Dramat na koncercie Skolima! Publiczność zamarła, gdy stało się to. “Postrzelili mnie”
Skolim to obecnie jeden z najpopularniejszych muzyków w Polsce. Nawet największe gwiazdy spotykają jednak chwile grozy. To, co się stało na jednym z jego koncertów, mrozi krew w żyłach. Potrzebna była natychmiastowa pomoc.
Kariera muzyczna Skolima
Konrad Skolimowski, szerzej znany jako Skolim, to niekwestionowany „król polskiego latino”, który dzięki chwytliwym rytmom i hitom takim jak „Wyglądasz idealnie” czy „Temperatura” na stałe zagościł na szczytach list przebojów.
Jego muzyczny fenomen potwierdza niespotykana wręcz pracowitość – po ubiegłorocznym rekordzie 503 koncertów, artysta planuje w tym roku podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej. Symbolem jego dominacji na scenie oraz jednoczącej siły muzyki ma być tegoroczny Sylwester, podczas którego Skolim wystąpi na scenach trzech konkurencyjnych stacji: TVP, Polsatu i Republiki.
Skolim to nie tylko muzyk
Warto podkreślić, że Skolim to postać wielowymiarowa, która sukcesy na scenie muzycznej sprawnie łączy z dynamicznym rozwojem w biznesie. Artysta z powodzeniem zadebiutował jako przedsiębiorca, otwierając w podlaskiej Czeremsze charakterystyczną, różową stację paliw, która kusi fanów nie tylko niskimi cenami, ale i autorskimi produktami.
Na tym jednak nie koniec jego ambicji – oferta biznesowa muzyka powiększyła się o Skolimową Villę Draco, luksusowy obiekt wypoczynkowy w Międzyzdrojach. Mimo statusu gwiazdy pop, Konrad nie zapomina o swoich aktorskich korzeniach. Choć dziś kojarzony jest głównie z hitami latino, wciąż pozostaje aktywnym członkiem obsady serialu „Barwy Szczęścia”. Fani granego przez niego Patryka mogą zacierać ręce, ponieważ zapowiedziano właśnie nowe, niezwykle emocjonujące wątki z udziałem tego bohatera.
Chwile grozy na koncercie Skolima
Rok 2024 dostarczył Skolimowi emocji, których długo nie zapomni. Podczas jednego z występów artysta przeżył prawdziwy moment grozy – w pierwszej chwili był przekonany, że padł ofiarą strzelaniny na scenie. Jego niepokój potęgował fakt, że zaledwie dobę wcześniej media obiegła wiadomość o zamachu na Donalda Trumpa. Jak wyznał w rozmowie z Radiem Eska, winowajcą okazał się… szerszeń.
Po ukąszeniu muzyk musiał na moment przerwać show, by przyjąć zastrzyk, jednak szybko wrócił do fanów. Skolim nie krył zdziwienia, gdy następnego dnia w sieci przeczytał plotki o odwołaniu koncertu, mimo że dokończył występ zgodnie z planem.
Dzień przed było postrzelenie Trumpa. Jestem na scenie, Dobczyce, Małopolska, pod Krakowem i nagle czuję (strzał w klatkę piersiową), mówię: “o kurczę, może mnie ktoś trafił”. Nie wiem, co się dzieje, wyobraźnia zaczyna działać. Podchodzę do Luxona, podnoszę koszulkę, jest czerwony ślad, mówię: “postrzelili mnie”. Schodzę na dół. Dobrze, że był ratownik medyczny, szybko skonfrontował to z tym, że najprawdopodobniej szerszeń ugryzł. Dostałem zastrzyk i po 10 minutach wbiegłem na scenę, zagrałem ponad godzinny koncert. Na drugi dzień nagłówki “Skolim po dwóch piosenkach wsiadł w helikopter i poleciał do domu”. Przykre to było – powiedział w wywiadzie dla Eski.




