“Nieprzytomna, podłączona do aparatury”. Beata Tadla przyjęła namaszczenie chorych. Była w krytycznym stanie
Beata Tadla podzieliła się wstrząsającym wyznaniem. Od śmierci dzielił ją dosłownie krok. Przyjęła namaszczenie chorych, kiedy leżała podłączona do aparatury.
Beata Tadla – dziennikarska droga
Beata Tadla to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarek, prezenterek telewizyjnych i radiowych, której kariera rozkwitała przez dekady w czołowych mediach. Swoją drogę rozpoczęła w radiu, ale największą sławę przyniosła jej praca w telewizji, zwłaszcza w roli głównej prowadzącej serwisy informacyjne. Widzowie kojarzą ją przede wszystkim z programów takich jak “Wiadomości” TVP1 oraz “Fakty” TVN, gdzie przez lata budowała wizerunek profesjonalistki i osoby o wysokiej wiarygodności.
Jej działalność nie ogranicza się jednak tylko do newsów; Tadla dała się poznać również jako autorka książek, ceniona wykładowczyni akademicka, a także uczestniczka programów rozrywkowych (jest m.in. zwyciężczynią “Tańca z gwiazdami”).
Beata Tadla rozczulająco o mężu: „Jesteśmy bardzo do siebie podobni!”
Beata Tadla była trzykrotnie zamężna
Życie prywatne Beaty Tadli obfitowało w burzliwe zmiany na przestrzeni lat, zanim odnalazła stabilizację. Dziennikarka ma za sobą trzy małżeństwa. Jej pierwszy, zawarty jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności, okazał się krótkotrwały. W 2001 roku poślubiła Radosława Kietlińskiego, a owocem tego związku jest jej jedyny syn, Jan, urodzony w tym samym roku.
Choć para rozeszła się w 2014 roku, syn publicznie przyznał, że rozstanie rodziców przyjął z ulgą. Po rozpadzie relacji z prezenterem Jarosławem Kretem, w życiu Beaty szybko pojawił się Michał Cebula, przedsiębiorca związany z sektorem energetycznym (wiceprezes ds. pracowniczych w Enea Operator).
Beata Tadla podzieliła się szczerym wyznaniem odnośnie tego, dlaczego nie zdecydowała się na ponowne bycie matką. Stoi za tym smutna historia.
Beata Tadla otwiera studio pilatesu w Warszawie. Sprawdziliśmy CENY!
Beata Tadla przyjęła namaszczenie chorych
Mimo odnalezienia szczęścia w małżeństwie, Tadla nie zdecydowała się na powiększenie rodziny. Decyzja ta była podyktowana traumatycznymi doświadczeniami zdrowotnymi związanymi z porodem jej syna, Jana. Po przyjściu na świat dziecka, dziennikarka stanęła na progu śmierci z powodu rozwijającej się w jej organizmie sepsy. Krytyczny stan był tak poważny, że przyjęła nawet sakrament namaszczenia chorych.
Po cesarskim cięciu zaczęła się 40-stopniowa gorączka, leżałam pod dwiema kołdrami i drżałam z zimna, natychmiast rozwinęło się obustronne zapalenie płuc. Posłuszeństwa zaczęła odmawiać wątroba, nerki, serce było powiększone, a ciało pokryte wybroczynami. Byłam nieprzytomna, podłączona do aparatury, rodzice przy moim szpitalnym łóżku, noworodek u teściów. Potem ksiądz z namaszczeniem chorych i nieustająca walka o rozpoznanie bakterii. Walka o życie. Trochę to trwało… – wyznała w nawiązaniu do 31. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej.
Po przejściu kryzysu zdrowotnego, Beata Tadla szczegółowo opisała późniejszy przebieg wydarzeń oraz długi i trudny proces rekonwalescencji. Dziennikarka relacjonowała, jak długo zajęło jej odzyskanie pełni sił i powrót do zdrowia po poważnej chorobie.
Przeżyłam, ale do sił wracałam bardzo długo. Swojego synka mogłam zobaczyć po trzech tygodniach od narodzin. O karmieniu piersią nie było mowy. Trzeba było rehabilitować nawet płuca. Rana po operacji nie mogła się zagoić przez długie miesiące. Rana w głowie przez kilka lat, bo sepsa spowodowała paniczny lęk o życie, strach przed szpitalem i kolejną ciążą – dodała.
