Po tym wywiadzie dla Playboya zrozumiecie, KIM NAPRAWDĘ jest Ania dla Lewego
Lewy zdradza, jak wygląda ich codzienne życie.
Robert Lewandowski (29 l.) udzielił wywiadu Playboyowi. Chyba jeszcze nigdy nie mówił tak dużo o swojej żonie (Anna Lewandowska). Z rozmowy rysuje się wizerunek “Lewej” bardzo silnej i samodzielnej.
Gdy twoja żona zaraz po ciąży pokazała, że jest w świetnej formie, spadła na nią lawina krytyki – zauważa redaktor Playboya. Co na to Lewandowski?
Może chodzi o to, że zawsze szukamy jakiegoś usprawiedliwienia, żeby samemu poczuć się lepiej? Jak znajdziesz u drugiej osoby słabszy punkt, to od razu jesteś bardziej dowartościowany. Moim zdaniem Ania chciała pokazać, że nawet po ciąży można zachować formę i czuć się kobieco. Zawsze można dać z siebie więcej, ale nie trzeba tego robić na siłę. Najwyraźniej komuś się to nie podoba. Nie skupiam na tym swojej uwagi – podkreśla Robert.
Kiedy się poznali – on grał w Zniczu Pruszków. Nie jeździłeś jeszcze wtedy Bentleyem – zauważa dziennikarz.
Bo to były jeszcze czasy błękitnego Fiata Bravo i gry w drugoligowym Zniczu… Ania od początku była bardzo samodzielna, sama na siebie zarabiała i wiedziała, jak chce pokierować swoim życiem. I ja, tak naprawdę, to dzięki niej się rozwinąłem jako człowiek i sportowiec. Obserwowałem ją i chciałem sobie podnosić poprzeczkę. W ogóle w Polsce mało kto rozumie, jak ważną rolę w życiu piłkarza odgrywa kobieta – mówi Lewy.
Po czym rozwija wątek:
Jak wracasz do domu po nieudanym meczu, to żona jest twoim pierwszym psychologiem. Tarczą, na której kumuluje się cała złość. Kobieta pomaga ci wyjść z dołka. Tego nauczyłem się za granicą – trudno osiągnąć sukces, gdy obok ciebie nie ma odpowiedniej osoby. Bez odpowiednio ustawionej psychiki daleko nie pociągniesz. Gdy wracasz do domu – obojętne czy z meczu, czy z kolejnej podróży, potrzebujesz wsparcia, ciepła albo zwykłej chwili spędzonej razem. Bez tego szybko robi się nieciekawie.
A co po porażce?
Ania jest sportowcem, ćwiczyła wcześniej karate, więc w pewnym sprawach rozumiemy się bez słów. Wie, kiedy trzeba po prostu poprawić mi humor, a kiedy zmotywować, żebym wziął się do roboty. Pełni bardzo ważną rolę – mówi Robert.
Okazuje się, że od Ani Lewandowskiej zależą sukcesy Roberta na boisku:
Jestem jej wdzięczny za to, że mnie wspiera, bo im lepiej jest w domu, tym łatwiej później na boisku. Po prostu przeszła razem ze mną całą tę drogę. Imponuje mi, że gdy zacząłem grać w Niemczech, ona ruszyła z własnymi projektami. Jest totalnym zaprzeczeniem typowej WAG – mówi piłkarz.
Lewandowski nie ukrywa, że jest szczęściarzem:
Zdarzyło mi się kilka razy usłyszeć od kolegów, że zazdroszczą mi mojej sytuacji. Z Anią mamy fajnie poukładane relacje, doskonale się rozumiemy i dużo rozmawiamy. Faktycznie u wielu piłkarzy życie układa się inaczej. Spotykają dziewczyny już w trakcie kariery, a wtedy nie zawsze udaje się znaleźć osobę, z którą naprawdę łączy cię coś więcej. Z drugiej strony, bycie partnerką piłkarza wcale nie jest takie proste – mówi.
Robert podkreśla, że bycie u boku piłkarza ma sporo wad:
Tak ci się tylko wydaje. A tak naprawdę życie wywraca ci się do góry nogami. Jedziesz w świat za swoim mężczyzną, ale trafiasz do zupełnie nowego świata. Nie znasz języka, kultury, nie masz jak pójść na studia albo do pracy. Nie każdy sobie z tym radzi – mówi Lewy.
To naprawdę nie jest życie dla każdej kobiety. Owszem, nagle możesz pozwolić sobie na więcej, kupić drogą torebkę, ale niekoniecznie to wystarcza do szczęścia. A zrozumieć sportowca nie jest tak łatwo. Ania nie ma z tym problemu, bo sama trenowała, a poza tym szybko znalazła dla siebie własną drogę. To mi się strasznie w niej podoba – zachwyca się Anią.
W końcu Robert opowiada o codziennym życiu swojej rodziny:
Przepraszam, jeśli kogoś rozczaruję, ale w rzeczywistości żyjemy jak normalna polska para. (…) Normalnie jemy, gotujemy, śpimy, sprzątamy, prasujemy i oglądamy telewizję (śmiech).
Na pytanie dziennikarza, czy po Klarze będzie syn, który zostanie piłkarzem, Robert odpowiada:
Myślisz, że urodzi się syn? Ja nie potrafię tego zaplanować. Aż takim perfekcjonistą nie jestem (śmiech). Ale nie wykluczam, że zdecydujemy się na kolejnej dziecko.
Cały wywiad z Robertem Lewandowskim znajdziecie w grudniowym numerze Playboya.