Paris Hilton znalazła sobie nową maskotkę – to przewodnik duchowy. Oczywiście gwiazdka nie omieszkała pokazać go światu. Razem wybrali się na zakupy.

Nowy „kumpel\” (WY)dziedziczki wybierał dla niej lektury – wszystkie dotyczące religii, medytacji i innych modnych rzeczy.

Następnie udali się do kawiarni, gdzie guru nakazał Paris zdjąć diamentowy naszyjnik i dać go pierwszej lepszej osobie.

Spytana, dlaczego oddała biżuterię, Hiltonówna odparła:

– Ponieważ największym darem jest dawać.

Taaak, tę kwestię pewnie powtarzała w domu kilka razy, podobnie jak ostentacyjne pokazywanie diamentowego wisiorka, aby całość wypadła przekonująco.

– Niech Cię Bóg błogosławi – powiedziała wręczając nieznajomej dziewczynie biżuterię.

Co zrobiła dziewczyna? Gotowa była oddać podarunek paparazzim.

Śmierdzi pozerstwem, ale to przynajmniej coś nowego, a udawanie to jedyna rzecz, do której można się przyczepić. Czyli jakby nie było Parysia robi coś pozytywnego – rozbawia nas!