Tak wyglądał remont nowej willi Rozenek. Doszło do absurdalnej sytuacji
Ostatnio media obiegła wieść, że willa, którą przez lata wynajmowała Rozenek-Majdan ponownie trafiła na sprzedaż. Teraz Małgorzata zdradziła sekrety zmian, jakie wprowadziła. Tak wyglądał remont!
Willa wynajmowana przez Rozenek jest na sprzedaż
Słynna warszawska rezydencja, będąca owocem wizji projektowej Wojciecha Modesta Amaro i jego żony Agnieszki, znów czeka na nowego nabywcę. Dom, który przez pewien czas był azylem dla Małgorzaty Rozenek-Majdan i jej rodziny, to synonim prestiżu w sercu Wilanowa.
Posiadłość o powierzchni ok. 300 m² zachwyca amerykańskim stylem, gdzie przestronne, jasne wnętrza harmonizują z wyrafinowanymi detalami. Choć cena nieruchomości została niedawno skorygowana z 10,9 mln zł na 9,8 mln zł, oferta wciąż pozostaje propozycją wyłącznie dla najbardziej wymagających inwestorów, ceniących unikalną historię i najwyższy standard wykończenia.
Rozenek o remoncie Willi
Posiadłość, na którą ostatecznie zdecydowała się Małgorzata, teoretycznie była ideałem – w pełni urządzona i gotowa do wprowadzenia się bez żadnych nakładów pracy. To właśnie wizja uniknięcia uciążliwego remontu przekonała Radosława Majdana do propozycji żony.
Szybko jednak wyszło na jaw, że „gotowy dom” wcale nie oznacza dla gwiazdy końca prac, bo ta już zaplanowała szereg zmian.
To był w ogóle totalny twist, bo długo ubiegaliśmy się o pozwolenia. Jak je w końcu dostaliśmy, to kupiliśmy inny dom. Ja mówię do Radzia: słuchaj, ten dom jest świetny, wprowadzamy się po prostu ze szczoteczkami do zębów i koniec. No i Radzio się zgodził, wszystko super, bo to było takie kuszące. Po czym oczywiście remont trwał pół roku, jak nie dłużej, ale dom jest idealny. Ten mój perfekcjonizm bywa męczący na etapie remontu, ale już na etapie po remoncie każda z tych uwag, która wtedy wydawała się idiotyczna i nie ukrywam, że Radzio już parę razy mówił, bym nie przesadzała i nie wymyślała, spowodowała, że mam teraz taką satysfakcją — opowiadała Rozenek-Majdan “Faktowi”.
Rozenek-Majdan miała jasną wizję posiadłości
Małgorzata Rozenek-Majdan chciała, żeby każdy szczegół domu był wyjątkowy i odpowiadał jej oczekiwaniom. Nie chciała iść na żadne ustępstwa, nawet mimo tego, że niektóre elementy nie były pierwszą potrzebą. Dała za przykład grill – pomimo, że nigdy nie lubili tej formy spędzania czasu, gwiazda wymarzyła sobie taki sprzęt i nie dała za wygraną.
Wiedziałam, że to jest dom, w którym nie chcę iść na kompromisy. (…) Chciałam dokładnie te płytki, dokładnie ten kamień, dokładnie ten marmur, ściągaliśmy różne rzeczy specjalnie z zagranicy, co przedłużało w ogóle sam proces. Opowiem ci o największej bzdurze. Każdy, kto nas zna, wie, że nie jesteśmy rodziną grillującą. Przez siedem lat w ogóle nie jedliśmy mięsa przecież, więc w naturalny sposób ta cała kultura grillowania nas omijała. Poza tym za grillowanie odpowiada u nas w rodzinie facet, a Radzio jakoś nie ma takiego vibe’u gościa, który przekłada steki.
I dodała:
Ale, słuchaj, wymarzył mi się grill i nie wiem dlaczego! Po prostu poczułam, że pasuje do tego naszego ogrodu. Wiedziałam, że chcę z tej jednej konkretnej firmy, ale nie dlatego, że to jest najlepszy grill, tylko dlatego, że on mi się najbardziej podobał. No i się zaczęło. Ja go oczywiście zamówiłam, potem się okazało, że jakiejś części brakuje. Ta część musiała jechać skądś. Potem się okazało, że ja sobie wymyśliłam jakieś drzwiczki… — kontynuowała.
Małgorzata Rozenek zaznacza, że przeprowadzka jej rodziny do nowej posiadłości umknęła uwadze wielu osób. Gwiazda nie odczuwała bowiem potrzeby publicznego chwalenia się nowym lokum. Co więcej, mimo licznych zaproszeń ze strony stacji lifestylowych, konsekwentnie odmawiała pokazania wnętrz swojego domu przed kamerami.
Od maja już go mieliśmy, ale jeszcze nie mieszkaliśmy, bo się ogród kończył, a zależało mi, żeby się wprowadzić, jak już wszystko będzie skończone ze względu też na komfort psów. (…) I najlepsze jest to, że jak mieliśmy wprowadzić się w maju 2025 r., to realnie wprowadziliśmy się chyba we wrześniu. Ja w październiku wyjechałam na miesiąc na Sri Lankę, więc nawet nie miałam czasu się tym domem nacieszyć. Później wróciłam w listopadzie, Boże Narodzenie, pełno rzeczy, dużo się działo po drodze. (…) Śmieję się, że ten dom spowodował, że moje aspiracje zawodowe siadły, bo ja mam tak ogromną przyjemność z tego, że jestem w tym domu, że się w nim budzę… — dodała.




