Preselekcje do Eurowizji za kilka godzin, a w sieci odważne słowa. To może wpłynąć na wyniki
Do polskich preselekcji do Eurowizji zostało już niewiele czasu, jednak zamiast ekscytacji wśród fanów pojawia się coraz więcej wątpliwości. Krytyczne głosy dotyczą przede wszystkim zmiany formuły wyboru reprezentanta Polski, rezygnacji z finału na żywo oraz sposobu głosowania. Eksperci zwracają uwagę, że tegoroczny proces może osłabić emocje wokół wydarzenia.
Zmiany w formule preselekcji
W połowie lutego Telewizja Polska potwierdziła pojawiające się wcześniej w mediach informacje dotyczące zmian w tegorocznych preselekcjach do Eurowizji. Największym zaskoczeniem okazała się rezygnacja z finału na żywo, który przez lata był ważnym elementem wyboru reprezentanta Polski.
Zamiast koncertu transmitowanego na żywo widzowie zobaczą wcześniej nagrane występy finalistów. Program zostanie wyemitowany w TVP1 w sobotę 7 marca o godz. 17:35. Dla wielu fanów konkursu to spora zmiana, ponieważ preselekcje były dotąd wydarzeniem, które oglądano wspólnie, komentując występy artystów i emocjonując się wynikami.
Nowością jest także dwustopniowy system głosowania. Oprócz klasycznego televotingu SMS-owego pojawiło się głosowanie internetowe za pomocą aplikacji TVP VOD. To właśnie ono budzi dziś najwięcej pytań i wątpliwości.
Fani mówią o „głosowaniu w ciemno”
Najwięcej kontrowersji wzbudza fakt, że głosowanie online odbywa się jeszcze przed emisją programu telewizyjnego. W praktyce oznacza to, że część widzów musi podejmować decyzję nie widząc scenicznej prezentacji utworu. To właśnie ten aspekt najmocniej krytykują eksperci związani z Eurowizją. Zwracają uwagę, że konkurs od lat opiera się nie tylko na samej piosence, ale również na całym widowisku m.in. choreografii, scenografii i charyzmie artysty.
Jako społeczność fanów i dziennikarzy eurowizyjnych nie rozumiemy, dlaczego po tak udanych preselekcjach w zeszłym roku, które były chwalone w środowisku, TVP zrezygnowała z tej formy – mówi Maciej Błażewicz, założyciel serwisu Dziennik Eurowizyjny i członek polskiego oddziału OGAE.
Ekspert podkreśla, że w Eurowizji ważny jest cały sceniczny przekaz. Tymczasem w aplikacji dostępne są jedynie nagrania audio utworów.
Na Eurowizji nie ocenia się tylko i wyłącznie utworu, ale przede wszystkim to, co artysta chce pokazać. Tam liczy się cały pakiet. Takie aplikacje działają w różnych krajach, ale raczej w momencie, gdy już znamy występ. A tutaj głosuje się tak naprawdę na nie wiadomo co – mówi Maciej Błazewicz.
Pojawiają się pytania o bezpieczeństwo głosowania
Wątpliwości dotyczą także samego mechanizmu oddawania głosów w aplikacji. Część osób zwraca uwagę na potencjalne luki w systemie oraz brak jasnych informacji o zabezpieczeniach.
Bardzo szkoda, że w TVP VOD nie ma możliwości głosowania na podstawie fragmentów występów, które przecież były nagrane przed emisją – zauważa Mieszko Czerniawski, twórca internetowy zajmujący się tematyką Eurowizji.
Jego zdaniem taka forma głosowania utrudnia rzetelną ocenę artystów. Ekspert wskazuje również na możliwe problemy techniczne.
Trudno rzetelnie i sprawiedliwie oceniać szanse kandydata na Eurowizji, skoro nie wiemy, czy jest on w stanie zaśpiewać swoją piosenkę. A przecież historia Polski na Eurowizji uczy nas, że to wcale nie jest takie oczywiste. Choć komunikat w aplikacji mówi o limicie trzech głosów, ja oddałem ich pięć. I to bez żadnych dodatkowych rozwiązań technologicznych – zaznacza.
Kolejnym zarzutem wobec tegorocznych preselekcji jest sposób komunikowania zmian przez Telewizję Polską. Zdaniem ekspertów zabrakło spójnej strategii informacyjnej.
Rozpoczęcie zgłoszeń dopiero w listopadzie, znienacka, z zaledwie trzema tygodniami dla artystów na przygotowanie utworu. Każdą kolejną zmianę regulaminu ogłaszała nie telewizja, a „anonimowy informator” na łamach portali plotkarskich. TVP przez miesiąc od ogłoszenia stawki milczała w temacie selekcji do Eurowizji. I dopiero na dzień przed wcześniej ogłoszoną datą finału, oficjalnie przesunięto go na marzec. Taka komunikacja nie buduje zaufania i sympatii do projektu preselekcji – dodaje Mieszko Czerniawski.
Eurowizja to ogromne emocje
Na jeszcze inny aspekt całej sytuacji zwraca uwagę Karol Nowakowski, miłośnik Eurowizji i dziennikarz show-biznesowy. Jego zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie technologii, ale także sposobu przeżywania samego wydarzenia.
Głosowanie cyfrowe jest wygodne, ale emocjonalnie dużo słabsze niż moment oddawania głosu w trakcie transmisji. W Eurowizji liczy się rytuał – wspólne oglądanie, komentarze w mediach społecznościowych, napięcie przy ogłaszaniu wyników. Jeśli tego brakuje, proces staje się bardziej administracyjny niż widowiskowy – ocenia Nowakowski.
Ekspert zwraca uwagę, że brak koncertu na żywo może wpłynąć na odbiór całego wydarzenia.
Jeśli nie ma spektaklu na żywo, a decyzja zapada „w tle” pojawia się przestrzeń na spekulacje. Jeśli jednak wynik okaże się kontrowersyjny, model wyboru stanie się pierwszym oskarżonym – podkreśla.
Zdaniem Karola Nowakowskiego inne kraje pokazują, że preselekcje mogą być pełnoprawnym wydarzeniem medialnym. Ekspert wskazuje jako przykład kraje skandynawskie.
Największy problem to brak spójnej koncepcji. W poprzednich latach, nawet przy kontrowersjach, istniała jakaś historia. W tym roku komunikacja jest reaktywna, a nie proaktywna. W Szwecji preselekcje są budowane jak pełnoprawny format rozrywkowy z własną marką i dramaturgią. Tam widz ma poczucie, że uczestniczy w czymś większym niż tylko wyborze piosenki. To narodowy pop zryw. Dziś widz oczekuje dialogu, a nie komunikatu – podkreśla.
Kto powalczy o wyjazd na Eurowizję?
Reprezentanta Polski na Eurowizję 2026 poznamy w niedzielę 8 marca o godz. 10:00 w programie „Pytanie na śniadanie”. Ostateczny wynik będzie połączeniem głosowania online oraz głosowania SMS.
O wyjazd do Wiednia walczą:
- Alicja Szemplińska – „Pray”,
- Anastazja Maciąg – „Wild Child”,
- Basia Giewont – „Zimna woda”,
- Jeremi Sikorski – „Cienie przeszłości”,
- Karolina Szczurowska – „Nie bój się”,
- Ola Antoniak – „Don’t You Try”,
- Piotr Pręgowski – „Parawany tango”,
- Stasiek Kukulski – „This Too Shall Pass”,
Jak podkreślają eksperci, jeśli zwycięzca okaże się wyrazisty i konkurencyjny na międzynarodowej scenie to kontrowersje wokół samego procesu wyboru mogą szybko zejść na dalszy plan. Jednak na kilka dni przed ogłoszeniem wyników emocje wśród fanów są wyjątkowo gorące.




