Olivier Janiak zapytał Jarosława Bieniuka, kto pomaga mu opiekować się dziećmi
Po śmierci Anny Przybylskiej, jej mąż, Jarosław Bieniuk, został z dziećmi sam. Oczywiście w wychowaniu wnuków pomagali dziadkowie, jednak piłkarz musiał zmierzyć się z bardzo trudnym zadaniem – w końcu sam cierpiał, a musiał być także wsparciem dla swoich dzieci.
Zobacz: Oliwia Bieniuk, córka Anny Przybylskiej komentuje na profilu Martyny Gliwińskiej
Ostatnio Bieniuk coraz częściej pojawia się w towarzystwie przyjaciółki, Martyny Gliwińskiej.
Jarek udzielił niedawno wywiadu Olivierowi Janiakowi. Prezenter zapytał Bieniuka, kto pomaga mu wychowywać dzieci.
Najważniejsza przy dzieciach jest logistyka. Oczywiście instytucja babci i dziadka jest niezastąpiona. Sam wiesz Olivier, że w przypadku dzieci ważniejszy od luksusu jest komfort – powiedział w rozmowie z Olivierem Janiakiem.
Zobacz: Czego faceci często nie rozumieją w naszym zachowaniu?
Ojciec na medal?


[b]gość, 15-06-16, 08:30 napisał(a):[/b]Kiedyś słyszałam z dobrych źródeł, że gdy jeszcze Ania Przybylska żyła to Bieniuk ją zdradzał…widywany był w klubach z młodymi dziewczynami. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale teraz….Urodzilam sie, mieszkam i pracuje w Gdansku. Jestem mloda osoba przed 30, jak kazdy mlody czlowiek wyjde czasem ze znajomymi do klubu.Nie gadaj glupot o Jarku bo on Ani nigdy nie zdradzil!! Tak naprawde Ania z nim wyszla , znala sie z Siwiec wiadomo jaki to typ kobiety. Ale ani Ania ani Jarek nie zdradzali sie.Natomiast na temat Martyny G. o niej to w Sopocie najwiecej osob moze powiedziec interesujacych rzeczy jak i o jej siostrze.Dziewczyna lubila sie zabawic lubi luksusowe komfortowe zycie, nie jest typem kobiety jaka byla Ania. Dla mnie to nie przetrwa dziewczyna ma 25 lat lubi imprezowac np ze znana w sopocie Julia D. Czy taka osoba moze miec dobry wplyw na Oliwie czy przekaze jej dobre wzorce jakimi w zyciu kierowala sie Ania? szczerze watpie
[b]gość, 14-06-16, 23:35 napisał(a):[/b]Faceta to zaraz kobiety bronią ale jakby chodziło o kobietę ktora tak postąpiła to byscie tu ja zniszczyły nie wiem czemu ale kobiety dla kobiet sa okropne faceci miedzy sobą tacy nie saZgadzam się. Może to jakiś instynkt, kobiety nawet w internecie potrafią zachowywać się jakby rywalizowały o samca. te wszystkie niedorzeczne kłótnie o to czy faceci wolą niskie czy wysokie kobiety, biuściaste czy te skromniej wyposażone. Ostatnio w modzie bronienie Johnnego Deppa za wszelką cenę, jakby nie był ćpunek i alkoholikiem, który zostawił wieloletnią partnerkę i dzieci dla innej d*py – nie, dla fanek to nie ma znaczenia, na Heard wieszają psy, a Johnnego wszystkie tylko by głaskały po główce, że taki biedny, zmarnowany przez złą harpię. Ja sama największych przykrości w życiu zaznałam od kobiet. Czasem uda się zbudować mocną więź między dziewczynami, ale rzadko kiedy jest to takie “braterstwo krwi”, o jakim śpiewał Bruce Springsteen. Ogólnie rzecz biorąc, niestety, TRUST NO B*TCH.
Wszyscy kibicujemy temu Panu,życząc mu powodzenia .Czas wreszcie na odrobinę szczęścia,po tej wielkiej tragedii,jaka spotkała jego rodzinę.
Kiedyś słyszałam z dobrych źródeł, że gdy jeszcze Ania Przybylska żyła to Bieniuk ją zdradzał…widywany był w klubach z młodymi dziewczynami. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale teraz….
Faceta to zaraz kobiety bronią ale jakby chodziło o kobietę ktora tak postąpiła to byscie tu ja zniszczyły nie wiem czemu ale kobiety dla kobiet sa okropne faceci miedzy sobą tacy nie sa
Masz racje, zwlaszcza, ze on 4 miesiace po jej smierci z ta blondyna byl na koncercie Kravitza, jachcie znajomych, hotelach…. qrwiarz i tyle, stracila szacunek calkowicie.[b]gość, 14-06-16, 21:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.1,5 roku od momentu postawienia diagnozy do śmierci to nie jest “dłuższy czas”, tym bardziej, że oni walczyli do końca, wiele się działo przez ten czas, na pewno nie dopuszczał do siebie myśli o najgorszym…i co z tego, że dała mu ” zielone światło”, jak to ma się do jego uczuć, wiadomo, że nie chciała, żeby rozpaczał całe życie, ale, ze pół roku zajmie mu żałoba, to chyba nawet ona by się nie spodziewała, to brak szacunku dla zmarlej, mnie by było nawet głupio przed dziecmi i przed teściami, to po prostu nie wypada…[/quote]
Jego zycie. Jego zaloba. Jego sumienie. Nikt nie powinien go osadzac. Przez tyle lat byli z p. Ania szczesliwi….. 3 dzieci….. zadnego newsa nie bylo w prasie o kryzysie czy rozstaniu. Napewno bardzo przezyl jej smierc i napewno nadal za nia teskni, ale zycie toczy sie dalej. Jest mlodym facetem. Niech ulozy sobie zycie. The end.
[b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.1,5 roku od momentu postawienia diagnozy do śmierci to nie jest “dłuższy czas”, tym bardziej, że oni walczyli do końca, wiele się działo przez ten czas, na pewno nie dopuszczał do siebie myśli o najgorszym…i co z tego, że dała mu ” zielone światło”, jak to ma się do jego uczuć, wiadomo, że nie chciała, żeby rozpaczał całe życie, ale, ze pół roku zajmie mu żałoba, to chyba nawet ona by się nie spodziewała, to brak szacunku dla zmarlej, mnie by było nawet głupio przed dziecmi i przed teściami, to po prostu nie wypada…
To ile ma nosić żałobę? 5lat? 10?
[b]gość, 14-06-16, 17:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 15:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 15:28 napisał(a):[/b]A może Ania sobie tego życzyła.. tępe dzidy …Co to ma do rzeczy? Jakby ci ktos umierajacy powiedzial abys pokochala szybko kogos innego to tak latwo by ci to przyszlo po takich slowach? Serio? Mi by tego typu slowa otuchy osoby odchodzaej nie pomogly wcale szybciej uporac sie ze strata. Tylko o to chodzi, ze normalny czlowiek, ktory kogos kocha a go stracil, raczej nie pozbiera sie tak szybko.[/quote]Dokładnie, pół roku to nic. Mnie by pewnie siłą odklejali od pomnika męża,bo bym tam pewnie mieszkać chciała. Pocałunki, sex po kilku miesiącach? Niewyobrażalne. Jesli mój mąż miałby po takim czasie mieć inną miłość,to bym się teraz spakowała i wypisała z tego pseudo-związku.[/quote]A skąd wy wiecie, że on z tą kobietą jest związany? Może naprawdę jest jego przyjaciółką? Wy uwielbiacie snuć teorie bez konkretnych dowodów.
Jarosław Bieniuk nie był jej mężem, tylko partnerem. Ta kobieta jemu pomaga wychowywać dzieci, ja po śmierci ukochanego również chciałabym pomocy przy wychowywaniu dzieci..
Żałobę ma się w sercu, nie w kalendarzu. ROZUMIECIE to jak chcecie.
[b]gość, 14-06-16, 17:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 15:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 15:28 napisał(a):[/b]A może Ania sobie tego życzyła.. tępe dzidy …Co to ma do rzeczy? Jakby ci ktos umierajacy powiedzial abys pokochala szybko kogos innego to tak latwo by ci to przyszlo po takich slowach? Serio? Mi by tego typu slowa otuchy osoby odchodzaej nie pomogly wcale szybciej uporac sie ze strata. Tylko o to chodzi, ze normalny czlowiek, ktory kogos kocha a go stracil, raczej nie pozbiera sie tak szybko.[/quote]Dokładnie, pół roku to nic. Mnie by pewnie siłą odklejali od pomnika męża,bo bym tam pewnie mieszkać chciała. Pocałunki, sex po kilku miesiącach? Niewyobrażalne. Jesli mój mąż miałby po takim czasie mieć inną miłość,to bym się teraz spakowała i wypisała z tego pseudo-związku.[/quote]Dokladnie, przeciez to swiadczy o powierzchownosvi tego zwiazku!
[b]gość, 14-06-16, 15:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 15:28 napisał(a):[/b]A może Ania sobie tego życzyła.. tępe dzidy …Co to ma do rzeczy? Jakby ci ktos umierajacy powiedzial abys pokochala szybko kogos innego to tak latwo by ci to przyszlo po takich slowach? Serio? Mi by tego typu slowa otuchy osoby odchodzaej nie pomogly wcale szybciej uporac sie ze strata. Tylko o to chodzi, ze normalny czlowiek, ktory kogos kocha a go stracil, raczej nie pozbiera sie tak szybko.[/quote]Dokładnie, pół roku to nic. Mnie by pewnie siłą odklejali od pomnika męża,bo bym tam pewnie mieszkać chciała. Pocałunki, sex po kilku miesiącach? Niewyobrażalne. Jesli mój mąż miałby po takim czasie mieć inną miłość,to bym się teraz spakowała i wypisała z tego pseudo-związku.
A może Ania sobie tego życzyła.. tępe dzidy …
[b]gość, 14-06-16, 14:19 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 13:10 napisał(a):[/b]Dla mnie też to jest przesada, poł roku po śmierci zony spotykał sie juz z tą dziewczyną wszyscy to wiedza . W sumie jego sprawa, ale jak o tym mysle, to wydaje mi sie takie troche niesmaczne.Bo ludzie bardziej rozpaczali po śmierci jego partnerki niż on…zresztą rozpaczaja do dziś… A on? Pół roku ogarnął się i tyle taki jest facet![/quote]W tym nie ma absolutnie nic zlego. ale tak samo jak w przypadku Borkowskieg- gadaja, jaka to byla milosc ich zycia a po takim czasie gotowi na nowe uniesienia? Nikt niczego nie wypomina, po prostu niech wobec tego nie ukrywaja, ze nic specjalnego ich z partnerkami nie laczylo. Ludzie chca wierzyc w prawdziwa milosc i nie lubia takiego oklamywania, tylko tyle.
[b]gość, 14-06-16, 15:28 napisał(a):[/b]A może Ania sobie tego życzyła.. tępe dzidy …Co to ma do rzeczy? Jakby ci ktos umierajacy powiedzial abys pokochala szybko kogos innego to tak latwo by ci to przyszlo po takich slowach? Serio? Mi by tego typu slowa otuchy osoby odchodzaej nie pomogly wcale szybciej uporac sie ze strata. Tylko o to chodzi, ze normalny czlowiek, ktory kogos kocha a go stracil, raczej nie pozbiera sie tak szybko.
Nigdy po tam człowieku nie widziałam rozpaczy po śmierci partnerki… Bardzie ludzie rozpaczali i rozpaczaja do dziś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
[b]gość, 14-06-16, 13:10 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 12:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 12:24 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote][/quote]A co ty masz do czyjejś miłości? Patrz na swoje życie, nie wiesz wszystkiego na temat obcej osoby, to sobie daruj mędrkowanie[/quote]Moge napisac co mi sie podoba, od tego jest forum. Czego nie rozumiesz? Napisz do kozaka aby darowal sobie medrkowanie i wszystkie artykuly i generallnie wystosuj apel aby wzyscy ludzie swiata przestali sie odzywac bo ty tak chcesz.[/quote]Dla mnie też to jest przesada, poł roku po śmierci zony spotykał sie juz z tą dziewczyną wszyscy to wiedza . W sumie jego sprawa, ale jak o tym mysle, to wydaje mi sie takie troche niesmaczne.[/quote]Bo ludzie bardziej rozpaczali po śmierci jego partnerki niż on…zresztą rozpaczaja do dziś… A on? Pół roku ogarnął się i tyle taki jest facet!
[b]gość, 14-06-16, 12:24 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote][/quote]A co ty masz do czyjejś miłości? Patrz na swoje życie, nie wiesz wszystkiego na temat obcej osoby, to sobie daruj mędrkowanie[/quote]Moge napisac co mi sie podoba, od tego jest forum. Czego nie rozumiesz? Napisz do kozaka aby darowal sobie medrkowanie i wszystkie artykuly i generallnie wystosuj apel aby wzyscy ludzie swiata przestali sie odzywac bo ty tak chcesz.
[b]gość, 14-06-16, 12:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 12:24 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote][/quote]A co ty masz do czyjejś miłości? Patrz na swoje życie, nie wiesz wszystkiego na temat obcej osoby, to sobie daruj mędrkowanie[/quote]Moge napisac co mi sie podoba, od tego jest forum. Czego nie rozumiesz? Napisz do kozaka aby darowal sobie medrkowanie i wszystkie artykuly i generallnie wystosuj apel aby wzyscy ludzie swiata przestali sie odzywac bo ty tak chcesz.[/quote]Dla mnie też to jest przesada, poł roku po śmierci zony spotykał sie juz z tą dziewczyną wszyscy to wiedza . W sumie jego sprawa, ale jak o tym mysle, to wydaje mi sie takie troche niesmaczne.
[b]gość, 14-06-16, 10:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote][/quote]Fajne opinie… Co wam do tego z kim i jak szybko po śmierci ukochanej sypia? – Jego sprawa. Ze związku w związek wskakujemy bardzo szybko, dlaczego śmierć mamy rozpamiętywać latami? Przecież żal i pustka i tak już nigdy nas nie opuszczą a czas nie uleczy takich ran a jedynie przyzwyczai do bólu. Niech facet żyje jak chce – w szczęściu, już dość się nacierpiał.
[b]gość, 14-06-16, 10:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote][/quote]A co ty masz do czyjejś miłości? Patrz na swoje życie, nie wiesz wszystkiego na temat obcej osoby, to sobie daruj mędrkowanie
Oskarżacie go o brak żałoby, bo spotyka się z kobietą? Nikt nie wie jakie relacje ich łączą, co do siebie czują. Może to być przyjaciółka a ludzie już dorabiają sobie scenariusz zbrodni.Facet jest jeszcze stosunkowo młody, ma dzieci, które potrzebują matki. Nikt nie może się postawić na jego miejscu, nikt nie wie co przeszedł, z jakim bólem się zmaga. Domyślam się, że jest wspaniałym ojcem, który robi wszystko żeby zapewnić swoim dzieciom dobrą przyszłość. Jeżeli nawet jak piszecie PÓŁ ROKU PO ŚMIERCI ANI ANIOŁA znalazł kogoś kto jest godny miłości to dlaczego nie? Bo źle to wygląda, bo ludzie będą gadali? Gdyby to była seks zabawka to na pewno nie dałby się fotografować z lafiryndą na mieście z dzieciakami. Opamiętajcie się, dajcie ludziom się kochać i w miłości żyć. Bo nie ma nic piękniejszego w życiu jak miłość i właśnie to uczucie sprawia, że wiemy po co nam to życie. Pozdrawiam wszystkich, którzy żyją na pokaz, dla sąsiadów.
[b]gość, 14-06-16, 11:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote][/quote]Fajne opinie… Co wam do tego z kim i jak szybko po śmierci ukochanej sypia? – Jego sprawa. Ze związku w związek wskakujemy bardzo szybko, dlaczego śmierć mamy rozpamiętywać latami? Przecież żal i pustka i tak już nigdy nas nie opuszczą a czas nie uleczy takich ran a jedynie przyzwyczai do bólu. Niech facet żyje jak chce – w szczęściu, już dość się nacierpiał.[/quote]Ale z czym ty masz problem? Czy ja mu zabraniam zyc po swojemu? Mam prawo napisac co mysle i tyle – ze to nie byla zadna milosc skoro pol roku po smierci ukochanej osoby on ma juz kolejna ukochana osobe. Z czym masz taki problem? Mam siedziec cicho i tylko chwalic bo ty tak chcesz?
Nie ma miejsca we wspólnej dwojga serc przestrzeniDla barier, przeszkód. Miłość to nie miłość, jeśli,Zmienny świat naśladując, sama się odmieniLub zgodzi się nie istnieć, gdy ją ktoś przekreśli.O, nie: to znak, wzniesiony wiecznie nad bałwany,Bez drżenia w twarz patrzący sztormom i cyklonom –Gwiazda zbłąkanych łodzi, nieoszacowanejWartości, choćby pułap jej zmierzył astronom.Miłość to nie igraszka Czasu: niech kwitnąceRóże wdzięków podcina sierpem zdrajca blady –Miłości nie odmienią chwile, dni, miesiące:Ona trwa – i trwać będzie aż po sam skraj zagłady.Jeśli się mylę, wszystko inne też mnie łudzi:Że piszę to; że kochał choć raz któryś z ludzi. – tyle w temacie znajdowania sobie nowego partnera/nowej partnerki po śmierci ukochanej osoby.
[b]gość, 14-06-16, 10:25 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?[/quote]
no na medal, jak wszyscy samotni rodzice. zwykle to są samotne matki. i chyba każdy wie jak wygląda samotne wychowywanie dziecka, bo większość zna przynajmniej kilka takich przypadków w swoim otoczeniu. niestety on nie jest w jakiejś niesamowicie niezwykłej sytuacji 🙁 samotne rodzicielstwo to jest standard.
[b]gość, 14-06-16, 10:22 napisał(a):[/b]Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.A co to znaczy dac komus zielone swiatlo? Jakby mi umierajacy partner dal zielone swiatlo to co mi z tego? Mialoby byc mi niby lzej wtedy? Latwiej byloby mi wskoczyc do lozka nowemu? albo jakby mi nie dal zielonego swiatla to znaczy, ze wtedy mam dluzej rozpaczac? Niewazne czego chce umierajaca osoba, przeciez i tak bedziemy zyc po swojemu. Ja pytam o jedno – co to za milosc kiedy face pol roku po smierci ukochanej osoby juz sypia z inna?
Żałobę przeżywa się po śmierci danej osoby..a nie za życia. ..
[b]gość, 14-06-16, 10:14 napisał(a):[/b]ZAGLĄDACIE DO ŁOŻKA? MOZE JEST TYLKO PRZYJACOLKA, MA PRAWO DO ZYCIA, I NIC NAM DO TEGOW porzadku, a ja mam prawo napisac co mysle – od tego jest forum. dlaczego wszyscy maja prawa tylko osoby krytykujace cos na kozaku zawsze sa uciszane? Jest artykul. jest miejsce do napisania co sie uwaza na dany temat – dlaczego ludzie jak ty zawsze maja z tym problem?
ZAGLĄDACIE DO ŁOŻKA? MOZE JEST TYLKO PRZYJACOLKA, MA PRAWO DO ZYCIA, I NIC NAM DO TEGO
Ania chorowała od dłuższego czasu, więc mąż miał okazję “przeżywać żałobę” znacznie dłużej, niż się nam wydaje. Poza tym skąd wiecie czy sama nie dała mu zielonego światła na szybkie pozbieranie się po jej odejściu? Kochała go, więc mogła chcieć jak najlepiej dla niego i wspólnych dzieci. Jego rozpacz i tak nie przywróciłaby jej życia. Świat nie jest czarno-biały.
Ma prawo do życia. …ale na żałobę tez powinien mieć czas…
już sobie przygruchał pocieszycielkę ech porządnych facetów już nie ma na tym świecie
długo nie rozpaczał po śmierci żony skoro pół roku po, był już w nowym związku
[b]gość, 14-06-16, 10:01 napisał(a):[/b]już sobie przygruchał pocieszycielkę ech porządnych facetów już nie ma na tym świecieZ jednej strony ma prawo sobie ukladac znowu zycie i nie musi miec depresji do konca swoich dni. Z drugiej strony zawsze zastanawiam sie nad jednym – co to za milosc, gdzie czlowiek czuje motyle w brzuchu pol roku czy rok po smierci niby milosci swojego zycia? Kurde, ja po smierci partnera dlugo bym sie nie pozbierala a co dopiero myslec o amorach z kims zupelnie nowym… Tyle wspomnien, te dzieci kazdego dnia pewnie przypominaja mu o konkubinie, czlowiekowi zwala sie na glowe wiele obowiazkow, ktore teraz musi wykonywac sam, a tu mimo wszystko ma czas, energie i nastroj na igraszki z nowa laska tak szybko? Nie rozliczam, po prostu analizuje i staram sie zrozumiec roznice miedzy ludzmi. Niestety tej roznicy nie rozumiem. Ja bym na pewno potrzebowala wiecej czasu aby pogodzic sie ze strata. Jesli kogos kochasz to raczej nie jestes w stanie pokochac po roku kogos nowego zwlaszcza po smierci, gdy uczucie nie wygaslo naturalnie (jak po rozstaniu), tylko wydarzyla sie najgorsza tragedia w zyciu… No co, zycze mu szczescia.