Oliver Janiak zapytał syna, co chce dostać pod choinkę. Opowiedź MIAŻDZY
Mikołaja mamy już za sobą. W okresie pisania listów do Świętego Olivier Janiak i Karolina Malinowska napotkali na swojej rodzicielskiej drodze skomplikowany problem.
Zobacz: Bożonarodzeniowe prezenty? Malinowska chowa je przed dziećmi we wrześniu!
Ich synek zażyczył sobie… Pokemona!
Powiedział: „Ale ja w niego wierzę i w Mikołaja też wierzę, więc może on coś wykombinuje”. Może, trzymam kciuki za Mikołaja – mówi Karolina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.
Gdy kupuję prezenty chłopcom, to myślę o tym, czego ja w dzieciństwie nie miałem, a nie miałem wielu rzeczy, bo wszystko to, co dziś tutaj w Smyku wokół widzimy, my kiedyś w katalogach Quelle oglądaliśmy i dotykaliśmy kartek, mówiliśmy: „to moje, to moje, to moje” i nigdy te rzeczy nie stanęły na naszych półkach – wspomina Janiak.
Zobacz: Karolina Malinowska już niebawem rozpali Twoją wyobraźnię!
A Wy co dostaliście od Mikołaja?



No i ciekawi mnie czy chłopka dostał tego pokemona czy nie 🙂 Mój 8 letni synek miał inne marzenia chciał polatać w tunelu aerodynamicznym, spełniłam jego życzenie i w styczniu mamy jechać do Leszna na lot.
To naturallne, że rodzic pragnie dla swojego dziecka jak najlepiej, szczególnie gdy w dzieciństwie sam nie mógł miec rzeczy, o których marzył. Niestety aktualnie wszystkiego pełno, nawet w nadmiarze, łatwo wpaść w pułapkę zakupów, materialnego podejścia do rzeczywistości. Pamiętam, jak kilka lat temu znajoma chwaliła się, że kupiła swojemu 7-latkowi iPada i że kiedy ma urodziny, a koledzy go obdarowują, to nawet nie otwiera prezentów, bo nic go nie cieszy, gardzi tym, co nie jest markowe, drogie. Ja w dzieciństwie żyłam w wielkiej biedzie, chodziłam w potarganych butach. Jednak zabiegam o to, by dzieci miały to, co niezbędne, aby nie chodziły w łachmanach, by miały pełne brzuszki, poczucie bezpieczeństwa. Wiadomo, że marzą o rzeczach, które są poza naszym zasięgiem, ale w sklepie zawsze pytają, czy to drogie, zanim powiedzą, że chciałyby coś takiego. A na gwiazdkę cieszą się z każdego drobiazgu.
[b]gość, 07-12-16, 16:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 15:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 11:24 napisał(a):[/b]Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.To ty jesteś burakiem. Trzeba bylo podzielić się klockami z kolegą, jesli był biedniejszy od ciebie.[/quote]Dzieliłam się, przychodził do mnie i budowaliśmy różne rzeczy. Trwało to kilka ładnych lat… Potem w domu pojawił się komputer i dowiedziałam się od jego matki, że “Marek przychodzi do mnie tylko po to, by pograć na komputerze He he he…”. Jeśli mówiąc o dzieleniu się miałaś na myśli oddanie na własność – to chyba na głowę upadłaś. Wiesz ile w latach ’90 kosztowały klocki Lego vs wynagrodzenia w Polsce? Z resztą, rodzice mi powtarzali bym nie “pożyczała klocków”, bo ciężko pracują bym mogła je mieć. I jeśli Marek też chce je mieć, to niech jego rodzice na nie zapracują. PROSTE. Widzę, że po 500+ niepracującej patoli się w głowie przewraca – jak coś masz lepszego to oddaj, bo mi też się należy. A to dobre! :DDD[/quote]Ostatnimi zdaniami zupełnie się zdemaskowałaś ‘patolo” umysłowa.
ale ta jego zona brzydka, zawsze beznadziejnie ubrana i z twarzy slabo
[b]gość, 07-12-16, 15:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 11:24 napisał(a):[/b]Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.To ty jesteś burakiem. Trzeba bylo podzielić się klockami z kolegą, jesli był biedniejszy od ciebie.[/quote]Dzieliłam się, przychodził do mnie i budowaliśmy różne rzeczy. Trwało to kilka ładnych lat… Potem w domu pojawił się komputer i dowiedziałam się od jego matki, że “Marek przychodzi do mnie tylko po to, by pograć na komputerze He he he…”. Jeśli mówiąc o dzieleniu się miałaś na myśli oddanie na własność – to chyba na głowę upadłaś. Wiesz ile w latach ’90 kosztowały klocki Lego vs wynagrodzenia w Polsce? Z resztą, rodzice mi powtarzali bym nie “pożyczała klocków”, bo ciężko pracują bym mogła je mieć. I jeśli Marek też chce je mieć, to niech jego rodzice na nie zapracują. PROSTE. Widzę, że po 500+ niepracującej patoli się w głowie przewraca – jak coś masz lepszego to oddaj, bo mi też się należy. A to dobre! :DDD
[b]gość, 07-12-16, 11:24 napisał(a):[/b]Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.To ty jesteś burakiem. Trzeba bylo podzielić się klockami z kolegą, jesli był biedniejszy od ciebie.
I słusznie, mój syn w 4 klasie podstawówki potrafił kłócić się z kolegami, że Mikołaj istnieje. Pisał listy do Mikołaja i nawet tydzień przed Mikołajkami próbował nie rozabiać.
ta baba ma oczy jak flądra każde na innym poziomie FUJ
ona to sliczna i bardzo zgrabna dziewczyna
[b]gość, 07-12-16, 11:28 napisał(a):[/b]Kiedyś to były prezenty i czasy cieszył się człowiek z czekolady czy mandarynek a teraz dzieci mają wszystko i aż za duzo to jest smutne nie ma juz takiej magii…dzisiaj dzieci myślą, że pieniądze rosną na drzewach a najdroższe zabawki i gry przecież niewiele kosztują
Wobbuffet!!!
Kiedyś to były prezenty i czasy cieszył się człowiek z czekolady czy mandarynek a teraz dzieci mają wszystko i aż za duzo to jest smutne nie ma juz takiej magii…
Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.
[b]gość, 07-12-16, 07:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 07:51 napisał(a):[/b]Pamietam te katalogi…miałam 7-8 lat i tez krzyczelusmy,zamawiam to!a ja zamawiam to!juz samo ogladanie tego katalogu bylo pieknym przezyciem dla naszej podwórkowej bandy…a pod choinke sie dostawalo pomarancze orzechy,czekolade i nowy szalik lub inna praktyczną rzecz i wtedy czlowiek był zachwycony,raz chyba dostałam lalke Agatke ktora zamykala oczy jak sie ja polożyło…..to były czasy……mimo braku wlasciwie wszystkiego ludzie byli bardziej szczesliwi niz majac teraz wszystko w zasiegu ręki.Nasz błąd polega teraz na tym ze przez pamiec o tamtych czasach,naszym dzieciom staramy sie.zapewnic doslownie wszystko o co poprosza…a im sie w dupach przewraca i tak nic nie doceniaja…Dokładnie.[/quote] Oj, święte słowa.
A ja wolałam iść na podwórko z koleżankami. Mama zrzucała nam kanapki przez balkon i nie mogła się doprosić żebym do domu wróciła. Ale jak nadawali następny odcinek Dynastii to wszyscy pędziliśmy do domu, aż się za nami kurzyło. Fajne czasy.
Pamietam te katalogi…miałam 7-8 lat i tez krzyczelusmy,zamawiam to!a ja zamawiam to!juz samo ogladanie tego katalogu bylo pieknym przezyciem dla naszej podwórkowej bandy…a pod choinke sie dostawalo pomarancze orzechy,czekolade i nowy szalik lub inna praktyczną rzecz i wtedy czlowiek był zachwycony,raz chyba dostałam lalke Agatke ktora zamykala oczy jak sie ja polożyło…..to były czasy……mimo braku wlasciwie wszystkiego ludzie byli bardziej szczesliwi niz majac teraz wszystko w zasiegu ręki.Nasz błąd polega teraz na tym ze przez pamiec o tamtych czasach,naszym dzieciom staramy sie.zapewnic doslownie wszystko o co poprosza…a im sie w dupach przewraca i tak nic nie doceniaja…
[b]gość, 07-12-16, 07:51 napisał(a):[/b]Pamietam te katalogi…miałam 7-8 lat i tez krzyczelusmy,zamawiam to!a ja zamawiam to!juz samo ogladanie tego katalogu bylo pieknym przezyciem dla naszej podwórkowej bandy…a pod choinke sie dostawalo pomarancze orzechy,czekolade i nowy szalik lub inna praktyczną rzecz i wtedy czlowiek był zachwycony,raz chyba dostałam lalke Agatke ktora zamykala oczy jak sie ja polożyło…..to były czasy……mimo braku wlasciwie wszystkiego ludzie byli bardziej szczesliwi niz majac teraz wszystko w zasiegu ręki.Nasz błąd polega teraz na tym ze przez pamiec o tamtych czasach,naszym dzieciom staramy sie.zapewnic doslownie wszystko o co poprosza…a im sie w dupach przewraca i tak nic nie doceniaja…Dokładnie.
Ja także oglądałam te katalogi i mówiłam co zamawiam. Marzyłam o tych pięknych zabawkach. To był zupełnie inny świat.
Wiem, jak to jest być dzieckiem i nie dostawać tego, o co się prosi. Szczególnie jak matka sie pytała, co chcę, ja, że Barbie, a ona “zobaczymy…” i Barbie nie było. Więc było mi strasznie przykro.
A ja stałam w kolejkach po szampon i jadłam chleb ze sznurkiem lub papierem toaletowym, a jak komuna się skończyła, burczało mi w brzuchu z głodu, a moi koledzy z liceum myśleli, że jestem na diecie… Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.
karola o kaprawych oczach
[b]gość, 07-12-16, 01:12 napisał(a):[/b]Ja także oglądałam te katalogi i mówiłam co zamawiam. Marzyłam o tych pięknych zabawkach. To był zupełnie inny świat.Mialam tak samo. 🙂 a prezenty na swieta byly symboliczne, ale cieszyly mnie i brata. Teraz jestem dorosla i przez to szanuje rzeczy. Teraz stac mnie na wiele rzeczy, kolekcjonuje perfumy i mam kilkadziesiat par butow, o ktore bardzo dbam. Stac mnie na wiele , ale to nie ta sama magia prostych rzeczy posiadanych lub dostawanych za dzieciaka. Mala rzecz, a cieszy. Dzisiaj dziecko otrzyma super zabawke, pobawi sie troche, a za 2 dni rzuci w kat i zapomni.
Fantastyczna reklama smyka. Pogratulowac!!!
a co to za problem kupic zabawke czy tam maskotke pokemona ^^
on ładniejszy niz ona!