Zbagatelizował objawy, a teraz dramat. Poważne problemy zdrowotne znanego wokalisty
Przez dekady był symbolem muzycznego luzu i scenicznej energii, dziś mierzy się z jednym z najtrudniejszych momentów w życiu. Znany muzyk długo nie traktował swoich dolegliwości poważnie, sądząc, że to chwilowy problem. Skutki okazały się dramatyczne, dziś nie wiadomo, czy jeszcze wróci na scenę.
Zaczęło się od zatok. Legendarny muzyk dziś walczy o sprawność
Jarek Janiszewski, lider zespołów Bielizna i Czarno-Czarni, przez lata przyzwyczaił się do pewnych dolegliwości. Jak sam przyznał w rozmowie z serwisem “Zawsze Pomorze”, od kilkudziesięciu lat zmagał się z problemami zatok.
Na początku roku w lewej zatoce pojawił się niewielki krwiak. Muzyk był przekonany, że wystarczy standardowa wizyta u laryngologa i antybiotyk.
Myślałem, że zrobi się punkcję, wszystko się oczyści i będzie po sprawie – wspominał.
Nic jednak nie przebiegało zgodnie z tym scenariuszem.
Stan zdrowia gwałtownie się pogorszył
Zmiana, która początkowo wydawała się niegroźna, zaczęła narastać. Krwiak powiększał się, pojawiła się ropa, a stan zapalny zaczął oddziaływać na nerwy. Janiszewski wciąż wierzył, że sytuacja jest pod kontrolą, do momentu, gdy doszło do poważnych powikłań.
Lekarze zdiagnozowali porażenie trójdzielnego nerwu twarzy. W jego wyniku doszło do paraliżu części twarzy oraz utraty wzroku w jednym oku. Muzyk trafił do szpitala, gdzie spędził sześć tygodni. Po wyjściu niemal nie był w stanie mówić.
“Mogło być jeszcze gorzej”
Choć skala problemu jest ogromna, Janiszewski stara się zachować dystans.
Z miesiąca na miesiąc powracam trochę do lepszej kondycji – mówił.
Obecnie przechodzi intensywną rehabilitację: masaże, akupunkturę, a w planach ma również pobyt w sanatorium.
Lekarze nie ukrywają, że regeneracja nerwów to proces długotrwały – może potrwać rok, półtora, a nawet dwa lata. Część zmian może się cofnąć, ale nie wszystko da się przewidzieć.
Wokalista ma już za sobą jeden zabieg chirurgiczny. Kolejne operacje, w tym z zakresu chirurgii plastycznej, są brane pod uwagę. Jak sam przyznaje, każda ingerencja wiąże się z ryzykiem: poprawa wymowy może oznaczać problemy z jedzeniem, bo nerwy twarzy są ze sobą ściśle powiązane.
To są bardzo trudne sprawy. Coś się poprawia, ale coś innego przestaje działać – wyjaśniał szczerze.
Czy wróci na scenę?
Na razie nie ma odpowiedzi na pytanie, czy Janiszewski będzie mógł jeszcze śpiewać. Sam podchodzi do sprawy z filozoficznym spokojem.
Z załamywania się nic nie wynika. Muszę przeć do przodu – mówi.
Dziś czyta mniej książek, ogląda filmy, słucha muzyki i uczy się funkcjonować w nowej rzeczywistości.
Zawsze powtarzałem sobie: może być gorzej – podsumował, odnosząc się także do dramatów dziejących się na świecie.





To jest cudowny kosmita z fantastycznym głosem od 40 lat. Niech moc będzie z Nim