Elisabeth mówi w jakim stanie był Mackiewicz, kiedy widziała go po raz ostatni

projekt-bez-tytulu-R1 projekt-bez-tytulu-R1

Krzysztof Wielicki kierownik Narodowej Zimowej Wyprawy na K2 sporządził i opublikował oficjalny raport, który mówi o przeprowadzonej akcji ratunkowej. Dowiadujemy się z niego, między innymi o stanie zdrowia Tomasza Mackiewicza tuż po zdobyciu góry.

Himalaista, który był uzależniony od heroiny. Góry były jego lekarstwem

Adam Bielecki zapytał się Elisabeth Revol o to jaki był stan Tomasza. Francuzka powiedziała, że miał liczne odmrożenia na całym ciele, kontakt z nim był bardzo utrudniony, bo Tomasz nie orientował się, ani w czasie ani w przestrzeni. Dodatkowo miał ślepotę śnieżną, która uniemożliwiła mu samodzielne przemieszczanie się – opisuje autor raportu – Krzysztof Wielicki.
Informacja Elisabeth sprawiła, że ratownicy podjęli ostateczną decyzję. Skupili się na ratowaniu Revol, pozostawiając Tomka wysoko w górach.

Raport mówi również, że początkowo zakładano uratowanie obojgu himalaistów za pomocą lin, bardzo trudne warunki pogodowe uniemożliwiły jednak tę opcję. Już na szczycie góry Tomasz miał pierwsze oznaki ślepoty śnieżnej. Dopadła go choroba wysokościowa i Francuzka sprowadziła go na wysokość 7250 m. Tam pozostawiła Tomka osłoniętego w lodowej szczelinie, a sama zaczęła schodzić niżej.

Żona Tomka Mackiewicza: Czułam kiedy on odszedł

Ratownicy uratowali Revol. Pokonali pionową oblodzoną ścianę, którą przemierzali nocą, co jest ogromnym wyczynem. Himalaistka została przewieziona do szpitala w Islamabadzie o 10 rano.
Revol i Mackiewicz jako drudzy w historii zdobyli szczyt góry w środku zimy.


 
42 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

dla mnie to wielkie skurwysynstwo,zeby zostawić partnera i samemu sie lansować,nie wierze jej co opowiada o Tomku,doskonale wiedziała ze nikt tego nie będzie mogl zweryfikować…….to już drugi partner który z nia ginie….. ta francuska jest jakas pechowa albo……..Dziwie sie grupie ratującej zeodpuscili naszego rodaka…..przecież wiedzieli w jakie warunki jada a po za tym skoro prawdopodobnie Tomek i Elka byli na szczycie to dlaczego tacy najlepsi himalaiści nie próbowali go ratować.Nie budzi we mnie zadnego zaufania ta Elka himalaistka………WIELKA szoda ze Tomek wybral nie odpowiednia partnerke na ta wyprawe.Zwloki sprowadzić Mackiewicza Tomka i zrobić sekcje zwlok.Wiem ze będziecie pisać te wysfichtane slogany …ze sie nie dalo uratować Tomka bo to i tamto……….ale wiem ze jak sie czegos bardzo pragnie to trzeba dac 200 procent z siebie albo wcale sie nie wychylać i nie udawac gwiazdy.

Chwała do Tomka za jego postępy i ku czci jego pamięci i szacunek do jego rodziny i rząd powinien wspierać rodzinę i po nim rentę dla rodziny

Myślę, że gdyby mogła mu pomóc, to by go nie zostawiła. Już raz uratowała mu życie. Ale tym razem mogła mu tylko zostawić śpiwór u namiot. On potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej. Eli mogła z nim co najwyżej wrócić. Podobno zapewniono ja, że niedługo wyślą po niego helikopter i polecono schodzić samej. No to zeszła. Z resztą jej decyzja byłaby zupełnie słuszna nawet bez zapewnien o ratunku. Dwie śmierci to gorsza opcja niż jedną. Zawsze.

gość01-02-18, 16:31 cytujPrawda jest taka ze w zyciu nie zostawilabym konajacego czlowieka czy to w gorach czy gdziekolwiek tak zostalam wychowana amenCzyli nigdy nie robiłaś kursu ratownika. Brak wiedzy odnośnie ratowania życia to nie “wychowanie”.

16:31, to pigadamy jak bedzuesz w jej sytuacji. Albo podobnej.

Prawda jest taka ze w zyciu nie zostawilabym konajacego czlowieka czy to w gorach czy gdziekolwiek tak zostalam wychowana amen

gość: kanapowy mimalaista, 31-01-18, 23:09 napisał(a):Piloci codziennie latają znacznie powyżej 10000m i jakoś nie wymiotują, ani nie umierają. Aklimatyzować się pewnie trzeba jak się tam ma spędzić kilka dni a śmigłowiec robi całą akcje w ciągu jednej godziny. Widocznie komuś bardzo zależało żeby ratować wyłącznie tą babę a Mackiewicza zostawić żywego na pewną śmierć. A maksymalny połap jest taki sam, niezależnie czy to nad górą, rzeką, czy pustynią.UWAGA UWAGA KOLEJNY IDIOTA! Samoloty, którymi latają piloci sa, uwaga, SZCZELNIE ZAMKNIĘTE. Powietrze w nich jest skompresowane i utrzymywane na poziomie od 1800 do 2400 (troche ponad 0,815bar). Helikoptery nie latają na codzień na takich wysokościach, ponieważ powietrze jest zbyt rozrzedzone, co wpływa na bezpieczeństwo lotu (helikoptery utrzymują sie na śmigłach, nie silnikach). Helikopter wojskowy moze przeleciec tak wysoko, ale miałby kłopoty z manewrowaniem przy idealnej pogodzie. A tam nie było idealnej pogody. Tam były podmuchy wiatru do 80km/h. Pamiętasz orkan z wakacji? Cos koło tego. Helikopter nie miałby szanspodleciec do grani i zawisnąć na tyle długo, zeby ludzie mogli sie opuścic i wyładować na linach. Uprzedze kolejny pomysł – na spadochronach w takim wietrze tez by nie skakali… dalej, jakie sa kolejne DEBILNE pomysły?

gość, 31-01-18, 15:34 napisał(a):Nie mi oceniać, zaraz się wyleje na mnie fala hejtu ale muszę to napisać. Tak jak wiele osób śledzących akcje na Nanga Parbat nie mogę zrozumieć i serce mi pęka że ratując Eli zostawiliście tam na gorze swojego kolegę, przyjaciela Tomka:;W takim razie prosze leciec i sie wspinac, droga wolna. Nie mieli ubezpieczenia, byla zrzutka, nie ma zadnych sluzb panstwowych ktore maja powinnosc sciagac ludzi z takiej wysokosci. Polscy himalaisci zrobili to z wlasnej woli z narazeniem wlasnego zycia. Nikt nie bedzie narazal sie na misje samobojcza. Nie bylo warunkow isc wyzej i nie mozna sciagnac kogos kto nie widzi nie rusza sie i pewnie jest nieprzytowmy we dwojke po lodowej scianie w nocy. Czemu wszyscy maja teraz obrywac o to ze jedna osoba postanowila zdobywac szczyt. Kazdy idac w gory wie na co sie pisze.

gość01-02-18, 09:42 cytujNie wierze jak mozna zostawic zywego faceta???? Tepota ludzka nie zna granicNo twoja tępota na pewni. Jakby z nim została, to tez by zginęła. Tego chcesz? Wiecej trupów, krwi, igrzysk?

gość, 01-02-18, 11:31 napisał(a):[quote]gość01-02-18, 09:42 cytujNie wierze jak mozna zostawic zywego faceta???? Tepota ludzka nie zna granicNo twoja tępota na pewni. Jakby z nim została, to tez by zginęła. Tego chcesz? Wiecej trupów, krwi, igrzysk?[/quote]Może romantycznej wspólnej śmierci albo akcji jak z amerykańskiego filmu gdzie w ostatnim momencie ląduje samolot i wszystkich zabiera. Szkoda tylko, że życie to nie bajka.

debile, debile i jeszcze raz debile, jakim trzeba być bezmózgiem, żeby mówić jak ta baba że wrócą w góry. Chce zginąć, niech zrobi pożytek i rzuci się pod pociąg chociaż kasy nie trzeba będzie marnować na ściąganie jej poodmrażanych zwłok…

gość, 01-02-18, 05:04 napisał(a):Gdyby to ona.potrzebowala pomocy to on by jej nie zostawil samejOna nie była w stanie mu pomóc. Zresztą ją poinformowano, że po Tomka przyleci śmigłowiec a ona ma schodzić dalej.

A skad w ogole wiadomo ze mial slepote i byl w stanie agonalnym? Moze cos sie stalo na gorze z jej winy ? Moze nie chciala powiedziec … ja pierdole ktos tam powinnien isc jak najszybciej. Powinni wyruszyc jeszcze raz … wyzanaczyc nagrode.

Nie wierze jak mozna zostawic zywego faceta???? Tepota ludzka nie zna granic

Gdyby to ona.potrzebowala pomocy to on by jej nie zostawil samej

gość, 01-02-18, 09:18 napisał(a):A skad w ogole wiadomo ze mial slepote i byl w stanie agonalnym? Moze cos sie stalo na gorze z jej winy ? Moze nie chciala powiedziec … ja pierdole ktos tam powinnien isc jak najszybciej. Powinni wyruszyc jeszcze raz … wyzanaczyc nagrode.Wy chyba na prawdę nie macie pojęcia co wygadujecie. Obecnie nie ma nikogo na świecie kto byłby zaaklimatyzowany do przebywania na takiej wysokości. A tu trzeba byłoby grupy kilkunastoosobowej żeby znieść taką osobę oraz dobrych warunków atmosferycznych. Jak chcesz to sam idź, przekonasz się jak to jest.

gość: kanapowy mimalaista, 31-01-18, 23:09 napisał(a):Piloci codziennie latają znacznie powyżej 10000m i jakoś nie wymiotują, ani nie umierają. Aklimatyzować się pewnie trzeba jak się tam ma spędzić kilka dni a śmigłowiec robi całą akcje w ciągu jednej godziny.Widocznie komuś bardzo zależało żeby ratować wyłącznie tą babę a Mackiewicza zostawić żywego na pewną śmierć.A maksymalny połap jest taki sam, niezależnie czy to nad górą, rzeką, czy pustynią.Samoloty wyposażone są w systemy, które izolują całą maszynę. Rozrzedzone powietrze nie przedostaje się do kabiny. Helikoptery jej nie mają, chyba że się je przebuduje. Dodatkowo, standardowy pułap MI 38 to niewiele ponad 5tys metrów. Rekord na Evereście ustanowiono przebudowaną, ultra lekką maszyną, gdzie poza pilotem nie było nikogo. No i jakoś nikt tym cudem na miejscu pod Nangą nie dysponował.

gość, 31-01-18, 22:37 napisał(a):A gdzie dowody że zdobyli ten szczyt? Dlaczego dopiero w sobotę o tym powiedziała a nie w czwartek kiedy to niby go zdobyli??? Gdzie zdjęcia? Jedna wielka ściema!!! A każdy to powiela.kiedy weszli na szczyt, byli skrajnie zmęczeni, a Eli miała zauważyć, że z Tomek źle się czuje i a początki ślepoty śnieżnej. No nie był to moment na selfie. Są za to wskazania z jej GPSu, które potwierdzają, że była na szczycie.

Jedyne co mnie smuci to to, że umierał w cierpieniu.Już wolałabym mieć pistolet jak Jack z piratów z Karaibów.Pistolet z jedną kulą.

Piloci codziennie latają znacznie powyżej 10000m i jakoś nie wymiotują, ani nie umierają. Aklimatyzować się pewnie trzeba jak się tam ma spędzić kilka dni a śmigłowiec robi całą akcje w ciągu jednej godziny.Widocznie komuś bardzo zależało żeby ratować wyłącznie tą babę a Mackiewicza zostawić żywego na pewną śmierć.A maksymalny połap jest taki sam, niezależnie czy to nad górą, rzeką, czy pustynią.

gość: kanapowy mimalaista, 31-01-18, 23:09 napisał(a):Piloci codziennie latają znacznie powyżej 10000m i jakoś nie wymiotują, ani nie umierają. Aklimatyzować się pewnie trzeba jak się tam ma spędzić kilka dni a śmigłowiec robi całą akcje w ciągu jednej godziny.Widocznie komuś bardzo zależało żeby ratować wyłącznie tą babę a Mackiewicza zostawić żywego na pewną śmierć.A maksymalny połap jest taki sam, niezależnie czy to nad górą, rzeką, czy pustynią.nie wiem co bardziej :imbecyl czy ignorant to napisał

gość31-01-18, 22:37 cytujA gdzie dowody że zdobyli ten szczyt? Dlaczego dopiero w sobotę o tym powiedziała a nie w czwartek kiedy to niby go zdobyli??? Gdzie zdjęcia? Jedna wielka ściema!!! A każdy to powiela.A co to za różnica? Żałujesz zmarłemu wpisu na wiki?

gość, 31-01-18, 15:34 napisał(a):Posluchaliscie tego co wam powiedziała i nawet nie zweryfikowaliscie jej słów. a jak mieli to zrobić?Będąc tak blisko nigdy bym się nie wycofała nawet kosztem swojego życia. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego usmierciliscie go tak szybko nie dając szansy na przeżycie.Nie byli blisko. Byli kilkanaście godzin wspinaczki od niego. W warunkach, gdzie pójście po niego byłoby więcej niż ryzykowne. Bez aklimatyzacji. Eli nie miała powodu, żeby kłamać. Raz już uratowała mu życie (Nanga Parbat 2015, kiedy wpadł do szczeliny, z której go wyciągała). Zostawiła go w stanie agonalnym. Musiałby przeżyć w tym stanie dobę w skrajnych warunkach. Nie uśmiercili go. Góra to zrobiła. I jakoś wątpię, żeby ktokolwiek zdecydował się na pójście po niego na ich miejscu. Bo chyba najgorsze by było, gdyby tam jakimś cudem dotarli, a on jeszcze żył. Skoro nie mógł się poruszać, to oni i tak musieliby go tam zostawić. Bo nie byliby w stanie ściągnąć z takiej wysokości człowieka, który nie widzi i się nie może poruszać, a może nawet jest nieprzytomny.Jestem przekonana ze Tomek żył może jeszcze żyje..No jak jesteś przekonana, to musiało tak być

Dziwne to wszystko :/ ona coś ukrywa :/

gość: kanapowy himalaista, 31-01-18, 21:45 napisał(a):Powiedzcie mi, jaki problem był podlecieć tam śmigłowcem Mi38 (8600m pułap maksymalny), zjechać na linie do Mackiewicza, przypiąć go do liny, wciągnąć do śmigłowca i odlecieć?Nawet nie trzeba by żadnej alpinistycznej ekipy ratowniczej, dwóch komandosów do obsługi liny by wystarczyło, więc jaki naprawdę był problem?obawiam się, że pułap w normalnych warunkach to nie to samo, co na takiej górze. Poza tym, pilot bez aklimatyzacji mógłby nie przeżyć tej akcji, bo ktoś dość nagle przeniesiony na taką wysokość wymiotuje, dostaje ostrej choroby wysokościowej i schodzi z tego świata w kilka minut.

Powiedzcie mi, jaki problem był podlecieć tam śmigłowcem Mi38 (8600m pułap maksymalny), zjechać na linie do Mackiewicza, przypiąć go do liny, wciągnąć do śmigłowca i odlecieć?Nawet nie trzeba by żadnej alpinistycznej ekipy ratowniczej, dwóch komandosów do obsługi liny by wystarczyło, więc jaki naprawdę był problem?

gość: kanapowy himalaista31-01-18, 21:45 cytujPowiedzcie mi, jaki problem był podlecieć tam śmigłowcem Mi38 (8600m pułap maksymalny), zjechać na linie do Mackiewicza, przypiąć go do liny, wciągnąć do śmigłowca i odlecieć?Nawet nie trzeba by żadnej alpinistycznej ekipy ratowniczej, dwóch komandosów do obsługi liny by wystarczyło, więc jaki naprawdę był problem?Pułap maksymalny (przelotowy) to nie to samo, co bezpieczna wysokość do zawiśnięcia i utrzymania pozycji przy bardzo silnym wietrze. Im wyżej, tym bardziej rozrzedzone powietrze, tym gorsza stabilność. Wg odczytów tam były podmuchy wiatru z prędkością ok 80km na godzinę. Dodatkowo zadymka śnieżna. W taka pogodę nawet na normalnej wysokości helikopter miałby problemy.

Do Tomka nie było szans dotrzeć. Przecież on utknął na wysokości ponad 7 tys metrów, a tę wysokość udało się osiagnąć bodajże 4x. Gdyby Revol nie shodziła to też by nie dotarli do niej. Ekipa ratunkowa w ogole w morderczym tempie dotarla do tej kobiety, i co? Mieliby dotrzec niemalze na szczyt, zeby trupa sciagac? Nie pieprzcie glupot. Gdyby Tomasz mogl zejsc to by schodzil z eli, a skoro nie mogl sie ruszyc to sorry…w gorach oznacza, ze jest sie martwym. Niech spoczywa w spokoju.

gość, 31-01-18, 15:16 napisał(a):[quote]gość, 31-01-18, 14:23 napisał(a):Mnie zastanawia fakt,że to co powiedziała francuzka wzieli za pewnik..nikt nie założył że mogła nie mówić prawdy.to już drugi facet którego zostawiła w górachTeż mnie to dziwi. Mogła tak powiedzieć, bo zdawała sobie sprawę, że jeśli powie że Tomek żyje i jest świadomy, to zabezpieczą ją i zostawią w oczekiwaniu na następną ekipę ratunkową i pójdą po Tomka. Jasne, że Tomek nie był w najlepszej formie, bo gdyby był to zeszliby oboje, ale jest różnica między stanem agonalnym, a stanem uniemożliwiającym samodzielne zejście. Poza tym zostawiła go samego sobie, nawet głupiego telefonu mu nie zostawiła. Ona w takim fatalnym stanie miała siłę wiadomości do chłoptasia wysyłać, a później na lotnisku jak gdyby nigdy nic, stać na własnych nogach i się uśmiechać. [/quote]nie zrobiliby tego. Najpierw uratowaliby ją, a potem Tomka. Nie zostawiliby jej, żeby po niego iść, bo wspinaliby się tam dodatkowych kilkanaście godzin. Trafili na nią jako pierwszą i była w zdecydowanie lepszym stanie. Do Tomka nie było po co iść, bo by go nie zwlekli z takiej wysokości. Nie kiedy nie mógł się poruszać, a może i tracił przytomność. Zakładając, że w stanie agonalnym przeżył dobę w takich warunkach

A gdzie dowody że zdobyli ten szczyt? Dlaczego dopiero w sobotę o tym powiedziała a nie w czwartek kiedy to niby go zdobyli??? Gdzie zdjęcia? Jedna wielka ściema!!! A każdy to powiela.

jak to francuzi mysla tylko o sobie a jak sie cos dzieje to od razu biala flafa

gość, 31-01-18, 15:16 napisał(a):[quote]gość, 31-01-18, 14:23 napisał(a):Mnie zastanawia fakt,że to co powiedziała francuzka wzieli za pewnik..nikt nie założył że mogła nie mówić prawdy.to już drugi facet którego zostawiła w górachTeż mnie to dziwi. Mogła tak powiedzieć, bo zdawała sobie sprawę, że jeśli powie że Tomek żyje i jest świadomy, to zabezpieczą ją i zostawią w oczekiwaniu na następną ekipę ratunkową i pójdą po Tomka. Jasne, że Tomek nie był w najlepszej formie, bo gdyby był to zeszliby oboje, ale jest różnica między stanem agonalnym, a stanem uniemożliwiającym samodzielne zejście. Poza tym zostawiła go samego sobie, nawet głupiego telefonu mu nie zostawiła. Ona w takim fatalnym stanie miała siłę wiadomości do chłoptasia wysyłać, a później na lotnisku jak gdyby nigdy nic, stać na własnych nogach i się uśmiechać. [/quote]Po pierwsze to ona miała swój telefon, jedyny bo Tomek swój zgubił. Po drugie ze ślepotą śnieżną i odmrożeniami i tak nic z nim by nie zrobił. Dalej: on nie był w stanie samodzielnie zejść, a ona przemieszczała się na czworaka, tyłem z częściową ślepotą więc tym bardziej nie mogła mu pomóc.

gość, 31-01-18, 16:47 napisał(a):[quote]gość, 31-01-18, 15:54 napisał(a):[quote]gość, 31-01-18, 15:34 napisał(a):Nie mi oceniać, zaraz się wyleje na mnie fala hejtu ale muszę to napisać. Tak jak wiele osób śledzących akcje na Nanga Parbat nie mogę zrozumieć i serce mi pęka że ratując Eli zostawiliście tam na gorze swojego kolegę, przyjaciela Tomka:( Idź i go sobie weź, zamiast decydować za kogoś. Droga wolna, nawet dorzucę się do składki na twoja wycieczkę.[/quote]ale pierdoly, w gorach nie ma przyjaciól. Lepiej razem umrzec???Poza tym kiedys wypowiadal sie syn jednego ze zmarlych himalaistów. w domu brakowalo wszystkiego, nie mieli butów na zime, bo tatus wszystko ladowal w sprzet i zawsze byl ch…m i egoista. zostawil dwoje dzieci i matke z dlugami bez srodkow do zycia. Taki bohater[/quote]Dokładnie. To sa dorośli ludzie, rzekomo świadomi i odpowiedzialni.

Nazwisko Eli chociaż byście poprawnie napisali!!! kto pisze te “artykuł”!!!redaguje to ktos?

Mnie zastanawia fakt,że to co powiedziała francuzka wzieli za pewnik..nikt nie założył że mogła nie mówić prawdy.to już drugi facet którego zostawiła w górach

gość, 31-01-18, 15:54 napisał(a):[quote]gość, 31-01-18, 15:34 napisał(a):Nie mi oceniać, zaraz się wyleje na mnie fala hejtu ale muszę to napisać. Tak jak wiele osób śledzących akcje na Nanga Parbat nie mogę zrozumieć i serce mi pęka że ratując Eli zostawiliście tam na gorze swojego kolegę, przyjaciela Tomka:( Idź i go sobie weź, zamiast decydować za kogoś. Droga wolna, nawet dorzucę się do składki na twoja wycieczkę.[/quote]ale pierdoly, w gorach nie ma przyjaciól. Lepiej razem umrzec???Poza tym kiedys wypowiadal sie syn jednego ze zmarlych himalaistów. w domu brakowalo wszystkiego, nie mieli butów na zime, bo tatus wszystko ladowal w sprzet i zawsze byl ch…m i egoista. zostawil dwoje dzieci i matke z dlugami bez srodkow do zycia. Taki bohater

Nie mi oceniać, zaraz się wyleje na mnie fala hejtu ale muszę to napisać. Tak jak wiele osób śledzących akcje na Nanga Parbat nie mogę zrozumieć i serce mi pęka że ratując Eli zostawiliście tam na gorze swojego kolegę, przyjaciela Tomka:( Posluchaliscie tego co wam powiedziała i nawet nie zweryfikowaliscie jej słów. Będąc tak blisko nigdy bym się nie wycofała nawet kosztem swojego życia. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego usmierciliscie go tak szybko nie dając szansy na przeżycie. Uratowaliście Eli- sukces dla wielu przez łzy. Bo jak można czuć radość w sercu wiedząc ze tam na gorze kona nasz brat. Nie potrafię zrozumieć i nigdy nie zrozumie dlaczego nie staraliście się zorganizować drugiej akcji z pomocą sprzętu ze Stanów. W 1996 r na Everest stał się cud, człowiek którego ratownicy uznali za umierającego i nie wartego pomocy, resztkami siły, zamarznięty, odwodniony, ze ślepota górska dotarł do obozu. Cuda się zdarzają🙏🏻 Jestem przekonana ze Tomek żył może jeszcze żyje… Historia poruszyła mnie dogłębnie od niedzieli śledziłam z ogromna nadzieja na uratowanie Tomka cała wasza akcje. Co teraz czuje? Ból, rozpacz mimo ze go nie znałam stał mi się bliski. Gdybym tylko coś mogła zrobić, to zrobiłabym wszystko. To był w sercach wielu jest i pozostanie wspaniały człowiek, dla mnie bohater. Uparty, niezłomny, dobry i życzliwy, skromny, potrafiący cieszyć się każda chwila i najmniejsza drobnostka. Wyznaczał cele i spełniał swoje piękne marzenia. Dzięki takim ludziom jak Tomek świat się zmienia i ewoluuje.Pokazal ze można wszystko jeśli się chce a ograniczenia są tylko w nas. Wzruszające jest to ze ta góra która tak zdobywał, ta góra która tak pokochał i o której marzył odebrała mu życie 😢Mam nadzieje ze gdziekolwiek teraz jest czuje spokój i szczęście ;( W moim sercu pozostanie na zawsze❤

Też mnie to dziwi. Mogła tak powiedzieć, bo zdawała sobie sprawę, że jeśli powie że Tomek żyje i jest świadomy, to zabezpieczą ją i zostawią w oczekiwaniu na następną ekipę ratunkową i pójdą po Tomka. Jasne, że Tomek nie był w najlepszej formie, bo gdyby był to zeszliby oboje, ale jest różnica między stanem agonalnym, a stanem uniemożliwiającym samodzielne zejście. Poza tym zostawiła go samego sobie, nawet głupiego telefonu mu nie zostawiła. Ona w takim fatalnym stanie miała siłę wiadomości do chłoptasia wysyłać, a później na lotnisku jak gdyby nigdy nic, stać na własnych nogach i się uśmiechać.To, ze nie poszli dalej nie było kwestią jego świadomości, tylko warunków pogodowych. Chciałabys, zeby zginęło wiecej osob?

Czemu nie wrzucicie mapy pokazującej, ze do Polaka musieliby sie wspiąć kilka razy wyżej, niz do niej? Moze to by skończyło teorie spiskowe laików, którzy sie nigdy nie wspinali…

gość, 31-01-18, 15:32 napisał(a):[quote]Też mnie to dziwi. Mogła tak powiedzieć, bo zdawała sobie sprawę, że jeśli powie że Tomek żyje i jest świadomy, to zabezpieczą ją i zostawią w oczekiwaniu na następną ekipę ratunkową i pójdą po Tomka. Jasne, że Tomek nie był w najlepszej formie, bo gdyby był to zeszliby oboje, ale jest różnica między stanem agonalnym, a stanem uniemożliwiającym samodzielne zejście. Poza tym zostawiła go samego sobie, nawet głupiego telefonu mu nie zostawiła. Ona w takim fatalnym stanie miała siłę wiadomości do chłoptasia wysyłać, a później na lotnisku jak gdyby nigdy nic, stać na własnych nogach i się uśmiechać.To, ze nie poszli dalej nie było kwestią jego świadomości, tylko warunków pogodowych. Chciałabys, zeby zginęło wiecej osob?[/quote]Na to, że nie poszli złożyły się dwa czynniki. Pogoda i rzekomy stan Tomka, na podstawie tego co mówiła Elizabeth wywnioskowali, że Tomek już nie żyje.

gość, 31-01-18, 14:23 napisał(a):Mnie zastanawia fakt,że to co powiedziała francuzka wzieli za pewnik..nikt nie założył że mogła nie mówić prawdy.to już drugi facet którego zostawiła w górachTeż mnie to dziwi. Mogła tak powiedzieć, bo zdawała sobie sprawę, że jeśli powie że Tomek żyje i jest świadomy, to zabezpieczą ją i zostawią w oczekiwaniu na następną ekipę ratunkową i pójdą po Tomka. Jasne, że Tomek nie był w najlepszej formie, bo gdyby był to zeszliby oboje, ale jest różnica między stanem agonalnym, a stanem uniemożliwiającym samodzielne zejście. Poza tym zostawiła go samego sobie, nawet głupiego telefonu mu nie zostawiła. Ona w takim fatalnym stanie miała siłę wiadomości do chłoptasia wysyłać, a później na lotnisku jak gdyby nigdy nic, stać na własnych nogach i się uśmiechać.

gość, 31-01-18, 15:34 napisał(a):Nie mi oceniać, zaraz się wyleje na mnie fala hejtu ale muszę to napisać. Tak jak wiele osób śledzących akcje na Nanga Parbat nie mogę zrozumieć i serce mi pęka że ratując Eli zostawiliście tam na gorze swojego kolegę, przyjaciela Tomka:( Idź i go sobie weź, zamiast decydować za kogoś. Droga wolna, nawet dorzucę się do składki na twoja wycieczkę.