Mimo tego aktorka nie traciła nadziei, że pewnego dnia doczeka się swojego dziecka. Niestety do tego doszła jeszcze choroba, która powoduje poronienia:

Wkręciłam się w jogę na nowo i przez parę miesięcy praktykowałam codziennie, nawet po dwie godziny. Jednocześnie robiłam kolejne badania. Kupiliśmy z Andrzejem dom, remontowaliśmy go i pamiętam, jak moja pani doktor, wybitny endokrynolog Jolanta Skórska, powiedziała: Jeszcze zrobię ci ostatnie badanie, ostatnie. Chcę mieć 100 proc. pewności, zanim ci dam zielone światło na kolejną ciążę. Zrobiłyśmy to badanie i okazało się, że najprawdopodobniej mam zespół antyfosfolipidowy, który powoduje poronienia i może powodować ogromne trudności z zajściem w ciążę – wspomina.

Zosia Zborowska opowiedziała o porodzie: „To, co mogę poradzić, to żeby się nie drzeć”