Renata Pałys gorzko o Marzenie Kipiel-Sztuce. Padły przykre słowa
Śmierć Marzeny Kipiel-Sztuki wstrząsnęła fanami kultowego serialu i środowiskiem aktorskim. Teraz, kilka miesięcy po jej odejściu, głos zabrała Renata Pałys, która przez lata pracowała z nią na planie. W rozmowie z nami padły słowa szczere, trudne i dalekie od cukierkowych wspomnień.
Renata Pałys przerywa milczenie po śmierci Kipiel-Sztuki. Mówi wprost
Marzena Kipiel-Sztuka zmarła w czerwcu 2024 roku w wieku 58 lat. Dla widzów na zawsze pozostanie Haliną Kiepską, jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej telewizji. Jej odejście było szokiem, zwłaszcza że o chorobie aktorki dowiedziano się dopiero po śmierci. Prywatnie stroniła od mediów i nie opowiadała publicznie o swoim stanie zdrowia.
Informację o śmierci Kipiel-Sztuki jako pierwsza przekazała właśnie Renata Pałys. To ona zajęła się również organizacją pogrzebu w Legnicy. Dla wielu widzów było to potwierdzeniem, że aktorki łączyła bliska przyjaźń. Jak jednak przyznała Pałys w rozmowie z nami, rzeczywistość wyglądała inaczej, niż sugerowały medialne narracje.
“Nie byłyśmy przyjaciółkami”
Renata Pałys otwarcie powiedziała, że ich relacja nie miała charakteru klasycznej przyjaźni. Podkreśliła, że Marzena była osobą wymagającą emocjonalnie, szczególnie w momentach kryzysu.
Jak zaznaczyła, nigdy nie odwróciła się od koleżanki z planu, ale jednocześnie nie idealizuje tej relacji po jej śmierci.
Pałys wspominała, że Kipiel-Sztuka potrafiła dzwonić do niej w środku nocy, gdy potrzebowała wsparcia. Aktorka przyznała, że jej mąż wielokrotnie zwracał uwagę na tę sytuację, pytając, dlaczego zawsze odbiera. W rozmowie Pałys podkreśliła jednak, że wiedziała, iż Marzena jej potrzebuje i dlatego nigdy nie odmawiała pomocy.
Zdradziła również, że sama kontaktowała się z Kipiel-Sztuką w sytuacjach zawodowych, na przykład wtedy, gdy nie mogła przyjąć jakiegoś zlecenia, a wiedziała, że Marzena chętnie by je wzięła. Kipiel-Sztuka doceniała takie gesty i wiedziała, że zawsze może na nią liczyć.
“Nie była toksyczna, bo się nie dawałam”
W rozmowie z nami aktorka zaznaczyła, że nie nazwałaby tej relacji toksyczną, głównie dlatego, że potrafiła stawiać granice. Przyznała jednak, że Marzena bywała trudna, a praca z nią wymagała odporności emocjonalnej. Podkreśliła, że podobne podejście mieli także inni członkowie ekipy serialu.
“Nie, to nie była toksyczna, bo ja się nie dawałam… zresztą nikt się nie poddawał u nas na planie Marzenie, która w jakiś sposób była toksyczna”.
Przyznała, że po umieszczeniu Marzeny w hospicjum media zaczęły pisać o “wielkiej przyjaźni”. Jak powiedziała, nie miała serca tego prostować w tak dramatycznym momencie.
“Nie przyjaźniłyśmy się, ale jak trafiła do hospicjum i ja tam jeździłam, to prasa zaczęła się rozpisywać, że to wielka przyjaźń. W takim momencie miałam powiedzieć: “Nie, myśmy się nie przyjaźniły”?”




