To ustalono ws. śmierci Łukasza Litewki. Żona sprawcy zabrała głos: “Nie chciał tego zrobić”
Dziś, 11 maja, o 19:55 na antenie TVN wyemitowany został odcinek programu „Uwaga!”, który poświęcony był tragicznemu wypadkowi posła Łukasza Litewki. W programie poruszono szczegóły dotyczące śmierci posła, który 23 kwietnia zginął tragicznie w wypadku drogowym między Sosnowcem, a Dąbrową Górniczą. Program „Uwaga!” ujawnił najnowsze informacje dotyczące śmierci posła i reakcji rodziny oraz osób bezpośrednio związanych z tą sprawą.
„Umarłam razem z nim”
Śmierć Łukasza Litewki, posła, który tragicznie zginął 23 kwietnia, wstrząsnęła opinią publiczną. Wypadek miał miejsce na odcinku drogi między Sosnowcem, a Dąbrową Górniczą, gdzie 57-letni kierowca potrącił posła, gdy ten jechał rowerem. Początkowo mężczyzna trafił do aresztu, jednak po wpłaceniu kaucji w wysokości 40 tysięcy złotych opuścił go. Cała sytuacja wywołała oburzenie wśród rodziny i bliskich zmarłego.
Śledztwo w sprawie wypadku wciąż trwa, a prokuratura domaga się ponownego aresztowania mężczyzny, którego wersja zdarzeń nie jest jeszcze w pełni potwierdzona. Dziennikarze programu „Uwaga!” szczegółowo przyjrzeli się sytuacji mężczyzny i podzielili się wstrząsającymi szczegółami dotyczącymi zarówno samego zdarzenia, jak i jego wpływu na rodzinę oskarżonego.
Partnerka Łukasza Litewki, Natalia, nie kryje ogromnego bólu, jaki towarzyszy jej po tej tragicznej stracie. W rozmowie z dziennikarzami programu „Uwaga!” wyznała, że jej życie od dnia wypadku zmieniło się na zawsze.
Nie ma takiej skali na tym świecie, która mogłaby opisać moją stratę. To strata bezgraniczna. Budzę się, płaczę i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, po prostu już nie istnieje. Umarłam razem z nim – dodała ze łzami w oczach.
Co mówi podejrzany o spowodowanie wypadku?
Wielu z nas wciąż zadaje sobie pytanie, jak doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka. Kierowca, który jest podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku, po wpłaceniu kaucji w wysokości 40 tysięcy złotych, opuścił areszt i wrócił do domu. Cała sytuacja wzbudza ogromne emocje i pytania. Co o wypadku mówi mężczyzna, który za niego odpowiada?
Reporterzy programu „Uwagi!” dotarli do podejrzanego mężczyzny i przeprowadzili z nim rozmowę. Choć początkowo nie chciał ujawniać swojego wizerunku, dziennikarz Tomasz Lusawa spędził z nim dwie godziny, rozmawiając o tym, co się wydarzyło. Pomimo, że kierowca nie chciał zdradzać szczegółów, dziennikarz jest przekonany, że nie było to celowe działanie.
Widziałem tego kierowcę, siedzieliśmy przy jednym stole. Rozmawiałem z nim przez dwie godziny. Nie zgodził się na rozmowę przed kamerą, bo jest bardzo wystraszony. Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie. Że to był wypadek. On nie chciał mówić o szczegółach, ale cały czas powtarzał, że nie chciał tego zrobić – mówił.
Tak dowiedziała się o wypadku żona podejrzanego kierowcy
ona 57-letniego mężczyzny, podejrzanego o spowodowanie tragicznego wypadku, który zakończył życie Łukasza Litewki, zdecydowała się na rozmowę z dziennikarzami, mimo obaw o własne bezpieczeństwo. Ze względu na napiętą sytuację, poprosiła o ukrycie swojej twarzy. Kobieta, choć była przestraszona, starała się bronić swojego męża zapewniając, że to, co się wydarzyło, było nieszczęśliwym wypadkiem.
Czekałam jak zwykle na męża, że przyjedzie po mnie do pracy. Już byłam brana, kiedy zadzwonił telefon. To było o wpół do drugiej. Ja go odebrałam, to wiedziałam, że nie przyjedzie po mnie(…) Mąż mówi, że nie pamięta tego zdarzenia – zdradziła w rozmowie.
Pomimo niepamięci mężczyzny o wypadku, jego żona zapewnia, że nie miałby on zamiaru nikogo skrzywdzić:
Nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka. Gwarantuję, nie zrobiłby tego. Żona 57-latka zapewnia, że jej mąż nie wiedział, że na drodze leży człowiek.
Kobieta zdradza, że po wypadku jej mąż wyszedł z samochodu, by sprawdzić, co się stało.
Myślał, że to jakiś ptak mu wleciał w szybę. Kiedy wyszedł, zobaczył rower i wtedy zorientował się, że coś jest nie tak. On nie wiedział, że tam leży człowiek, dopiero potem zauważył rower – mówi, obalając wszelkie sugestie o celowości zdarzenia.
W rozmowie z dziennikarzem „Uwagi!” wyjaśnia, że ma pełne zaufanie do swojego męża. W odpowiedzi na spekulacje o zamachu, które krążą w sieci, żona podejrzanego stanowczo odrzuca te teorie
To jest 25 lat życia wspólnego, to naprawdę wierzę. Nie uwierzę w żadne oskarżenia, które padają w mediach. To jest w ogóle bzdura. Jaki zamach?– zaznacza, podkreślając, że jej mąż jest „dobrym człowiekiem” i nigdy nie skrzywdziłby nikogo.
Znajomi zdradzają niepokojące szczegóły o jego zachowaniu
Po wielu próbach dotarcia do znajomych 57-letniego kierowcy, który jest podejrzany o spowodowanie tragicznego wypadku, udało się uzyskać ważne informacje o jego zachowaniu na drodze. Według słów jednego z rozmówców, kierowca nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, ignorując liczne sygnały od innych osób.
Wielokrotnie mówiłem mu: Idź do lekarza, zrób sobie badania, bo coś z tobą jest nie tak. A on zawsze dziwnie patrzył i dziwnie się uśmiechał – zdradza znajomy, który znał mężczyznę przez długi czas.
Znajomi kierowcy nie kryją zaniepokojenia jego sposobem jazdy, twierdząc, że nie był on odpowiedzialnym uczestnikiem ruchu drogowego.
Kolega mi opowiadał, że on prawie dwa razy do sklepu wjechał, bo zamiast jechać do przodu, wrzucił wsteczny. W ogóle nie uważał na drodze, był rozkojarzony, nieodpowiedzialny, a jego sposób jazdy był bardzo niebezpieczny. Wszyscy na niego krzyczeli, żeby uważał – mówi jeden ze znajomych 57-latka, sugerując, że mężczyzna mógł mieć problemy z koncentracją.








Czy jest gorsze słowo od tragedii.Taki młody,piękny, dobry Czlowiek.
On nie chcał tego zrobic ale mu kazali wiec zrobił