Dziennikarka zginęła zastrzelona przed swoim domem.
Ta historia wstrząsnęła całym światem. Uwielbiana 38-letnia dziennikarka została brutalnie zamordowana w progu jej domu. Wciąż nie ustalono motywu zbrodni, a sprawca zbrodni pozostaje nieuchwytny.
Tragiczna historia Jill Dando wstrząsnęła światem
Jill Dando urodziła się 9 listopada 1961 roku w nadmorskim Weston-super-Mare w Wielkiej Brytanii. W dzieciństwie miała poważne problemy ze zdrowiem – już jako zaledwie trzyletnia dziewczynka przeszła operację serca po tym jak wykryto u niej zrośnięcie dwóch naczyń krwionośnych. Dziewczynka już wtedy była bardzo odważna, co widoczne było także w jej przyszłej karierze medialnej
Widzowie uwielbiali blondwłosą prezenterkę o niebieskich oczach. Dziennikarka słynęła ze swojego uroku, była ciepła, empatyczna i opanowana. Swoją karierę zaczęła dość standardowo, pisząc dla lokalnej gazety “Weston Mercury”.
Później pracowała dla stacji radiowej BBC Radio Devon, co pozwoliło jej zdobyć wielu fanów. W 1988 roku doszło do przełomowej zmiany w jej życiu – Dando zaczęła pracować w telewizji BBC. Widzowie widzieli ją w kilku popularnych programach stacji – porannym paśmie informacyjnym “Breakfast Time”, podróżniczym “Holiday” czy kryminalnym “Crimewatch”.
Jill Dando była ikoną walki z przestępczością
Program “Crimewatch” szczególnie przykuwał uwagę widzów BBC. Dzięki niemu Jill Dando dla wielu widzów stała się medialbym symbolem walki z przestępczością. W trakcie kolejnych odcinków prezenterka prowadziła rozmowy z śledczymi, rodzinami ofiar i opowiadałą o groźnych przestępcach. Jej program przyniósł dla świata wiele dobrego, a ona sama była doceniana za swoją empatię, zaangażowanie i wiarygodność w tym, co robi. Niestety, wkrótce wszystko miało się zmienić.
Wielka Brytania ją uwielbiała, porównując ją nawet do uwielbianej księżnej Diany, nie tylko z powodu jej wyglądu, ale także naturalnej charyzmy i zaangażowania w pomoc innym ludziom. Jej życie uczuciowe nie należało do łatwych. Przez kilkanaście lat była w związku z Bobem Wheatonem, montażystą i redaktorem pracującym dla BBC, a ich rozstanie było dla niej niezwykle bolesne. Niedługo przed śmiercią zaręczyła się z ginekologiem Alanem Farthingiem, z którym planowała już nawet ślub i dzieci.
W owym czasie Jill postanowiła nieco zwolnić i zmniejszyć intensywność swojej pracy, skupiając się na życiu prywatnym. W poniedziałek, 26 kwietnia 1999 roku doszło jednak do tragedii, która odbiła się szerokim echem także poza Wielką Brytanią. Dziennikarka wracała metrem od ukochanego do swojego domu, robiąc po drodze drobne zakupy. Jej dom zlokalizowany był przy Gowan Avenue w londyńskiej dzielnicy Fulham. Miała tam się zatrzymać jedynie na chwilę, później zmierzając do pracy, jednak nigdy tam się nie zjawiła.
Kto stoi za śmiercią Jill Dando?
Kiedy dziennikarka stała na schodach i miała już otwierać drzwi, doszło do zbrodni – padł jeden strzał, który zakończył życie Jill Dando. Sprawca najprawdopodobniej od dawna śledził dziennikarkę, a zbrodnia była starannie zaplanowana.
Nie mamy żadnych odcisków, żadnych śladów DNA, żadnych kamer. To jak zabójstwo ducha – mówił jeden ze śledczych.
Na miejscu nie zabezpieczono żadnych odcisków palców ani śladów DNA. Narzędzi zbrodni prawdopodobnie miało tłumik, ponieważ wystrzał nie zwrócił uwagi mieszkańców okolicy. Jedna z kobiet donosiła o mężczyźnie, którego wdziała niedługo przed zdarzeniem – choć było bardzo ciepło, ubrany był w czarny garnitur, a jego wzrok opisała jako “zimny”. Sporządzono portrety pamięciowe, jednak nadal go nie odnaleziono. Co więcej, nie był to napad rabunkowy, a morderstwo z zimną krwią – nic nie ukradziono.
To nie była zbrodnia z przypadku. To była egzekucja – relacjonowali śledczy.
Śledztwo było jednym z najgłośniejszych i najbardziej kosztownych przełomu wieków. Rodzina zmarłej, w tym jej narzeczony, była zdruzgotana. W 2000 roku zatrzymano Barry’ego George’a, który mieszkał w pobliżu Jill, a w przeszłości był skazany napaści seksualne.
Walka jego prawników trwała długo – po ośmiu latach odsiadki, w listopadzie 2007 roku Barry George został uniewinniony. Opinia publiczna nie wierzy jednak w dowody na jego niewinność, a on sam musiał się mierzyć z ostracyzmem. Śledztwo nadal trwa, jednak od lat pozostaje w martwym punkcie, polaryzując całą Wielką Brytanię i budząc kolejne sensacyjne teorie.

