Sean Penn: nie czułem, abym był kochany
Z okładki styczniowego Esquire spogląda na czytelników Sean Penn. Wewnątrz magazynu znajduje się obszerny wywiad z aktorem, który promuje swój najnowszy film – Pogromcy mafii.
Z wywiadu wyłania się obraz człowieka, który przez całe swoje życie był wojownikiem. Walczył o to, aby kino nie zagubiło się w pustej komercji. Wciąż walczy o ocalenie Haiti i o swoje przekonania.
W młodości zakochałem się w filmach. I kiedy zaangażowałem się w kinematografię, pełen wiedzy na temat robienia kina przez pokolenie, które mnie zainspirowało, okazało się, że kręcenie filmów w ten sposób nie jest już opłacalne. Trauma. Będąc zakochanym w idei, wpadłem w biznes. Teraz nie robi się filmów, tylko je reprezentuje – stwierdził Sean w wywiadzie.
Nie zabrakło też kilku gorzkich słów, odnoszących się do życia uczuciowego aktora.
Nie widzę nic wstydliwego w stwierdzeniu, że wszyscy chcą być przez kogoś kochani. Jednak gdy patrzę wstecz na moje życie uczuciowe, nie czuję, żebym kiedykolwiek był szczerze kochany – powiedział gwiazdor.
Jedno jest pewne. Penn trzyma się idei robienia filmów w stylu, jaki przejął od swoich mistrzów, np. Roberta de Niro, którego oglądał, kiedy był nastolatkiem. I za to kochają go rzesze fanów na całym świecie.

gość, 14-12-12, 19:32 napisał(a):tylko dzieci są szczerze kochane sorrycóż za psychologiczna głębia, umyj okna albo zrób coś równie pożytecznego, zamiast udawać, że wiesz, co piszesz i o czym!
gość, 14-12-12, 22:49 napisał(a):gość, 14-12-12, 19:32 napisał(a):tylko dzieci są szczerze kochane sorrycóż za psychologiczna głębia, umyj okna albo zrób coś równie pożytecznego, zamiast udawać, że wiesz, co piszesz i o czym!poczytaj troche z dziedziny socjolobiologii/psychologii/biologii i faktycznie stwierdzsz, ze to stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe…
aktor swietny jako partner to cos nie tak z nim jest,agresja zabije kazda milosc
to jego byłej żonie musi być strasznie miło to czytać…a jeszcze jak byli razem to powtarzał,że gdyby nie żona to skończyłby w rynsztoku(też mi się tak wydaje)
mi on mega przypomina roberta wieckiewicza
tylko dzieci są szczerze kochane sorry
uwielbiam go, jako aktora! i jako reżysera również, ale myślę sobie, że jest cholernie trudnym partnerem.
zajebisty jest, jeden z niewielu prawdziwych artystów…
gość, 14-12-12, 12:04 napisał(a):na stacji, lejąc paliwo, z papierosem? na stacji, lejąc paliwo, z papierosem nie zapalonym ? są jeszcze ludzie z olejem w głowie – Sean jest zajebisty gość !
jakie ma bajcepsy
na stacji, lejąc paliwo, z papierosem?
Uwielbiam go! Za to, ze wbrew zalewającej kino szmirze promuje dobre, ambitne kino i za to, ze jest genialnym aktorem:)
A może jednak byłeś kochany, tylko tak odurzony, że ten fakt do ciebie nie dotarł? Świetny aktor, atrakcyjny fizycznie mężczyzna, ale w najważniejszych sprawach osobistych jest chyba głupi jak but. Szkoda, mam nadzieję, że jeszcze znajdzie szczęście.
Im wszystkim się wydaje, że jak są wybitnymi artystami to mogą poniżać lub zaniedbywać swoje kobiety. Jeśli nie czuł się kochany, nie powinien tkwić w takim związku. Może po prostu jego samouwielbienie ograniczało mu postrzeganie samego siebie oraz partnerek w sposób obiektywny, a może jego największą miłością -czy może raczej pasją- jest kino, i to automatycznie stawiało jego związki na pozycji straconej… Byłam kiedyś z takim indywidualistą, bardzo męczące doświadczenie.
ludzie go sanują bo jest prawdziwy, szcere prawdiwy, yo ju adka cech wsrod aktorów… robet de niro to mistrz!
gość, 14-12-12, 09:26 napisał(a):nic dziwnego, skoro nie miał oporów przed biciem swoich kobiet. Może sam nie potrafi kochać.Bardzo trafny komentarz.
gość, 14-12-12, 09:50 napisał(a):ludzie go sanują bo jest prawdziwy, szcere prawdiwy, yo ju adka cech wsrod aktorów… robet de niro to mistrz!AHA
nic dziwnego, skoro nie miał oporów przed biciem swoich kobiet. Może sam nie potrafi kochać.
Lubie go jako aktora. Z nim przetrawie najgorszy filmowy gniot.
tak te kobiety były z nim bo go nie kochały i przez lata godziły sie na wybuchy złości