Pies Majewskich nie wróci do domu. Chciał zagryźć innego psa!
To koniec wspólnego życia pod jednym dachem. Daniel Majewski i Deynn zdecydowali – suczka Diddy nie wraca do domu. Szalę goryczy przelał kolejny niebezpieczny incydent z jej udziałem…
Majewski o połogu Deynn i problemach z psem: „Ciężki przypadek”
Daniel Majewski wydał oświadczenie we łzach. Potwierdziło się najgorsze
Od kilku miesięcy influencerzy zmagali się z dramatycznym problemem. Tuż po narodzinach synka, Romeo, okazało się, że ich ukochana suczka Diddy nie potrafi zaakceptować obecności nowego członka rodziny. Agresywne zachowania, napady szału, niekontrolowane ataki – to wszystko sprawiło, że pies trafił pod opiekę babci Daniela.
Daniel i Marita długo wierzyli, że Diddy da się uratować. Że wróci. Że wszystko będzie jak dawniej. Ale w najnowszej relacji influencer ze łzami w oczach ogłosił:
Przychodzę z bardzo smutną informacją (…) W niedzielę podjęliśmy decyzję, wydaje mi się, że jest to decyzja ostateczna, i tą decyzją jest to, że Diddy do nas na 99.99% nie wróci.
Powodem był kolejny niebezpieczny incydent z udziałem pieska. Choć wszyscy widzieli progres, dzięki regularnym treningom z behawiorystą, sytuacja znów wymknęła się spod kontroli.
W sobotę Diddy wróciła do domu babci i poszła z nią na spacer. Babcia zadzwoniła roztrzęsiona. Była przerażona, 20 razy powtarzała to samo i opowiedziała nam o zaistniałej sytuacji. Kilka minut wcześniej Diddy wąchała się z jakimś pieskiem, po chwili złapała tego psa i nie chciała go puścić. Podobno były to dantejskie sceny, pełno krzyku…
Dla rodziny Majewskich był to ostateczny sygnał. Jak mówi Daniel:
Uznaliśmy, że to jest znak od Boga, że temu psu się nic nie stało. I to był klucz do tej decyzji, którą podjęliśmy.
Dramat Deynn i Majewskiego po porodzie! „Nie pozostaje nic innego jak się pomodlić i błagać o cud”
Diddy zostaje w rodzinie – pod opieką taty i babci Daniela. Ale nie będzie już pełnoprawnym członkiem rodziny Marity i jej męża.
Diddy jest obecnie u taty. Oczywiście dalej będziemy zabierać ją na treningi, ale bardziej na zasadzie wychowawczej niż przyzwyczajenia do Romeo, bo to nie ma sensu. (…) Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której idę otworzyć listonoszowi, Diddy leży przytulona do Romeo, Romeo kichnie i Diddy go zagryzie…
Influencer nie kryje, że sytuacja ich przerosła: ,,Tak wiele ostatnio mówi się o przypadkach psów, które całe życie były grzeczne, ułożone i spokojne, a w jednej chwili niewiadomo dlaczego zagryzają dziecko (…) Diddy nie jest w ogóle agresywnym psem. Ona po prostu nie panuje nad sobą jakby nie rozumiała, co robi.”
Decyzja o oddaniu Diddy pod opiekę taty Daniela zapadła po wielu tygodniach prób, konsultacji z behawiorystami i stopniowego przyzwyczajania suczki do nowej sytuacji. Niestety, po kolejnych niepokojących incydentach Majewscy uznali, że dalsze próby mogą skończyć się tragedią. Choć pies zostaje w rodzinie, nie wróci już do wspólnego życia z Romeo. Dla influencerów to bolesna, ale – jak sami podkreślają – najrozsądniejsza decyzja. W komentarzach nie brakuje wyrazów wsparcia, ale pojawiają się też głosy krytyczne. Internauci zastanawiają się, czy wcześniejsza reakcja mogłaby zapobiec całej sytuacji.
![]()



