Tak wyglądała Maja Chwalińska jako dziecko. Już wtedy marzyła o Roland Garros. Archiwalne wywiady
Maja Chwalińska jest jedną z najgłośniejszych postaci tegorocznego Roland Garros. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej przeszła przez kwalifikacje, po drodze pokonała wysoko notowane rywalki i awansowała do finału turnieju. To największy sukces w jej dotychczasowej karierze, który spowodował, że mówi o niej nie tylko Polska, ale i cały tenisowy świat.
W dzieciństwie Maja Chwalińska była pracowita, utalentowaną i wszechstronnie uzdolniona sportowo dziewczynką, której od najmłodszych lat udawało się godzić naukę z treningami.
Pochodząca z Dąbrowy Górniczej tenisistka zapadła w pamięci jako osoba wyjątkowo skromna, wykazująca się ogromną inteligencją boiskową i dążąca do celu.
Treningi tenisowe rozpoczęła już w wieku 7 lat w sekcji Centrum Sportu i Rekreacji w Dąbrowie Górniczej.
Za ogromnym sukcesem osiągniętym w Paryżu kryją się lata ciężkiej pracy, wyrzeczeń i trudnych doświadczeń. Chwalińska wielokrotnie mówiła, że na pewnym etapie kariery sportowej musiała zmierzyć się także z problemami natury psychicznej.
Tenisistka otwarcie mówiła o walce z depresją, która utrudniła jej w pewnym momencie rozwój kariery.
Tym bardziej cieszy sukces młodej tenisistki, a dla wieku kibiców jest przykładem, że nie tylko sportowe umiejętności, ale również ogromna determinacja i siła charakteru mają duże znaczenie.
Największe emocje wśród kibiców wywołują dziś materiały archiwalne z nasza tenisistką. Na jednym z nich 11-letnia Maja opowiada o swojej przyszłości.
Liczę się, że to może nie wyjść, ale chciałabym w dorosłym życiu mieć coś związanego ze sportem, z tenisem. Jakby się nie udało być tenisistką, no to mogłabym być jakąś trenerką albo komentatorką – mówiła w wywiadzie.
A największe poruszenie wśród kibiców wywołuje nagranie z 2014 roku. Dwunastoletnia wtedy Maja z ogromną pasją opowiadała o tym, czym jest dla niej tenis i dlaczego poświęca mu tak wiele czasu.
Jak się chce kimś być w przyszłości to trzeba o to walczyć. Dlatego wstaję i idę na ten trening. Po to, aby później zostać tenisistką. Tenis to szczęście, to po prostu coś wspaniałego. Kocham w to grać i polecam to wszystkim. Trenuję cztery razy w tygodniu, ale we wtorki i czwartki gram jeszcze od szóstej do ósmej rano, ponieważ szkołę zaczynam później – przyznała.
W innym materiale młoda tenisistka zdradziła swoje największe marzenie:
No to na pewno być pierwsza na liście WTA, wygrać wielkiego szlema i olimpiadę – wyliczała.
O Roland Garros, bo jest na mączce i nie wiem tak naprawdę, nie wiem, dlaczego tak dokładnie, ale jakoś tak Roland Garros.
Maja spełniaj marzenia!
Maja – cud