Wybrano najpiękniejszą kobietę świata. Tę gwiazdę kochają fani na całym globie
Tygodnik “People” po raz 27. wyłonił najpiękniejszą kobietę na świecie. Od 1990 r. magazyn wyróżnia międzynarodowe sławy tytułem “najpiękniejszych”. Przypomnijmy, że jego pierwszą zdobywczynią została Michelle Pfeiffer, a w ubiegłym roku z tytułem na okładce znalazła się Demi Moore. Na przestrzeni lat na okładce triumfowały także takie ikony jak m.in. Cindy Crawford, Julia Roberts, Angelina Jolie czy Beyoncé, które nie tylko zachwycały wyglądem, ale też wyznaczały trendy i wpływały na popkulturę.
Tym razem redakcja tygodnika “People” ponownie wskazała swoją zwyciężczynię i w tym roku tytuł „najpiękniejszej kobiety świata” trafił do Anne Hathaway. Aktorka, od lat uznawana za jedną z najbardziej charyzmatycznych gwiazd Hollywood, zachwyciła nie tylko urodą, ale i klasą, którą od lat konsekwentnie prezentuje na ekranie i poza nim.
Z tej okazji Hathaway wzięła także udział w wyjątkowej sesji zdjęciowej dla magazynu, przy okazji promując drugą część kultowego filmu “Diabeł ubiera się u Prady”, który po latach doczekał się kontynuacji. Powrót do świata mody, intryg i wielkich ambicji rozbudził ogromne emocje wśród fanów, a sama Hathaway ponownie wciela się w rolę, która przed laty przyniosła jej globalną rozpoznawalność.
Przypomnijmy, że Anne Hathaway to amerykańska aktorka, która od lat utrzymuje się w czołówce największych gwiazd Hollywood. Już na początku swojej kariery zwróciła na siebie uwagę rolą w filmie “Pamiętnik księżniczki”. Poza ty zagrała również w takich produkcjach jak m.in. “Ella zaklęta”, “Praktykant”, “Zakochana Jane”, “Jeden dzień”, czy “Nędznicy”, za których otrzymała Oscara. Przełomowym momentem w jej karierze była jednak rola w kultowym filmie “Diabeł ubiera się u Prady” z 2006 roku, gdzie zagrała u boku Meryl Streep.
Warto dodać, że w tym roku gwiazda świętuje swoje 25-lecie kariery filmowej. Z całkiem pokaźnym dorobkiem filmowym i bagażem doświadczeń 43-letnia Anne Hathaway dziś w pełni cieszy się życiem, stawiając na spokój. Dzięki temu z większą świadomością podejmuje kolejne kroki w karierze i cieszy się tym, co już osiągnęła.
“Kiedy zaczynałam, myślałam, że będę lepszą artystką, jeśli będę sobie stawiać wysokie wymagania. Teraz chcę po prostu cieszyć się życiem. Jestem na takim etapie życia, że nie chcę marnować czasu na stres. (…) Teraz najbardziej cenię sobie spokój. Ciężko go wywalczyłam i naprawdę to doceniam” – wyznała Hathaway na łamach tygodnika “People”.
Anne Hathaway tym razem pozwoliła sobie także na odrobinę prywaty i w kilku pięknych słowach nawiązała do swojego męża, Adama Shulmana. Aktorka przyznała, w rozmowie, że jego wsparcie miało ogromne znaczenie w jej życiu i karierze. Jak podkreśliła, bez niego nie byłaby w stanie osiągnąć tego, co ma dziś.
“Mam wielkie szczęście, że jest moim partnerem, z którym spędzam życie. Nawet jeśli nie wiedziałam tego przed ubiegłym rokiem, myślę, że teraz naprawdę to wiem, bo pomimo absolutnie wszystkiego, co robi, po prostu jest na swoim miejscu. Utrzymuje to w ryzach. Mam nadzieję, że to nie zabrzmi jak przechwałka, ale dla mnie to wymarzony partner. Co innego mieć marzenia. Co innego mieć kogoś, kto pomaga ci je spełniać. Absolutnie nie byłabym w stanie osiągnąć tego, co osiągnęłam, bez mojego męża” – mówiła aktora.
“Musisz poważniej podchodzić do dbania o siebie. Kiedy jesteś po czterdziestce, masz już okazję zobaczyć, jakie owoce przyniosły twoje decyzje z biegiem lat. Dzięki temu możesz ocenić, czy chcesz dalej postępować tak, jak dotąd, czy może jednak wprowadzić nowe zasady (…). Jedną z rzeczy, które lubię w byciu po czterdziestce, jest to, że już nie daję się tak ponosić emocjom. Kiedyś zupełnie nie rozumiałam powiedzenia »Podchodzić do czegoś z dystansem«. Dla mnie nie było żadnego dystansu. Musiałam o niego zawalczyć i bardzo go doceniam” – wyznała również Hathaway dla tygodnika “People”.