Dom Margaret w Hiszpanii to była rudera: “Trauma”. Tyle ją kosztowała wymarzona willa
Margaret to nie tylko piosenkarka, ale także jurorka “The Voice of Poland”, która niedawno wraz z mężem Piotrem Kozieradzkim zakupiła dom w słonecznej Hiszpanii. Dom pary znajduję się w malowniczej miejscowości, a dokładnie w Costa del Sol. Gdy tylko ogłosili zakup od razu podkreślili, że kupili ruderę. Teraz Margaret postanowiła jasno i klarownie wypowiedzieć się na ten temat.
Margaret zdradziła, w jakim stanie był dom
Zamiast gotowego do zamieszkania domu para zakupiła lokum bardzo złym stanie. Jak zdradziła piosenkarka nie mieli budżetu na normalny remont, więc większość wzięli na siebie. Do ich obowiązków remontowych należało m.in. malowanie, zrywanie, oczyszczanie, wynoszenie i to wszystko daleko od domu i kraju.
Faktycznie stan tej chaty był bardzo zły, no i my przez to, że nie mieliśmy hajsu na taki normalny, proper remont z robotnikami, no to wszystko robiliśmy sami. […] To jest takie fajne uczucie, jak zrobisz coś własnymi rękami, jakoś inaczej to w sercu później siedzi – zdradziła w rozmowie z Plejadą.
Remont własnymi rękami i hiszpańskie realia
Margaret nie owijała w bawełnę, ponieważ to, co na początku mogło wydawać się „projektem życia”, w praktyce okazało się bardzo obciążające. Gwiazda przyznała, że ten remont był dla nich zwyczajnie traumatyczny, ponieważ musieli robić go sami. Do tego doszły realia pracy na miejscu, które nie zawsze sprzyjały szybkiemu działaniu.
To jest trauma. To jest po prostu traumatyczna sytuacja, bo my też sami robiliśmy ten remont. […] Malowaliśmy, ściągaliśmy to wszystko. To jest traumatyczne przeżycie. Jeszcze w Hiszpanii… ci Hiszpanie raczej nie są tacy najchętniejsi do pracy.
Marzenie o pięknym i gotowym domu legło szybko w gruzach, ponieważ nie było to takie łatwe jak wszyscy dookoła nich myśleli.
Teraz jest już po wszystkim
Na szczęście najgorsze jest już za nimi. W rozmowie z Plejadą zdradziła, że etap remontu mają zamknięty, a dom w końcu nadaje się do mieszkania. I choć emocje wciąż są świeże, to w jej słowach słychać ulgę, dumę i satysfakcję, że dopięli to do końca.
Już jesteśmy po remoncie. Jest super. Jest takie [przyp. red. przysłowie], że wykończymy mieszkanie albo siebie – podsumowała Margaret.
Teraz pozostaje ta „najfajniejsza” część, która wszyscy z nas kochają, czyli urządzanie i dopieszczanie wnętrz, żeby miały ich własny styl i charakter. Margaret nie ukrywa, że to etap, który daje najwięcej frajdy po całym stresie i wysiłku. W końcu ma własny kąt, który może zaprojektować tak jak się jej podoba.
Urządzanie nowego mieszkania, czyli najlepsza część przeprowadzki. Zgadzacie się? – opowiadała Margaret.
Wygląda więc na to, że hiszpańska „rudera” dostała drugie życie, a w środku został już nie tylko remontowy kurz, ale przede wszystkim osobisty sznyt Margaret i Piotra Kozieradzkiego.


To ta co się e. Ch aoolaxw k Olimpów Asia która jej W stawiają z majtek. ,obciach jak cholera. Jak nie ja Stefczyka m ch si c, to chociaż dupę nie okaże a,, artystów ja,, z niżej łasko….