Jarosław Bieniuk o tym, jak radzi sobie ze śmiercią Ani i samotnym ojcostwem

bieng-R1 bieng-R1

Jarosław Bieniuk do tej pory unikał wywiadów i nie mówił za dużo o tym, jak radził sobie ze śmiercią Ani Przybylskiej. Nie pojawił się nawet na promocji biografii Ania tłumacząc, że to dla niego za trudne. Teraz, po 3 latach od utraty ukochanej, otworzył się w wywiadzie dla portalu wemen.pl.

Oliwia Bieniuk już tak nie wygląda (Instagram)

Wiele zawdzięcza swojemu zamiłowaniu do sportu. To dzięki temu nauczył się, aby nigdy się nie poddawać.

Po śmierci Ani było podobnie. Wiedziałem, że jeśli wtedy się poddam, to skończy się moje życie. A nie mogłem na to pozwolić. Przecież mam trójkę dzieci.

Wyznaje, że bardzo pomogła mu pomoc psychologów.

Korzystałem z pomocy psychologów. Nadal to robię. Ale to pomoc tylko na zasadzie rozmowy. Podczas spotkania nawet z najlepszym psychologiem na świecie też nie uzyskasz odpowiedzi na pytanie „dlaczego tak się stało?”. Na terapii możesz sobie pomóc poznając mechanizmy myślenia, które w traumatycznych sytuacjach zwykle się pojawiają. Kiedy jesteś ich świadom, wiesz jak się bronić, żeby nie wejść w ślepy zaułek. Tylko tyle możesz dla siebie zrobić.

Jarosław Bieniuk rozstał się Martyną Gliwińską?

Jarosław wychowuje samotnie trójkę dzieci: Oliwię, Szymona i Jana. Na szczęście może liczyć na wspacie bliskich.

Mama jest dla mnie ogromnym wsparciem w prowadzeniu domu. Robi dla nas zakupy i obiady (wspaniale gotuje!). Tata odciąża mnie w logistyce. Przy trójce dzieci mam tak dużo zajęć dodatkowych, że samemu nie dałbym rady tego ogarnąć. Fantastyczne jest to, że oprócz praktycznej pomocy od rodziców, mam też wsparcie emocjonalne. Dzieci są najbardziej zżyte właśnie z moją mamą, która praktycznie u nas mieszka.

Jakim jest ojcem?

Chyba nie jestem surowy, ale staram się być konsekwentny. Na przykład wprowadziłem zasadę, że o godzinie 21 wszystkie telewizory mają być wyłączone i dzieciaki idą spać. Bo inaczej na drugi dzień trudno je dobudzić.

Jarosław spędza dużo czasu ze swoimi dziećmi.

Z Oliwią chodzę na koncerty, z Szymonem dzielę pasję do sportu, a Jaś wciąż jest “przytulakiem”. 

Jarosław Bieniuk o tym, jak radzi sobie ze śmiercią Ani i samotnym ojcostwem

Jarosław Bieniuk o tym, jak radzi sobie ze śmiercią Ani i samotnym ojcostwem

Jarosław Bieniuk o tym, jak radzi sobie ze śmiercią Ani i samotnym ojcostwem

Jarosław Bieniuk o tym, jak radzi sobie ze śmiercią Ani i samotnym ojcostwem

Zaczynamy rok szkolny ! Chyba się cieszymy 😁

Post udostępniony przez Jaroslaw Bieniuk (@jaretpalmer)

No musiałem wrzucić te zdjęcie … #pieknydzien😊☀️ #konieclata #rowery #dzieci #zabawa #sopot #plaża #lody

Post udostępniony przez Jaroslaw Bieniuk (@jaretpalmer)

   
10 Komentarze
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze

Usta Bieniukówny są ohydne, i sorry ale wracając do Maryli to w czym widzicie podobieństwo bo fakt młoda jest córką Anki ale napewno nie kopia, i jakoś nie ma nic w niej nadzwyczajnego niż w innych nastolatka h, oprócz tego że ja ciągle wychowała ie tak naprawdę za nic. A kobyle usta nie każdy lubi…

Bardzo ładne dzieci im wyszły

Anna była super ALE już jej NIE MA. Panie Bieniuk – Its time to MOVE ON.

Zabijacie zycie w tym młodym człowieku .ONA UMARLA .ON musi zyc dalej .Dlaczego On musi tesknic ,myslec i umierać po woli z milosci .,która Wy mu narzucacie .Zal ,ze ze względu na opinie publiczna musi poswiecic swoje zycie i nie wytrzymal presji i krytyki otoczenia .Kobieta ,która była przy nim ,może dalaby mu szczęście ..,ale Wy ja przepędziliście .Mam nadzieje ,ze Pan Bieniuk posłucha własnego serca …Ania nie była taka cudowna partnerka ,wystarczy spojrzeć na ich wspólne zdjęcia ,,,Mdli mnie jak widze ciagle jej zdjęcia …zrobiliście z niej meczennice

Te dzieci są piękne

Jak tak porównuje Ankę do naszych WAGs, to ona serio była wyjątkowa. Nie sposób być taką matką i żoną jak się jest żoną Kowalskiego,ale w zgniłym środowisku sportowców i celebrytek “normalność” to nie lada wyczyn, to jak być czystym wśród narkomanów, wbrew pozorom nieliczni dadzą radę. Jak słyszę czasem jak kobiety narzekają na trudy wychowawcze jednego, dwójki dzieci to znów widzę Ankę jako mega wyjątkową osobę. Czesto bez partnera, z trójką dzieci,częste przeprowadzki, dodatkowo dorabianie na reklamach, kilka filmów, a miała też czas dla przyjaciół i w domu ponoć błysk. Serio nie znam nawet jednej kobiety co by tyle udźwignęła, znam takie co mają jedno dziecko, nie pracują i rzekomo brak im czasu dla siebie, a męża codziennie mają w domu do pomocy.

Corka caly ojciec, a ten syn z tylu to kopia Anny. Szol jaki podobny.

Dobrze,że może liczyć na rodzicow, nie każdy ma to szczęście są tacy co samotnie wychowują kilkoro.

Najpier matka, siostra, a teraz on spowiadaja sie prasie.

Fajna Rodzinka . Zycze Wam duzo szczescia.