Gdy nie chciała się zgodzić na randkę, przyjechał pod jej dom. Historia miłości Danuty Stenki i Janusza Grzelaka
Danuta Stenka kończy 64 lata. Czas się dla niej zatrzymał!
Poznali się w 1985 roku podczas przeglądu teatralnego w Toruniu. Już od pierwszego momentu obydwoje wpadli sobie w oko:
“Siedziałem ze znajomymi w klubie, a tu nagle wchodzi mój kolega z jakimś „zjawiskiem”. Musiałem zrobić strasznie głupią minę, bo od razu powiedział: „Odpuść sobie stary, to dziewczyna nie do zdobycia” – wspominał Janusz.
Z kolei Danuta przyznała, że gdy Janusz zaprosił ją na randkę… odmówiła ze strachu:
„Wkurzył mnie ten szczeniak – smukły, wysoki, wyglądał wtedy na nie więcej niż osiemnastkę. Wkurzył mnie, tym bardziej że wpadł mi w oko. Pomyślałam: spadaj, nie będziesz mi tu, synu, urządzał życia!. Uznałam, że jego bezczelność i tupet przekraczają wszelkie granice. I oczywiście odmówiłam. Ze strachu”.
Być może para nigdy nie skończyłaby razem, gdyby nie upór Janusza. Niezrażony odmową dalej walczył o uwagę Danuty i próbował przekonać ją, by poszła z nim na randkę. Gdy młodą aktorkę uhonorowano nagrodą za rolę w spektaklu “Białe Małżeństwo”, Grzelak natychmiast zadzwonił do Stenki z gratulacjami i zaproponował wspólny wyjazd na wakacje. Ona po raz kolejny odmówiła.
“Powiedziałem sobie: „O, nie!”. Sprawdziłem rozkład jazdy i za 20 minut, tak jak stałem, w podartych portkach, znalazłem się w pociągu do Szczecina. Adres miałem, ale źle zapisałem numer domu. W końcu stanąłem przed Danusią. Zaniemówiła. A potem padło niezapomniane: „Raz kozie śmierć” – wspominał w jednym z wywiadów Janusz.
Ostatecznie do wyjazdu doszło, a para zaczęła się spotykać. Przez pewien czas kursowali między Szczecinem i Toruniem, aż w końcu po studiach para zamieszkała razem w Poznaniu. Zdecydowali się jednak nie mieszać zobowiązań zawodowych z życiem prywatnym, dlatego pracowali osobno, w dwóch różnych teatrach:
“Nie chcieliśmy pracować na jednej scenie. To zbyt męczące, gdy zaciera się granica między życiem prywatnym a zawodowym. Pracując razem, chcąc nie chcąc, przenosi się teatr do domu, a dom do teatru; to nie sprzyja ani związkowi, ani pracy. W ogóle nie pojmuję, jak można mieć problem z sukcesem partnera. To oczywiste, że dzielimy się wszystkim — zarówno sukcesami, jak i porażkami” – mówił Janusz.
Stenka w jednym z wywiadów przyznała, że gdy Janusz po raz pierwszy przyjechał pod jej drzwi, poczuła, że to właśnie on zostanie jej mężem. Zamieszkanie razem zcementowało jej uczucie do Janusza:
“Spotkaliśmy się na festiwalu. Mój przyszły wówczas mąż zadzwonił do mnie, żeby mi przekazać, że dostałam nagrodę. Przyjechał do mnie, mimo że pracował wtedy w Toruniu, a ja w Szczecinie. Nie zapomnę tej myśli, która przeleciała lotem błyskawicy przez moją głowę, że to będzie mój mąż. Miałam tak po raz pierwszy w życiu. To było przekonanie, że rzeczywiście tak będzie. Nie wiem, dlaczego tak się stało, bo nie znałam tego człowieka na tyle dobrze, by móc układać sobie z nim życie nawet w wyobraźni, a jednak okazało się to prawdą. To był intuicyjny strzał. Dopiero, potem gdy okazało się, że we dwoje chcemy być z sobą i przeprowadzić się do jednego miasta, mieszkać ze sobą i wziąć ślub, zdałam sobie z tego sprawę i przypomniałam sobie, że rzeczywiście, od początku miałam to z tyłu mojej głowy. Ta myśl sobie tam leżała i nawet się nad nią nie zastanawiałam, bo traktowałam to jako pewnik. Nie zastanawiałam się nawet, co o tym wszystkim myśli ten chłopak. Przecież on być może nie miał wcale takich pomysłów na relację ze mną, a jednak ta pewność po raz pierwszy i jedyny w moim życiu się pojawiła.”
Para wzięła ślub w 1989 roku, jednak do dziś pozostaje on owiany tajemnicą. Dwa lata po ślubie, w 1991 roku Stenka dostała angaż w warszawskim Teatrze Dramatycznym. Jej mąż zdecydował się na ogromne poświęcenie i porzucił aktorstwo, by rodzina nie musiała dzielić życia między Poznaniem i Warszawą. Dodatkowo niskie zarobki nie pozwoliłyby im na normalne życie. Janusz został więc doradcą finansowym:
“Moje odejście od aktorstwa to nie był jakiś desperacki krok, tylko świadomy wybór. Gdybym został w teatrze, to za nasze dwie pensje nie bylibyśmy w stanie nawet wynająć mieszkania w stolicy, a co dopiero mówić o normalnym życiu. Postawiliśmy na rozwój żony. Wybór okazał się trafny”.
W połowie lat 90. na świat przyszło pierwsze dziecko pary, córka Paulina, później Wiktoria. Dziś obydwie są dorosłe, jednak nie zdecydowały się pójść w ślady sławnej matki.
W czerwcu 2000 roku Danuta Stenka i Janusz Grzelak odebrali “Srebrne jabłka” dla najpiękniejszej pary polskiego show-biznesu. Wyboru “Pary roku 1999” dokonali czytelnicy miesięcznika “Pani”.
Dziś para wciąż pozostaje razem i od ponad 30 lat tworzy szczęśliwe małżeństwo. Odkąd córki wyprowadziły się z domu, zakochani spędzają więcej czasu tylko we dwoje i poznają zupełnie nową stronę swojego związku. Aktorka przyznała też, że choć w swoim życiu wielokrotnie się zakochiwała, dopiero przy Januszu poczuła, że jest z właściwym mężczyzną:
„Zakochiwałam się wielokrotnie, ale przy Januszu po raz pierwszy i jedyny pojawiła się myśl, wręcz pewność, że ten człowiek będzie moim mężem. Ledwo go poznałam, prawie nic o nim nie wiedziałam, po prostu intuicja podpowiadała mi, że to moja druga połowa”.
Nie tylko dlatego nie oglądam takich filmów, seriali z Szeibal, z Barbarą Streisand( skądinąd świetną piosenkarką), wolę książki popularnonaukowe, kryminały ale w rozsądnej obsadzie
Bardzo dobrana para, jedynie nie rozumiem, dlaczego p. Danuta jest obsadzana w rolach amantek, bo nawet pomimo fryzury nie wiedzieć czemu tak okropnej (na Wampa)ma bardzo pospolitą urode..
I tak jest 1000 razy ładniejsza od Szeibal
To tylKo baba ze wsi z r stalowa c,
Także unia z sgulecxykna misją wyjątkowe szczęście,
Czy J.Grzelak jest młodszy ,czy tylko tak wygląda? Pytam ,bo nie mogę znależć w wikipedii.
Gratulacje. Unikat w dzisiejszych czasach.
FAGATA POBIŁA PSA BYŁEGO CHŁOPAKA PRZY OSTATNIM ROZSTANIU! NASTRASZYŁA GO, ŻE MA NA NIEGO RÓŻNE HAKI I NIE MOŻE O TYM POWIEDZIEĆ W MEDIACH!
NIECH AGATA FĄK PONIESIE KONSEKWENCJE ZA ZRANIENIE BEZBRONNEGO ZWIERZĘCIA!
Gratulacje i pozazdroscic, pozytywnie -oczywiscie:)