Romans Andrzeja Chyry z Magdaleną Cielecką zaczął się… dzięki żonie. Aktor kończy 61 lat
Był przykładnym mężem, potem „królem warszawskich nocy”. Przypominamy związki legendarnego aktora.
Andrzej Chyra świętuje dziś 61. urodziny. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów od lat budzi emocje nie tylko rolami na ekranie, ale i burzliwym życiem prywatnym.
Od małżeństwa z Martą Kownacką, przez dekadę w związku z Magdaleną Cielecką, aż po relację z młodszą o 24 lata Pauliną Jaroszewicz– jego historia miłosna to pasmo namiętności, kryzysów i nowych początków.
Andrzej Chyra nigdy nie uchodził za „grzecznego chłopca” polskiego kina, ale sam przyznawał, że najspokojniejszy okres życia przypadł na czas jego pierwszego małżeństwa.
Z Martą Kownacką, poznaną jeszcze w szkole teatralnej, wiódł życie ustatkowanego męża. To właśnie ona miała pomóc mu zdobyć jedną z przełomowych ról w filmie „Dług”.
Los jednak chciał inaczej. To Kownacka poznała go z Magdaleną Cielecką, zapraszając koleżankę na imprezę.
Spotkanie przerodziło się w romans, który szybko wywrócił życie Chyry do góry nogami. Para przez lata uchodziła za jedną z najpiękniejszych w polskim show-biznesie, ale ich dekada była daleka od sielanki.
Kryzysy, rozstania i powroty przeplatały się z plotkami o nocnych eskapadach aktora.
Magdalena Cielecka po latach wyznała w „Twoim Stylu”, że życie z nią nie jest łatwe, ale zawsze „warte wysiłku”. Chyra tymczasem zaczął coraz mocniej dryfować w stronę nocnego życia i artystycznego chaosu.
Nowy etap rozpoczął się dopiero w 2013 roku, gdy na planie filmu „W imię…” poznał Paulinę Jaroszewicz.
Młodsza o 24 lata asystentka reżysera odmieniła jego codzienność, a narodziny syna Tadeusza sprawiły, że z „króla klubów” Chyra stał się domatorem i oddanym ojcem.
Choć związek nie przetrwał, aktor nie ukrywa, że syn nadał jego życiu zupełnie nowy sens.
Choć Andrzej Chyra od lat uchodzi za jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, w życiu prywatnym zmagał się z demonami.
Sam otwarcie przyznał, że przez lata walczył z uzależnieniem od alkoholu. W szczerych wywiadach wyznawał, że dopiero pobyt w ośrodku odwykowym pozwolił mu spojrzeć na siebie z dystansu i zacząć odzyskiwać kontrolę.
Największym impulsem do zmiany okazał się jego syn Tadeusz.
Aktor podkreślał, że nie chciał, by chłopiec dorastał z obrazem ojca zniszczonego nałogiem.
,,Nie wyobrażałem sobie, że będzie miał przed oczami wizerunek ojca z przykrym oddechem”
– mówił.
Chyra nie ukrywa, że droga do trzeźwości była wyjątkowo trudna, ale dziś podkreśla, że od kilku lat żyje „na czysto”.
Dzięki temu, jak sam stwierdził, odzyskał ostrość widzenia i możliwość w pełni cieszenia się życiem. To doświadczenie nie tylko zmieniło jego codzienność, ale także stało się jednym z fundamentów, na których buduje swoją relację z synem.
Gnida dzieki zonie sie wybil alkoholik.Cielecka marna aktoreczka tylko znana z pokazywania zycia prywatnego chlania z gnida.Teraz matkuje tez na pokaz.To cala yelita/grubego/
Sok bok,msikasyacy n UKICY, YNTELYGEN POWINNO ES MY,
Co ona w tym m o bloczki wodziala
Cielecka mocno upolityczniona. Tuskowa