Oliver Janiak zapytał syna, co chce dostać pod choinkę. Opowiedź MIAŻDZY

2-77-R1 2-77-R1

Mikołaja mamy już za sobą. W okresie pisania listów do Świętego Olivier Janiak i Karolina Malinowska napotkali na swojej rodzicielskiej drodze skomplikowany problem.

Zobacz: Bożonarodzeniowe prezenty? Malinowska chowa je przed dziećmi we wrześniu!

Ich synek zażyczył sobie… Pokemona!

Powiedział: „Ale ja w niego wierzę i w Mikołaja też wierzę, więc może on coś wykombinuje”. Może, trzymam kciuki za Mikołaja – mówi Karolina w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Gdy kupuję prezenty chłopcom, to myślę o tym, czego ja w dzieciństwie nie miałem, a nie miałem wielu rzeczy, bo wszystko to, co dziś tutaj w Smyku wokół widzimy, my kiedyś w katalogach Quelle oglądaliśmy i dotykaliśmy kartek, mówiliśmy: „to moje, to moje, to moje” i nigdy te rzeczy nie stanęły na naszych półkach – wspomina Janiak.

Zobacz: Karolina Malinowska już niebawem rozpali Twoją wyobraźnię!

A Wy co dostaliście od Mikołaja?

Oliver Janiak zapytał syna, co chce dostać pod choinkę. Opowiedź MIAŻDZY

Oliver Janiak zapytał syna, co chce dostać pod choinkę. Opowiedź MIAŻDZY

Oliver Janiak zapytał syna, co chce dostać pod choinkę. Opowiedź MIAŻDZY

Oliver Janiak zapytał syna, co chce dostać pod choinkę. Opowiedź MIAŻDZY

   
25 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

No i ciekawi mnie czy chłopka dostał tego pokemona czy nie 🙂 Mój 8 letni synek miał inne marzenia chciał polatać w tunelu aerodynamicznym, spełniłam jego życzenie i w styczniu mamy jechać do Leszna na lot.

To naturallne, że rodzic pragnie dla swojego dziecka jak najlepiej, szczególnie gdy w dzieciństwie sam nie mógł miec rzeczy, o których marzył. Niestety aktualnie wszystkiego pełno, nawet w nadmiarze, łatwo wpaść w pułapkę zakupów, materialnego podejścia do rzeczywistości. Pamiętam, jak kilka lat temu znajoma chwaliła się, że kupiła swojemu 7-latkowi iPada i że kiedy ma urodziny, a koledzy go obdarowują, to nawet nie otwiera prezentów, bo nic go nie cieszy, gardzi tym, co nie jest markowe, drogie. Ja w dzieciństwie żyłam w wielkiej biedzie, chodziłam w potarganych butach. Jednak zabiegam o to, by dzieci miały to, co niezbędne, aby nie chodziły w łachmanach, by miały pełne brzuszki, poczucie bezpieczeństwa. Wiadomo, że marzą o rzeczach, które są poza naszym zasięgiem, ale w sklepie zawsze pytają, czy to drogie, zanim powiedzą, że chciałyby coś takiego. A na gwiazdkę cieszą się z każdego drobiazgu.

[b]gość, 07-12-16, 16:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 15:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 11:24 napisał(a):[/b]Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.To ty jesteś burakiem. Trzeba bylo podzielić się klockami z kolegą, jesli był biedniejszy od ciebie.[/quote]Dzieliłam się, przychodził do mnie i budowaliśmy różne rzeczy. Trwało to kilka ładnych lat… Potem w domu pojawił się komputer i dowiedziałam się od jego matki, że “Marek przychodzi do mnie tylko po to, by pograć na komputerze He he he…”. Jeśli mówiąc o dzieleniu się miałaś na myśli oddanie na własność – to chyba na głowę upadłaś. Wiesz ile w latach ’90 kosztowały klocki Lego vs wynagrodzenia w Polsce? Z resztą, rodzice mi powtarzali bym nie “pożyczała klocków”, bo ciężko pracują bym mogła je mieć. I jeśli Marek też chce je mieć, to niech jego rodzice na nie zapracują. PROSTE. Widzę, że po 500+ niepracującej patoli się w głowie przewraca – jak coś masz lepszego to oddaj, bo mi też się należy. A to dobre! :DDD[/quote]Ostatnimi zdaniami zupełnie się zdemaskowałaś ‘patolo” umysłowa.

ale ta jego zona brzydka, zawsze beznadziejnie ubrana i z twarzy slabo

[b]gość, 07-12-16, 15:04 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 11:24 napisał(a):[/b]Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.To ty jesteś burakiem. Trzeba bylo podzielić się klockami z kolegą, jesli był biedniejszy od ciebie.[/quote]Dzieliłam się, przychodził do mnie i budowaliśmy różne rzeczy. Trwało to kilka ładnych lat… Potem w domu pojawił się komputer i dowiedziałam się od jego matki, że “Marek przychodzi do mnie tylko po to, by pograć na komputerze He he he…”. Jeśli mówiąc o dzieleniu się miałaś na myśli oddanie na własność – to chyba na głowę upadłaś. Wiesz ile w latach ’90 kosztowały klocki Lego vs wynagrodzenia w Polsce? Z resztą, rodzice mi powtarzali bym nie “pożyczała klocków”, bo ciężko pracują bym mogła je mieć. I jeśli Marek też chce je mieć, to niech jego rodzice na nie zapracują. PROSTE. Widzę, że po 500+ niepracującej patoli się w głowie przewraca – jak coś masz lepszego to oddaj, bo mi też się należy. A to dobre! :DDD

[b]gość, 07-12-16, 11:24 napisał(a):[/b]Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.To ty jesteś burakiem. Trzeba bylo podzielić się klockami z kolegą, jesli był biedniejszy od ciebie.

I słusznie, mój syn w 4 klasie podstawówki potrafił kłócić się z kolegami, że Mikołaj istnieje. Pisał listy do Mikołaja i nawet tydzień przed Mikołajkami próbował nie rozabiać.

ta baba ma oczy jak flądra każde na innym poziomie FUJ

ona to sliczna i bardzo zgrabna dziewczyna

[b]gość, 07-12-16, 11:28 napisał(a):[/b]Kiedyś to były prezenty i czasy cieszył się człowiek z czekolady czy mandarynek a teraz dzieci mają wszystko i aż za duzo to jest smutne nie ma juz takiej magii…dzisiaj dzieci myślą, że pieniądze rosną na drzewach a najdroższe zabawki i gry przecież niewiele kosztują

Wobbuffet!!!

Kiedyś to były prezenty i czasy cieszył się człowiek z czekolady czy mandarynek a teraz dzieci mają wszystko i aż za duzo to jest smutne nie ma juz takiej magii…

Ja pamiętam jak mając jakieś 8-9 lat bawiłam się z kolegą moimi klockami lego – wtedy to był luksus. Jego rodziny nie było na nie stać. Przyszedł do nas jego ojciec zabrać go na basen i powiedział: “Ale Mikołaja nie ma wiesz, HE HE HE!” I poszedł. Wtedy był to dla mnie szok, choć wiedziałam, że facet był zwykłym burakiem i chciał zrobić mi przykrość. Z perspektywy wielu lat wiem, że przemawiała przez niego ziejąca zazdrość, że nie może zapewnić takich samych zabawek swojemu synowi. Burakiem jak był – jest nadal. Syn mimo wyższego wykształcenia poszedł niestety w jego ślady. Życie.

[b]gość, 07-12-16, 07:54 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 07-12-16, 07:51 napisał(a):[/b]Pamietam te katalogi…miałam 7-8 lat i tez krzyczelusmy,zamawiam to!a ja zamawiam to!juz samo ogladanie tego katalogu bylo pieknym przezyciem dla naszej podwórkowej bandy…a pod choinke sie dostawalo pomarancze orzechy,czekolade i nowy szalik lub inna praktyczną rzecz i wtedy czlowiek był zachwycony,raz chyba dostałam lalke Agatke ktora zamykala oczy jak sie ja polożyło…..to były czasy……mimo braku wlasciwie wszystkiego ludzie byli bardziej szczesliwi niz majac teraz wszystko w zasiegu ręki.Nasz błąd polega teraz na tym ze przez pamiec o tamtych czasach,naszym dzieciom staramy sie.zapewnic doslownie wszystko o co poprosza…a im sie w dupach przewraca i tak nic nie doceniaja…Dokładnie.[/quote] Oj, święte słowa.

A ja wolałam iść na podwórko z koleżankami. Mama zrzucała nam kanapki przez balkon i nie mogła się doprosić żebym do domu wróciła. Ale jak nadawali następny odcinek Dynastii to wszyscy pędziliśmy do domu, aż się za nami kurzyło. Fajne czasy.

Pamietam te katalogi…miałam 7-8 lat i tez krzyczelusmy,zamawiam to!a ja zamawiam to!juz samo ogladanie tego katalogu bylo pieknym przezyciem dla naszej podwórkowej bandy…a pod choinke sie dostawalo pomarancze orzechy,czekolade i nowy szalik lub inna praktyczną rzecz i wtedy czlowiek był zachwycony,raz chyba dostałam lalke Agatke ktora zamykala oczy jak sie ja polożyło…..to były czasy……mimo braku wlasciwie wszystkiego ludzie byli bardziej szczesliwi niz majac teraz wszystko w zasiegu ręki.Nasz błąd polega teraz na tym ze przez pamiec o tamtych czasach,naszym dzieciom staramy sie.zapewnic doslownie wszystko o co poprosza…a im sie w dupach przewraca i tak nic nie doceniaja…

[b]gość, 07-12-16, 07:51 napisał(a):[/b]Pamietam te katalogi…miałam 7-8 lat i tez krzyczelusmy,zamawiam to!a ja zamawiam to!juz samo ogladanie tego katalogu bylo pieknym przezyciem dla naszej podwórkowej bandy…a pod choinke sie dostawalo pomarancze orzechy,czekolade i nowy szalik lub inna praktyczną rzecz i wtedy czlowiek był zachwycony,raz chyba dostałam lalke Agatke ktora zamykala oczy jak sie ja polożyło…..to były czasy……mimo braku wlasciwie wszystkiego ludzie byli bardziej szczesliwi niz majac teraz wszystko w zasiegu ręki.Nasz błąd polega teraz na tym ze przez pamiec o tamtych czasach,naszym dzieciom staramy sie.zapewnic doslownie wszystko o co poprosza…a im sie w dupach przewraca i tak nic nie doceniaja…Dokładnie.

Ja także oglądałam te katalogi i mówiłam co zamawiam. Marzyłam o tych pięknych zabawkach. To był zupełnie inny świat.

Wiem, jak to jest być dzieckiem i nie dostawać tego, o co się prosi. Szczególnie jak matka sie pytała, co chcę, ja, że Barbie, a ona “zobaczymy…” i Barbie nie było. Więc było mi strasznie przykro.

A ja stałam w kolejkach po szampon i jadłam chleb ze sznurkiem lub papierem toaletowym, a jak komuna się skończyła, burczało mi w brzuchu z głodu, a moi koledzy z liceum myśleli, że jestem na diecie… Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia.

karola o kaprawych oczach

[b]gość, 07-12-16, 01:12 napisał(a):[/b]Ja także oglądałam te katalogi i mówiłam co zamawiam. Marzyłam o tych pięknych zabawkach. To był zupełnie inny świat.Mialam tak samo. 🙂 a prezenty na swieta byly symboliczne, ale cieszyly mnie i brata. Teraz jestem dorosla i przez to szanuje rzeczy. Teraz stac mnie na wiele rzeczy, kolekcjonuje perfumy i mam kilkadziesiat par butow, o ktore bardzo dbam. Stac mnie na wiele , ale to nie ta sama magia prostych rzeczy posiadanych lub dostawanych za dzieciaka. Mala rzecz, a cieszy. Dzisiaj dziecko otrzyma super zabawke, pobawi sie troche, a za 2 dni rzuci w kat i zapomni.

Fantastyczna reklama smyka. Pogratulowac!!!

a co to za problem kupic zabawke czy tam maskotke pokemona ^^

on ładniejszy niz ona!