Polska gwiazda seriali zmagała się z strasznym nałogiem. To niemal zniszczyło dzieciństwo jej córki
Ewa Skibińska to jedna z najwybitniejszych polskich aktorek teatralnych i filmowych. Urodziła się w 1963 roku we Wrocławiu, gdzie ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Zadebiutowała na ekranie w 1986 roku w filmie „Głód serca” Romana Załuskiego, w którym wystąpiła u boku Ewy Kasprzyk i Jerzego Zelnika. Od tamtej pory zbudowała imponującą karierę, grając w dziesiątkach produkcji, zarówno telewizyjnych, jak i teatralnych.
Publiczność pokochała ją przede wszystkim za wyraziste, emocjonalne kreacje i autentyczność, jaką wnosiła do każdej roli. Przez lata była jedną z najczęściej obsadzanych aktorek w Polsce, a mimo to jej życie prywatne nie zawsze przypominało bajkę. Najbardziej znana z roli Teresy w „Pierwsza miłość”.
Ewa Skibińska pokazała wnuczkę. Potem wyznała coś, co ściska za serce
Wyjątkowa relacja z córką
Przez 34 lata Ewa Skibińska tworzyła związek z Krzysztofem Mieszkowskim, który jest znanym krytykiem teatralnym, dyrektorem Teatru Polskiego we Wrocławiu i posłem. Choć nigdy nie zdecydowali się na ślub, byli jedną z najbardziej rozpoznawalnych par świata artystycznego.
Owocem ich miłości jest córka Helena Mieszkowska. Kobieta, podobnie jak rodzice związała swoje życie ze sztuką. Jest absolwentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Wrocławskim i aktywnie działa w lokalnym środowisku artystycznym. Organizuje pokazy filmowe, koncerty i wystawy promując kulturę wśród młodych ludzi.
Ewa Skibińska przez wiele lat zmagała się z uzależnieniem od alkoholu, które odcisnęło piętno na życiu całej rodziny. Dziś Ewa potrafi udowodnić, co jest dla niej najważniejsze w życiu, a także dba o zdrową relację z córką.
Uzależnienie ich prawie zniszczyło
Niedawno aktorka zdecydowała się na poruszające wyznanie. Aktorka, która niegdyś zachwyciła widzów w popularnym serialu przezywała w życiu prywatnym ciężkie chwile. Jak przyznała w rozmowie z magazynem “Wysokie Obcasy” alkohol towarzyszył jej przez większość dorosłego życia.
Samo picie, nie ukrywajmy, było od zawsze. Właściwie nietrzeźwa byłam też na próbach. Nawet o poranku znalazła się małpka w torebce. […] A piłam od zawsze. Kiedy zaczęłam przyznawać się do uzależnienia, wielu ludzi mówiło, że nie mieli pojęcia, że piję nałogowo – wyznała aktorka.
Ewa dodała, że przed bardzo długi czas funkcjonowała w ”wysokofunkcjonującym alkoholizmie”. Potrafiła jednocześnie występować przed publicznością, a później ukrywać siebie i swój problem przed całym światem. Dopiero kiedy bliska przyjaciółka, aktorka Jolanta Fraszyńska zwróciła uwagę, że coś jest nie tak, Ewa Skibińska po raz pierwszy zaczęła mówić prawdę.
Córka jako ratownik
Aktorka Jolanta Fraszyńska i córka Helena były osobami, które pomogły jej wyrwać się ze szponów nałogu, a także pokazać światu z czym zmaga się od lat. Od Jolanty Fraszyńskiej usłyszała bolesne słowa, które są w niej do dziś m.in. że picie może stać się poważnym problemem. Ewa po tych słowach się rozpłakała. Jak mówi, był to moment, w którym “organizm sam się przyznał”.
Córka przejęła pałeczkę. To ona była wtedy moim aniołem stróżem. Zgarniała nas z Krzyśkiem po nocach samochodem. Takie dziecko–ratownik – wspominała Ewa w rozmowie z Wysokimi Obcasami.
Ewa Skibińska wyznaje, że nie marzy o MIŁOŚCI: „Nie mam potrzeby bycia z kimś bardzo blisko”
Dodatkowo to miłość do ukochanej córki dała jej siłę, by aktorka zaczęła walczyć o siebie. Od 2013 roku jest całkowitą abstynentką. Przestała pić nie tylko dla pracy, ale przede wszystkim dla Heleny.
Lata cierpienia i ogromnego bólu
W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla “Świata Gwiazd” aktorka zdradziła więcej szczegółów dotyczących trudnych lat uzależnienia. Przyznała, że trwało ono około ośmiu do dziesięciu lat i doprowadziło ją do stanu, w którym była zagrożeniem dla samej siebie.
Cierpiałam potwornie. To nie było żadne „wow, jaka jestem fajna”, tylko raczej: „wow, jaka jestem niefajna”. Robiłam rzeczy zagrażające życiu i zdrowiu. Przychodzi taki moment, że człowiek się po prostu rozsypuje – wyznała.


Ewa Skibińska, SK:, , fot. Jacek Kurnikowski/AKPA

