Wszyscy wybuchnęli śmiechem po jego słowach. Zaskakująco rozpoczął Orły
28. Gala Orłów miała miejsce właśnie dziś. Już od samego początku wydarzenie wzbudziło ogromne emocje. Prowadzący rozbawił wszystkich do łez.
28. Gala Orłów
Orły 2026 raz jeszcze skierowały światła jupiterów na najjaśniejsze punkty rodzimej mapy filmowej ostatniego roku. Gala, ciesząca się mianem „polskich Oscarów”, stała się forum dla uhonorowania artystów, których wizja i praca nadały ton polskiemu kinu w minionym sezonie.
Wieczór w Teatrze Polskim nie był jedynie plebiscytem popularności, lecz manifestem nowoczesnej kinematografii, która z coraz większą odwagą szuka nowych środków wyrazu. Data 9 marca zapisała się więc w kronikach nie tylko jako święto nagród, ale i moment refleksji nad ewolucją polskiej wrażliwości.
Gala Orłów 2026 rozpoczęła się z przytupem
Andrzej Konopka brawurowo otworzył galę, natychmiast zjednując sobie publiczność humorem i celnymi anegdotami z filmowego podwórka.
Żarty wymierzone w siedzące na sali gwiazdy raz po raz wywoływały kaskady śmiechu, a w pewnym momencie prowadzący podgrzał atmosferę, wspominając o dwóch powstających właśnie ekranizacjach “Lalki”.
My, aktorzy, żyjący aktorzy, ostatni aktorzy Wajdy, musimy pokazać młodym aktorom, że w życiu nie chodzi tylko o “lajki”, ścianki i nagrody. W życiu chodzi o coś więcej, (…) chodzi o Polskę podzieloną na dwa wrogie plemiona — na dwie “Lalki” walczące ze sobą, na śmierć i życie — mówił.
Andrzej Konopka rozbawił wszystkich
Następnie poprosił na scenę Dariusza Jabłońskiego, pełniącego funkcję prezydenta Polskiej Akademii Filmowej.
Wykorzystajmy tę galę, żeby zjednoczyć wokół silnego, charyzmatycznego lidera, którym jest nasz pan prezydent. Tak jest, pan prezydent zaszczyci swoją obecnością naszą galę za chwilę, tu na scenie. Dajcie brawa! Przed wami (…) prezydent Polskiej Akademii Filmowej — Dariusz Jabłoński — powiedział.
Dariusz Jabłoński pokusił się o krótki komentarz do humorystycznego wstępu swojego przedmówcy:
Najbardziej huraganowe otwarcie w historii Orłów.



