Zwyczajna – tak jest Alicja Bachleda-Curuś na okładce najnowszego Twojego Stylu.

Wywiad i towarzysząca mu sesja są oczywiście związane z promocją filmu Bitwa pod Wiedniejm (jak to kabareciarze mówią: „nie martw się, szkoły pójdą…”.

Alicja mówi jednak nie tylko o filmie, ale też o tym, jak normalnie wychowuje syna Henia i jaj polsko żyje w Stanach Zjednoczonych, gotując pomidorową i lepiąc pierogi.

– Na porządku dziennym są zupy – to chyba nasza polska tradycja, prawda? Henio lubi pomidorówkę, ale często robię też rosół albo grzybową. Od święta zdarza się, że lepię pierogi, robię bigos, gołąbki…
– Lubię pójść (…) do kościoła – dodaje.

To umiłowanie do zwykłych rzeczy wyniosła ponoć z domu.

– Ja się wychowałam w takim domu, że choć nam niczego nie brakowało, umieliśmy doceniać nawet najprostsze rzeczy. Na Mikołaja dostawałam zabawkę, banana i mandarynkę. I była radość. Raz na pół roku przychodziła paczka od babci ze Stanów. Cieszyliśmy się z każdego drobiazgu – kolorowych zabawek czy ubrań z second-handu – wyjaśnia.
W jej wypadku brzmi to bardzo wiarygodnie. To, co mówi, jest wyjątkowo spójne z jej wizerunkiem:

Czytaj więcej: Jesienna Alicja Bachleda-Curuś w Krakowie

&nbsp

Alicja Bachleda Curuś w Twoim Stylu: Gotuję pomidorową

Alicja Bachleda Curuś w Twoim Stylu: Gotuję pomidorową

Alicja Bachleda Curuś w Twoim Stylu: Gotuję pomidorową