MOCNY wpis Julii Wróblewskiej o zaburzeniach psychicznych: Zraniłam się w rękę ściskając klucze, bo nie czułam bólu
Julia Wróblewska, która zyskała ogromną popularność jako dziecko m.in. dzięki roli w filmie “Tylko mnie kochaj”, dziś jest dorosłą, 21-letnią kobietą. Niestety – nie do końca poradziła sobie ze sławą w tak młodym wieku. Dziś zmaga się z depresją i stanami lękowymi. Opisała swoje zaburzenia, jakimi jest dysocjacja i derealizacja.
Julia Wróblewska pokazała LEKI, które bierze! „By mój stan psychiczny był stabilny”
Julia Wróblewska o swoich zaburzeniach psychicznych
Julia Wróblewska jakiś czas temu pokazała, jakie bierze leki – ich ilość była naprawdę spora. Regularnie uczęszcza również na psychoterapię. Dziś aktorka czuje się lepiej, nauczyła sobie radzić ze swoją chorobą. Z obserwatorami podzieliła się tym, przez co przechodzi w związku z zaburzeniami osobowości.
Depersonalizacja- jest to stan oderwania od rzeczywistości, swojego ciała oraz jak jest to napisane w nazwie, osoby.
Moje pierwsze doświadczenia z nią były przerażające. Do dziś pamiętam gdy wracałam ze szkoły i stałam na stacji metra. Dostałam wiadomość, która niestety zawierała „trigger” czyli tzw zapalnik, przez który pojawia się u mnie ogromny stres i lęk. W pewnym momencie zaczęło kręcić mi się w głowie. Moje nogi były jak z waty. Świat zaczęłam widzieć jak przez VR, przyglądałam się swoim dłoniom, nie czułam dotyku na skórze. Miałam wrażenie, że jestem niewidzialna. Że ludzie żyją swoim życiem, a ja tak naprawdę nie istnieję, bo przecież nie czuję prawda? Chcąc usiąść na ławce upadłam obok, świat się rozmazywał. Dopiero po ok. 20 minutach wszystkie zmysły zaczęły działać poprawnie.
Julia wyznała, że gdy jest w dużym stresie, potrafi nie pamiętać ostatnich godzin czy minut.
Niestety w ogromnym stresie potrafię doznać również połączenia z amnezją, nie pamiętać kilku minut, godzin. Ewentualnie „zniknąć” patrząc się w jeden punkt, dopóki ktoś mnie nie obudzi z tego stanu. Patrzeć w lustro i zastanawiać się „kim jest ta osoba, która się na mnie patrzy?” Wyjść z ciała i widzieć siebie z punktu widzenia 3 osoby.
Opisała również, co się z nią dzieje, gdy znajduje się w stanie derealizacji.
Doznaję dziwnych odczuć, myśli, twarde rzeczy wydają się dla mnie jak gąbka.Raz zraniłam się w rękę ściskając klucze, bo wydawały się tak miękkie, że nie czułam bólu (…) Oba stany były dla mnie na początku przerażające. Nie wiedziałam czym są, dlaczego je mam. “To psychoza?”, “Zwariowałam”, “A co jak stracę kontrolę?”, “Co jak ludzie zobaczą?”
Cały wpis Julii przeczytacie niżej:
https://www.instagram.com/p/CCLdm_XnXIQ/?utm_source=ig_web_copy_link



To wina rodziców. Pchając malutkie dziecko w brutalny polski showbiznes chyba dobrze wiedzieli co ja czeka? Żadna dorastająca dziewczynka nie wytrzyma takiej fali hejtu, jaka ja spotkała. Ciągle uwagi o wyglądzie, jakieś ataki, komentarze, które dziecko czyta na swój temat i w nie wierzy. Trzeba było zapewnić jej psychologa, coacha, ochronę, uzgodnić warunki z mediami. A tak? Hulaj dusza piekla nie ma.
Biedna 🙁 za młodo wpuszczona w show biznes . Wycofaj się dziewczyno wycisz znajdź czas na normalne zajęcie !!! Pracuj fizycznie i wyciszając dusze . Módl się i odejdź od stresu !!! Znajdź dobrych ludzi i przyjaciół !!! Współczuje z serca !!!
Czyli dziewczyna ma za dużo kasy i wolnego czasu ……. !
Redakcjo: derealizacja i depersonalizacja to nie są jej zaburzenia, tylko OBJAWY zaburzeń lękowych, to trochę co innego, bo to brzmi jakby miała schizofrenie, a ona ma takie objawy na skutek lęku, to nie są zaburzenia psychotyczne same w sobie, tak przynajmniej zrozumiałam
Też mam w rodzinie taką osobę, która utrzymywana przez męża miała dużo wolnego czasu i z tych nudów i nieustannego dogadzania sobie nawymyślała sobie chorób. Czasami wystarczy wziąć się do roboty i człowiek nie ma czasu na depresje
Niektórzy ludzie są tak skupieni na sobie, że nie widzą niczego poza czubkiem własnego nosa i “tworzą” w swoich głowach niesitniejące problemy
Tak kończą dzieci-gwiazdy. Dalej drodzy rodzice pchajcie swoje dzieci do show biznesu
Niestety coraz więcej osób cierpi na różnego rodzaju zaburzenia i niestety nie pójdzie ich przepracować bo zwyczajnie nie ma wiedzy co się z nim dzieję a przede wszystkim wstydzi się. Bądźcie ludzie trochę bardziej życzliwi dla innych
Może to nie lans tylko taka forma Radzenia sobie z problemem.
Aaa no tak… teraz bedzie specjalistka od zdrowia psychicznego i bum! lans na “chorobie”. A ja proponuje wszystkim tym “chorym” na skupieniu sie na innych tak samo jak na sobie dotychczas – idzcie pomagac do schroniska, do hospicjum, czy zapiszcie sie na inny wolontariat. Zapowiadam wam, ze depresje, czy inne depersonalizacje odejda w mgnieniu oka!
Dziewucha od malego skupiona na forsie, na sobie, zdemoralizowana, bez zadnego przykladu, to jak ma czuc siebie? Jak ktos nie pielegnuje duszy, to jak ma siebie czuc? Co wy myslicie? Ze wezmiecie magiczna pigulke od psychiatry i magicznie ta pigulka uczyni was lepszymi ludzmi? Pigula wam nic nie da! Trzeba nad soba pracowac! Tylko ze ludziom sie nie chce! WEzcie sie za siebie w koncu, zamiast wypisywac farmazony. Ani nie macie wysokiego IQ, ani pewnie doktoratu, czy innego tytulu naukowego, ani tworczy nie jestescie, to jak chcecie miernoty byc lepszymi ludzmi?
Dobra, Wróblewska…. A teraz wypie…. j!!!!