostych wg niej była czekolada :DDD
wkurzają mnie takie matki które w ogóle nie dają dzieciom slodyczy..same wpieprzają i chowają po szafach, a dzieciom nic..należy zachować umiar, trochę slodyczy jeszcze nikomu nie zaszkodziło..ale zaznaczam, trochę, czyli z umiarem. a nie ze skrajności w skrajność
[b]gość, 16-11-14, 19:39 napisał(a):[/b]sama gruba tlusta swinia a dziecku ograniczaMoze nie chce żeby jej córka była kiedyś nazywana “gruba tłusta świnia”.
[b]gość, 16-11-14, 19:30 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 18:43 napisał(a):[/b]Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.Wystarczy, ze w ciagu dnia spojrzysz sobie na tabelki, ktore znajduja sie na opakowaniach produktow spozywczych. Juz Ci tu dziewczyny wytlumaczyly jaka glupota sie popisalas.Glupie jogurty, wafelki (biszkopt czy suchy wafelek), napoje (nawet te niegazowane) zawieraja tyle cukrów, ze z pewnoscia znacznie przekraczasz swoje dzienne zapotrzebowanie na cukry.Dolozyc do tego jeszcze tabliczki czekolady Twoim zdaniem i bedziesz zdrowsza?Obecnie wiele produktow zawiera takie ilosci uzalezniajacego cukru, ze dla mnie jest to nie do pojecia. I akurat tutaj wielki plus dla Kim, jesli ma mozliwosc aby dziecko bylo zdrowsze to jasne, ja jestem za.[/quote]nie wspominając o “dietetycznych” musli, które często mają kaloryczność batonów – właśnie z powodu cukrów..albo soki owocowe z kartonika, czy nawet kubusie. nawet słone paluszki!
nie zna dopuki nie pojdzie miedzy rowiesnikow. ja moja corke tez chowaam bez slodyczy ale jak poszla do pszedszkola majac 3 latka i poczula co to jest, nie dalo sie unikac niestety.a nie jestem taka zasleiona matka ktora by meczyla dziecko w mysl idei ma patrzec jak inne dzieci wpieprzaja ciasteczka.
[b]gość, 16-11-14, 19:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 19:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 19:39 napisał(a):[/b]sama gruba tlusta swinia a dziecku ograniczaMoze nie chce żeby jej córka była kiedyś nazywana “gruba tłusta świnia”.[/quote]ograniczony to ona ma mozg[/quote]tak samo jak ty gimbusie. Mów tak o swojej starej,że takie coś jak ty wydała na świat albo o osobach które znasz,a nie których nie znasz i nie widziałaś na oczy.
i dobrze, po co dziecko ma się truć jakimś przetworzonym żarciem, a ograniczanie słodyczy to dobre przyzwyczajenie, nic w nich dobrego poza smakiem
sama gruba tlusta swinia a dziecku ogranicza
[b]gość, 16-11-14, 19:48 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 19:39 napisał(a):[/b]sama gruba tlusta swinia a dziecku ograniczaMoze nie chce żeby jej córka była kiedyś nazywana “gruba tłusta świnia”.[/quote]ograniczony to ona ma mozg
[b]gość, 16-11-14, 18:43 napisał(a):[/b]Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.zamiast batonika można jeść owoce, które maja cukry proste “specjalistko”
[b]gość, 16-11-14, 18:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 18:43 napisał(a):[/b]Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.zamiast batonika można jeść owoce, które maja cukry proste “specjalistko”[/quote]” biologów” buhaha! Czy masz na myśli dietetyków? Potrzebuje batoników do rozwoju ahaha no padnę, glupota ludzka nie ma dna.
Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.
Przeciez ona ma z 1,5 roku. Każde dziecko w tym wielu które ma odrobine rozgarnięta matkę unika produktów przetworzonych i cukru…
I bardzo dobrze, nawet nie wiecie ile w takim’batoniku’ czy czekoladzie jest chemii. A cukrów można dostarczyć poprzez np. owoce. Kiedy byłam mała jadłam słodycze tylko od święta bo rodzice nie kupowali mi takich świństw. Gdybym miała tyle kasy co oni sama karmiłabym swoje dziecko produktami z górnej półki..
[b]gość, 16-11-14, 18:43 napisał(a):[/b]Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.Dziecko potrzebuje batonika???? hahahahahhahah ale znawca z ciebie hahahhahahah
Nie je produktów przetworzonych? Skandal!
[b]gość, 16-11-14, 18:43 napisał(a):[/b]Ja pieprze . WIelkie specjalistki. Dziecko musi jesc trochę cukrow prostych. Nie moze byc tak, ze nic, a czekolada od wielkiego dzwonu. Dorosly czlowiek moze sobie pozwolic na taka dietę, ale dziecko dla prawidlowego rozwoju potrzebuje batonika od czasu do czasu. Spytajcie sie biologow.Wystarczy, ze w ciagu dnia spojrzysz sobie na tabelki, ktore znajduja sie na opakowaniach produktow spozywczych. Juz Ci tu dziewczyny wytlumaczyly jaka glupota sie popisalas.Glupie jogurty, wafelki (biszkopt czy suchy wafelek), napoje (nawet te niegazowane) zawieraja tyle cukrów, ze z pewnoscia znacznie przekraczasz swoje dzienne zapotrzebowanie na cukry.Dolozyc do tego jeszcze tabliczki czekolady Twoim zdaniem i bedziesz zdrowsza?Obecnie wiele produktow zawiera takie ilosci uzalezniajacego cukru, ze dla mnie jest to nie do pojecia. I akurat tutaj wielki plus dla Kim, jesli ma mozliwosc aby dziecko bylo zdrowsze to jasne, ja jestem za.
hm ale nikt mi nie wmowi ze nie dziedziczy sie w genach, to jak wytlumaczyc ze zarlam ful slodyczy, a zeby ladne , zdrowe, a nadodatek niedowaga, cere mam sniada nigdy nie mialam problemow, a ludzie nie jedzacy smieciowego jedzenia maja problemy z cera, wlosy wypadaja, ubytki w zebach, czesto sa otyle, GENY[/quote]Geny genami, ale to że nie widzisz zewnetrznych objawów że cukier ci szkodzi, nie znaczy że tak nie jest.Piszesz też w taki sposób jakby nic nie miało znaczenia, tylko geny. Argument taki jak palacza, ktory w wieku 80 lat nadal czuje się dobrze więc on na 100% wie, że palenie nie szkodzi. Pal więc na zdrowie i niech twoje dziecko już pali, bo wszystko to tylko kwestia genów. Wracając do Kim – ma 100% racji. Sama jako dorosły człowiek ograniczylam cukier do minimum i swojemu dziecku chciałabym to przekazać.
No i bardzo dobrze, przynajmniej Nori bedzie zdorwa.. Nie znoszę KK i jej pomysłów wychowawczych, ale tu akurat ma racje.. A dziecińśtwo bez słodyczy? Nic strasznego.. Jeżeli mała nie bedzie znała smaku cukru, to nie będzie go potrzebowała.. Taka dieta ma same plusy, w przyszłosci nori nie będzie się objadała pizzą i innym rakotwórczym żarciem tylko będzie jadła zdrowo .. robicie z igły widły.
[b]gość, 16-11-14, 16:43 napisał(a):[/b]A ona wie co to dziecko je … jak oni stale tylko w knajpach zra albo nianki karmia dziecko …Może nigdy nikogo nie zatrudniałaś i niestety mało wiesz, ale weź pod uwagę ile zarabia niania u KK i zastanów się czy zaryzykuje karmienie Nori wg własnego uznania.
To strasze!!!!!odebrać jej dziecko za to!!!!powinna jeść same słodycze 😀 moim zdaniem to jest idealne podejście bo dziecko nie powinno jeść słodyczy za dużo 🙂
Ale wy tu jestescie pojechane… Jakas kurewka z konskim zadem jest dla was wyrocznia. I po chuj sie tak wargolicie gupie pindy 🙂
[b]gość, 16-11-14, 17:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 16:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 14:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 16-11-14, 14:18 napisał(a):[/b]Uwaga zlot ” swiadomych” matek polek na kozaku. Rzygac sie chce jak jedna kura domowa kloci sie z druga i nawzajem probuja zablysnac swoja wiedza zdobyta w internecie 😀 a to wasZe slodzenie stewia to jakis kosmos, bo stewia ma totalnie inny smak niz cukier sacharoza. Wasze dzieciory jak sie dorwa kiedys do slodycZy albo jak wpadna do mcdonalda to tylko spustoszenie zasieja. Idiotki gnija w domu I pierdoly robia.Naprawdę uważasz, że tylko siedząc w domu można przygotowywać zdrowe posiłki? współczuję otoczenia – bo w twoim pewnie pracujące matki dają dzieciom pizze mrożoną a na śniadanie słodkie bułki z budyniem. można inaczej..[/quote]Ach, czyli ty kupujesz paczkowane zdrowe żarełko, kupujesz w knajpkach czy busik ci dowozi? Zwisa mi to. Bachorów nie mam i nie mam tak żałosnych problemówjak wy co do pyska włożyć. Jem zdrowo, co chcę, jem jedzenie nieprzetworzone ale nie piszę że słodycze są chore, że jak można dawać je dzieciom. Te wasze bachory są szkaradne jak noc, spasione zazwyczaj, siedzą z tabletami i popijają colę kupioną w szkolnym automacie a wy myślicie że zdrowo je karmicie. Albo smażycie na uszkodzonych patelniach teflonowych, stosując nieodpowiedni tłuszcz sprzedając rodzinie raka na dzień dobry a tu wypisujecie jakie to wy znawczynie nie jesteście. Idiotki :D[/quote]Brawo! W końcu ktoś mądry, wykształcony, kulturalny i przede wszystkim absolutnie wszechwiedzący. Ach… Gdybyśmy tylko, my intelektualnie ociemniałe, siędzące w lepiankach z błota, niepracujące matki-polki, mogły posiąść Twój stan oświecenia…[/quote]smutna, samotna osoba. tyle.
[b]gość, 16-11-14, 17:17 napisał(a):[/b]Ja jako dziecko też nie jadałam słodyczy, a w każdym razie bardzo bardzo rzadko. Po prostu rodzice nie kupowali takich rzeczy ewentualnie w święta. Potem jak wyjechałam na studia i zaczęłam sama chodzić na zakupy to tylko to chciałam jeść, bo to było dla mnie coś nowego i odmiennego. Więc teraz myślę że oczywiście dzieci nie powinny jeść zbyt dużo słodyczy ale też bez przesady. Osobiście uważam że lepiej dać raz dziennie dziecku coś słodkiego niż pozwolić mu siedzieć cały dzień przed telewizorem lub komputerem. To najbardziej psuje dzieciństwo.Dziwne masz poglądy. Neurotoksyna (sacharoza) mniej szkodliwa od komputera? Jeśli dziecko wychodzi na dwór i korzysta z komputera umiarkowanie to nic mu nie bedzie.
[b]gość, 16-11-14, 17:45 napisał(a):[/b]Ale wy tu jestescie pojechane… Jakas kurewka z konskim zadem jest dla was wyrocznia. I po chuj sie tak wargolicie gupie pindy :)Nie wiem czy zauważyłaś ale my ją (slusznie lub nieslysznie) oceniamy.