Dramatyczny apel Jerzego Antczaka. Jadwiga Barańska w bardzo złym stanie
Izabela Janachowska o chorobie i swoim pobycie w szpitalu: „Zaczęło się od bólu głowy”
Jadwiga Barańska jest bardzo schorowana. Informacje o jej stanie zdrowia przekazał Jerzy Antczak – reżyser filmu “Nocy i dni”, w którym Barańska zagrała kultową rolę Barbary, a prywatnie jej mąż. Lata temu małżeństwo na stałe przeprowadziło się do Stanów Zjednoczonych.
Paulina Smaszcz walczy z chorobą: „Coraz mniej wyraźnie mówię, mam problem z twarzą”
Jadwiga Barańska ma problemy ze zdrowiem
Z wpisu Jerzego Antczaka na Facebooku czytamy, że jego żona Jadwiga Barańska mierzy się z poważnymi problemami z widzeniem, które mogą skutkować nawet utratą wzroku. Reżyser nie ukrywa, że przeżywa teraz bardzo trudne chwile.
Kochani Przyjaciele, długo walczyłem czy ujawniać stan zdrowia Jadzi, ale ponieważ jest mi mi bardzo ciężko na duszy podaje jaki stan rzeczy. Wiele tygodni temu pojawiło się u Jadzi schorzenie rogówki lewego oka Lekarze wydali diagnozę, że stan jest bardzo poważny i grozi jej utrata wzroku. Po pewnym czasie podobny syndrom odezwał się w drugim oku – zaczął reżyser.
Aby oderwać ją od złych myśli postanowiłem zgłosić do realizacji film dokumentalny pt „ Jadwiga i ja.” Jadwiga uznała ten tytuł za pretensjonalny i dodała – film pt. „Moi aktorzy” będzie lepszy. Konspekt scenariusza przesłałem w odpowiednie ręce i czekałem na odpowiedź. Minął miesiąc. Wokoło „Moich aktorów” zapanowało milczenie – napisała.
Dorota Wellman o chorobie, na którą nie ma lekarstwa: „Tracę wzrok, nie mogę mówić”
Na tym jednak cierpienie Jadwigi Barańskiej się nie kończy. Jakiś czas temu upadła przodem ciała na kamienie i straciła przytomność.
W szpitalu dokonano prześwietleń i okazało się , że jeden z kręgów jest nieco przesunięty, ponadto w prawym biodrze nastąpiło pęknięcie. Jeżeli przesuniecie kręgu okazało się możliwe, z uwagi na wiek (88) biodro nie może być operowane i trzeba czekać aż nastąpi samoistny zrost. Co może potrwać wiele miesięcy leżenia w łóżku. Do szpitala odwiozło Jadzie pogotowie ratunkowe, ale zgodnie z procedurami, droge powrotną do domu, trzeba odbyć własnymi środkami – tłumaczy.
Z aktorką jest coraz gorzej. Okazuje się, że ma niedowład prawej nogi: “Syn Mikołaj kupił inwalidzki wózek, za pomocą którego najpierw musieliśmy podwieść Jadwige do drzwi samochodu, aby potem usadzić na siedzeniu. Cały ten zabieg był niezwykle upokarzający, trudny i bolesny. Ponadto, widok Jadzi na wózku, wywołał ponure skojarzenie z Barbarą na wózku Szymszela! Ogarnął mnie i Mikołaja strach co będzie dalej. A dalej było coraz gorzej. Pękniecie biodra spowodowało niedowład prawej nogi i nieustanne bóle ujarzmiane mocnymi środkami”.

Wyznaje, że jego ukochana zamknęła się w sobie i nie chce dalej żyć:
Trzeciego dnia Jadzia powiedziała: „ Bóg dał mi tak wiele i dlatego wszystko inne, należy przyjmować z pokora.” I w tym jednym zdaniu jest cała Barańska, która dla dobra rodziny zrezygnowała z zawodu aktorskiego. Nastąpiły bardzo przykre dni. Jadwiga zamknięta w sobie leży nieruchomo na łóżku całymi godzinami z zamkniętymi oczyma. Któregoś dnia, nieoczekiwanie zapytała mnie: „Czy decydenci odpowiedzieli na temat scenariusza?” Odpowiedziałem gorzko: „Nie ma odpowiedzi.” Długo milczała poczem powiedziała cicho: ”Ano cóż, widocznie już nasz czas minął…”. Potem zamknęła oczy i zapadła w siebie – pisze Jerzy Antczak.
Izabela Janachowska o chorobie i swoim pobycie w szpitalu: „Zaczęło się od bólu głowy”
Na koniec przyznaje, że jego żona ma stany depresyjne i odmawia pomocy pielęgniarek i lekarzy: “Miałem straszną noc. Tłukły mi się po głowie koszmarne myśli. Melodramatyczne decyzje!! Jadzia budziła mnie albo Mikołaja po kilka razy. Wyraźnie objawiały się w niej stany depresyjne, bo obsesyjnie mówiła o śmierci Tomaszka oraz Janki Traczykównej. Ponadto odmawia obecności pielęgniarki, przyjmowania lekarstw oraz jedzenia. Najgorsze są jej decyzje odmowy wizyty w szpitalu aby dokonać prześwietlenia i ustalić, co jest łostatewcznym powodem pęknięcia biodra i niedowładu prawej nogi”.
Na moje i Mikołaja błagania odpowiedziała nieoczekiwanie: „Nie walczcie ze mna i pozwólcie mi odejść posłuszna decyzji hinduskiego przesłania”. „Ani dłużej ani krócej tylko tyle ile przeznaczył Bóg!”. Kochani Przyjaciele, błagamy wysyłajcie modlitwy i dobre wibracje, aby przywróciły Jadzi spokój myśli i pragnienie istnienia… Z miłością Jerzy i Mikołaj – zakończył Jerzy Antczak.


